|
Post #1
25 Mar 2006, 11:45
Rasa: Ork
Imię: Karaghu Waga: 148kg Wzrost: 229cm Wiek: 42 lata Oczy: Krwistoczerwone Klasa: Wojownik Karaghu to wysoki, doskonale zbudowany ork. Jego twarz jest ciemnozielona i bardzo radosna. Wielkie oczy skrywające w sobie radość. Ma haczykowaty nos. Nosi zbroję pół płytową oraz wielki topór dwuręczny na plecach. Ma bardzo dobrze umięśnione nogi i ręce. Zachowuje się jak bestia która nie ma umiaru w zabijaniu i jedzeniu. Lubi być w centrum uwagi i jest towarzyski. Biega zgrabnie i szybko jak na orka. Często nosi opatrunki po stoczonych walkach. HISTORIA POSTACI Urodził się w Orgrimmar i przeżył tam swoje najpiękniejsze lata. Od urodzenia Karaghu był zaciętym wojownikiem. Zawsze miał marzenie, aby stłuc kilku nieprzyjaciół. Do lat 20 uczył się walki z ojcem. Jego ojciec jest Łowcą i zwie się Ding. Ciągle nosi ze sobą strzelbę i mały topór jednoręczny. Matka Karaghu zwie się Alotyna. Jest niską orczycą o ładnej cerze. Zajmuje się alchemią i ma własny sklep alchemiczny. Karaghu gdy miał 14 lat i miał już dobrze wyrobione mięśnie, wyruszył ze swoim przyjacielem w kilkudniową podróż. Była to jego pierwsza podróż i wielkie to było dla niego przeżycie. Jego przyjaciel zwał się Gazuro i był Łowcą. Nosił niewielki łuk i sztylet. Razem udali się przynieś Alotynie zioła bo ich zabrakło w sklepie alchemicznym. Zioła miała zielarka w borze o 2 dni drogi dalej od Orgrimmar. Gdy razem dotarli do boru i znaleźli zielarkę nakupili ziół. W drodze powrotnej natrafili na wielkiego niedźwiedzia. Niedźwiedź rzucił się z rykiem na poszukiwaczy przygód. Gazuro nasypał prochu do strzelby i zaczął celować w niedźwiedzia gdy w tym samym Karaghu szarżował na bestie z toporem. Walka była zacięta. To była pierwsza bestia zabita przez Karaghu i przez Gazuro. Gdy Karaghu miał 20 lat przestał uczyć się walczyć od ojca. Wyruszył do pobliskiego miasteczka aby brać nauki walki od mistrza. O mistrzu dowiedział się jego ojciec, przesiadując w karczmie. Jednak co roku odwiedzał rodzinę. Gdy Karaghu miał 34 lata to urodziła mu się siostra. Jego siostra zwie się Glöbuna. Braciszek często odwiedzał siostrę bo chciał aby została wojownikiem tak jak on, jednak ona bardziej podszywała się pod matkę i wolała zajmować się alchemią. Walkę u mistrza ćwiczył 20 lat. Na samym początku służył u mistrza jako sprzątacz i pomagier. Potem mistrz dawał mu lekcje walki i taktyki. Gdy mały wojownik zrobił coś naprawdę dobrze, mistrz dawał mu jeden dzień nauki jeździe na wilku. Przed opuszczeniem mistrza, Karaghu musiał przejść próbę ostateczną. Miał za zadanie przynieść głowę ogromnego, obrzydliwego pająka. Jednak pająk był kilka godzin drogi od siedziby mistrza. Wojownik spakował do plecaka trochę mięsa, założył na siebie pancerz, zabrał wielki topór dwuręczny i bez namysłu ruszył w drogę. Po drodze czekało go wiele niebezpieczeństw. Walczył z dzikimi świniami, chodził między kolczastymi roślinami aż w końcu dotarł do groty w której znajdował się olbrzymi pająk. Była noc i w jaskini nic nie było widać, więc dzielny poszukiwacz przygód znalazł sobie dogodne miejsce do spoczynku. Nad ranem udał się do środka jaskini. Ściany były pooblepiane pajęczyną a gdzieniegdzie leżały szczątki martwych stworzeń. Wszędzie chodziły małe niegroźne pajączki. Czym dalej w głąb jaskini tym więcej pająków. Karaghu doszedł do mostu nad przepaścią. Most był bardzo stary i pooblepiany pajęczynom. Powoli, ostrożnymi krokami szedł przez most. Most mocno się chwiał, a liny wydawał dźwięk jakby miały zaraz się oderwać. W końcu udało się przejść. Kilkadziesiąt kroków dalej, za zakrętem na ziemi leżał olbrzymi pająk. Powoli dzielny ork podchodził do niego. Niestety nadepnął na kość jakiegoś stworzenia która się złamała i wydała głośny odgłos. Pająk bardzo szybko uniósł się w górę, spojrzał się w stronę orka i rzucił się na niego. Walka trwała bardzo długo i była zacięta. Pierwszy zadał cios Karaghu odcinając jedną z odnóży. Pająk zaczął głośno kwiczeć i wpadł w furię. Ork musiał się bronić. Doznał wielu bolesnych i mniej bolesnych obrażeń. Stwór wspiął się na ścianę i atakował orka ostrymi odnóżami. Wojownik nazbierał ostrych kości, wyglądających prawie jak włócznia i zaczął rzucać w pająka. Jedna z kości wbiła się w pająka, a ten spadł. Gdy bestia leżała na ziemi ork szybko podbiegł i odciął głowę pająka połączoną z tułowiem i wsadził ją do plecaka. Po powrocie do siedziby mistrza oddał głowę. Kazał uklęknąć wojownikowi. Ten uczynił to. Mistrz uniósł wielki miecz w górę który wyciągnął z pochwy. Zaczął coś mamrotać i położy wielkie ostrze na ramieniu wojownika i rzekł: - Już jesteś gotów aby stawić czoło większym niebezpieczeństwom! Idź, ruszaj w swoją stronę! Możesz już wstać! - Dziękuje ci wielki, dziękuję za twoje nauki! – to rzekłszy odszedł dumnie. |
|
Post #2
25 Mar 2006, 11:49
Mi sie podobało 😊
Troche jak curriculum vitae (cv)/ Jakbyś chcial komuś to do gildi dać jako referencje to byłby wniebowzięty 🙂 |
|
Post #3
25 Mar 2006, 12:19
Zywer nie oceniaj jak nie umiesz.....
Dlaczego u ciebie ork łowca nosi strzelbe?? Od kiedy orkowie sie strzelbami poslugóją?? Historia moze być, ale jest pare niedociągnieć. Z kąd się wziął ten mistrz? Mogłeś rozwinąć o wiele lepiej walke z pająkiem, bo tak troche dziwnie to wygląda. Pająk go usłyszał i zaczął atakować. Ork wygrał i już?? Troche zamało... Rozpisz to bardziej a będzie cacy:D |
|
Post #4
25 Mar 2006, 12:32
Arbuz nie pisz jak nie umiesz pisać 😂
|
|
Post #5
25 Mar 2006, 12:33
No.. rozbudowałem troche walke z pająkiem. Może być?
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |