|
Post #1
18 Mar 2006, 14:33
Opis Ariza i Flory
Gdzieś w Elwyn Forst... -Wejść! -rozlegl sie glos Flory. -Jak zwykle mile powitanie -prychnął Kael. -Dobrze, dobrze przepraszam. Jestem zdenerwowana, wiesz z jakiego powodu. -No, ja wlasnie w tej sprawie. Generał mówi ze twoje "plugactwa" jak to nazywa zajęły już taka część lasu, że nie mozna po nim spokojnie chodzić. Wiesz o czym mówie, jeśli nie zlikwidujesz tych twoich "przyjaciół" to zostaniesz w najleprzym przypadku wygnana! Zrób coś z tym! -powiedział oburzony Kael. -Tak wiem juz niedlugo wszystkie je odeśle. -powiedziala zasmucona Flora. Wiedziala , że tak sie o nia troszczy ponieważ sie w niej kocha ale nigdy ani ona ani on nie powiedzieli sobie tego wprost. -Przyjdę tu niedługo, mam nadzieje, że nie w sprawie slużbowej. Bywaj. -Do zobaczenia -odpowiedzial Flora. Przez następne kilka dni próbowala odesłać swoje sługi, lecz nic z tego za jednego odesłanego przychodziło dwóch następnych. No i wkońcu zaczęli ginąć ludzie, niestety Flora nie mogła już zapanowac nad nimi. Wiedziała, ze nie ma dla niej ratunku. Od momentu kiedy zorientowała sie, że nie będzie już żyć, że zostanie powieszona, lub spalona pracowała tylko nad jednym nad napojem, który może przywrócić ją kiedys do życia. Była juz bliska celu gdy nagle ktoś wpadł do jej chaty: -Idą tu! Chowaj sieę Umiesz przecież umiesz czarować! Zrób coś! To był Kael, przszedł ostrzec Florę, że idą strażnicy. -Staram sie przyżądzić napój,który pomoże mi przetrwać -powiedziala tak spokojnie jakby robila sobie napój owocowy. -Ale możesz uciec! Jestes... -krzyczał lecz nie zdążył dokończyc zdania na jej teren wkraczali egzekutorzy! -Szybko uciekaj z tad! -szepnęła Flora. -Nie zapomnij i szukaj mnie. Oby wszystko sie powiodło. Nie chce tak żyć, napewno jeszcze sie spotkamy. Zegnaj. -Ale ... Flora wybiegła na podwórze trzymajac fiolkę w reku. Odwróciła sie do niego ostatni raz i wypiła napój. Rozległ sie wrzask: -IDZ! UCIEKAJ! Kael wymknął sie potajemnie tylnim wyjściem tak aby oni go nie zobaczyli ale tak żeby mogł obserwowac scene na podwórzu. Flora zaczęła sie unośic po czym błysnęło zielone światło i zniknęła. -Już po wszystkim -szepnął do siebie Kael i pobiegł w strone zamku. Kael szukał po niemal wszystkich krainach dziwczyny o imieniu Flora, ale nie znalazł. Tymczasem tuż obok niego w małym klasztoże koło stolicy ludzi ni stąd ni z owąd pojawiła sie kobieta która za wszelka cenę chciala zostać magiem. Pamiętała tylko to, że nie chce już nigdy wiecej być potępiana i że ma na imie Flora. Kilka tygodni później: -Jeszcze raz! Wiem, że potrafisz. -Nie no, nie mogę. – mruczała pod nosem Flora, która od dwóch godzin próbowała rzucić zaklecie Tarczy Mrozu. – Zimno mi! Mogę odpocząć. -Tak, tak proszę odpoczywaj. Za pół godziny będziemy kontynuować lekcje. – powiedeział łagodnie niski, łagodnie wygladajacy mag. Flora tylko czekała na te dwa słowa: „Zaklęcie zaliczone”. -No to zaczynamy – zapiszczał mały nauczyciel czterdziesci pięć minut później. (nie wiedzieć czemu zawsze się spóźniał) Minuty mijały a ona dalej nie umiała nic wyczarować. Nagle... usłyszała szept zza kotary osłanijącej stół alchemiczny: „Zbyt wąsko trzymasz palce, rozszesz je trochę” -Może... – szepnęła do siebie