|
Post #1
30 Mar 2006, 00:20
W szarej poświacie wchodzącego słońca zbliżające się sylwetki przybrały złowrogi wygląd. Co prawda nie wiele istnień zamieszkujących Kalimdor miałoby ochotę na spotkanie twarza w twarz z tym, który właśnie zauważył zbliżających się orków.. jednakże orki nie należą do tchórzy. Być może, gdyby go znali, lub chociaż słyszeli o nim... nie, to i tak nic by nie zmieniło. Ci, którzy o nim słyszeli, woleli nie rozpowiadać plotek. Nie znaczy to wcale, że był silny, wpływowy.. ani trochę. Poio po prostu od urodzenia był odrobinę.. niezrównoważony.
Być może jego rodzice nie zareagowali odpowiednio, gdy będąc jeszcze młokosem w Darnassus zakatował na śmierć szczenię, które dostał pod opiekę. Mało kto wie, że ojciec jego musiał zakończyć cierpienia zwierzęcia własnoręcznie.. a wszystko przez to, że nieświadomy niczego szczeniak ugryzł najlepszą przyjaciółkę młokosa. Oczywistym było, że nie zostanie ukarany. W tym akurat wypadku cała wioska była zgodna - było to bezcelowe. Poio doskonale rozumiał, że postąpił źle, a przynajmniej zdawał się rozumieć sam sens pojęcia zła w ujęciu współmieszkańców Darnassus jak i całej elfiej braci. Życie w zgodzie z naturą, harmonia i spokój... jakże odmienne było jednak pojęcie spokoju każdego mieszkańca w porównaniu do jego beznamiętnych oczu. Wykazywał całkowite zrozumienie, nawet cień bólu nie wykrzywiał jego twarzy gdy ojciec tłukł go kijem za każde niemal przewinienie... nie znał nienawiści do nikogo. Byłoby to wszak godnym pochwały, gdyby wykazywał chociaż cień wrogości w stosunku do hordy. - Jak możesz ignorować cierpienia naszych braci i sióstr, ignorować zło jakie wyrządzają nam Oni.. - Ojciec często próbował wmusić weń odrobinę rozsądku. - Czym jest zło ojcze? Czy śmierć jest zła? Czy to nie my właśnie, elfy, sprowadziliśmy naszą magią na ten świat legiony ciemności? To my jesteśmy złem. Z dnia na dzień mieszkańcy poczynali coraz bardziej obawiać się biednego wyrostka. Nikt nie mógł być pewny, czy czasem w nocy nie przytrafi mu się wypadek w drodze z karczmy do domu tylko dlatego, że zbity do nieprzytomności przez ojca Poio leżąc na środku drogi nie zostanie potrącony butem pijanego wędrowca. Nie byli pewni, czy sam młokos jest świadomy swoich czynów, nietrudno więc było im nadać mu przydomek szalonego. Aby uniknąć złych spojrzeń dawnych kompanów od kufla, Alein'ssil postanowił tym razem nie katować syna kijem. Dobił zwijające się w spazmach szczenię i krótko rozkazał by Poio wyruszył z nim na przystań. Syn bez słowa sprzeciwu wyruszył w drogę, nie czekając nawet aż Alein'ssil wróci do chaty po zapas gotówki i jakiś prowiant. Z jego oczu można było jak zwykle wyczytać, że wie dokładnie co teraz nastapi. Metnym wzrokiem obserwował, jak jego ojciec wręcza spory mieszek marynarzowi z przykazaniem, aby pod żadnym pozorem młokos nie wrócił już do Darnassus. Z takim samym spokojnym wzrokiem zgodził się podążyć za majestatycznie wyglądającym kapłanem w porcie Darkshore. Jego szczerość i wrodzone poczucie sprawiedliwości miały zostać przeciwstawione mocom boskim i magicznym - cieszył się na samą myśl o tym, choć ani przez sekundę z jego oczu nie zeszła matowa powłoka obojętności dla otaczających go realiów. Kilkadziesiąt lat później kapłan Anis'tael'alah odpoczywał po wyczerpującym treningu ze swoim przerastającym wszelkie oczekiwania akolitą. Mimo wszystko nie był zadowolony ze swojego ucznia. Prawdą jest, że panował nad siłami magicznymi niczym wiatr nad samotnym drzewem - jednak nie wykazywał żadnych emocji. Nawet raz nie zdradził dumy czy pychy ze swoich osiągnięć. To było takie nienaturalne.. starego kapłana przeszedł dreszcz chłodnego wieczora. - Poio, czy możesz jeszcze raz powiedzieć co się stało zanim wyrzucono Cię z domu? - Próbowałem zgasić życie psa, który chciał skrzywdzić bliską mi osobę. - Tego właśnie nie rozumiem.. próbowałeś.. co to znaczy? - Nie wiedziałem jak efektywnie zabić. Nie miałem doświadczenia. Inni z pewnością odebrali to jako oznakę sadyzmu. - Tak, to prawdopodobne mój synu.. tak.. od jutra zaczniesz poznawać bardzo efektywne techniki pozbawiania życia. Tak, gdyby nadchodzący patrol orków znał go tak dobrze, jak jego mentor, nigdy ale to przenigdy nie pomyśleliby o tym, by go sprowokować. W końcu orki nie są samobójcami. Cóż, jednakże dla każdego mieszkańca Kalimdor'u oczywiste było, że spotkanie dwóch nienawidzących się ras musi zakończyć się walką.. dla każdego oprócz Poio. Pomimo dzielącej ich juz zaledwie kilkumetrowej odległości elf nadal patrzył tępym wzrokiem w miejsce, gdzie miało za chwilę zajaśnieć zza gór poranne słońce. Różowo-złota poświata spłynęła mu po twarzy i szatach, mieniących się wszelkimi odcieniami czerni. Jeden z orków dobył już miecza, drugi stojąc z tyłu składał znaki by wspomóc towarzysza - najwyraźniej był szamanem. Poio, wykazując wyraźny brak zainteresowania oboma orkami przystanął pod jedynym w okolicy drzewem, zaledwie kilkanaście kroków od czekającej śmierci i zrzucił z pleców torbę podróżną. Nienawidził światła dziennego i postanowił tu właśnie zaczekać do zmierzchu. Zdezorientowanie orków nie trwało nawet sekundy. Z mrożącym krew w żyłach rykiem wojownik orczego plemienia rzucił się w stronę elfa. Spodziewał się instynktownego uniku, odruchu wręcz, występującego bez wyjątku u każdej osoby, która ma zostać zaraz przecięta na pół przez szarżującego nań, uzbrojonego napastnika. Nie doczekał się. Poio stał nieruchomo, wyraz jego twarzy mógłby przypadkowemu obserwatorowi sugerować, że jest martwy, gdyby nie otwarte oczy i unosząca się w rytm oddechu klatka piersiowa. Ostrze przecięło powietrze w miejscu gdzie ork spodziewał się zastać zasłaniającego twarz rękoma kapłana. W porę zmieniona trajektoria klingi rozpruła szatę na rękawie i cięła głęboko mięśnie i żyły. Dał się słyszeć nieprzyjemny zgrzyt stali o kość przedramienia, jednak twarz kapłana nadal nie zdradzała jakiegokolwiek zainteresowania walką. Obaj orkowie przystanęli zdumieni - nawet oni nie widzieli nigdy osoby, która tak pogardzałaby sytuacją w obliczu własnej śmierci. Natenczas zraniona ręka kapłana wykonała jakiś skomplikowany ruch w powietrzu. Ruch, który niewprawne oko odczytałoby jako dziwny spazm mięśni po przedarciu ich przez żelazo, jednakże szaman orczego plemienia nie był nowicjuszem. Natychmiast zauważył, że to zaklęcie zabije ich obu w mgnieniu oka, jeśli go szybko nie skontruje. Ku swojemu przerażeniu nie dojrzał kolejnych znaków czaru, ani jeden gest nie poruszył dłonią schowaną w rękawie czarnej szaty. Z przerażeniem zerknął na towarzysza, w samą porę, aby dojrzeć jak fontanna krwi wylewa się przez każdy otwór jego ciała. Świat stał się czerwony - upadając usłyszał jeszcze słowa wypowiedziane w języku, którego nie znał. - "Biorę na siebie tę śmierć, tak jak setki przed nią. Odebrałem im życie gdyż tak postanowiłem, jeśli się z tym nie zgadzasz, ukarz mnie." Imię: Poio Rasa: Night Elf Profesja: Kapłan Wzrost: 175cm Waga: 83kg Włosy: Białe Karnacja: Bardzo ciemna, nawet jak na swoją rasę Oczy: Szare, beznamiętne i mętne Charakter: Na pierwszy rzut oka nieprzewidywalny i niezrównoważony, ma swoje bardzo głęboko ukryte cele. Nadprzeciętnie inteligentny bez wiedzy o otaczającym świecie próbuje odnaleźć sens istnienia logiką swojego postępowania. Opis: Zdecydowanie za niski jak na elfa, białowłosy mężczyzna o ciemnej skórze stojący przed Tobą zdaje się emanować aurę dziwnego spokoju pomieszanego z grozą. Brak jakichkolwiek emocji na twarzy od dzieciństwa nie jest cechą nabytą - było tak zawsze. Oczy nie wyrażają niczego poza oczywistym faktem że oddycha. Szczęściem małomówny,jako że barwa jego głosu przypomina zgrzyt żyletki o bardzo zardzewiałą podkowę. Czarna szata zdaje się ukrywać pod sobą mocno umięśnioną sylwetkę, może broń... trudno domyśleć się bez sprawdzenia. Dziwnym jest, że nikt jeszcze nie próbował sprawdzić... Przepraszam z góry za dziury w scenariuszu, ale problemy ze zdrowiem nie pozwalają mi się skoncentrować. Mam nadzieję, że komuś coś z tego się spodoba, mimo iż mroczne. |
|
Post #2
05 Apr 2006, 14:41
Wreszcie ktoś zauważył, że my, mroczne elfy to nie "dobre duszyczki"! Przynależność do aliance nie czyni kogoś lepszym!
Ależ mroczny ten Elf Mroczny. Mniam mniam mniam... |
|
Post #3
05 Apr 2006, 15:06
Bingo 🙂 jedna z nielicznych historii, która mnie zaciekawiła i przeczytałem ją do końca.
P.S Będę czekać na Ciebie, Tauren czy ork to różnicy Ci chyba nie robi niee? 😀 |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |