📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4629
« Wróć do forum  •  5 post(ów) w temacie
Post #1 21 Mar 2006, 21:03
Imię Hrodar
Rasa: Nieumarły
Klasa: Warlock
Płeć: Mężczyzna
Wzrost: 167
Waga: 25kg



CHARAKTERYSTYKA

Naprzeciw ukazuje się postać obserwująca Cię przyglądasz się widzisz ze to nie postać to nie umarły, który wpatruje się w ciebie swoimi przekrwionymi oczami jego czaszka jest mocno pokiereszowana ma bardzo dobrze zachowane zęby aż dziw ze mogą się tak dobrze trzymać. Widać ślady włosów, które łączą się z leśnym bluszczem. Na piersi ma duża ranę w miejscu gdzie powinno być serce. Jego cechy to odwaga i pewność siebie, ale zachowuje szacunek dla wroga. Lubi opowiadać kawały i jest dusza towarzystwa. Zawsze kończy to za co się zabiera jeżeli może pomóc stara się pomagać.





Historia Postaci


Nastała pełnia w powietrzu unosił się smak krwi i walki, ziemia była ciepła od popiołu gorejących zgliszczy a dokładnie po obozie wędrowców, którzy zabawiali ludzi swoimi występami. Pewnie każdy powie ze był to nadzwyczajny w świecie cyrk, ale ja nie mogę się z tym zgodzić gdyż byłem jednym z ludzi należącej do tej rodziny, która teraz leży pogrążona w krwi i błocie, która wybrała się w swoja ostatnią podróż, ale o wszystkim dowiecie się w swoim czasie.
Najpierw powiem cos o sobie a później o tym, co się stało. Byłem normalnym chłopcem wiodłem spokojne życie u boku mojej rodziny mój ojciec był szewcem i zapewniał nam to, co potrzebowaliśmy, co prawda nie przelewało się nam, ale nasze życie było spokojne i zawsze było, co do garnka włożyć. Pewnego dnia do naszej wioski zawitała wędrowna grupa zabawiająca ludzi i zorganizowała pokaz. Gdyż był to okres, w którym mój ojciec miał duże zapotrzebowanie wiec bez problemu dał mi na występ. Na występ poszedłem z moimi kolegami. Pokaz bardzo mnie zaciekawiły było tam masę ciekawych występów jedni mieli opanowane sztuczki w rzucaniu nożami drudzy chodzili na linach a inni z kolei zabawiali ludzi śmiesznymi pokazami żaglowaniem i tym podobnymi rzeczami. Jednym z punktu pokazów były pokazy rożnych sztuczek magicznych akurat te rzeczy najbardziej mnie zaciekawiły i spodobały mi się. Nie wiem jak to nazwać, ale Mistrz, który pokazywał te sztuczki miał w swoim pokazie bardzo ciekawa sztuczkę, do której potrzebował ochotnika, ale nie takiego zwykłego ochotnika gdyż ochotnik miał zostać wybrany w odpowiedni sposób miał go wybrać chowaniec Mistrza. Nie wiem, czemu ale wybór padł na mnie, widocznie los tak chciał, na początku trochę się przestraszyłem i miałem pewne obawy, ale po chwili pomyślałem, czemu nie nic złego się nie powinno stać do odważnych świat należy. Zostałem poproszony na środek sceny i wsadzony do wielkiej czarnej skrzyni. Po tym to już za dużo nie wiem jak wyglądała sprawa występu, ale jedynie, co pamiętam to ze zostałem przeniesiony do domu z dużym pokojem, który wyglądał na bibliotekę domowa były tu duże regały z masą zakurzonych ksiąg, na ścianach wisiały portrety starych postaci, było widać ze postacie są związane z magia. Doszedłem do wniosku ze poszukam kogoś w domu może będzie umiał mi pomóc. Poszedłem do następnego pokoju, który wyglądał jak salon, w którym paliło się w kominku i było dużo miejsca do siedzenia. Nie wiedziałem gdzie mam iść dalej, ale mój problem sam się rozwiązał gdyż nagle usłyszałem kroki zbliżające się w moim kierunku. Doszedłem do wniosku ze poczekam i zobaczę, kto idzie i się spytam gdzie jestem. Jedno, co musze przyznać, że nie spodziewałem się takiego widoku gdyż moim oczom ukazała się mała Gnomka, która się zdziwiła na mój widok nie mniej niż ja.
-Co ty tu robisz i kim jesteś ze możesz przebywać w tym miejscu? Spytała mnie bez pardonu
-Pani proszę wybacz za wtargniecie, ale sam nie wiem jak tu się znalazłem nawet nie wiem gdzie jestem i z chęcią bym sobie stad poszedł tylko nie wiem gdzie mam iść. Odpowiedziałem jej na pytanie
Zaczęła przyglądać się mi bardziej uważnie i zadawać kolejne pytania nie spuszczając mnie ze wzroku i w ręce trzymając jakaś różdżkę
- A jak się tu znalazłeś musiała być pewna przyczyna tego jak mi to wytłumaczysz to powiem Ci gdzie jesteś.
- Dobrze niech tak się stanie… Opowiedziałem jej o tym, że poszedłem do cyrku i zostałem wzięty do przedstawienia i przeniosłem się tu.
Mała Gnomka bardzo zdziwiła się takim obrotem sytuacji widać było ze się bardzo zamyśliła, po czym powiedziała
- Są dwa powody ze się tu znalazłem albo masz magie w sobie albo ktoś użył pomyłkowo jakiegoś czaru, który Cię tu przeniósł. Zaraz postaramy się to naprawić. Po czym wypowiedziała jakieś nieznane słowa zakręciła swoją różdżką, i przenosiliśmy się w pobliża namiotu, w którym odbywał się pokaz. Zerknęliśmy przez wejście do środka i zobaczyliśmy jak mistrz stara się wyczarować mnie z powrotem w pudle a nie może było widać krople potu na jego czole i desperacje w oczach. Dla mnie był to śmieszny widok, ale nie chce wiedzieć, co on czuł podczas tego występu.
Nagle Gnomka wepchał mnie do namiotu i weszła ze mną do niego. Zaprowadziła mnie do Mistrza, który dostał gromkie brawa za pokaz, który mu do końca nie wyszedł, ale o tym wiedziałem tylko ja, Gnomka i On. Podczas braw Gnomka powiedziała do mnie ze chce mnie widzieć za namiotem zaraz a do Mistrza powiedziała ze koniec już tych pokazów na dzisiaj i ze zaraz porozmawiają sobie. Postanowiłem nikomu nie mówić, co się stało i poszedłem tam gdzie mieliśmy się spotkać. Gdy zjawiłem się na miejscu oni już na mnie tam czekali i rozmawiali miedzy sobą. Postanowiłem przerwać im rozmowę gdyż nie lubię podsłuchiwać. Gnomka spojrzawszy na mnie powiedziała ze musi coś sprawdzić, po czym wypowiedziała nieznane mi słowa a wokół mnie zaczęła rozświetlać się migocząca poświata i poczułem jakiś dziwny przypływ energii sam nie wiem jak to miałem określić sam pierwszy raz spotkałem się z takim czymś.
- A jednak miałeś racje, może z niego coś będzie ale kto to wie. Teraz powiłeś się zaopiekować nim i rozwijać jego talent, jeśli oczywiście będzie tego chciał. To tyle nic tu pomnie, zegnajcie. Gnomka powiedziawszy te słowa i znikła. Zostaliśmy tam tylko w dwóch
- Co się stało, co to wszystko miało znaczyć czy te przedstawienie polega na tym co się stało? zapytałem
- Nie podczas przedstawienia zostały odkryte twoje moce magiczne i cały występ został zachwiany pierwszy raz się z takim czymś spotykam w moich wieloletnich występach. Posiadasz duży potencjał szkoda by gdyby to się zmarnowała mam do Ciebie propozycje możesz zostać moim uczniem i podróżować z nami a ja będę pomagał Ci w zdobywaniu wiedzy i wytłumaczę wszystko, co zaszło podczas przedstawienia. Wyruszamy za dwa dni o świcie jak coś to wiesz gdzie mnie znaleźć. Zrób tak jak uważasz. Po czym obróciwszy się odszedł do swojego powozu.
Ja poszedłem do domu z wielkim zamętem w głowie nie myślałem, co mam zrobić ciągle nie mogłem zrozumieć tego, co zaszło podczas przedstawienia. Postanowiłem się przespać z tym i zobaczyć, co jutro o tym będę sądził. Noc była bardzo długa w ogóle nie mogłem zasnąć tylko wiele pytań w mojej głowie i brak odpowiedzi spędzał mi sen z powiek. Wczesnym rankiem nagle usłyszałem głos mojego ojca abym pomógł mu w robocie, bo ktoś musi przejąć po nim interes i musi wiedzieć jak to jest jak się jest szewcem wtedy, nasunęła mi się myśl czy szewc to jest to, czego pragnę czy to jest to, co mam robić? Odpowiedz brzmiała NIE. Postanowiłem ze zaryzykuje i ruszę w podróż z grupą zobaczyć jak to jest jak coś to zawsze mogłem wrócić. Przedstawiłem moja propozycje rodzica podczas obiadu rodzice nie byli zadowoleni z mojej decyzji, ale ja zaakceptowali i powiedzieli ze życzą mi dużo powodzenia. Na następny dzień o świcie pożegnałem się z rodzicami i wyruszyłem na miejsce obozowiska gdzie czekała na mnie już spakowana i gotowa do odjazdu karawan.
Spostrzegł mnie Mistrz podszedł do mnie i powiedział
- Dobry wybór chłopcze wiedziałem, że przyjdziesz wejdź do mojego powozu zaraz zaczniemy naukę podczas podróży. Tak wiec zrobiłem i tak oto stałem się częścią podróżującej rodziny. Podczas podróży uczyłem się różnych magicznych zaklęć i poznawałem, co się stało i zacząłem rozumieć to, co się stało podczas pokazów. Zostałem wciągany w świat magii czułem ze spełniam się i odnalazłem swoje przeznaczenia, ale niestety myliłem się gdyż ciągle mi brakowało w magii czegoś sam nie wiem, co to było aż pewnego razu podczas czytania książek natknąłem się na księgę o demonicznych mocach i o ich kontrolowaniu. Poczułem ze to jest to, czego mi brakowało tego, w czym chce się sprawdzić to, co jest moim marzeniem i to, czego szukałem od dawna. Po oznajmieniu tego mojemu Mistrzowi ze chce uczyć się w tym kierunku żeby zostać Warlockiem spotkałem się z dużym nie zadowoleniem gdyż on nie przepadał za to forma magii, ale po długich rozmowach doszedł do wniosku ze jak ja chce to niech tak będzie a on mi będzie pomagał jak tylko może w moich dążeniach do opanowania tej magii. Uczyłem się przeważnie z ksiąg które mistrz mi dostarczał niewiadomo skąd ale wydaje mi się z tego domu do którego przeniosłem się podczas przedstawienia o którym Mistrz nie chciał ze mną rozmawiać tylko mówił ze dowiem się wszystkiego w swoim czasie a teraz powinąłem się wziąć się do nauki. Mistrz mało wiedział o Warlockach i sposobach władania tą magia . Jak to w moim przypadku bywało ze zawsze byłem ciekawy, więc nie raz próbowałem czarów z różnymi skutkami raz dobrze raz źle. Mistrz zawsze przestrzegał mnie przed pochopnym rzucaniem czarów, ale ja zawsze chciałem spróbować, co dany czar robi i czy mi wychodzi może, dlatego jestem teraz, kim jestem, ale to teraz tylko gdybanie. A mianowicie pewnego razu w ręce dostała mi się bardzo stara i zakurzona księga pisana w bardzo dziwnym języku sam Mistrz nie wiedział nawet, w jakim jest to języku i co znaczy. Lecz natrafiłem również na pewne podpowiedzi, które pomogły mi w połowicznym rozszyfrowaniu księgi. Natrafiłem tam na pewny bardzo ciekawy czar według mnie ten czar powinien przywoływać nieumarłe istoty i je kontrolować pomyślałem, czemu nie warto spróbować. Co się okazawszy czar ten wcale nie przywoływał nikogo tylko powodował ze po śmierci odrodzę się jako nieumarły, lecz ja o tym nie wiedziałem i pomyślałem ze skoro nić się nie stało to ten czar nic nie robi. I Żyłem spokojnie nie wiedząc, co mnie czeka po śmierci. I tu przestroga dla tych, co rzucają czary nie znając do końca ich znaczenia i po paru kuflach krasnoludzkiego piwa ale to dodatkowa historia.
Pewnego dnia doszło do nas zaproszenie z StormWind bardzo ucieszyło nas to gdyż znaczyło to ze nasza sława jest bardzo duża. Postanowiliśmy skorzystać z szansy i wybrać się do tego pięknego miasta. Gdy byliśmy dwa dni od miasta rozbiliśmy obóz, który jak się później okazało był miejscem naszej zguby a mojego początku. Podczas nocy zostaliśmy napadnięci przez bandytów grasujących w pobliżu. Zaczęliśmy się bronić jak mogliśmy, ale atak był bardzo dobrze przemyślany i mówiąc szczerze nie mieliśmy żadnych szans a oni wiedzieli, co chcą zrobić. Walczyliśmy z Mistrzem w ramie w ramie, ale ja nie mogłem się skupić czułem krew w powietrzu, która nie pozwalała mi się skupić. Czułem ludzkie ciało rozrywane na strzępy pod ciężarem młotów czułem to wszystko i to mnie ciągło aż w końcu się stało to, co było kwestią czasu zostałem godzony prosto w serce. Tak oto nastał mój koniec, który był początkiem tego, co jest teraz. Jedynie, co teraz pamiętam to twarz mojego zabójcy, w której było mnóstwo gniewu i podłości był to mój ostatni widok i bardzo dobrze go zapamiętałem. Po kilku godzinach po walce podczas pełni powróciłem do świata żywych tak mi się zdawało w sumie to powróciłem, ale już nie jako żywy tylko jako nieumarły. Na początku nie umiałem pogodzić się z tym, co się stało z tym, czym się stałem. Lecz po chwili zobaczyłem to, co było przede mną miało tak dużo do znaczenia a teraz tego już nie ma i nie będzie zobaczyłem zgliszcza naszego obozowiska i ciała moich przyjaciół i mojego Mistrza. Nie chciałem tego już więcej widzieć pobiegłem ze wszystkich sił w głąb lasu biegłem, co siły nie myślałem o niczym chciałem tylko o tym zapomnieć nie myśleć o tym nagle zobaczyłem stara jaskinie wbiegłem w jej głąb. Postanowiłem się tu ukryć przemyśleć sprawę, lecz na myślenie nie było mi dane dużo czasu nagle usłyszałem głos
- Kim jesteś przyjacielu?
Rozejrzałem się po jaskini wokół była tylko ciemność nie widziałem nikogo, ale czułem jego obecność kogoś, kto posiadał duża moc, odrzekłem
- Kim ty jesteś byś mógł mnie nazywać przyjacielem pokaż swoje oblicze.
Nagle jaskinia zaczęła się rozjaśniać wtedy w rogu spostrzegłem postać, która przemówiła
- Tu jestem, jestem tym, czym ty jesteś tylko ze ja już bardzo długo jestem nieumarłym pomogę zrozumieć ci twoja obecna sytuacje i nauczyć Cię pożytecznych rzeczy.
Teraz wszystko zależy od Ciebie jesteś kowalem swojego losu i nie masz wpływu na to, co się stało wielu już próbowało to zmienić, ale nikomu się to nie udało musisz to zaakceptować. Jesteś, kim jesteś inny nie będziesz!
Te słowa padły na mnie jak grom z jasnego nieba zrozumiałem, co się stało ze musze teraz zacząć nowe życie i żyć tak mi warunki na to pozwalają.
- Dobrze wiec ucz mnie i pomórz mi się przyzwyczaić do tego, co się stało do tego, kim jestem.
I tak oto zaczęła się moja historia, która trwa i ciągle pisze nowe kartki w nieznanym losie, ale żeby o tym się dowiedzieć musimy się spotkać…..
Post #2 21 Mar 2006, 21:34
Bradzo Naprawde bardzo ladny Opis... 😊 pozdrowionka
KEt
Post #3 25 Mar 2006, 15:37
QUOTE(Gryzon @ Mar 21 2006, 10:03 PM)
Idziesz lasem nagle leśne ptaki wyrywają się do lotu z swoich gniazd,[right][snapback]13362[/snapback][/right]



az do konca akapitu, nie narzucaj czytelnikowi co ma robic, a ja nie chce isc lasem....


QUOTE(Gryzon @ Mar 21 2006, 10:03 PM)
 
Wybiła pełnia[right][snapback]13362[/snapback][/right]



wybic moze pelna godzina na zegarze ale nie pelnia...
pelna godzina
pelnia ksiezyca

QUOTE(Gryzon @ Mar 21 2006, 10:03 PM)
w powietrzu unosił się smak krwi i walki, ziemia czuła smak krzyżującego się oręża [right][snapback]13362[/snapback][/right]



smak smak...(ponizej tez czesto sie powtarzasz)
poza tym ziemia czula smak hmmm yyy?? przesadzasz z upiekszaniem i ci to troche nie wyszlo


QUOTE(Gryzon @ Mar 21 2006, 10:03 PM)
podpowiedzi, które pomogły mi w połowicznym rozszyfrowaniu księgi. Które było jakże zgubne dla mnie niestety.[right][snapback]13362[/snapback][/right]



od KTORY nie zaczynamy zdania 😊

QUOTE(Gryzon @ Mar 21 2006, 10:03 PM)
Podczas nocy zostaliśmy napadnięci przez bandytów grasujących w pobliżu byli to bardzo niegodziwi bandyci, którzy plądrowali i zabijali wszystko, co na od nich drodze stanie bez żadnych zasad ani skrupułów. [right][snapback]13362[/snapback][/right]



no to w koncu bandyci to co ? 😊 kodes honorowy ich nie obowiazuje

--------

male podsumowanie

1) bardzo czesto sie powtarzasz, zle cos takiego wyglada
2) hmm zakonczenie, jak sie znalazles w MW ? bo jak narazie to jeszcze nikt cie tam nie wpuscil, wiec raczej pod MW , czytales historie?

ogolnie jest ok, poza tymi bledami ktore ci wytknelam 😊, historia niezla, chociaz wedlug mnie troche za wczesnie wyjasniles czytelnikowi co sie z toba stalo, ale takie chyba bylo zalozenie w koncu pisales po czasie wspominajac

powodzenia w poprawkach i do zobaczenia na IRCu 😊

Post #4 25 Mar 2006, 19:15
Dziękuje za uwagi 😊
Poprawiłem historie i opis mam nadzieje ze dobrze 😛
Wiem ze w paru miejscach się powtarzam ale ja bardzo ale to bardzo lubie się bardzo powtarzać 😛
KEt
Post #5 26 Mar 2006, 11:49
zapraszam do rozmowy

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026