📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4596
« Wróć do forum  •  4 post(ów) w temacie
Post #1 20 Mar 2006, 18:40
Imię: Eric
Płeć; Mężczyzna
Wiek: Nieznany
Rasa: Elf
Klasa: Kapłan
Włosy: Długie o koloru niebieskim
Waga: Pół orka (90 Kg)
Wzrost: 190 cm
Oczy: świecące (żółte)
Kolor skóry: Jasna



Charakter:

Spokojny i opanowany jak każdy Elf. Odważny, lecz nie lubi walczyć, bo przecież jest kapłanem a nie wojownikiem on po prostu uzdrawia innych ludzi. Niesie pomoc innym, uczynny.



Opis postaci:


Szczupły Elf o niebieskich długich włosach i Świecących oczach. Zwykły niczym się niewyróżniający młodzieniec. Od młodości poznawał tajniki magii kapłana w Klasztorze, oraz alchemii i zielarstwa. Z boku przy pasie, miał dużo torbę, w której trzymał swoje rzeczy.



Historia:



Urodziłem się w wiosce Ashenval nieopodal Darnnaus. Moi rodzice byli „prostymi” Elfami. Mój ojciec był kowalem, matka była krawcową. Jako ich jedyny syn byłem głównym punktem zainteresowania. Zawsze któreś z nich spoglądało na mnie choćby jednym okiem. Pewnego dnia, mniej więcej w południe do naszej wioski przyjechała karawana. Ja w tedy bawiłem się z kolegami przed zakładem ojca. Jeden z przybyszów przyszedł do zakładu mojego ojca. Kiedy przybysz wyszedł z zakładu chwycił mnie za rękę i zaciągnął do karawany? Bardzo głośno krzyczałem, lecz mój ojciec po mnie nie wyszedł. Myślałem, że obcy go zabił. Jechaliśmy bardzo długo. Gdy zatrzymaliśmy się ujrzałem przed sobą zamek. Przybysz chwycił mnie za rękę i wprowadził do środka. Było tam strasznie, na ścianach wisiały szkielety, na podłodze były porozrzucane kawałki ludzkiego mięsa. Szliśmy w dół aż do pewnych drzwi, które miały być chyba zamknięte, jednak były lekko uchylone. Nieznajomy zrobił dziwną minę i wszedł do środka, na miejscu ujrzałem 4 magów stojących nad ciałami zabitych nieznajomych. Tego, co mnie trzymał spotkał podobny los. Magowie zabrali mnie ze sobą. Wędrówka była bardzo długa i wyczerpująca. Gdy jednak dotarliśmy na miejsce poczułem się jakbym w ogóle nie szedł tylko leciał lub jechał konno. Czułem się tak swobodnie. Jak się później okazało był to sen, bo zaraz po dotarciu na miejsce zemdlałem? Gdy magowie mnie ocucili powiedzieli, że jestem w klasztorze. Powiedzieli mi, że wyczuwają we mnie bardzo dużą moc. Zapytali czy chciałbym szkolić się w sztukach władania magią czy wolałbym zostać kapłanem. Odpowiedziałem, że zawsze chciałem być kapłanem i ten kierunek wybrałem. Nie wiedziałem, czemu tam się znalazłem i czy w tedy, gdy przybysz wszedł do zakładu ojca go zabił czy nie. Byłem młody i nie chciałem siedzieć w tym klasztorze,(tęskniłem za rodzicami), ale kapłani, którzy mnie uczyli powiedzieli, że taki jest już mój los( nie mogłem wrócić do domu, ponieważ kapłani mówili, że tera tutaj jest moje miejsce). Nie rozumiałem tego.

Moja nauka trwała bardzo długo, bo aż 15 lat. Była ciężka i na dodatek byłem do niej zmuszony, bo przecież nie mogłem wrócić do domu. W klasztorze było ciężko. Nie wiedziałem na początku, co robić i jeszcze te pobudki o świcie. Cały dzień uczyliśmy się tajników magii Kapłana, oraz zielarstwa i alchemii. Było bardzo ciężko, ale jestem zadowolony z postępów, które robiłem. Byłem jednym z najlepszych uczniów w klasztorze. Po 15 latach ciężkiej nauki kapłani nic nie mogli mnie już nauczyć. Wiec kazali mi wyruszyć w świat pomagać potrzebującym i cierpiącym. I głosić nauki kapłańskie.

Po długiej wędrówce doszedłem do wioski, miałem wrażenie, że skądś ją znam jednak nie byłem do końca pewny czy to jest moja rodzinna wioska. Wszedłem do kowala jednak nie było tam nikogo. Zawołałem „jest tu, kto”, po chwili kowal wyszedł zza drzwi. Gdy spojrzał na mnie stanął jak wryty, tak ja też go poznałem, był to mój ojciec.
Wytłumaczył mi, czemu w tedy mnie zabrali. Ojciec był im winny po prostu pieniądze, a mnie chcieli sprzedać, lecz szczęśliwym losem trafiłem do klasztoru. Pogodziłem się z Ojcem. W wiosce przywitali mnie bardzo gorąco. Mój stary przyjaciel, z, którym bawiłem się w ten pechowy dzien. został wojownikiem. Nie miał zamiaru zostać do końca życia na wsi, chciał wyruszyć w świat i poprosił, żebym poszedł z nim, bo nie chce iść sam. Zostałem w wiosce jeszcze przez parę dni, lecz postanowiłem ruszyć z przyjacielem w świat, z moją wielką mocą i przyjaciela, ruszyłem w stronę Mrocznych Wrót szukać przygód i nieś pomoc innym tego, co mnie uczyli w klasztorze.............




Mój autoportret namalowany przez mojego przyjaciela z klasztoru
user posted image
Post #2 20 Mar 2006, 18:49
QUOTE(Ericos @ Mar 20 2006, 07:40 PM)
Moimi rodzicami byli prości ludzie. 
[right][snapback]13209[/snapback][/right]


ehh chyba jednak nie ludzie jak ty byłeś elfem




To jest bardzo okrojony opisik. Jest wiele niewiadomych… Może i by coś z tego było jak byś od trochę rozwinął ale obecnie to 🙂 🙂 🙂



"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja"
Post #3 20 Mar 2006, 18:53
QUOTE(kosa @ Mar 20 2006, 07:49 PM)
ehh chyba jednak nie ludzie jak ty byłeś elfem
To jest bardzo okrojony opisik. Jest wiele niewiadomych… Może i by coś z tego było jak byś od trochę rozwinął ale obecnie to    🙂  🙂  🙂
[right][snapback]13211[/snapback][/right]



Taaak... zgadzam sie..to z ludzmi to powazny bład
(np, jestem zacnym krasnoludem, moimi rodzicami byli spokojni taureni 😂 )
Post #4 20 Mar 2006, 20:27
QUOTE
Moimi rodzicami byli prości Elfy



jeszcze lepiej niż było 😛










"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja"

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026