|
Post #1
20 Mar 2006, 20:37
Imię – Vice
Wzrost – 210cm Waga – 180kg Płeć – mężczyzna Rasa – tauzen Klasa – warrior Włosy – czarne niczym smoła Oczy – ponure, non stop głęboko się wpatrujące __________________________________________________________________________ Był bardzo gorący i słoneczny dzień. Niebo miało normalny żółtozielony kolor i było całkowicie bezchmurne, co stwarzało możliwość swobodnego wychodzenia z domu bez ryzyka, że akurat trafi się na deszcz. Wszelkie bestie, zdawały się nie wychodzić ze swoich ciemnych legowisk czy jaskiń wyrytych z małych szczelin skalnych i dzięki temu pusta i okrutnie gorąca pustynia była bezpieczniejsza niż zwykle. Takiej okazji nie mogli przepuścić Vice i jego przyjaciel. Już od dawna chcieli się wybrać na drugą stronę kanionu, żeby zobaczyć rozległą panoramę wielkiego krateru, który był widoczny tylko z tamtejszych skał. Obaj mieli po dwieście lat i urodzili się w małym miasteczku gdzieś w The Barrens, którego większość mieszkańców trudniło się uprawą roli. Życie było tam ciężkie, a warunki do prowadzenia farmy jeszcze gorsze. Na szczęście raz na kwartał przybywały karawany z innych miast. Kanion do którego chcieli się wybrać nie należał do bezpiecznych miejsc, ale na dobrą sprawę było tam tak samo bezpiecznie jak gdziekolwiek indziej. Vice i jego kumpel, gdy schodzili w głąb kanionu, w ogóle nie zaprzątali sobie głowy takimi sprawami. W końcu był piękny, słoneczny dzień. Vice był potężnym taurenem miał ponad dwa metry wzrostu i średniej długości czarne włosy, pomarszczoną twarz i oczy o spojrzeniu smoka. Nosił stare porwane szaty. Vice był silny jak młody byk, dlatego niewielu mogło mu dorównać w walce. Nad kanionem Vice przypomniał sobie o swojej miłości sprzed wielu lat…. - Znasz tą...jak jej tam było... Sue? - Tak - rzekł cicho kumpel, ale ona nie żyje. (Sue spacerowała niegdyś z Vicem po pustyni, nagle poczuła ukłucie w stopie, okazało się ze był to jadowity wąż również dla potężnych taurenów. Ukąszenie to było śmiertelne dla Sue) Teraz Vice patrzył na swojego przyjaciela, a jego spojrzenie pełne było gniewu i rozpaczy. Zawsze tak się czuł, gdy wspominał o Sue. - Vice daj temu spokój. Ona nie żyje do cholery! Vice wziął zamach i walnął swojego kumpla prosto w skroń po czym upadł i ztoczył się prosto w dół kanionu. Zszokowany Vice uciekł pozostawiając najlepszego kolegę na pastwę losu. Wieść o tym incydencie szybko rozeszła się po wiosce.Był wytykany palcem i okrzyknięty został mordercą odtąd ucieka wstydząc się swojego czynu, bladząc gdzieś po bezludnej pustyni. |
|
Post #2
20 Mar 2006, 20:49
QUOTE stwarzało możliwość swobodnego wychodzenia z domu bez ryzyka, że akurat trafi się na kwaśny deszcz QUOTE Vice wziął zamach i walnął swojego kumpla prosto w skroń po czym upadł i ztoczył się prosto w dół kanionu. czys ty oszalał Bez komentarza 🙂 🙂 🙂 |
|
Post #3
20 Mar 2006, 20:51
kosa ma racje, rownie dobrze mogly byc wzmianki o spoznieniu sie na lotnisko 😀
|
|
Post #4
20 Mar 2006, 20:59
no niedobrze chyba sie stalo, że pan napisal taka historie? A moze pan mysli, że a nuż może uda się prześlizgnąć jakims cudem.....hehe.....Kurcze no chyba sie nie uda.....ale wszystko w rekach bogow.....oni sa od cudow......
z szacunkiem: deBergov |
|
Post #5
20 Mar 2006, 21:26
bedziesz to publikowal? a ty jestes jakims krytykiem czy znawnca kolejny raz pisze a ty kolejny raz 🙂 :/
|
|
Post #6
20 Mar 2006, 21:26
QUOTE(karol90 @ Mar 20 2006, 09:37 PM) Rasa – tauzen[right][snapback]13227[/snapback][/right] TAUREN QUOTE(karol90 @ Mar 20 2006, 09:37 PM) Oczy – ponure, non stop głęboko się wpatrujące [right][snapback]13227[/snapback][/right] w co sie tak caly czas wpatrujesz? QUOTE(karol90 @ Mar 20 2006, 09:37 PM) Niebo miało normalny żółtozielony kolor i było całkowicie bezchmurne, co stwarzało możliwość swobodnego wychodzenia z domu bez ryzyka, że akurat trafi się na deszcz. Wszelkie bestie, zdawały się nie wychodzić ze swoich ciemnych legowisk czy jaskiń wyrytych z małych szczelin skalnych i dzięki temu pusta i okrutnie gorąca pustynia była bezpieczniejsza niż zwykle.[right][snapback]13227[/snapback][/right] dwa zdania, tasiemce ble straszne to, zero ladu i skladu QUOTE(karol90 @ Mar 20 2006, 09:37 PM) Obaj mieli po dwieście lat[right][snapback]13227[/snapback][/right] 200 lat ??? QUOTE(karol90 @ Mar 20 2006, 09:37 PM) słoneczny dzień. Vice był potężnym [right][snapback]13227[/snapback][/right] moze bys pamietal o akapitach ( btw do calego textu ) QUOTE(karol90 @ Mar 20 2006, 09:37 PM) i oczy o spojrzeniu smoka[right][snapback]13227[/snapback][/right] hmm czyli jakim? zaspanego smoka? onyxi? malego smoczka? hmm no i jakie to spojrzenie jest? QUOTE(karol90 @ Mar 20 2006, 09:37 PM) Teraz Vice patrzył na swojego przyjaciela, a jego spojrzenie pełne było gniewu i rozpaczy. Zawsze tak się czuł, gdy wspominał o Sue. - Vice daj temu spokój. Ona nie żyje do cholery! Vice wziął zamach i walnął swojego kumpla prosto w skroń po czym upadł i ztoczył się prosto w dół kanionu [right][snapback]13227[/snapback][/right] hmm troche taki raptus byl? hmmm dziwne to Vice ile ty grasz na serwerze? wez sie wstydz |
|
Post #7
20 Mar 2006, 21:36
Nie jestem krytykiem ale jak widzę coś takiego…to sam…zresztą sam widzisz co napisałem w poście. Rozumiem że nie każdy potrafi dobrze pisać ale z tego co pamiętam to jest twoje trzecie niby opowiadanie i nie jest lepsze od poprzedniego. Radze ci najpierw poczytać inne opisy i dopiero zabrać się za tworzenie swojego, bo z czymś takim to naprawdę będzie ci ciężko otrzymać tu konto. Ja nie jestem złośliwy ale ty chyba nie czytałeś tego co napisałeś?
"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja" |
|
Post #8
20 Mar 2006, 21:51
Biedne to .......straszliwie.....
oj straszliwie.... Z szacunkiem mortido |
|
Post #9
20 Mar 2006, 22:11
ehh musze przynac wam racje:P
rzeczywiscie straszne głupoty ale coz jak juz ktos wyzej wspomniał nie kazdy ma talent do tworczego pisania:P |
|
Post #10
20 Mar 2006, 22:13
Ket usun to z łaski swojej.... bo wstyd 🤔
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |