📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4534
« Wróć do forum  •  3 post(ów) w temacie
Post #1 18 Mar 2006, 12:51
Imię: Thelia
Wzrost: 175cm
Waga: - (kobiety nie podają)
Włosy: Czarne- krótkie
Oczy: Piwne
Klasa: Warlock
Rasa: Człowiek

Historia i charakterystyka bohatera:

Zapytana o dawną przeszłość, Thelia odpowie szyderczo, że nie nasza to sprawa pytać ją o takie rzeczy. W jej głosie można wyczuć smutek, opowiada o swoim dzieciństwie w sierocińcu w centrum Stormwind. Można jednak odnieść wrażenie, że nie ma tam już dla niej miejsca, że jej bliscy i przyjaciele w końcu odeszli. Sprawia wrażenie ponurej i zgorzkniałej, na pewno nauczyła się niejednego o nietolerancji, jaką musi znosić ja żyjąc wśród dzieci z bogatych rodów Stormwind. Jej naturalne ludzkie zdolności osłabły z czasem, co przyczyniło się do poczucia braku przynależności i utraty chęci do życia w społeczeństwie. Pewnego dnia po ukończeniu 18 roku życia musiała opuścić próg swojego przybranego domu, nie miała żadnych warunków do egzystencji. Nie była wykształcona jak normalna młodzież, w sierocińcu nie kładziono zbyt dużej wagi na wykształcenie. Thelia starała się jak najlepiej rozwijać jednak warunki, w jakich przebywała nie były dla niej najlepsze. Umiała, co prawda czytać jednak pisanie zawsze sprawiało jej trudności. Mała oddanych przyjaciół, od których wiele się nauczyła. Nie znała swoich rodziców, nie wiedziała o ich pochodzeniu ani kim byli. Sama nie pytała nikogo. Świat, jaki znała znikł jak bańka mydlana, teraz stanęła w obliczu biedoty, bez jakichkolwiek szans na lepsze warunki bytu przebywała na ulicy. Żebrała o jedzenie, chodziła w łachmanach jednak pewnego dnia cos się zmieniło. Ameby- przyjaciółka z domu dziecka, która pracowała jako barmanka w jednej z karczm w Stormwind zaproponowała jej pomoc. Bohaterka nie ufała nikomu nawet tym, których znała. Wyrosła na upartą dziewczynę, w której przekonaniu, jedynym sposobem na ochronę własnego siebie jest samotność. Inne jej znajome z lat młodości trudniły się prostytucją, mężczyźni zaś (ci lepiej zbudowani) służyli w pobliskim garnizonie, reszta zaś zaginęła bez śladu. Thelia przyjęła propozycje pracy… Następnego dnia, kiedy myła podłogę w ostatnim pomieszczeniu, przyjaciółka podeszła do niej i poprosiła ja na bok.
-Posłuchaj mnie teraz uważnie. Zapomniałam Ci powiedzieć, unikaj tej części karczmy.
-Ale, dlaczego…?-Zapytała Thelia.
-Nie zrób błędu, który ja zrobiłam- zamilkła. A teraz idź z tond.
Bohaterka nie wnikała w słowa dawnej znajomej, udała się wiec nie konfliktowo do głównego holu gdzie dwóch totalnie pijanych krasnoludów próbowało kupić kolejny trunek. Usiadła na krześle przy barze. Cały czas po głowie chodziła jej myśl, dlaczego Ameby nie pozwoliła jej tam przebywać. Pomyślała sobie, że najlepszym rozwiązaniem będzie zapytać po zamknięciu. Już świtało. Gospodyni karczmy wraz z bohaterka i jej przyjaciółka wyrzucały na ulice pijanych mężczyzn śpiących na stołach.
-Tu już wszyscy-odparła niska gospodyni ocierając pot z czoła.-Został tylko mój mąż. Wskazała na śpiącego mężczyznę w drugim końcu pomieszczenia.-Wstawaj pijaczyno… -Znów się opiłeś… -Ile to razy mówiłam Ci żebyś nie pił z tymi krasnoludami. Oni maja znacznie silniejsze głowy od Ciebie stary głupcze. Wstawaj już!- Urwała. Siwy mężczyzna potulnie wstał ze stołu i bez słowa zataczając się udał się do góry na spoczynek.
-Czy jesteśmy już wolne pani?- Zapytała Ameby.
-Tak możecie już wyjść zamykamy budę, ale pamiętajcie żeby wrócić koło zachodu słońca.
Szły przez puste ulice stolicy do domu wynajmowanego przez Ameby. Wtedy bohaterka postanowiła zapytać się przyjaciółki.
-Nie obraź się Ameby, ale mam pytanie…-Wczoraj w nocy powiedziałaś żebym nie wchodziła to ostatniego pomieszczenia karczmy…, dlaczego? -urwała.
-Powiem Ci, ale obiecaj, że nikomu nie wyjawisz…
-Przysięgam…-Thelia podniosła rękę i położyła ja sobie na sercu.
-Dobrze… W ów miejscu przesiadują ludzie, których wolałabyś nie znać…
-Ale, jacy ludzie…!?- Dopytywała
-Słyszałaś o wyznawcach, którzy oddających cześć demonom. Władają oni ogromnymi siłami, potrafią rzucać klątwy na swoich wrogów… To właśnie z nimi tak zacieńcie walczą kapłani ze Świątyni. -Opowiadała.
-Tak, ale nie rozumie nadal, dlaczego nie mogę tam wchodzić…?!
-Widzisz… Cały czas szukają nowych zwolenników i członków do swoich kultów zła. Kiedyś i mnie próbowali tam wciągnąć. Mam bardzo silna wole, nie udało im się ale byłam bardzo blisko. To jest jakaś siła, która nie pozwala odejść. Jeśli raz spróbujesz już nigdy nie będziesz chciała niczego innego. Tak wiec staram się unikać tego miejsca, wchodzę tam tylko wtedy, gdy wyjdą zakapturzeni mistrzowie… Wcześniej nikt się z nimi nie liczył, ale gdy opanowali moce do perfekcji… mają wszystko, czego tylko zapragną. -Wydusiła z siebie.
-Dobrze, postaram się.- Skinęła głową idąc dalej. W głębi duszy bohaterka pragnęła być taka jak oni, pragnęła mieć wszystko, czego zapragnie. Złudne marzenia z niespełnionej młodości mogły wreszcie się urzeczywistnić.
Następnego dnia w karczmie Thelia zauważyła wysoką postać u kapturze udającą się w stronę ostatniego pomieszczenia. Ruszyła za nią… Kiedy weszła światło dawały jedynie świece, kominek jeszcze się tlił.
Mężczyzna siedział sam nie było nikogo innego.
-Przepraszam podać coś?- Zapytała.
-Tak jeden kufel „Piekielnego Wywaru 80%” (Sprowadzanego prosto od krasnoludów z Doliny Niedźwiedzi)
Wróciła z trunkiem jednak mężczyzny nie było… Obejrzała się w prawo i w lewo nic… Na swoich plecach poczuła czyjś wzrok.
-Tutaj jestem… Dziękuje- Odparł brodaty mężczyzna. Jak masz na imię nieznajoma?- Zapytał.
-Jestem Thelia ze Stormwind. A pan?
-Ja jestem Fatheris…- czekam właśnie na moich uczniów, którzy lada chwila się tu tutaj zjawią.
-Może zostaniesz z nami i posłuchasz moich nauk… - Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
Thelia bała się, ale chciała się przekonać czy przyjaciółka miała racje. Nie miała nic do stracenia, klientów w karczmie było mało.
-Siadaj tutaj poczekamy na nich.- Powiedział skrycie Fatheris.
-Ale ja pracuje…!!
-To potrwa tylko chwile.
Przybylo około pięciu osób. Były w nim 3 kobiety i 2 mężczyzn. Thelia była zachwycona postanowiła przyłączyć się do nich. Nie wiedziała jeszcze, jakie niebezpieczeństwa na nią czyhają. Wyszła z karczmy wraz z reszta uczniów nie mówiąc nic nikomu, ani swojej przyjaciółce ani szefowej. Tak ślad po niej zaginął… Ameby nie widziała jej więcej od tamtej pory. Podejrzewała gdzie może się znajdować i w pewnym sensie obwiniała się za to, co zaszło, gdyż to ona opowiedziała jej o tej społeczności.
Thelia to dobra, ale skryta dziewczyna doświadczona przez życie. Nie jest sympatyczna ani uczynna. Dba tylko o swoje interesy. Gdy Cię nie zna nie rozmawiaj z nią jakbyście się znali!! Nigdy nie wiadomo, co zrobi, raz uderzy Cię w twarz a raz wyciągnie sztylet i zabije. Ma krótkie czarne włosy i piwne oczy, które ciężko jest zauważyć gdyż na głowie nosi czarny kaprów. Od kiedy zaczęła fascynować się czarna magią stała się nieustępliwa i żadna zemsty za przeklęte życie. Nie obwinia za to siebie, ale cały otaczający ja świat. Wiec lepiej uważaj…
Post #2 18 Mar 2006, 13:44
nawet nieźle, ale strasznie denerwują literówki 😐
Post #3 18 Mar 2006, 14:00
Całkiem fajna ta historia. Fajnie sie czyta

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026