📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4613
« Wróć do forum  •  3 post(ów) w temacie
Post #1 21 Mar 2006, 14:06
Postać: Rigaldo
Wzrost: ok. 185 cm
Waga: ok. 80 kg
Włosy: srebrzyste
Oczy: oceaniczny błękit
Karnacja: lekko opalona


WYGLĄD
Z mgły okalającej pobliskie drzewa i łąki wyłoniła się nagle postać. Mężczyzna w długim płaszczu do kostek, który przysłaniał jego sylwetkę. Do ramion spływały mu srebrzyste włosy, które delikatnie mieniły się od kropel wilgoci oraz zdawały się tańczyć do pary z przeszywająco zimnym wiatrem. Usta przykrywał delikatny zarost, który miał ten sam błyszcząco srebrny kolor, co jego włosy. Oczy miał jak kolor błękitu najdalszych oceanów. Były one wąskie głęboko osadzone niezdradzające jego zamiarów. Jednak miało się wrażenie, że przed jego wzrokiem nie jest się w stanie ukryć żadnych tajemnic. Twarz miał wysuszoną od wiatru i słońca, w której wprawnym okiem można było jednak dostrzec jego młody jak na maga wiek. W ręce mocno dzierżył prostą laskę maga a na palcu prawej ręki miał pierścień z niebieskim kamieniem. Pierścień, który dostają magowie po osiągnięciu wieku dojrzałego pozwalający im przystąpić do pobierania nauk magicznych.
Taki też miał cel mag, który właśnie niezdarnie przeszedł przez mokradła znajdujące się na końcu polany gubiąc w nich jednego sandała. Przeklinając pod nosem skrót, który sam wybrał skierował swe kroki do Northshire Abbey. To tu miał rozpocząć prawdziwe przygody i zacząć poznawać coraz to nowe tajniki magii od najlepszych nauczycieli w tej części Azeroth…

HISTORIA
Rigaldo, który w wieku ok. 30 lat przybył do Northshire Abbey pobierać magiczne nauki nie zawsze był jak by wskazywał jego wygląd spokojnym rozsądnym człowiekiem.
Jego matka Marella była magiem specjalizującym się w przygotowywaniu mikstur. Spędziła prawie całe swoje życie w Magicznej Wieży gdzieś na północnym wschodzie lasów Elwynn. Jedynymi jej przerywnikami w pracy, były wyjścia a raczej teleportacjae do pobliskich wiosek w celu zaopatrzenia się w niezbędne składnik do przygotowywania mikstur. Jednak podczas jednej z takich przerw, czekając u kupca na realizację zamówienia poznała barda o imieniu Sarell, który zauroczył ją swoimi śpiewanymi historiami, elokwencją i poczuciem humory. Zauroczenie było tak wielkie, że już po niedługim czasie Marella była szczęśliwą matką chłopca, który nigdy nie poznał swojego ojca, ale nie raz słyszał w karczmach pieśni, które z całą pewnością wyszły spod jego pióra.
Marella nie potrafiła otoczyć syna odpowiednią troską, tak, więc Rigaldo l wychował się sam a jego nauczycielem była ulica. Jedyną rzeczą, jaką dostał od matki był pierścień. Dostał go od niej całkiem nie dawno, gdy postanowił ją odwiedzić w celu odnowieni zapasów mikstur kochanka 1001 nocy, ślepego zauroczenia i niewinnego spojrzenia, – które notabene Rigaldo używał, na co dzień jako narzędzi pracy.
Pierścień od matki był całkiem niespodziewanym prezentem zmieniającym jego życie na zawsze i bez jego zgody…

Pierwsze Dni w Abbey...


Po przybyciu do małej osady Rigaldo miał ochotę, aby jak za dawnych czasów beztroski zabawić się w karczmie używając mikstur jego matki. Jednak rzeczywistość okazała się bardziej okrutna. Tuż przy bramie wejściowej do głównego budynku w Abbey, którego wieża górowała nad tamtejszymi koronami drzew a w tle majestatycznie rozciągały się skaliste szczyty gór zatrzymał go strażnik. Nakazał mu pójść do naczelnika czekającego w głównym holu. Pomysł nie przypadł do gustu Rigaldowi i ale ze względu na zbliżający się wieczór postanowił pójść na rozmowę. Cóż mogło się stać, przecież dziś nie zacznie nauki...
Jakże małe było doświadczenie Rigalda, jeśli chodzi o prawdziwe twarde życie. Ku jego zaskoczeniu rozmowa była krótka i aż nader treściwa
- Zabij koboldy, bo już z nimi nie dajemy sobie rady...
Koboldy pomyślał Rigaldo Przecież to żałosne. O tej porze miał iść w zimny zagajnik i pozostawić plany ciepłego kominka i pitnego miodu w tutejszej karczmie na potem.
- Załatwię to szybko i już... Jakże nie mógł się bardziej mylić. Nawet nie wiedział, kiedy gdy jakiś mężczyzna przy bocznej ścianie poprosił go o pomoc w zapolowaniu na wilki a potem i jeszcze znów...Ręce pełne roboty czas zaczął lecieć niemiłosiernie szybko
Życie Rigalda nabrało innego wymiaru, już zdobył pierwsze szlify a gdy oberwał kolejny cios od rozwścieczonego zapracowanego kobolda nawet nie myślał ile jeszcze razy w życiu oberwie..

A życie się toczyło....

Kahar
Post #2 21 Mar 2006, 14:23
Historia nawet fajna 😊 mogła byc troszke dłuzsza a moze byc.
Ja sie nie czepiam 😎 🙂
Post #3 22 Mar 2006, 18:15
Mi sie podoba.
Krotka , ale tresciwa .
Historia awanturnika i mlodego czlowieka ktorego zycie sie zmienia.
Nie jest to kolejny mega mag i super heros co wlasnie jest najbardziej + tej histori.
Jak dla mnie solidne podanie .
Pozdrawiam.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026