|
Post #1
18 Mar 2006, 18:31
HISTORIA I OPIS:
Imie: Noredan Rasa: Czlowiek Wzrost: 193 cm Waga: 83 kg Wiek: 112 lat (reagujac na poprzednie komentarze: NIE to NIE jest blad!!!) Klasa: Palladyn Oczy: Niebieskie, niczym gorski strumyk Wlosy: Dlugie, biale Opis: Oto jest olbrzymi czlowiek. Oczy jego sa nieufne... rozbiegane. Ma dlugie, rozpuszczone biale wlosy, lagodnie opadajace na ramiona. Niczym nieprzenikniony posąg, lub starożytny mędrzec wpatruje się w niebo. Jego twarz, zdradza całe lata ludzkiej historii, ludzkiego nieszczescia. Jego skóra jest stara i pomarszczona. Historia: Jest zwykła, ciepła, letna noc. Słońce powoli chowa sie za górami. Młody łotrzyk Davgretor z uwagą przysłuchuje się rozmowie dwoch postaci. Rozmowa toczy sie w tawernie "Dzika Świnia". -On, on tu jest... nie zarobimy w tym tygodniu.... -Tygodniu? Mam nadzieje.. a co, jezeli zechce zabawic dluzej? -Moze napadniemy? Tak, Tak, napadnijmy... Urwał w poł slowa, czujac przenikliwy ból w klatce piersiowej.. -Jestes szalony, wielu próbowało, wszyscy martwi... Davgretor nie wytrzymał, wstał, podszedł do dwóch wieśniaków i zapytal: -O kim mówicie? -Zmykaj, młody złodziejaszku, zycie ci nie miłe? -Daj mu spokój, powiedzmy... Mówimy o Strazniku, jak go nazywamy... Czasami przybywa w te okolice. Żaden złodziej nie zarobi, kiedy on w poblizu. -Phi! Wielki mi straznik, na pewno dałbym mu radę... To mówiąc Davgretor wstał i powoli, wlokąc za sobą pelerynę, a raczej szmatę kótrą zwykl nosić poszedł do wyjścia. Młody, dzielny, a przy tym niesamowicie nierozważny chłopak, bo był jeszcze chłopcem udał sie do najblizszego miasta. Tutaj udało mu się dowiedzieć czegoś więcej. Do miasta przybył Nowendarn, wielki palladyn, wrz ze swoim orszakiem. Był to człowiek w sile wieku, spokojny opanowany. Od jego postaci bił jakiś majestat. Czasami opuszczał swoje rozległe tereny, twierdzę Larkaster i wyruszał w dalekie podróże. Tak było i tym razem. Przygotowywał sie do zbrojnej wyprawy, w dalekie krainy Północy. Pod jego sztandarami kroczyło wielu znakomitych wojów, którzy pragneli sławy i bogactwa. Nowendarnowi na tym nie zależało. Od 7 lat, rok w rok ruszał w te same okolice. Ci co go znali, powiadali, że zginął tam ktoś mu bliski. Biedny Nowendarn, szukajac pomsty, postradał juz zupełnie zmsyły. Noc w noc dręczyły go koszmary....ciemnosc i krzyk, krzyk jego........... Ta wyprawa miała być inna.... Nikt nie wie dlaczego...wataha luzdi starła sie ze złem... Upadł... jeszcze trzymał miecz w dłoni... Wtem doskoczyło do niego kilku towarzyszy...w tym Davgretor, który udał się na wyprawe tylko w celu majątkowym, jak na łotra przystało -Zanieś to... zanieś do twierdzy Larkaster, przekaz Noredanowi... powiedz jeszcze...Tutaj urwał sie głos... poległ! Nowendarn poległ! Wieśc obiegła cała okolicę Larkaster. Sprowadzono ciało, odprawiono uroczystosci pogżebowe. Davgretor długo walczył z samym sobą. Naszyjnik, który dał mu Nowedarn był zaiste piękny...Musiał być także duzo wart. Ale... nie mógł. Po prostu nie mógł go zatrzymac. Jeszcze słyszał odgłos zwartych mieczy, świst strzały... 3 dni później oddał go...oddał Noredanowi, prawowitemu właścielowi... 40 lat później... -Noredanie?! Gdzie ty jestes!? Noredan był tam gdzie zwykle o tej porze... przy grobie Nowedarna... Wpatrywał się w kamienną płytę, tak jakby miał nadzieję, że ktoś ją zaraz odsunie i ujrzy ojca, którego tak mu brakowało... -Znowu tutaj? Żyjesz przeszłością... Myślisz, że On by tego chciał? Wątpie.. -Zostaw mnie samego... Pandak służyj w tym domu juz od dawna... Doskonale wiedział, kiedy należy zostawić Noredana w spokoju. -Pandak! Czekaj! -Mhm? Co sie stało? -Zwołaj wojowników, poślij wiadomośc, chcę tu ujrzec najprzedniejszych wojowników królestwa...wyruszamy na Połnoc! -Ale.. -Już! Nie mineło kilka dni, a dzielni męzowie, znakomici wojownicy zaczeli tłumnie przybywac pod mury Larkaster. Noredan przodział zbroję ojca, tą samą, z która poległ Nowedarn. Dziure po strzale zastąpił czerwony rubin. Wyruszył... Orszak podązał za nim... Odgłosy kopyt... gwar rozmów..wszystko to było takie naturalne...Ludzie byli spokojni i opanowani. Nie przypuszczali co ich czeka. Zło już czekało... Noredan popełnił ten sam bład, co jego ojciec... szukał zemsty. Ale to zemsta miała znaleźć jego. Rozbili obóz pośrodku lasu. Noc była cudowna...lekki ciepły wiatr delikatnie uderzał w twarzę zmęczonych rycerzy. Księżyc znajdował się w pełni i świecił przeraźliwym białym blaskiem. Trzask, rżenie spłoszonych koni. Ktoś zaatakował obóz! Ale kto? Któż ośmielił podnieśc ręke na taką potęge. Noredan dobył miecza. Klinga odbijała promienie księżyca. W tej pozie wyglądał tak jak jego ojciec przed laty... ucieleśnienie dobra, dobra oślepionego potworną i niszcząca chęcia zemsty! Trzask, głuche jęki, i przytłumione odgłosy walki. Noredan Tnie mieczem na oślep. Widzi.... jest ich tak wielu, trudno mu to ogarnąć. Spada z konia, przygnieciony kawałem drzewa... Kto był na tyle silny, zeby to udźwignąć?! Całe życie staje mu przed oczyma... Postać ojca... Nagle uświadamia sobie, ze historia się powtarza! Zbyt pewny siebie wyruszył i spotkała go za sroga kara. Serce bije mocniej, oddech robi się płytki...mdleje.. Obudził się bez miecza, bez zbroi, jedynie z naszyjnikiem, dobrze schowanym naszyjnikiem... -Ojcze zawiodłem!!! Krzyknął, z głosem pełnym bólu... Zobaczył ochydna postać strażnika... nieumarli! To są nieumarli... Noredan był zbyt słaby aby walczyc... Parę dni później. Strażnicy nie próbowali go przesłuchiwac... Wydawało mu się, że pagną tylko jego śmierci. Ale po co go trzymają tutaj? -Noredanie! Obudz się...czas na nas Palladyn zaczął rozglądać się dookoła. Cóż to? Zmysły płatają mi figle...! A moze to czas...czas skonczyc z tym wszystkim...? Noredanie, to ja Davgretor! Uciekamy, szybko szybko! Davgretor cicho i zwinnie otowrzyl drzwi. Strażnik pewnie obchodził lochy. Noredan był słaby. Z trudem chodził... Uciekali. Davgretor przeprowadzil swietne rozpoznanie terenu. Wymkneli sie nie podnoszac alarmu Po parunastu minutach Noredan wraz z towarzyszem byli juz na koniu. Ich celem byla twierdza Larkaster Dotarli dopiero po dwóch dniach, byli głodni i wycieńczeni. Nie spodziewali sie, nie mogli... Larkaster nie istniało! Ruiny.. tylko ruiny zostały...Nikt nie przeżył... Dowiem się kto to zrobił! I ten ktoś słono mi za to zapłaci! KRONIKI Rozdzial 7: V Krucjata Ja, Sevoreli de Quaod, kronikarz Wielmożnego Pana Nowedarna pisze co nastepuje. Wyruszylismy 4 dnia pelni, pory wiosennej. Wraz z pomocnikiem doliczylem sie 7984 wojownikow konnych, dowodzonych przez 11 Koniuszych. Wojownikow maszerujacych pieszo bylo 12874. Posiadalismy zapasy wystarczajace na 84 dni marszu. Pochód skierowal sie na polnoc. Ta wyprawa byla o tyle niezwykla, gdzyz Pan nasz wzial ze soba syna, Noredana. Tekst nieczytelny-------------------------------------------------------------- ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------Biedny Noredan... zaginal... --------------------------------------- ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ Podejrzewam, ze Acan Nowedarn... zatracil umysl... calymi dniami studiuje mapy.. czegos szuka... przesiaduje sam... caly czas patrzy na polnoc... Tekst nieczytelny-------------------------------------------------------------- ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ Musielismy zawracac... Nowedarn wpadl we wscieklosc... rozkazal stracic 4 Koniuszych. Tekst nieczytelny-------------------------------------------------------------- ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ Rozdzial 12: Wielka Ciemnosc, odejscie Nowedarna Ja, Sevoreli de Quaod, kronikarz Wielmożnego Pana Nowedarna pisze co nastepuje. Nasz Pan umiera...opuszcza juz zywych... placz kobiet... smutek Noredana... Tekst nieczytelny-------------------------------------------------------------- ------------------------------------------------------------------------------------ ------------------------------------------------------------------------------------ I oto, 7 godzin po zmierzchu, Niebo zabralo dusze Nowedarna. Ostatnia osoba która z nim mowila byl Noredan. Nie udalo mi sie ustalic tematu ich rozmowy Rozdzial 13: Przepowiednia I ujrzy Miasto, okryte niegdys chwala, I ujrzy Ziemie, co splynela krwia niewinnych, I Jeden odnajdzie grob Praojca, Gdzie odszuka tron wspanialy, I cofniety zegar czasu, Wybije pietnasta godzine, I zakonczy sie panowanie Zlego, Nad Swieta Ziemia Ojcow, I odkupi winy Syna, Ktory przelal krew Ojca... |
|
Post #2
18 Mar 2006, 18:43
Oby twa chęć zemsty nie doprowadziła Cię do zguby... Przyjacielu, jeśli zaiste posiadasz ten naszyjnik potężnej mocy...to nie będziesz sam w tej walce...
Opis super, podoba mi sie fabuła. Tylko że jak udało ci się przeżyć 112 lat i jakim cudem możesz unieść miecz staruszku...hehe 😀 Może to zasługa naszyjnika??? |
|
Post #3
18 Mar 2006, 19:00
CODE ... |
|
Post #4
19 Mar 2006, 10:53
Świetne 😊 Trzeba mówić coś jeszcze?
|
|
Post #5
19 Mar 2006, 16:22
CODE ... |
|
Post #6
20 Mar 2006, 12:06
No niezłe palladynie Noredan hehe trzeba przyznać. Cieszę się, że napisałeś nową historię.....Jest zdecydowanie bogatrza od poprzedniej.....
Cały tekst czytało się przyjemnie z wyjątkiem samej końcówki hehe..... ale podobało się.....nawet ta zemsta tu tak nie razi.....nadrabia jezyk jakim się posługujesz..... 😊 😊 😊 z szacunkiem: deBergov |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |