|
Post #1
18 Mar 2006, 12:30
Imię: Piebald Bullsoul
Rasa: Tauren Klasa: Łowca... Wiek: 25 Wzrost: 214cm Waga: 176kg Piebald jest młodym taurenem jego sierść ma kolor biało-czarny (łaciaty). Oczy jego mają kolor brązowy; rogi natomiast nie są zbyt duże, są przeciętne jak na jego wiek; są koloru białego z lekkim czarnym przebarwieniem na końcu każdego z nich. W nozdrzach ma złotą obręcz. Nie posiada brody ale ma długie włosy splecione w dwa warkocze. ___________________________________________________________________________ W życiu każdego taurena nadchodzi taki czas, w którym musi obrać swoją drogę życia, przez którą będzie szedł, no i oczywiście, zrobić swój własny totem. Robienie totemów to już tradycja, każdy tauren gotowy ruszyć swoją obraną ścieżką życia musi takowy wyrzeźbić. No i tak właśnie zaczyna się historia młodego taurena Piebalda Bullsoula... Był piękny słoneczny dzień. Ptaszki ćwierkały, bestie kodo posilały się trawką, ryby w pobliskim strumyku wyskakiwały wysoko w górę, małe taurontka bawiły się w „zostań najlepszym druidem”, jednym słowem pełna harmonia. Nieopodal pewnej małej wioski na polanie, spał tauren, obok niego leżało dłuto, młotek i wielka bela drewna... - Chrrrr....ZzzZZzz.... Właaaahh!.. Mlask, Mlask – Ach dosyć tej drzemki – powiedział przeciągając się i ziewając młody Piebald – Muszę w końcu skończyć swój totem. Hmm na czym to ja skończyłem... – przyjrzał się uważnie swojemu totemowi – A tak... miałem jeszcze tylko poprawić te rogi... Piebald zaczął skrobać dłutem po kłodzie, powoli i dokładnie – Uff... skończyłem. – otarł czoło – Wspaniały! Pięknie mi to wszystko wyszło – powiedział z zadowoleniem. Totem miał prawie półtorej metra długości, miał wyrzeźbione różne wzorki a poza nimi, u szczytu, tauren zrobił symbol byka (coś w tym stylu... ). Piebald jeszcze przez dłuższy czas przyglądał się swojemu dziełu po czym pozbierał narzędzia, wziął totem na plecy i ruszył w drogę powrotną do wioski. Miał się tam stawić u rady wioski, gdyż pragnął zostać prawdziwym łowcą, a ona miała ocenić czy już jest na to gotów. Piebald szedł drogą która wiodła przez mały las, jak zawsze, nigdy nie było żadnych kłopotów aż do teraz. Gdy tauren przechodził koło następnego z kolei gąszczu krzaków nagle coś z niego wyskoczyło, było to małe i zielone...- Whoaaaar! – tauren zamknął oczy, ryknął i machnął z całej siły ze swojego totemu i tylko poczuł jakiś opór na jego końcu. Otworzył oczy i stwierdził ,że z nie uwagi palnął jakiegoś goblina, leżał on teraz na wznak, a oczy mu wylazły na wierzch. Piebald trochę się zdziwił, nie wiedział czy to był przypadek ,że goblin tak znienacka wyskoczył czy miał jakiś inny zamiar... - Upss... ale narobiłem... Hej goblin żyjesz? – szturchnął kłodą zielonego stworka – Uhh... nie rusza się... lepiej już stąd pójdę... Tauren nie bardzo wiedział co zrobić więc trochę podenerwowany dalej zmierzał do wioski teraz nieco szybciej. Postanowił nie mówić nikomu o tym incydencie. Piebald zdecydował także nie iść w ten dzień do rady wioski, wolał trochę odpocząć po ciężkim dniu... Następnego dnia od rana padało. Piebald popołudniu zdecydował się iść do rady aby móc wstąpić w szeregi taureńskich łowców. Zabrał ze sobą swój totem i przebiegł szybko połowę wioski, lecz i tak gdy dotarł na miejsce był całkowicie przemoczony do suchej sierści. Zdenerwowany stanął przed radą. - W czym możemy ci pomóc młody taurenie? – zapytał SilverEaglemind, naczelny rady, był to stary tauren z długą białą brodą splecioną w warkocz siedzący za stołem. - Ja... – zaczął nieśmiale - Chciałem przystąpić do naszych dzielnych łowców którzy narażają życie dla naszego bytu i bezpieczeństwa. – Łowcy w tutejszej wiosce byli zarówno obrońcami jak i żywicielami gdyż łowili zwierzynę i bronili przed najeźdźcami. - Hmm – zastanawiał się chwilę naczelny - Jak myślisz Blackhornie? – zapytał, taurena który siedział po jego prawej stronie, miał on sierść czarną niczym smoła a na oku miał zaślepkę, prawdopodobnie wybito mu oko w jakiejś bitwie. – Nada się? - Bo ja wiem… kiedyś byłby już stracony na starcie... ale teraz ciężkie czasy, potrzebujemy wojowników i łowców... Hmm, wygląda na silnego... nie brak mu zapału... myślę ,że możemy spróbować. - Dobrze. Młody podejć tutaj. – Powiedział SilverEaglemind. Piebald podszedł – To jest Beastongue – wskazał tutaj na taurena o brązowej sierści który miał ucięty jeden ze swoich rogów, siedział po lewej stronie naczelnego. – Prowadzi zapisy, on już się tutaj tobą zajmie. Hmm... taaak... Hawkeye czy to już wszyscy?! – starszy