Flora. Zerkając za kotarę, za którą zobaczyła sandał znikający za filarem. „A to ten nowy, Ariz”(tylko on nosi sandały) - Pomyślała. -Co mówisz dziecko? -Nie nic, nic. Rozszerzyła troche palce i... poczuła jakby ktoś ją polał wodą, lecz wcale nie zimną, było to jakby uwolnienie od zimna, nie czuła się już zmarźnieta, tylko tak jakby była pomiędzy ogniem,a lodem. Nie umiała dokładnie opisać co czuła. Mucha lecąca obok zatrzymała się o stope od Flory i spadła na ziemię. To zauważył nauczyciel. -Doskonale! To już coś! No to zaklęcie zaliczone. Do zobaczenia na następnym treningu! Flora pomyślała, że miło by podziękować „wybawicielowi”. Choć północne hrabstwo było małe to ponowne spotkanie Ariza było trudne z powodu nawału zajęć i nauki. Okazja nadażyła się gdy początkujący magowie dostali dzień wolny od nauki, z powodu ciągłych ataków Murlockow na rybaków ze Złotego Hrabstwa. Doświadczeni magowie musieli tam przybyć aby unicestwić małe płetwonogie stwożonka. Ariz siedział przy ognisku na północy tej części lasu. -Witaj – zaczęła Flora. Nie czuła żadnego skrępowania, ani onieśmielenia wobiec Ariza. -Witam piekną panią. -Chciałabym Ci podziękować za tą radę, dzięki niej zaklęcie lepiej mi wyszło. – powiedziała Flora siadając na trawę. – Po co ci kiełbaski z ogniska przecież potrafisz już zrobić sobie jedzenie za pomocą magii... -Taa sztuczne żarcie – zamruczał pod nosem Ariz. – lecz widząc zdziwioną minę nowej znajomej dodał szybko – Eee lubię sobie poćwiczyć zaklęcie ognia na rozpalaniu ogniska, kiełbaski robie sobie dla zabawy, może kiedyś przyda mi się ta umiejętność. -Opowiedz mi o sobie, skąd się tu wziąłeś, co sprawiło, że poczułeś owołanie. – powiedziała Flora po kilku minutach milczenia. -Hmm postaram się powiedzieć ci wszystko w skrócie i w częściowo okrojonej wersji. Są tam momenty, o których nie chciałbym teraz mówić. No więc wszystko zaczęło się od... n...nie pamietam początku, było to chyba trzydzieści lat temu. Moje życie było spokojne, służyłem naturze w wierze, że kiedyś otrzymam kolejne życie, byłe druidem rzecz jasna. Niestety zrobiłm coś ... co...coś czego miałem żałować, nie wiem co... Miełem zginąć, za ten czyn, miałem być potępiony na wieki. Lecz, mój wybawiciel(dzięki niemu otrzymałem moją misję), a zarazem wielki czarnoksiężnik, zrobił coś co ja miałem zniszczyć. Stwożył taką formułę, dzieki której dostał kolejne życie... było to sprzeczne z naturą. Mam go teraz zniszczyć! Zniszczyć jego i jego pamięć wszystko co kiedykolwiek dotykał i na czym uzył swojej magii, zniszczyć jego świąt! Będzie to trudne ze względu, mojej chęci czynienia dobra, i z tego względu ze dzieki niemu mam szansę odzyskać, życie i dobre imię. -I co zrobisz? -Hmm znajdę, i unicestwię. -Dobrze idzmy już bo robi się zimno. – powiedziała Flora gdy ognisko już przygasało. Ariz i Flora bardzo się zaprzyjaźnili i nic nie zapowiadało, że przyjaźń przstanie istnieć. To był początek nowej wielkiej przygody i wedrówki w poszukiwaniu dobra i sprawiedliwości. Ariz jeszcze nie wiedział, że będzie kiedyś zmuszony do zabicia Flory lub do swojej śmierci... |
|
Rumun
|
Post #2
18 Mar 2006, 15:07
nawet mi sie podoba "nawet".ogulnie i dla mnie ok
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |