📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Funkel nówka ni smigane
« Wróć do forum  •  8 post(ów) w temacie
Post #1 21 Mar 2006, 03:30
No to prosze, nowe a zarazem stare ino ciut wiksze i obszerniejsza historia 😉

He He... Witej, co zech fisze chytać przyszoł tukej...jaa~ ? To je gitne mijsce zitej se, ino chaszcze poprzecinej bo za cholere nic tukej ni wyciagniesz. Co?... Ni wisz co godom? Ni bój się to mojo mowa, ja żech jak i fater na kopani fedrowoł, tom sie tak godoć nauczysz. Fater wungiel fedrował a ja, ja koppra na kopalni przy swietle karbidówki, ino nie bawiłch żem sie oskarem ni... he he he... robisz w złożu dziura na czy palce coby sie ajnc kilo prochu strzelniczego zmieścilo, dajesz przybitka, podkłodosz fajer i szybem uciekosz. Jak Rypnie to ino roz! Cwaj zawaly żem przeżyl. Nic ni daje takich herc klekotow jak zawał chodnika. Szkoda ino wisz, że hajer do fedrowania już ni potrzebny, gnomy... przechery i ich pirusnkie wihajstry... My dali im żyć w noszych murach a łonec co?! Zaraz w nasze kopalnie mieszoc sie zaczeły, chociaż może i dobrze, ino szkoda, żech przez ni do skretki polazł. Jak żem do skretki trofił? He He He... Zamyślił się i marszcząc czoło - To było tak... W noszej kopalni jako pierwej dali gnomom bawić się wihajstrami, najpierw to było zacne, poszerzyli chodniki coby swoje masziny wprowadzić, sie nogle mijsca zrobiło, że się i ze czy krasnoludy miescily idąc na arbajt przy zlogach. Widzołech żeś kiedyś gnomskiego porzeracza pokładów? Gitne cielsko, co sie zawałow ni boi, wielki świder mo na dziobie i gryzie tym ziemia, a zaraz pod tym mechaniczne koło coby za młyńskie służyc mogło - zagarnialo urobek do bany i cugiem na góre... Ehhh sześćsyt procent normy bili tym drapko, wisz ile żech musieł pokładu rozpiździć coby za tym cisnąć, zaczoło się zmniejszonie załog, a ja sie wnerwioł i najpierw ciepnołem mu w tryby brecha coby się poszoł na fajrant czas jakiś He He He... Gnomy szybko wymienily polamane koła chachary jedne. Moment i znowu funkel nówka, wrócili fedrować. To mna potelepało, musiałem se normalnie zitnać - maszina mogła mnie ubiec na kopalni, co za szajs i gańba, potem śledztwo bylo kto maszyna dezelowoł, wtedy mnie sie upiekło nikt nic ni puscił z japy. Maszyna szła jak porypana na dekel, u góry sie to podobało wic zaraz i druga przywlekli. By ich pies za jaja ścisnoł! Zaczołch żem knuć i wymyślił, wezma strzele wał świdra - to idzie zrobić! Beda musieli wyciagać coby to wymienić he he he... Wic poczekołem na fajrant i flapsa, zostalem na dole trocha dlużej... Och czekej! Już czos... to mówiąc chwycił za torbę, szybko otworzył i wytargał cylindryczny przedmiot. Chwycił w pół i przekręcił z krzykiem - Pitaaaać! Granade! Po czym rzucił przedmiot do wody. Nagle rozległ się stłumiony huk, niczym uderzenie drewnianymi drzwiami o żelazną framuge tyle, że można go bylo wyczuć rownież stopami. Fontanna białej spienionej wody zalała okolice. - Ha Ha Ha... bierze glemboki wdech - ahhhh... kochom, poprostu kochom chytac fisze na granaty. Teraz se ino fiszki powybierom i kupia se za to gorzołki. Czekej, na czym ja to skończyl? Aaa... wic jak poszly na flapsa to jo wziołech i podłożyłem pod wałem jakeś funt prochu strzałowego coby mieć pewność, ino pecha żech mioł bo podczas kiedy załoga fajrant mialo na dole zeszły sie fachmajstry coby masziny fungały jak trza. Mina pizneła, że aż na górze czuć było. Sczęście w nieszczęściu, że ino jednemu fachmajstrowi noga odwaliło szrapnelem. Oczywiście to już mi nie przeszło płazem, wiadomo przecie było kto hajer i strzały w pokłady daje. Trafilch żem do skretki, przestałem być hajerem co strzały podkłada a stałem się kitowcem. Ehhh... Westchnoł i zamilczał na pare chwil - Wisz pierdel zmienia chopa, afa ni raz Ci tam obija, głodnym tyz ni raz spać idziesz. Dostawalem w skrytce nizłe cięgi bom przeto naumyślnie sabotowoł nasz skarb, nasze kopalnie. Kitfunfel z cely politował się wreszcie nademna i nauczyl mnie życia na nowo, do tego jeszcze sztuczek fachu nauczył. Mówia Ci gryfnie, teraz ni tylko strzały podkładać umie he he he... teraz i habermajster zwać mnie możesz, nie wiesz co to znaczy? Ni moje zmartwienie i nie dopytuj się chyba, że haje chcesz. Uhhh ckliwie się do kopalni, a teraz wyszoł żem ze skrytki, ni mom szans fedrować dalej. Już na kopalniach wiedza, że ja chachor i bandyta. Tyraz lapie się byle kaj arbajtu coby pchać dalej życie. Chodza na habry, dębowe drzwi to dla mnie nico, strzal na zawias i pizdup - ni ma drzwi. Teraz normalni brusek ma kupe roboty, sztylety trza bruścić coby dobrze w kiszki bodały. Mowie tobie, jestem gizd! Wstał, strzepnoł spotnie i zawołał - Ja gizdem teraz! A Ty... Ty moja ofiera! Teraz nowe glajzy prowadza mnie przez życia. To je napad! Dowej co tom mosz i ni zgrywej hanysa bo jebniesz z łoskotem jak te fisze, a jak bedziesz grzeczny to może Ci gnatów ni połamia, zara poczujesz czego skretka uczy he he he...


To jest krasnolud i nie można temu zaprzeczyć, gęsta broda - symbol krasnoludzkiej dumy skrzętnie spleciona w warkocz, jak i włosy na głowie uplecione w koński kuc, reszta głowy ogolona na łyso. Kolor jego włosów mieni się barwami żywej miedzi. Po rękach śmiało można się domyślić, że z ogniem się nie raz bratał. Nie jest jakoś tęgo umięśniony czy dobrze zbudowany, postura nie wyróżnia się między innymi krasnoludami. Wzrost jego - to dość drażliwa sprawa, lepiej przy nim nie wspominać o tym. Karnacja skóry jasna, ale czarne punkty z niedopalonego strzelniczego prochu ma, odsiadka w skrytce raczej nie zostawiła na nim fizycznych blizn, ale co glębiej...

Imię: Ywald
Płeć: Męszczyzna
Rasa: Krasnolud
Profesja: Łotr
Oczy: Ciemne
Włosy: Miedziane
Wzrost: 149cm
Waga: 87kg
Charakter: Dej pan na bir bo mie suszy a jak ni to zara Ci kichawe w dekiel wibija

Tak jak wcześniej problemy z błedami mogą być bo wordzik wszystko za błąd uważa, więc z góry przepraszam.
Post #2 21 Mar 2006, 15:24
Noo, teraz to jest opowiadanie. Świetne JOGU…aby tak dalej i było by fajnie jak byś na serwie zasuwał gwarą 😀 to by było coś 😀








"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja"
Post #3 21 Mar 2006, 15:43
Miałem momentami problem z rozszyfrowaniem 😀 przynajmniej nikt Ci ni udowodni bledu ortograficznego 😛
Zobaczymy, czy na serwerze tak Ci sie uda
KEt
Post #4 21 Mar 2006, 16:10
no tok, godojto po naszymu..

ni wim ile bys mi musial brynczec nad uchem ,ba bejmow doc ,

binokli zalatwic, toc jo tych blubrow ni kumam 😳 hmm chyba ze sie utytkam 😑 to moze cosik skumam

Tomo ratuj 😊
Post #5 21 Mar 2006, 16:49
Nexciek dla mnie to nie problem gwarą nawijać, ja to mam na codzień 😉 No oczywiście potrafie normalnie mowić.

KEt... hmmm Ty i ta Wasza śmieszna gwara 😛 ( taa a dla Was moja 😀 ). Jak chcesz moge Ci tekst przetłumaczyć ale nie wiem czy to będzie mialo sens bo poprostu straci urok. Jedyne jak pomóc moge to
http://www.tomex.kom.pl/index.php?page=slaskie&page2=slownik
Co trudniejsze slowo powinno tam być, ale trza pamietać, że nawet na samym śląsku niektóre rzeczy mogą się inaczej nazywać - ja naprzykład nie mogłem ostatnio zrozumieć ekspedientki w rudzie śląskiej 🙄 powiedziala to z takim akcentem, że karpika zapuściłem.

W razie czego zawsze mogę zmiękczyć ta swoja gware i nieco ją okroić coby mnie inni zrozumieli.

pffff... to ni sa burble, wic ni godej mi tak jaa~ A Ty heftasz tak, że mi sie na dekel wali 😛.

Pozdrawiam
Post #6 21 Mar 2006, 18:53
Człowiek roztropny nie gardzi myślą obcą, a głupi i pyszny niczym się nie przejmuje. 🙂
A ja mogen wiedziecien co to za jenzyken .... bo ja nie rozumiec....


Z poważaniem ......... Rafas
Post #7 21 Mar 2006, 19:47
Język zrozumiały dla mnie w 100%. Jednak w niektórych wyrazach popełniłeś błędy, ale nikt jak Ci ich wskazać. 😉

Ogólnie nie mam zastrzeżeń 😊
Rumun
Post #8 22 Mar 2006, 15:04
Podoba mi sie jeszcze takiego opisu nieczytołem hehe 😀 połowe ja zrozumic ale byc ok hehe 😀

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026