|
Post #1
20 Mar 2006, 22:31
A więc chcecie dowiedzieć się jak to wszystko się zaczęło? No dobrze, już dobrze, opowiem wam.... zatem jeśli mamy spędzić razem trochę czasu, nie pozostawajmy sobie obcy.
Zwą mnie Villien, jestem kapłanką. Od zawsze interesowałam się magią. Z podziwem patrzyłam na magów w przecudnych szatach, którzy jednym skinieniem różczki czy nawet ręki, potrafili by roznieść Orgrimmar w pył. Opowiadania o czarach, o tajnych zadaniach, gildiach magów były pokarmem dla mej wyobraźni. Już od najmłodszych lat machałam kijkami przed oczami równieśników wymawiając wymyślone przeze mnie "zaklęcia". Moja kochana mamusia, widząc co ze mną się dzieje postanowiła wynająć maga, by ukształtował moją przyszłość. Oj biedny był ten troll. Nie dopuszczałam go do zdania, tyle miałam pytań. Nie wiem czemu, ale po paru zajęciach mag przestał przychodzić. Podobno mamusi powiedział, że ma dość mojego smędzenia i ciągłych zagadywań o różnorodne tajniki magii, tłumacząc się brakiem czasu i jakimś swoim wysokim stanowiskiem. No cuż, mamusia się nie poddała i aby uszczęśliwić córcię wynajęła innego czarodzieja. Hmmm... aby nie przynudzać przejdę odrazu do czwartego, tego ostatniego. Miał na imię Tirlan i był ... jakiś dziwny. No jak wiadomo magowie z natury są dziwni, ale ten był dziwny nawet jak na maga. Pouczona od mamusi by hamować język słuchałam uważnie co prawił i co pokazywał. A mówił nie tylko o magii, mówił o jej przydatności w życiu, o dyscyplinie, a przede wszystkim o tym, że magii nie powinno się używać do zabijania, lecz do ratowania życia. Kiedy przeminął pierwszy rok mej nauki, kiedy to wcześniejsi nauczyciele dawali sobie ze mną spokój, ten zachowywał świeżość pierwszych lekcji. Potrafiłam już wiele zaklęć, dość potężnych jak na mój ówczesny wiek. Potrafiłam również leczyć i opatrzać rannych. Był to przełomowy moment w moim życiu. Ukierunkowałam swoją miłość do magii i zapragnęłam leczyć, a nie zabijać. W połączeniu z rządzą przygód była to moc, której nie byłam w stanie powstrzymać. Po jakiś 4, a może 5 latach pożegnałam się z mym nauczycielem i wróciłam do mamusi. Bardzo się cieszyłam, że ją ujrzę i będę mieć już zawsze blisko przy sobie, jednakże część mnie chciała zostać w tym zgiełku ulic Orgrimmar. Po drodze spotkałam orka imieniem Zaagh. Również udawał się do Sen'jin. więc dołączył się do mnie i rozpoczął rozmowę. Dowiedziałam się że właśnie wrócił z wyprawy z dalekiego Azerothu skąd przywozi całe sakwy łupów. Zdradził mi w rozmowe, że wraz z bratem zalożył klan Dark Horde. Odrazu na myśl przyszły mi słowa nauczyciela - pomoc. Przygody! To jest to! Od tej pory biedny ork miał mnie cały czas na karku, gdyż chciałam przyłączyć się do jego grupy. A niebyło łatwo, bo grupa ta jest szanującą się organizacją zrzeszającą smiałych wojowników i wielkich czarodziejów. Pomógł mi w tym w dużej mierze los. Pewnego dżdzystego dnia nieopodal Undercity, gdy wspólnie z Zaagiem przemierzaliśmy cmentarz Bree, ork nagle runął na ziemię z hukiem. Zamarłam w bezruchu. Co się dzieje! krzynęłam mimowolnie. Dłoń wystająca z ziemi mocno trzymała szamana za piętę. Szybko się schyliłam i odcięłam ją swym nożem. Nim uległ naciskowi ostrza ostatni mięsień poczułam czyjś dotyk na ramieniu. Machnięcie kosturem załatwiło sprawę... przynajmniej na chwilę. Szybkim ruchem głowy zorientowałam się w sytuacji. Zaagh walczył z pięcioma truposzami a ja przed sobą miałam czterech. Rozgorzała walka. Radziłam sobie całkiem nieźle, gdy kątem oka zauważyłam nad orkiem opadający topór. W głowie kłębiły mi się dwie myśli, albo uratuję szamana rzucając czar narażając siebie, albo uchronię własną skórę z nadzieją, że Zaagh dostrzeże niebezpieczeństwo i wyminie cios. Nawet nie zdajecie sobie z prawy jak w takich sytuacjach potrafi się szybko myśleć. Zaczęłam inkantację... Po walce Zaagh dziwnie spokojny i wyjątkowo bardzo poważny podszedł do mnie bez słowa. Po chwili pojawił się Betty. Okazało się, że był to test, cała ta akcja była zaplanowana. Nie ochłonęłam jeszcze z emocji i tępo siedziałam na ziemi nie wiedząc co czynić. Słowa Zaagha pomogły mi się opanować: Witamy w Dark Horde, siostro. ... no cuż, nie muszę chyba opisywać, że moje życie zmieniło się diametralnie, że marzenia się ziściły, a kolejnym szczeblem do szczęścia stała się chęć pomocy moim współbraciom. Tak w skrócie wygląda moja opowieść życia, chcecie mnie bliżej poznać? Jak uda wam się mnie złapać, to wam opowiem jedną z mych wypraw! ---0o0--- Imie: Villien Rasa: Troll Płeć: Kobieta Włosy: Czerwone Wiek: 20 lat Wzrost: 210 cm Waga: 70 kg Wygląd zewnętrzny: Troll jak troll, każdy wie że wysokie to takie. Skróra niebieska, nos spiczasty, włosy płomienne spięte w kucyk. Chude to jak badyl, ale ma siły by zaskoczyć przeciwnika swym zwodem. |
|
Post #2
20 Mar 2006, 22:47
QUOTE Kiedy przeminął ten "wielki" dzień, wktórym poprzedni nauczyciele w niewyjaśnionych okolicznościach znikali (czyt. klnęli i rezygnowali z nauczania mnie) ten zachowywał świeżość pierwszych lekcji. Potrafiłam już wiele zaklęć, dość potężnych jak na mój ówczesny wiek. jest pare zdań troszeczkę niezrozumiałych Ta twoja trolica ma sporo szczęścia, dopiero co opuściła swój dom a już została przyjęta do jakiejś gildii, ale farciara. troszeczke słabe to opowiadanie "Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja" |
|
Post #3
20 Mar 2006, 23:11
Fajnie, że szybko skomentowane 😊 dzięki
Niezrozumiałych? Hmmm myślałem że jasno to opisałem (bez lania wody). "Kiedy przeminął ten "wielki" dzień..." znaczy ten w którym nauczyciele dawali sobie z Villien spokój... jest to wyjaśnione na początku. Jak dla mnie to jest jasne, proszę o propozycję zmiany szyku czy całego zdania.... a co do farta to nie tak odrazu - przecież napisane jest że po 4, 5 latach nauki. A potem jeszcze cały czas Zaagh "miał trolkę na karku" (czyli towarzyszyła mu często w wyprawach upraszając się o przyjęcie). Miała wtedy wiele okazji do wykazania się. Jeśli to za mało to dopiszę jakąś wyprawę ale historia w historii? hmmm Już jasne czy nie? |
|
Post #4
20 Mar 2006, 23:25
No pewnie że napisz jeszcze coś, rozwiń troszeczkę to opowiadanko, dodaj coś więcej o sobie tzn. o swojej postaci, co się z nią działo po szkole
To co ci wyżej w pierwszym poście napisałem to nie są jakieś złośliwości to tylko dobre rady które powinieneś wykorzystać do ulepszenia opisu Ja wiem o co ci chodziło w tych zdaniach, ale wydaje mi się że można je było inaczej troszeczkę napisać, a od ciebie zależy czy to zrobisz "Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja" |
|
Post #5
21 Mar 2006, 17:45
O taaaaak pamietam Ta Trollice 😀
A w pamiec zapadly mi jej slowa kiedy chcialem jej dac dwie sztuki zlota.... "Panie nie znam Cie a Ty oferujesz mi pieniadze?...co ja mam sobie pomyslec" poczulem sie wtedy naprawde glupio 😀 Dla mnie historia jest zrozumiala bo kilku jej dzialow bylem swiadkiem 😉 Pozdrawiam szalona Trollice ;p |
|
Post #6
22 Mar 2006, 19:56
QUOTE(Rendfall @ Mar 20 2006, 11:31 PM) Tak w skrócie wygląda moja opowieść życia, chcecie mnie bliżej poznać? Jak uda wam się mnie złapać, to wam opowiem jedną z mych wypraw! [right][snapback]13250[/snapback][/right] moja prawie zlapac twoja miec ladna pupa ^^ |
|
Post #7
23 Mar 2006, 14:07
osz Ty 😛
Ciamek Ty zly niedobry! Zostaw moja trolkę, bo się biedna wrzodów żołądka nabawi! hiehie Już mi się żaliła, że pierwszy siwy włos ma na skroni.... oj... uważaj na Jej przyjaciół oj uważaj :-> i Ona sam nie jest tak delikatna na jaką wygląda gdy się wkurzy 😀 |
|
Post #8
23 Mar 2006, 14:35
moj trol tez sie skarzyl ze trollka sie nie chce z nim bawic ;(
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |