📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Opis postaci Gorkhan - Ork Wojownik
« Wróć do forum  •  13 post(ów) w temacie 1 2
Post #1 21 Mar 2006, 19:33
Gorkhan

WYGLĄD POSTACI

Rasa: Ork
Wzrost: 231 cm
Waga: 211 kg
Wiek: 39 lata
Włosy: czarne, koński ogon
Profesja: wojownik
Oczy: czarne
Karnacja: oliwkowo-ciemna


Gorkhan to wysoki, umięśniony ork. Jego twarz jest ciemno-oliwkowa, pokryta bardzo głębokimi bliznami. Duży i gruby nos złamany w kilku miejscach. Oczy zwięzłe, bardzo bystre. Policzki miał ciemne i grube. Jego ubranie było postrzępione i bardzo brudne. Jego nogi były bardzo muskularne. Ręce miał wielkie jak goryl. Ogólnie wyglądał i zachowywał się jak wygłodniały wilk. Nie lubił zbytnio towarzystwa. Raczej wolałby być sam chyba, że poznałby kogoś bardzo dobrze. Poruszał się niezbyt szybko. Często kulał na nogę, która została zraniona w walce.


HISTORIA POSTACI

Gorkhan, znany pod tym imieniem był w całym Ogrimmarze i większej części Kalimdoru, jako wojownik. Zamieszkał w Ogrimmarze, lecz dzieciństwo spędził w małej wiosce niedaleko Ogrimmaru, w której dręczono go za jego niski wzrost jak na młodego orka. Gdy podrósł, zaczęto odnosić się do niego z szacunkiem. Początkowo zajmował się sprzedażą wyposażenia dla wojowników, kiedy jeszcze sam nim nie został.

Gorkhan zamieszkał w Ogrimmarze w biednym domu dla podróżników. Często przychodził do wodza i mówił, że chce zostać już wojownikiem, lecz wódz odpowiadał mu, że jego zdolności nie są jeszcze w pełni rozwinięte.

Po całym dniu pracy w kamieniołomach położył się wiedząc, że następny dzień będzie taki sam jak wczorajszy, lecz miało być inaczej. W połowie snu zbudziły go ryki innych orków. Ożywiony tymi wrzaskami Gorkhan podbiegł szybko do okna i zobaczył co się dzieje. Na głównej dzielnicy w Ogrimmarze wojska orków walczyły z krasnoludami i ludźmi. Bohater zamiast ukryć się wyruszył pomóc wojskom Ogrimmaru mając nadzieje, że wódz zauważy to i mianuje go na wojownika. Zrobił to, ponieważ wiedział, że to jego szansa.

Wybiegł z swojego domu i zaraz pod drzwiami stało dwóch brodatych krasnoludów.
Od razu, jakby to zaplanował, wyjął zza pazuchy jednemu z nich mały sztylet, i z niezwykłą zręcznością podciął im gardła. Po tym czynie spojrzał w stronę wodza, lecz poczuł się zawiedziony bo wódz walczył z jakimś krasnoludem. Chciał mu pomoc, ale nie wiedział jak. Gorkhan zobaczył przy martwym ciele krasnoluda jego strzelbę. Podniósł ją, wymierzył w głowę wysokiego krasnoluda i oddał strzał. Krasnolud dostał tam, gdzie miał dostać.
- Mogłeś trafić we mnie ! - ryknął w stronę Gorkhana wódz lecz jego wyraz twarzy nie wskazywał na to, że jest na bohatera historii wściekły. Wręcz przeciwnie Gorkhan ujrzał lekki uśmiech na twarzy wodza. Wódz rzucił Gorkhanowi długi miecz martwego krasnoluda i ryknął.
- Bierz się do roboty młody Gorkhanie, i zetnij tyle głów ile zdołasz! - Wydyszał wódz.

Od razu po słowach przywódcy ruszył do boju. Podbiegł do dwóch ludzi, którzy stali do niego tyłem i odciął im głowy jednym machnięciem miecza. Nagle poczuł bardzo silny ból w ręce. Lekko oślepiony bólem Gorkhan obejrzał się do tyłu, i zobaczył krasnoluda z strzelbą, który już mierzył w niego by oddać strzał. Bez wahania Gorkhan rzucił się w jego stronę. Krasnolud lekko zaskoczony nie strzelił, bo już miecz bohatera był wbity w brzuch brodatego krasnoluda. Tylko Gorkhan zauważył, że krasnoludom udało się powalić na ziemie wodza i porwać. Od razu po tym czynie krasnoludy wycofały się.

Po godzinie lub dwóch za orientowano się, że wódz zniknął. Gorkhan chcąc coś zrobić, by zostać wojowinkiem, wyruszył w poszukiwanie wodza, żeby go uratować. Wziął ze sobą zapasy żywności, i cos do picia. Podróżował 2 dni i już stracił nadzieję, że cos odnajdzie. Gdy siedział na wzgórzu zobaczył, że zza skały leci dym. Pobiegł tam, jak najszybciej mógł i zobaczył swego wodza przywiązanego do drzewa, i paru krasnoludów rozmawiających sobie najwidoczniej zadowolonych z siebie. Gorkhan nie wiedział co zrobić, bo sam by im nie dał rady. Wpadł na pewien pomysł. Oddalił się od obozu krasnoludów i zaczął ryczeć - Mam ze sobą cały legion orków, radzimy wam uciec a ujdziecie z życiem - skończył. Młody ork myślał, że krasnoludy nie stchórzą ale jednak stchórzyły. Pobiegły jak najszybciej potrafiły w stronę gór. Gorkhan pognał do wodza i zaczął go rozwiązywać. Przywódca rzekł - Co ty tutaj robisz? Myślałem, że nikt mnie tutaj nie odnajdzie. Jestem pod wrażeniem i na pewno zostaniesz kimś ważniejszym niż zwykły żołnierz - zakończył z naciskiem. Wzięli prowiant z obozu krasnoludów i wyruszyli w drogę do Orgimmaru, gdzie Gorkhan miał być wynagrodzony.

Podróżowali jeden dzień, aż nagle napotkali się na bandę złodziei. Bandyci zobaczywszy, że jest ich dużo więcej rzucili się na dwóch orków. Wódz natychmiast wyjął miecz i rzucił mały sztylecik Gorkhanowi. Bandyci chodzili w koło ich. Młody Gorkhan nie wiedział co zrobić, więc czekał, aż zrobią pierwszy ruch. Lecz wódz zrobił pierwszy ruch i jednym machnięciem potężnego miecza zabił dwóch bandytów. Wróg zobaczywszy to, przestraszył się i rzucił na Gorkhana. Młody ork zaczął się bronić. Wymachiwał sztyletem we wszystkie strony. Poczuł naglę smak krwi na ustach, Bo jeden z bandytów zrobił mu na policzku głęboką ranę. Wódz orków od razu ruszył z pomocą Gorkhanowi. Przywódca nie spodziewając się takiego ruchu leżał już na ziemi bo rzuciło się na niego czterech bandytów. Gorkhan wziął mały sztylet i zabił dwóch bandytów. Bandyci dopiero przypomnieli sobie o obecności drugiego orka. Zobaczywszy, że zostało ich dwóch uciekli. Wódz i Gorkhan zadowoleni z siebie po małej walce kontynuowali podróż do Ogrimmaru. Kiedy dotarli do Ogrimmaru ulice były puste. Przywódca kazał wrócić Gorkhanowi do swojego domu.

Następnego ranka młody Gorkhan nie został zaskoczony gdy do jego domu weszło dwóch posłanników przywódcy i jeden z nich rzekł - Wódz, chce cię widzieć zaraz w jego namiocie.

Gorkhan szczęśliwy pognał ile sił do namiotu wodza. W namiocie był tylko przywódca który rzekł - Loktar młody Grokharze!
Przywitałem się a mój przywódca rozkazał mu usiąść.
- Rozkazałem ci tu przyjść, bowiem chcę cię mianować na wojownika - Rzekł wódz.
- Jak widzisz, już orki z kuźni przygotowały dla ciebie pancerz i broń na moje życzenie - ciągnął dalej - i chcę ci podziękować za pomoc.
- Teraz twoim zadaniem będzie zabicie z zimną krwią jak najwięcej plugactwa z przymierza Gorkharze! - Ryknął wódz ile sił w płucach.
Bez zastanawiania się, Gorkhan włożył pancerz i odrzekł do wodza
- Zrobię wszystko by to uczynić panie. Loktar Ogar!

________________________________________

Historia pisana ogólnie, nie ma dużych szegułów.
Post #2 21 Mar 2006, 19:48
QUOTE
Właśnie widzisz przed sobą dość wysokiego na orka, niezbyt muskularnego. Jego twarz jest ciemna zielona pokryta bardzo głębokimi bliznami. Duży i gruby nos złamany w kilku miejscach. Oczy zwięzłe, bardzo bystre. Policzki miał ciemne i grube. Pod szyją widać było pod brudek. Jego ubranie było postrzępione i bardzo brudne. Jego nogi były bardzo muskularne. Ręce miał wielkie jak goryl. Ogólnie wyglądał i zachowywał się jak wygłodniały wilk. Nie lubił zbytnio towarzystwa. Raczej wolał być sam chyba, że poznał kogoś bardzo dobrze.

a właśnie że nie widze, nie narzucaj czytelnikowi swojego widzimisię


QUOTE
Od razu jakby to zaplanował wyjął zza pazuchy jednemu z nich mały sztylet 


QUOTE
lecz poczuł się zawiedziony bo wódz walczył z jakimś niezwykle wysokim krasnoludem.


QUOTE
Bierz się do roboty młody Gorkhanie i zetnij tyle głow ile zdołasz mi pokazać!


Pomysł jest dobry ale jeszcze nie dopracowany i jest kilka drobnych błędów


Praca do poprawy






"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja"
Post #3 21 Mar 2006, 19:53
może błędów stylistycznych jest troche bo z tego nie byłem dobry ...

EDIT
poprawilem troche
Post #4 21 Mar 2006, 20:39
Nie zrozumieliśmy się w kilku sprawach, ale to nic. Nie ma czegoś takiego jak wysoki krasnolud. Troszeczkę za mało jak dla mnie, ale może mi się wydaje. A szkoda bo może by coś z tego było

PS.
Rozwiń akcje w mieście







"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja"


Post #5 21 Mar 2006, 21:08
juz dzis nie mam glowy 😀 Moze jutro sproboje 😊
Post #6 22 Mar 2006, 17:05
troche rozwinelem akcje w miescie
ale malo ale przynajmniej cos 😊
Post #7 22 Mar 2006, 18:04
pod brudek 😉

troche stylistycznie rzeczywiscie kuleje, bo w jednym zdnaiu piszesz "poczułem" a w nastepnym już w trzeciej osobie.

wiem ze orki moze o taktyce nie maja pojecia wielkiego, ale wódz walczący w pierwszym szeregu to dla mnie delikatne przegięcie. ale nie trzeba rezygnowac z pomyslu "ratowania wodza"... tylko rusz troche wyobraznią 😉
Post #8 22 Mar 2006, 18:07
wlasnie duzo zeczy pisalem w 1 osobie i potem poprawialem 😛 Wczuwalem sie zabardzo jakbym to byl ja 😉
A to ze wodz walczyl to objawa tego ze uwazal sie za kogos kto nie polegnie w walce i chcial pokazac ze jest kims a nie tylko jakims tchorzem ktory stoi z boku jak to jest u przymierza :]
KEt
Post #9 24 Mar 2006, 16:11
QUOTE(Gorkhan @ Mar 21 2006, 08:33 PM)
Karnacja: smagła[right][snapback]13351[/snapback][/right]



smagły ~gli, ~glejszy
«mający ciemną, oliwkową cerę, skórę; o twarzy, cerze itp.: ciemny, śniady, oliwkowy»

QUOTE(Gorkhan @ Mar 21 2006, 08:33 PM)
Gorkhan to wysoki umięśniony ork. Jego twarz jest ciemna zielona pokryta bardzo głębokimi bliznami.[right][snapback]13351[/snapback][/right]



ehm a znaki interpunktycjne ?

QUOTE(Gorkhan @ Mar 21 2006, 08:33 PM)
Oczy zwięzłe, bardzo bystre.[right][snapback]13351[/snapback][/right]



ehm znaczy ze nie ma zeza 😊

QUOTE(Gorkhan @ Mar 21 2006, 08:33 PM)
Pod wargami widać było pod brudek.[right][snapback]13351[/snapback][/right]



hmm serio? mial podbrodek no niespotykane . pod wargami, o ja cie!!!

QUOTE(Gorkhan @ Mar 21 2006, 08:33 PM)
Raczej wolał być sam chyba, że poznał kogoś bardzo dobrze.[right][snapback]13351[/snapback][/right]



Raczej wolalby byc sam, chyba ze poznalby kogos bardzo dobrze


QUOTE(Gorkhan @ Mar 21 2006, 08:33 PM)
Gorkhan, znany pod tym imieniem był w całym Kalimdorze, jako wojownik. Lecz dzieciństwo spędził w świecie „Jaskinia przeznaczenia” przepłynął przez wiele krain do Mrocznych Wrót, dlatego, że na świat Jaskini przeznaczenia czekała zagłada ze strony przymierza.[right][snapback]13351[/snapback][/right]



o co chodzi?


QUOTE(Gorkhan @ Mar 21 2006, 08:33 PM)
Gorkhan zawiedźiony poszedł. [right][snapback]13351[/snapback][/right]



ehm zawiedziony

QUOTE(Gorkhan @ Mar 21 2006, 08:33 PM)
Gorkhan szczęśliwy pognał ile sił do namiotu wodza. W namiocie był tylko wódz który rzekł[right][snapback]13351[/snapback][/right]



powtorzenia


QUOTE(Gorkhan @ Mar 21 2006, 08:33 PM)
Ryknął wódz ile sił w płócach.
bez wachania się Gorkhan włorzył pancerz i ryknął do wodza[right][snapback]13351[/snapback][/right]



plucach, wlozyl



fatalne, tyle czekasz na konto i co ohhh straszne , nawet nie zastosowales sie zbytnio do uwag kolegow, wstyd,
po cos pan gates wynalazl worda wiec go uzyj, a i po to wynaleziono znaki interpunktycjne ,aby je stosowac poprawnie 😊

powodzenia
Post #10 24 Mar 2006, 16:24
heh to chyba nie mam szans na dostane tu konta ... dziwi mnie to ze trzeba byc zdolnym z pisania opowiesci... to chyba nie jest konkurs na najlepszo historie... powinno byc wazne to ze mozna z niej cos wywnioskowac i odtworzyc to postac na serwerze...
dziwne bo pisalem to w wordzie ktorego wynalazl pan gates .... 😉 musze jeszcze raz to sprawdzic w wordzie

jak to wszystko poprawie mam szanse na konto?

EDIT

zaczynam poprawiac

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026