|
Post #1
23 Mar 2006, 13:20
OPIS
Potężny tauren o czarnych, długich, potarganych włosach.O wielkich niebieskich oczach, których spojrzenie wzbudzał strach u ludzi.Silny, odwazny lecz zagłubiony w tutejszym świecie, pragnący oswoic sie z nowym otoczeniem.Jest wyjątkowo silny,przez co wykorzystywany przez innych w uprawach rolnych.Godnie reprezentujący swój ród. Na imię ma Vice. HISTORIA Dwóch mężczyzn kroczyło przez ulice Gold Street do składu handlowego w Stormwind. Obaj mężczyźni byli zbrojni. Szli krokiem szybkim i zdecydowanym. Gdy weszli do środka, jakiś mężczyzna zapytał ich: • Znów Straż! Przyszliście po coś? • Nie, tym razem przychodzimy do kogo innego. To ważne. Dwaj Strażnicy podeszli do stojącego nieopodal rycerza i jeden z nich rzekł: • Rycerzu Vice. • Tak? • Lord Ulbrek wzywa was do Klasztoru. Mówi że to pilna sprawa. Chodźcie z nami. Vice i jego towarzysz wyszli ze składy handlowego i poszli razem z żołnierzami do Klasztoru. U progu powitał ich Lord Ulbrek: • Witajcie, bohaterowie - mam do was pilną sprawę. • Słuchamy cię, Lordzie • Wasze niedawne zwycięstwo sprawiło, że horda musi na długo zrezygnować z oblegania Stormwind. Jednak nie oznacza to, że mamy od nich spokój. Jak zapewne wiecie, kilka miast właśnie przystąpiło do kolonizacji Północy. I od razu napotkali na nie małe problemy. • Jakie problemy? • Mimo iż nasi pierwsi osadnicy osiedlali się nad Dzikimi Bagnami w sposób pokojowy, zostali potraktowani przez lokalną horde jak najeźdźcy i zaatakowani. • No już rozumiem o co chodzi - mamy udać się tam i pokonać wrogów? • Nie tylko. Chcę, byście po zwycięstwie powędrowali trochę po tych terenach i zapobiegli następnym napaściom. Lecz uważajcie - któż wie, co tam na was czyha. • No a zapłata? - ozwał się Vice. • Dostaniecie zapłatę - odrzekł Ulbrek. • Dobrze więc, idziemy zakupić ekwipunek i ruszamy w drogę. Po zrobieniu zapasów wsiedli na konie i ruszyli w drogę. Mogłoby się wydawać, że będą mogli swobodnie maszerować na Dzikie Bagna, lecz gdy tylko wkroczyli na Zachodnią Przełęcz, ujrzeli że są otoczeni przez morze nieumarłych. W tej chwili cała armia nieumarłych rzuciła się na naszych bohaterów. Widząc to Vice rzekł do swojego towarzysza: • Odpędźmy tych nieumarłych! Jak powiedzieli tak zrobili i wkrótce dziki popłoch ogarnął wielu nieumarłych, a tymczasem nasi herosi zabrali się do wycinania tych, którzy kwapili się do walki. Długa to była bitwa, wreszcie po paru godzinach walki przywodca zdechlaków zauważywszy, że szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Vice, postanowił osobiście zająć się paladynem. Rozpoczęła się między nimi walka na śmierć i życie, walka niezwykle zaciekła. Gdy ludzie naszego paladyna wycięli już wszystkich nieumarłych, postanowili nie włączać się do walki między swym panem a przywódcą nieumarłych, pozwalając Vice na stoczenie czystej i honorowej walki. Po kilku godzinach zdechlak był już zmęczony walką, a Vice ciągle nacierał i nacierał. W końcu Vice ogarnął szał bojowy. Jednym pociągnięciem miecza oddzielił wroga od jego głowy. • Już po wszystkim? • Tak, Pokonaliśmy ich - rzekł Vice. • Świetnie. Ruszajmy więc w dalszą drogę. Nasi bohaterowie ruszyli z Zachodniej Przełęczy na Dzikie Bagna. Wielu słyszało o tym regionie ale niewielu zdobyło się na podróż tam. Nasi bohaterowie zaś nawet chyba nie zdawali sobie sprawy z tego, jakie niebezpieczeństwa czyhają na nich na tych terenach. Początkowo szli przez teren spokojny, o nierzadkich osiedlach ludzkich, ale ponieważ maszerowali szybko, wkrótce stanęli u progu jednego z najbardziej niebezpiecznych miejsc na Dzikich Bagnach - Upadłego Lasu, w którym można było nie tylko ukryć się przed niebezpieczeństwem lecz również kompletnie się zgubić, podobno jeśli jakiś żywy postawi tam swoją stopę, już z niego nie wyjdzie (żywy). Niebezpieczeństwo nie ominęło też naszych bohaterów. Idąc przez ten ciemny las, co kilka kroków zabijali jakiegoś drzewca, a końca lasu w ogóle nie było widać. Nagle napotkali na swojej drodze coś, co wyglądało tak jak inne drzewce, ale musiało być o wiele starsze. • Pradawny Drzewiec - rzekł Vice. Natychmiast rzucili się na drzewca i już po kilku chwilach było po wszystkim. Nasi bohaterowie ruszyli w dalszą drogę. I wreszcie wyszli z tego przeklętego lasu. Byłoby się z czego cieszyć, gdyby nie to, że weszli właśnie na teren zamieszkany przez hordę. Nagle na polu uniosła się mgła…Vice dostrzegł formujące się niewielkie oddziały Taurenów. Było już oczywiste dla naszych bohaterów, że przyjdzie im stoczyć z tymi wielkimi siłami bitwę i że polem tej bitwy będą właśnie Dzikie Bagna. • Nie mamy szans – krzykną Vice do swojego towarzysza. Po mimo to dzielnie bronili się przez godzinę. Nagle taureni jakby nieruchomieli a z dala można było dostrzec zbliżającą się postać. Był to potężny miejscowy szaman. Podszedł do dwójki dzielnych bohaterów i zaczął wymachiwać swoją laską wypowiadając przy tym jakies dziwne zaklęcia, obaj przyjaciele stracili przytomność. Kiedy przebudzili się po tygodniu czasu wstali strasznie odrętwiali, stanęli naprzeciwko siebie i jeden z drugim ujrzeli ogromnego taurena. Było jasne, że shaman rzucił na nich klątwę zamieniając ich we wstrętne taureny. (W tym miejscu zakończyła się misja dwóch dzielnych przyjaciół). Po jakimś czasie pogodzili się ze zmianą ciała i zaczęli żyć w zgodzie z tutejszymi prawami…... |
|
Post #2
23 Mar 2006, 14:39
Nie zachwyciła mnie opowiastka, ale zła nie jest. Jeden fragment mnie zaszokował 😉
• No a zapłata? - ozwał się Pal La Dino. hmmmm ja bym się tak bał zagadać do Lorda Kazzaka bez swojej ekipy 😛 Pal-La-Dino - śmiszna ksywa i z czymś mi się kojarzy 😛 |
|
Post #3
23 Mar 2006, 21:07
a no wlasnie:
Skoro piszesz "Stormwind" to znaczy, ze uznajesz nazewnictwo w grze. Czyli nie moze wystapic imie takie jak "Lord Kazaak" |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |