📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Leith
« Wróć do forum  •  15 post(ów) w temacie 1 2
Leith
Post #1 22 Mar 2006, 13:14
-------------------------------
Wzrost: 160cm
Waga: 52Kg
Włosy: Ciemny kasztan, do ramion
Oczy: niebieskie
---------------------------------

Leith powstala z grobu jak jej nowi bracia i siostry. Jest niewysoka, szczupla ( choc stara sie dobrze odzywiac, choc ostatnio troche ze swiezym ... no wiecie trudno). Nie wyglada groznie ale niech kazdy uwierzy, ze to tylko pozory.Ci, ktorzy nie uwierzyli ...sami wiecie jesc trzeba.

Jak kazda kobieta lubi ladnie wygladac, dlatego z pasja szyje ciuszki, czesto mozecie wiec ja spotkac w nowym wdzianku. Pasjonuje ja zbieractwo...kosci, szczeki, rece,nogi...oj sorka to nie ta opowiesc.. z zapalem zbiera roslinki zeby pozniej przyrzacic uzyteczne wywary. Czasami tez gotuje ale akurat do tego nie ma za grosz talentu, wiec lepiej uwazac na jej potrawy.

Mimo iz jej serce jest mroczne, a wyglad ostrasza przecietnego smiertelnika,to dusza jej pozostala nieskazona. Stara sie wiec niesc pomoc braciom i siostrom z Hordy. W ten sposob proboje sie odnalesc na nowo, znalesc swoje miejsce w nowym dla niej swiecie...


Historia Leith

To byly piekne czasy...

Nie pamietam juz jak mialam na imie,przez wieki przebywania z ludzmi zdobylam ich pare...w ostatniej wiosce,która sie opiekowalam zwali mnie Ta Ktora Leczy. Opiekowalam sie ich domostwami,gotowalam wywary (czasmi probowalam gotowac potrawy ale skutki byly mizerne),leczylam chorych,odpedzalam pomniejsze uroki...ludzie byli mi wdzieczni za pomoc.

Tak mijaly wieki...przemijaly pokolenia, ludzie odchodzili z wioski coraz czesciej, chyba po prostu zmienial sie swiat i ludzie,choc ci w gruncie rzeczy zawsze byli tacy sami.

...zmiany nie zaszly tylko wsrod istot ludzkich...ale takze w moim sercu....coraz czesciej wdzierala sie nuta zwatpienia...po co ja to robie? po co pomagam? co z tego mam? Boginkom takim jak ja ludzkie uczucia nie byly obce w gruncie rzeczy bylysmy blizej nich niz Bogow. Tak tlumacze sie ale...

Staralam sie, aby chlopi nie zdawali sobie sprawy z moich watpliwosci. Pewnej do
wioski przyszedl Kaplan...zaczal leczyc, robic mikstury...ludzie coraz zadziej zwracali sie do mnie o pomoc...wrecz wytykali mi ze dotychczas nic nie robilam, ze on jest lepszy....czulam sie odtracona i moje mysli coraz czesciej nie dawaly mi spokoju, wracaly coraz czesciej, nie daly spac...

...moje serce ogarnial mrok....

...otworzylam oczy, byla piekna gwiazdzista noc, lezelam na ziemi. Wszystkie domy zniszczone, chyba nikt nie ocalal z pogromu...siedzac zaczelam przypominac sobie to co sie wydarzylo, moja zlosc, moj bol, moj gniew . Tak TO JA TO ZROBILAM. Taka byla moja wola, wtedy...zasnelam.

...otworzylam oczy, gdzie ja bylam?Jestem przeciez w krypcie...wyszlam na powierzchnie do swiatla...nie to nie bylo slonce tylko...nie kim bylam kim sie stalam. Jakis nieumarly stojacy przy wyjsciu powiedzial mi ze Pan nie pozwolil by taki sluga mu sie zmarnowal...Tak stalam sie tym kim jestem teraz, SKAZANA NA ZYCIE...

Kim wiec teraz jestem?Leith takie postanowilam przyjac imie, zyje, a zarazem moje cialo umarlo wraz z dusza,ale pamiec o tym co bylo pozostala. Czas stworzyc przyszlosc i kontynuowac to co zaczelam. Zniszczenie.

A czas mijal

....Mijaly lata, lata konfiliktow, choc szczesliwe gdyz moglam sluzyc swemu Panu. Lich mial wlasnie wyruszyc na wojne ze Sprzymierzonymi. Niestety, nie moglam im pomoc, zabroniono mi, nakazano mi odejsc... mowili ze dla mojego dobra... chyba Wiedzial co nastapi....

Brame Mrocznych Wrot przekroczylam w dniu wielkiej bitwy. Wiedzialam ,ze nie bedzie latwo wrocic, liczylam sie z tym, ze to byly moje ostatnie chwile w tym pieknym swiecie.

Obejrzalam sie .... za mna byla juz tylko lita skala. Nigdzie nie bylo przejscia, ktorzym przyszlam... To koniec - pomyslalam.

Tak oto blakalam sie po nowym swiecie. Nie bardzo moglam sie odnalezc. Nie trafilam na podobnych mi ..... wygladaem. No tak dotychczas zylam tylko wsrod nieumarlych.... podobnych mi wygladem... upadlych poslugujacych sie mocami. Teraz ....

Czesto przeganiano mnie, urzadzano polowania... bezskutecznie poszukiwalam skupisk orkow, trolli czy taurenow, choc wiedzialam, ze i tutaj istnieja.

Pewnej nocy... mialam sen. Lich wolal mnie, za nim stal ktos jeszcze, jednak nie odrazu go poznalam. To sam Nienazwany mnie wolal. Na poczatku podeszlam sceptycznie do snu, ale... moje serce pragnelo powrotu, coz mi wiec pozostalo?

Powrocilam wiec pod brame, jednak jak wtedy byla tylko lita skala. Rozpalilam ognisko i czekalam. Wiedzialam, ze predzej czy pozniej cos sie wydarzy.

Nie mylialm sie... pare nocy pozniej, gdy ksiezyc byl w pelni pod brame przywedrowal Elf z Krasnoludem. Rozmawiali z kims w dziwnym jezyku, patrzac sie w przejscie ( dokladnie pamietalam , w ktorym miejscu byly wrota). W pewnym momencie oboje pobiegli w strone gory i... znikneli.
Nie dalej jak pare nocy pozniej, pod brame zawedrowal Nieumarly z Orkiem. Tym razem wszystko zrozumialam. Przekonywali Nieumarlego, aby ich wpuscil.....!!!!!! Nie moglam sie mylic. Oni rowniez pobiegli w strone gory i znikneli.

Z nadzieja w sercu postanowilam czekac na czas, gdy mnie wezwa....

Pod brame przybywalo coraz wiecej roznych nacji. Pytali mnie gdzie sa, jak przejsc. Nie wiedzialam, ze za pomoca gestow, tak wiele mozna przekazac.

Co noc siadywalismy przy ognisku i kolejnym przybyszom opowiadalam jak kiedys wygladal swiat Mrocznych Wrot oraz co tutaj widzialam podczas pelni....

Pewnego razu, podczas takiego wlasnie ogniska, objawil mi sie moj Pan wraz z Nienazwanym.... wzywali mnie!!!!

...Wiem, ze ta historia brzmi jak bajki, ktore opowiadaly Wam do snu wasze matki... a moja osoba wydaje sie malo wiarygodna... ot kolejny Bajarz zawital pod te gory. Wierzcie mi jednak, ze bylam tutaj jedna z pierwszych, a to czego nie widzialam przekazal mi.... ale to juz inna historia.

....Pozwolcie mi wrocic do mojego domu... Pan mnie wzywa.... do Mrocznych Wrot.....

Pobieglam w strone gory, pelna nadziei na nowe zycie, lepsze od dotychczasowej tulaczki, proby odnalezienia sie w tym dziwnym swiecie , serce mi walilo......

Otworzylam oczy... znowu bylam ....w ?grobowcu?! Gdzie moj plecak? Co z moja szata?rozdzka? Pelna niepokoju wybieglam na zewnatrz.... Bylam w Deathknell, a wiec taka byla cena... Poszlam do miasteczka, straznik przy bramie oznajmil, ze czeka na mnie ktos w pobliskiej katedrze. Domyslalm sie kto na mnie czeka....

Spotkanie, jak i cala rozmowa tchnely we mnie nowe nadziej, nadszedl czas powrotu do swietnosci, wskrzeszenia naszych kompanow, gildia Upadlych znowu powstala...

Dzien dzisiejszy 20dni po przekroczeniu bramy

Nowe nadzieje. Horda rosnie w sile. W dziwny sposob jest nas wiecej niz bylo przed.... nie lepiej nie wspominac... z nadzieja patrze w przyszlosc i to co nam przyniesie

dzien dzisiejszy 100dni po przekroczeniu bramy

Jak kazdej nocy obudzilam sie w swoim grobie na przedmiesciach Brill, jednak ten dzien mial byc wyjatkowy. Tego dnia moj Pan Darkzax nie wstal z grobu... bol , zlosc, nienawisc, zrozumienie ..... strata. Tyle zrobil, tyle zdzialal, gdzie jest moj Pan?

Trzebabylo sie otrzasnac, pozbierac. W Tristfall coraz wiecej pojawialo sie nowych nieumarlych, szukali siebie, swojej przeszlosci, w pewnym sensie przypominali mi mnie. Trzeba bylo im pomoc, postawic na nogi i pokazac nowa droge

Nie bylo mi latwo, bez mego mentora probowalam wskrzesic cos czego on kiedys dokonal, zlosc i rozzalenie nadal braly gore nad rozsadkiem. Postanowilam wiec porzucic ziemie, ktore kiedys tyle dla mnie znaczyly, teraz bedac tylko zlym wspomnieniem...

Tak oto wyladowalam w miescie Orkow, dziwna rasa, niekiedy widywalam ich kuzynow Trolli. Wydawali mi sie jacys dziwni, poki nie zobaczylam przypadkiem Taurena, gdyby nie ork ktory stal przy bramie nigdybym nie zgadla, ze to stworzenie jest rozumne. Jak krowa moze mowic?dziwny jest ten swiat, w ktorym sie przebudzilam... ale trzeba z tym zyc.

Tak oto rozpoczela sie moja wedrowka w nieznane... czas znalesc przyjaciol, towarzyszy i wspierac sie wzajemnie... czas wskrzesic dawne idealy.... zebrac sie abysmy byli silniejsi ... my Upadli Bogowie....

Wstyd wspomniec, ale nowe ziemie nie okazaly sie takie sielankowe i juz pare dni po przybyciu, gonil mnie jakis .... czlowiek... wrocily wtedy wspomnienia.... czy ja kiedys taka bylam ???

Dlugo rosla we mnie ta mysl, zeby przucic idee Darkzaxa, zostawic jego smieci, po co, po co sie grzebac w to dalej, ale widzialam taka potrzebe, widzialam potrzebe naprowadzenia takich jak ja na droge ku swietnosci w tym odmiennym od "normalnosci" swiecie....

- Fel gdzie jestes? Droghananie mily druhu ? Wzywam was na spotkanie

Czas osiasc w jednym miejscu i zbierac sily.... na co.... na to co przyniesie nam los....

dzien dzisiejszy 150dni po przekroczeniu bramy

Tak oto znowu polaczylismy sily, Fel, Droghanan , Skorpion i ja, naszego mistrza nadal niebylo widac. Coz, czas naglil ,nie moglismy czekac, a potrzeba posiadania wlasnego kata ... Zaczelismy poszukiwania, tak oto po paru dniach znaleslismy to miejsce, ktore teraz stalo sie naszym domem.

Gdy juz myslalam, ze wszystko sie ustatkowalo, pojawil sie nasz mistrz... aby przejac wladze na powrot nad naszym stowarzyszeniem, zobaczymy co przyniesie nam los...

.....

W Tristfal panuje niepokoj... podobno ktos widzial...szpiega... czlowieka... ktory przez Alterac dostal sie do naszej pieknej krainy. Niestety zbyt pozno zareagowalismy. Ciekawe o co chodzilo??? Obysmy byli przygotowani... takie wizyty nie sa bez powodu. Boje sie, mam zle przeczucia...

3 dni później

To już trzecia noc jak nie mogę spać. Za każdym razem ten sam koszmar. Tak bardzo niezrozumiały jak każdy sen, skutecznie niedający mi spacz.

... Dziś znowu będzie to samo, ale.... Trzeba się z tym zmierzyć...

... Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!

Zerwałam się z grobu, odrzuciłam wieko trumny, nie znowu to samo... śnieg.. mróz... później światło, jakieś krzyki i... leżę w kościele ( czuje swad spalonych świec i to mrowienie, które zawsze czuć na poświęconej ziemi)... a później....

... budzę się i tak, co no. Nigdy nie zaznam spokoju!!!!

Następnego ranka

Feliandra prosiła mnie o świeże mięso na obiad, dzika jej się zachciało! Skorpion trenował.. wiec cóż padło na mnie. Postanowiłam odwiedzić Dun Morogh ( gdyż słynie z dobrego mięsa), a może uda mi się jakiegoś gnoma upolować, mniam marzą mi się gnomie nóżki w sosie własnym, palce lizać.

Ale zimno...tyle śniegu..... cóż było trzeba zapolować, zawsze lubiłam rejon zwany przez wstrętnych pokorczow Stellgrill Depot, osobiście odpowiadała mi nazwa Dziura Pokurcza.

Dziś cos jednak nie dopisywało mi szczęście....a do tego zimno...kupa śniegu....niech to – pomyślałam. Idę po świeżą krew pokurczów na rozgrzewkę.

Raz dwa i posiłek gotowy, nawet nie stawiali oporów... cieplutki. Właśnie jadłam ostatnia nóżkę, gdy..... cios w plecy ogłuszył mnie na chwile, upadlam, jednak udało mi się jakoś szybko się zebrać. Zaczęłam uciekać... gdzie są te cholerne drzewa, trzeba się schować... biegnąc oglądnęłam się do tył... jeszcze mniejszy pokurcz ( zawsze mi się śmiać chciało na ich widok, ale nie dziś) oraz..... o Lichu ratuj!!!! ... dwóch paladynów. Wiedziałam już, po co przyszli, a właściwie, po kogo.

Zimno...śnieg...dopadli mnie...byli szybsi..silniejsi...światło....leżę w kościele...to sen..sen..zaraz się obudze...na pewno śnię....niech mnie ktoś obudziiiii!!!!!!

- Popamiętacie, zemsta, Licha będzie słodka!!!!!!

... światło... ciepło...

....
....
....
- Aaaa, co jest, gdzie? Co czemu? Jak? Co się stało? Ratunku....niejasne przebłyski pamięci... migawki z przeszłości mąciły mi w głowie. Gdzie ja jestem? – wykrzyczałam.

Ujrzałam dziecko i dwóch ludzi wpatrujących się we mnie...ludzi...cos mowią, chwila ja ich rozumiem.

- Kim jestem? Gdzie jestem? Co się stało? Co....?
- Leith twoje imię, moje Tomo
- Zirki jestem, gnom, krzyknął mały
- a ja Darth, witamy wśród żywych

...żywych... pamiętam, ze leczyłam ludzi, ale oni już... i potem ciemność... a teraz Wy.

- Chodźcie, zmęczona jest, pokażemy jej swój dom, niech się spocznie, jutro jej się wszystko wytłumaczy – powiedział Tomo

Grom przez cala drogę opowiadał mi o świecie, w którym się zbudziłam... pokazywał mi króliczki, owieczki, krówki, las... jednym słowem cały czas mówił i mówił i mówił... ( nie wiedziałam, że tyle można).

Droga była długa, a moje nogi pomału odmawiały mi posłuszeństwa. Do tego... znowu miałam te przebłyski... jakby wracała mi pamięć... przeszłość... krew...mali ludzie...śnieg...zimno...wielcy i potężni zielonoskórzy...dziki.... chłód....musze to wszystko pozbierać... jakoś ułożyć to wszystko.

Dlaczego oni są tacy mili? Twierdzą, że uwolnili mnie z mocy Licha? Mam być wdzięczna? Kim jest ten Lich? Czy....? Za dużo, jak na jeden raz musze odpocząć....

... nieeeeeeeeeeeee

Usiadłam na łóżku, obok spala reszta kompanii. Koszmar, który mnie zbudził, moje ciało w stanie połowicznego rozkładu, naokoło inni podobni...ciemny las.... co to było?
Mój krzyk zbudził Tomo, ten spojrzał na mnie:

- Spij, to tylko.... to sen, spij.

Zamknęłam oczy. Czy to był tylko sen?....


Noc


Noc
Siedzę na łóżku
Nie mogę zasnąć
Obok śpi On

Przed oczyma widzę obrazy z przeszłości
Pojawiają się Sie i znikają
Piękne i brzydkie
Dobre i złe
Są i ich nie ma

Słychać świerszcze
Za oknem widzę cień polującej sowy
Niedługo będzie świtać

Przed oczyma widzę obrazy z przeszłości
Nie mogę zasnąć
Ciągle przemijają
Pokazują sie i znikają

Kim byłam
Kim jestem
Kim będę

Ta noc nie jest jedyna
Nie jest wyjątkowa
Od dawna
Od kiedy sięgam pamięcią
Tak jest
Co noc

Pamięć ma zawodna
Raz jest
Raz nie ma
Raz pojawiają się
Raz znikają
Obrazy z przeszłości

Ciemność
Często widzę
Sny
Zamykam oczy
Ona jest przy mnie
Jak On
Co noc

Plaga
Mag
Nieumarla kapłanka
Nie
Nie
To złe wspomnienie

Łowca
Ryby
Morze
Tak
Tak
To piękne wspomnienie

Miasto
Gnom
Nieumarla kapłanka
Nie
Nie
Znowu ona

Leith
Me imię
Jej imię

Leith
Dobro
Zło

Kim jestem
Kim byłam
Czemu ja?

Świta
Sowa kończy swe polowanie
Wilk oznajmia koniec łowów
On się przebudza
Ja siedzę i widzę
Widzę obrazy z przeszłości
Nie mogę zasnąć
Tak, co noc

Co noc
Widzę ją
Leith
Nieumarla
Patrzę na nią
Widzę siebie
Widzę jej oczyma
Czuje jej cierpienie
Czuje jej smutek

Leith
Leith
Kapłanka
Kapłanka
Nieumarla
Człowiek
Zło
Dobro

Na zawsze razem

Wstaje słońce
Ptaki ćwierkają za oknem
Kładę się
Obok Niego
Na chwilę
Może dzień
Może On
Razem
Pomogą mi zasnąć

Śpię
Śnię

Ona
Spała
Śniła
Za dnia
Jak ja
Nie noc
A dzień
Na sen

Śpię
Śnię
Spokój
W sercu
W duszy

Ona
Spała
Śniła
O spokoju
W sercu
W duszy

Otwieram oczy
Widzę
To ona
Za oknem
Mówi
Śpij
Śnij

Na zawsze razem

Zamykam oczy
On
Budzi się
Ja
Śpię
Pierwszy raz
Tak naprawdę

Ja
Ona
On

Na zawsze razem
Post #2 22 Mar 2006, 16:08
fajna opcja z rozdwojeniem jaznie . brawo 🙂
KEt
Post #3 31 Aug 2006, 11:51
Dym z komina unosil sie ku niebu. Byla noc. Cicha, spokojna, czasami tylko dalo sie slyszec wycie wilkow. ktore zapewne polowaly w oddali.
Zerwalam sie z lozka. Chwile siedzialam nieruchomo, nie wiedzac za bardzo co sie stalo. Spuscilam nogi na podloge, na ktorej lezalo futro, przynajmniej stopy nie zmarzna.
Znowu siedze w sordku nocy, rozmyslajac o tym co minelo. Myslalam juz, ze wtedy uporalam sie z przeszloscia, zaakceptowlam ja. Jednak sny ostatnio wrocily. Tak jakby chciala mi cos przekazac, moze uswiadomic, cokolwiek chciala ode mnie.
Tak wlasciwie to ja... ile mialam lat? Niewiele, jesli liczac od dnia , gdy moj ukochany mnie obudzil. Ile przezylam wtedy? Ile zanim cien splynal na moja dusze?
Czasami snie o czasach i ludziach, ktorzy juz dawno przemineli.
Tom przewrocil sie na drugi bok, jakby szukajac mnie. Boje sie jednak polozyc, dzis pierwszy raz przerwalam sen, sama. Jesli teraz wroci? Nie mam sily walczyc, jestem zmeczona , tak bardzo...
Klade sie i przytulam jak najmnocniej potrafie, jakby mialo to mnie uchronic...
Powoli sen przychodzi.
Otwieram oczy. Lzy splywaja mi po policzkach, nic nie widze, mrugam pare razy. Siadam ostroznie, aby Go nie obudzic. Czuje jak zimny pot splywa powoli po karku, plecach...
I tym razem mi nie darowala.
Biegnie po sniegu, powoli opadajac z sil. Chroni sie za drzewem, pogon ja mija, jest zupelnie zdezorientowana. Chwila odpoczynku, juz wie gdzie uciekac. Rozglada sie i wybiega...
Potworny bol... odretwienie, nic nie moze zrobic, widzi jak nadbiegaja.
Budzi sie w jakims pomieszczeniu. Czuje, ze jest bardzo daleko od domu.
Rozglada sie. Widzi trzy osoby, niewyraznie, gdyz krew z rozcietej glowy naplywa jej do oczu. Dwoch roslych mezczyzn i karzelek.
Jeden cos mowi, wskazuja na nia. Tamci mu wtoruja. Krzyczy w zlosci, wzywa o pomste do swego boga, jeszcze sie z nimi policzy. Zemszcza sie za nia. Grozi w gniewie...
Cios w kolana sprowadza ja na ziemie. Lezy obolala. Juz nie krzyczy, nie ma sil. Zdaje sobie sprawe, ze...
Jeden z mezczyzn podnosi rece...cos mowi...

Budze sie, zawsze wtedy. Zawsze, gdy ona patrzy na niego. Czasami, gdy snie o tym co bylo , widze mego ukochanego jak biegnie za nia. Ona Go nie rozumie, ale wie, ze nic jej nie zrobi. Godzi sie na to. Jednak nie tym razem, nie rozumiala czemu.

Teraz jestem Ja, Jej nie ma. Musze sie w koncu od niej uwolnic.

Noc. Klade sie juz spokojnie, wiem , ze reszta snow nalezy juz dzisiaj tylko do mnie. Ona powiedziala co chciala.

Budzi mnie czuly pocalunek. Otwieram oczy, usmiecham sie. Kolejny dzien razem. Jestem Mu wdzieczna, codziennie za to co zrobil. Przytulam sie do niego, Kocham Cie - szepcze. Patrze prosto w oczy.
Musze odszukac wiedzme, ktora niedawno spotkalam w Northshire Valley. Mowila, ze ma moc walki z koszmarami.
Lezymy jeszcze chwile razem. W Jego oczach widze, ze wie jak wygladala moja noc, nie pyta jednak. Zamiast tego caluje mnie w czolo..

- wstajemy?
- tak, kochanie, zjemy cos, a potem musze isc do Goldshire

Nie pyta czemu. Wie. Domysla sie. Widze, ze sie boi o mnie. Wychodze.

- uwazaj na siebie kochanie!
- postaram sie! - krzycze

Stoje przed karczma w Goldshire. Jeszcze moge zawrocic. Chwile sie zastanawiam. Jednak wspomnienia kolejnej nieprzespanej nocy przekonuja mnie o slusznosci tego co robie.
W srodku pytam o Isobel. Ide na gore, na pokoje. Pukam.
Raz.
Drugi.
Trzeci.
W drzwiach staje kobieta. Mierzy mnie wzrokiem, jakby chciala sobie przypomniec kim jestem i po co przyszlam. Dlugo rozmawiamy. Skad ja wezme zabe?
Staw..
Biegne, wracam. Mam - krzycze. Wiedzma patrzy na mnie. Twierdzi, ze teraz nie zadziala, ze potrzeba pelni ksiezyca. Odchodze wiec ze lzami w oczach. Zrezygnowana.

Wracam do domu. Smutna, przerazona perspektywa kolejnych nocy z nia, znowu.
Siadam na lozku, zdejmuje obuwie i klade sie. Zamykam oczy, staram sie o niczym nie myslec, jakie to teraz trudne. W koncu zasypiam. Nie snie.
Przebudzam sie, gdy Tom siada obok mnie. Delikatnie glaszcze mi wlosy. Odwracam sie. Przez lzy patrze na niego. Kladzie sie obok mnie, przytula, uspokaja.
Zasypiam.
Snie.
Widze domek, siebie siedzaca przed nim. Jednak dziwnie odziana. Jacys ludzie krzataja sie myslac o codziennych sprawach.
Podchodzi do mnie dziewczynka. Mowi, ze brzuszek boli, najadla sie sliwek z sadu ojca. Ide do srodka, wyjmuje fiolke z plynem. Modle sie do mego opiekuna. Odlewam pare kropel. Wracam do dziecka. Podaje mu lek. Zadowolone odchodzi.
Siedze dalej na werandzie obserwujac chlopow.

Snie.

Widze wojska, ktore maszeruja przez wies. Chlopi wcielani sa do armii. Prosza mnie o mikstury wzmacniajace ducha i cialo. Daje im co mam i blogoslawie na droge.

Snie.

Wracaja nieliczni. Patrza na mnie z pogarda. Nie chca ode mnie pomocy. Przyszli z nimi medycy. Tak ich zwa, szarlatanow. Wygnali mnie...
Nienawidze ich.

Snie.

Jest czarna noc, jak kot, ktory spi u mych stop. Ksiezyc schowal sie za chmurami. Slysze krzyki , ktors wywaza drzwi. Wiedzma, ta ktora sluzy demonom, krzycza, to ona przyniosla zaraze, zabila nasze dzieci.
Nie wiedza, ze choroby to skutek wojny i ich niechlujstwa, nie sluchaja, nie chca mych lekarstw. Medycy im nie pomogli. Oni ich sluchaja. Nie mnie, juz nie.
Wbiegaja do mojej izby.

Snie.

Chowaja kogos, z dala od wioski. Na chwile podnosza material zakrywajacy zmarlego. TO JA, ona.

Snie.

Budze sie. Jest noc. Nie wiem co sie stalo. Patrze na rece... kim jestem? W moim kierunku podazaja dwaj nieumarli. Patrze na rece... dotykam twarzy. Jestem jak oni. Chce uciekac, nie mam sily.

Nie snie.

Przebudzilam sie. Zimny pot splywa po mym karku. Siadam ostroznie, aby nie zbudzic Toma. Teraz wszystko pamietam. Nie wiem, czy to sprawka Isobel, czy moja desperacja i Jego bliskosc...patrze jak spi...

Pamietam.

Delikatnie wyslizguje sie z lozka. Ide do katedry, prosic duchy o oczyszczenie mej duszy.
Wracam do domu, z jakby lzejszym sercem, jakby cos splynelo z mej duszy. Jest noc. Czarna, ksiezyc schowal sie za chmurami.
On spi. Klade sie obok. Przebudza sie, patrzy na mnie. To ostatnia taka noc kochanie - mowie. Nie pyta mnie jak sobie poradzilam, nie czas na to, dobrze ze to rozumie.
Nareszcie, ze spokojem wtulam sie w niegi i zasypiam.

Nie snie...juz nic, nikt mi nie przerwie...SPIE.

KEt
Post #4 31 Aug 2006, 11:55
Minelo wiele czasu odkad, ci ktorzy strzegli swiatla przybyli do Mrocznych Wrot. Przez nasze stowarzyszenie przewinelo sie wielu dzielnych wojownikow i amazonek, chcacych stanac po jednej stronie, ramie w ramie, walczyc z przeciwnikiem.

Wszystko co ma swoj poczatek ma i swoj koniec.

Dlugo by wymieniac, kto i kiedy ochodzil. Znaczacy staje sie fakt znikniecia paru wojownikow miniona wiosna. Nigdy nie dowiedzielismy sie co sie z nimi stalo. Moze kiedys, moze teraz odnajdziemy prawde o nich.

Na przelomie lata pozegnalismy Gareona, dzielnego wojownika. Odszedl tylko w sobie znanym kierunku.

Z powodu odniesionych ran, na odpoczynek musiala udac sie tez Ardena, dzielna paladynka. Mielismy juz nawet informacje, ze niedlugo do nas powroci... teraz jakie to ma znaczenie, sami ja odnajdziemy.

Wczoraj pozegnalismy Olmera. Elf stojac przed jaskinia jeszcze tylko pomachal nam na dowidzenia i tyle go widzielismy. Gdzie sie udal? Co bedzie robil? Czego szuka? Dowiemy sie zapewne, wypytujac o tego jegomoscia w przydroznych karczmach, albo zastaniem go jak bedze tlumaczyl jakiemus strasznemu smokowi, ze zaraz zginie ( zaiste smieszny to widok). Barwna to postac, wiec napewno zostanie zauwazony.

Dzis przyszedl na Nas czas. Spakowalam caly nasz dobytek. Tom na miescie obdarowal paru, ktorzy bardziej beda potrzebowac naszych dobr niz my. Zreszta wszystkiego nie mozemy uniesc. Reszte sprzedalimy kupcom, zloto sie przyda na szlaku...
Przyszedl Tom, przyprowadzil swojego konia, ach co to bylo za zwierze. Niechetnie, choc nie bardzo mial wybor, przydreptal za moim ukochanym, moj kot. Zawsze byl indywidualista i robil co chcial ( kot oczywiscie ), ciezko wiec bylo go namowic do opuszczenia przytulnej sypialni, z samego rana.

Gotowi do drogi, popatrzylismy jeszcze tylko na przepiekne mury Miasta Burz. Szkoda, ze nie mialam czasu odwiedzic miasta krasnoludow, ach zakochalam sie w nim po pierwszych odwiedzinach wieki temu.
Zwklekajac z odjazdem stalismy w bramie, ciezko bylo zostawic to co bylo naszym domem przez tak wiele lat.
Z zadumy wyrwal mnie znajomy glos. To Gottri, nasz najmlodszy towarzysz. Patrzyl na nas oslupialy, nie mogl wykszusic z siebie slowa, zamurowalo go.
Przerywajac ta cisze, wytlumaczylam mu co sie stalo, czemu odchodzimy. On nadal na nas patrzyl, stal jak te posagi nieopodal na moscie.
W koncu sie ocknal i pobiegl do miasta, wyraznie oszolomiony. Odprowadzilismy go wzrokiem, az nie znikl za murami miasta.

Jeszcze raz popatrzylismy za siebie i ruszylismy do lasu. Popoludniu dotarlismy do doliny Northshire, gdzie w jaskini bylo przejscie do swiata , skad wiele lat temu przywedrowalo paru przyjaciol z Tomem na czele.
Odkrylismy je ponownie ( dawno temu kazano nam je zamaskowac, aby nieproszeni goscie sie nie dostali do Mrocznych Wrot, a dezerterzy nie mogli sami ich opuscic ta droga, tylko Straznicy i Nienazwany o nim wiedzieli). Zsiedlismy z naszych zwierzat, wyraznie nieufnie patrzyly na to niewielkie przejscie, choc spokojnie mogly sie w nie zmiescic. Tunel byl taki, jakim wspominal go Tom. Wysoki, ale waski, na jednego czlowieka, badz zwierze, nie wiecej.
Paladyn ruszyl pierwszy, torujac droge i ciagnac za soba swego rumaka. Za nim szlam ja, silujac sie z moim kotem, ktory akurat tego dnia stwierdzil, ze on woli odpoczywac i nigdzie nie idzie. Musialam go przez cala droge przekonywac, do tego, aby szedl ze mna ( nigdy go nie zmuszalam do tego, aby przebywal ze mna, mialam go od kociaka, ale zawsze wiedzial, ze kiedy bedzie chcial, bedzie wolny; naszczescie nawet dzisiaj nie wybral tej drogi ).
Nie wiem ile czasu minelo, gdy wreszcie stanelismy po drugiej stronie przejscia. Nie wiem ile szlismy, ale swiatlo teraz oslepialo mnie niemilosiernie. Minelo wiele czasu zanim moje oczy przyzwyczaily sie do niego.
Wreszcie odzyskalam wzrok. Moglam podziwiac to co ujrzalam. Zyzne doliny, przecudne lasy... bylo tu przepieknie.

Spojrzelismy na siebie. Tu bedzie nasz nowy dom. Odtroznie, schodzac w dol zbocza podazylismy w nieznane, ku nowemu...

------------------Leith i Tom------------

Tutaj konczy sie historia Guardians of Light. To takze koniec bytnosci w Mrocznych Wrotach wiekszosci jej czlonkow, ktorzy teraz wyruszyli szukac nowej drogi.
Co bedzie, czas pokaze.

---------Leith - Skryba Guardians of Light--------

Chcialam podziekowac wszystkim za wspolprace, za chwile pelne radosci, cudowne pomysly niektorych ( choc nie zawsze docenione , za co przepraszam, wiecej sie to nie powtorzy ), za eventy - te zrealizowane i te zapomniane ( za chwile radosci z ich tworzenia, nerwy podczas prowadzenia i chwile smutku, gdy gracze niewykazywali zainteresowania ).
Chcialabym podziekowac, za wiecej niz rok obcowania z naprawde roznymi, wspanialymi i nie, ludzmi. Zarowno pozytywnie i negatywnie moglam Was poznac, poznac charaktery i chyba nauczyc sie wiele o naturze czlowieka... polaka. Poznalam naprawde pare wspanialych osob na serwerze i dziekuje im za to ze bylo mi to dane.

Wielu mowilo, ze sie zmienilam.
Tak, Wy mnie zmieniliscie przede wszystkim. Czlowiek sie uczy cale zycie, zmienia sie pod wplywem wydarzen ( ktorych bylo niemalo przez ostatni rok, kto mnie zna ten wie ) i ludzi.

Chce podziekowac, kazdemu z GM , z ktorymi pracowalam. Nie zawsze bylo idealnie, ale kto chce pamietac o tych zlych dniach? Wole pamietac to co dobre.
Darkzax, Kubson, Mejler, Anakinek, Fel (rastakol), eMAGiemu, w koncu Gareonowi i oczywiscie Tempowi, ktoremu nie raz napsulam krwi ( jeszcze jako gracz co nie? ).

Na koniec podziekowania dla Ipkissa, ktory stworzyl ten serwer, skrzyknal ludzi, rozkulal to z czego teraz korzystacie i wreszcie mi zaufal i sam dal mi GM.

W koncu Ipek dziekuje Ci jeszcze za cos...<mruga>, albo w sumie dziekujeMY.

Trzymta sie cieplo i nie dajcie sie systemowi.

-------------------
-------KEt---------
-------------------
Post #5 31 Aug 2006, 13:13
This is The End , my only friendl ( The Doors - The end [ nie wiem czy dobrze napisalem ale pasuje kawalek . . . ] )

Wiec KEt i Tomo odchodza z serva ?
ehh kiedy ja chcialem odejc to ona mnei zatrzymala , ale skoro odchodza to chyba my ichnei zatrzymamy ,ale czy warto , warto konczyc to co juz tak dlugo trwa , nerwy , przyjaźń , milosc , wspolprace , MROCZNE WROTA , to wy jestescie tutaj jednymi z tych ktorzy robia za rece i nogi ,macie autorytet 😉 Jezeli odejdziecie to lekka kicha , kto zostanie na tym servie , tacy jak ja ? ehhh to moze lepiej juz serva rozwiazac , po co sie meczyc z Kompem itp .

Nie ulegajcie impulsowi , przymyslcie to co robicie 😉
QUOTE
jeszcze raz chcial bym ujrzec twoja twarz , w moim sercu nei wygasla a nie chwila z tamtych dni , w mgnieniu Barw wciąż widuje Cie za mgłą , ognia zar , zamieniony w tani blysk


To to co nas czeka ?
Post #6 31 Aug 2006, 14:09
ja moze niezostane pisarzem ale Leith xD, jak to zobaczylem to az mi sie czytac niechcialo, niektorzy nie maja co robic w domu xD


Ale historia ladna, nastepnym razem przydalo by sie to lekko skrocic 😀
Post #7 31 Aug 2006, 14:14
fakt faktem, to niebedzie ten sam serw, zawsze od kad pamietam to ZAWSZE byla taka sobie KEt 😊 moim skromnym, nie liczacym sie zdaniem jest najlepszey GM, zrobila duzo, bez takiej osoby jak ona bedzie inaczej, niemoge powiedziec czy bedzie zle, czy dobrze, ale bedzie inaczej. Niejestem zadowolony z ich odejscia 😢 , ale to ich wybor, a kazdy z tych wyborow trzeba szanowac, chociaz prosilbym o to aby przemyslec ten malo rozsadny pomysl.


Tak czy siak, niewazne jaka decyzje podejma zycze im powodzenia z mala nadzieja na ich powrot. 😊
Post #8 31 Aug 2006, 14:39
Pa... 😉
Ace
Post #9 31 Aug 2006, 15:05
Ehhh najpierw mnie tydzien namawiaja na gildie a po miesiacu odchodza ehh co za ludzie ; >
W kazdym razie macie czego chcieliscie, juz widze jak wam sie bedzie lepiej gralo ( to do wiekszosci graczy of cors), cóż ja tu pewnie jeszcze zerkne raz poraz.. woj_bez_plate bedzie musial sobie radzic sam 😀

Pozdro miśki moze sie jeszcze kiedys spotkamy <rotfl>
Post #10 31 Aug 2006, 15:30
Keeeeeeeeeeeeeeeeet kom bak, Toma tez mozesz wziac ze soba... Widze ze próba przekonania was spełzła na niczym... Cóż, swiat się zmienia a MW to też w końcu jakiś świat... Szkoda tylko że rzadko są to dobre zmiany. Troche mnie boli że to akurat Wy. Kto wie może kiedyś wyrusze by was odnaleźć? Póki co zostaję...


-----------------


Wielkie dzięki dla KEt i Tomo za kilka miesięcy świetnej gry no i moze ostatnie 2 miesiace w których troche Was poznalem. Bedzie mi brakowało tak samo Leith i Toma jak i KEt i Wolfa. Nie cierpię pozegnań więc kończę - Trzymajcie się i zagladnijcie jeszcecz kiedyś.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026