zawołał do strażnika w pobliżu wejścia - Myślę ,że tak panie. - Ahh mówiłem żebyś tak do mnie nie mówił! Ech nigdy się nie nauczą... Dobrze to ja już idę, powodzenia na swojej ścieżce życia młody – powiedział staruszek po czym obrócił się i wspiął się po schodach na wyższe piętro. - Imię? – zapytał w końcu Beastongue. Trzymał w ręku kawałek skóry i pióro. - Ee.. Piebald Bullsoul. - Nazwisko przez dwa „l”? – zapytał. - Erm tak. – odpowiedział Piebald. - ..Piebald.... Bullsoul…. – mruczał pod nosem skryba zapisując... I tak właśnie Piebald stał się, przynajmniej w teorii, łowcą; musiał jeszcze tylko dać swój totem szamanom, aby mogli poprosić o błogosławieństwo dla nowego łowcy (bądź dla taurenów innych profesji). Jest to niezwykle ważne, gdyż duchy dawnych wybitnych wojów, szamanów, druidów, łowców, naznaczają swoim błogosławieństwem totemy aby ich właściciele odkryli w sobie więcej siły, odwagi, mądrości, różnych zdolności, zapału i chęci do czynienia swoich obowiązków. Więc nie można bezcześcić totemów gdyż przez to można ściągnąć gniew duchów na właściciela takowego totemu. Jeszcze tego samego dnia dowódca straży wioski – Blackhorn – dał Piebaldowi pierwsze zadanie a mianowicie młody tauren miał stać na warcie. Wieczorem sam Blackhorn odprowadził go na posterunek. Piebald wziął ze sobą swój totem bojowy. - Młody tylko żebyś tu nie zasnął... - Wedle twojego rozkazu dowódco straży. – powiedział zmarnowany Piebald. - No i nie bój się tu nie ma prawa się nic wydarzyć. – powiedział Blackhorn rozglądając się w około - To spokojna okolica, co najwyżej kilka wilków i niedźwiedzi się tu pałęta więc możesz potrenować i je upolować. Ale jak nie chcesz to zostań tutaj a nic ci się nie stanie. A jutro pomyślimy o prawdziwym szkoleniu żebyś nabrał doświadczenia w walce. Może kiedyś ruszysz na wojnę wspomóc naszych towarzyszy broni orków! – tutaj mocno klepnął Piebalda który to niemal się przewrócił – No to ja znikam trzymaj się młody. - Wedle twojego rozkazu dowódco straży! – tym razem młody tauren powiedział z zapałem żeby nie dać poznać po sobie ,że bardzo się obawia tej nocy która go czeka, objął mocno jeszcze tylko swój totem i stanął na warcie... Następnego dnia było szaro i ponuro, unosiła się lekka mgiełka. Piebald stwierdził ,że przespał cała warte. - Właaaah... mlask! – o niee zasnąłem! Mam nadzieje ,że nikt mnie nie widział zaraz by mnie wyrzucili... Co do... GDZIE JEST MÓJ TOTEM!? O nieeee! - tauren pogrążył się w – krzyku rozpaczy. Zdenerwowany Pieblade poszedł do dowódcy – Blackhorna. Panie dowódco! – zameldował tauren - Oo Widzę ,że nic ci się nie stało młody! Hehe. Mówiłem ,że to nic takiego... - Ale panie dowódco mam ważną sprawę... – przerwał Piebald Blackhornowi – Mianowicie... ukradli mi mój totem... - Co takiego?! Kto śmie kraść totemy naszym obrońców! Nasi łowcy i wojownicy giną za te totemy! Nigdy by go żaden tauren nie wyrzucił, i nie oddał nikomu! Nie.. nic... nigdy! To symbol naszej siły! – mówił wkurzony – Nie bój się młody dorwiemy złodzieja... Rozumiem ,że zakradł się do twojego namiotu i nawet nie spojrzał ci w twarz tylko bezczelnie zwinął twój totem zza pleców? Ach ci przeklęci złodzieje! - Ee... – Piebald nie wiedział co powiedzieć przecież nie powie ,że zasnął na warcie i ,że nawet nie widział kto go okradł... – ...To znaczy... no... - Chyba mi nie chcesz powiedzieć ,że ZASNĄŁĘŚ NA WARCIE? – Spojrzał groźnie na młodego taurena. - To znaczy ... ja.... zdrzemnąłem się... troszkę... i... - Nie to nie możliwe! Młody! – Blackhorn złapał za ubranie Piebalda i go do siebie przyciągnął – Teraz zrobisz tak, ALBO wyruszysz w TEJ CHWILI w drogę za złodziejaszkami, odzyskasz totem i przyprowadzisz ich tutaj a my się nimi odpowiednio zajmiemy, ALBO możesz się już na zawsze POŻEGNAĆ z jakąkolwiek służbą ku chwale ludowi taurenów! Nie potrzebujemy taurenów którzy nie dbają o nasze symbole! - Y..y..y - ROZUMIEMY SIĘ?! - WEDLE TWOJEGO ROZKAZU DOWÓDCO STRAŻY! – Krzyknął już przerażony Piebald - NO TO RUCHY, RUCHY, RUCHY ! Biegnij i radzę ci, lepiej nie wracaj bez totemu! Młody tauren biegł ile sił w nogach, nie myślał przez dłuższą chwile dokąd w ogóle biegnie. Dopiero po chwili zalała go fala strachu ,że albo znajdzie totem i będzie mógł dalej być prawdziwym łowcą albo wróci bez niego i skończy co najwyżej jako krawiec. Najgorsza jednak była świadomość ,że może szukać dniami i nocami a nawet tygodniami... I tak nie ma po co wracać bez swojego totemu. Ruszył za jeszcze świeżymi śladami od wartownicy... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |