|
Post #1
30 Mar 2006, 19:23
Imie: Yuviel
Rasa: Night Elf Klasa: Druid Wiek: 45 lat Gdy Yuviel zbliżała się w kociej formie do zamku czarnoksiężnika Siegfrieda nagle po jej plecach przebiegł zimny dreszcz jak gdyby miało sie tam stać coś złego, ale wierzyła że naszyjnik który dostała od starszyzny rozprosz magie Siegfrieda na tyle długo by mogła odbić członka rady starszych i pozbyć sie maga raz na zawsze. Gdy juz była przy zamku naszyjnik nagle zaczął świecić jasnym blaskiem Yuviel zorientowała się że to bariera ochronna maga oddziałuje na naszyjnik. Chwyciła go ręką i wypowiedziała magiczną inkantacje, naszyjnik rozbłysł i nagle zgasł neutralizując zabezpieczenia i alarm maga dzięki czemu mogła dostać sie niepostrzeżenie do zamku znowu przybrała postać kota i wskoczyła do środka przez okno. Wszystko szło jak w zegarku teraz tylko musiała znaleźć Angrana uwolnić go i zabić Siegfrieda. Gdy znalazła drzwi do podziemi zeszła w dół dookoła wydobywał sie dziwny blask co jeszcze bardziej było dziwne że nigdzie nie było ani jednego źródła światła tak jakby same ściany emanowały światłem. Gdy już była na dole zauważyła że drzwi do jednej z komnat są uchylone, zajrzała do środka wewnątrz zobaczyła narysowany krwią wielki runiczny krąg z którego wydobywało się ostre czerwone światło oraz maga odprawiającego dziwny rytuał zrozumiała że teraz ma szanse na uratowanie starszego i zabicie maga. Pobiegła szybko w stronę z której poczuła zapach Angrana na szczęście drzwi do lochu były otwarte zastała tam Angrana nieprzytomnego, nagiego i całego pokrytego białymi runami, widocznie miał być złożony w ofierze lub użyty jako magiczny składnik. Lecz to teraz nie było ważne szybko podała mu zioła które miała ze sobą i zneutralizowała zaklęcie którym był przykuty do ściany, ocknął się momentalnie. -Gdzie ja jestem, co sie stało? -Siegfried cie porwał jesteś teraz w jego zamku, pośpiesz sie i uciekaj, ja sie nim zajmę -Ale ty masz za małą moc nie dasz sobie z nim rady pomogę ci -O mnie sie nie martw, mam ten naszyjnik on ochroni mnie wystarczająco długo żebym mogła go zabić. A twoje życie jest zbyt cenne żebym mogła cię narażać na śmierć. Poza tym mam wyraźne rozkazy od rady by odesłać cię całego i zdrowego i nie toleruje sprzeciwu teraz ja tu wydaje rozkazy i rozkazuje ci uciekać. -Jeżeli tak stawiasz sprawę to dobrze tylko obiecaj mi że wrócisz cała i zdrowa. -Obiecuje. Starszy zmienił się w kruka i odleciał, a Yuviel podążyła do pokoju gdzie mag odprawiał rytuał. Przybrała postać pantery i skoczyła momentalnie na maga rozszarpując mu tętnice szyjną z której chlusnęła krew na wszystkie strony. Mag chwycił sie za szyje i opadł na ziemie ostatkiem sił zaśmiał sie szyderczo i rzekł. -Głupia teraz oboje zginiemy w otchłani Wcześniej nie zauważyła ale gdy przerwała magowi inkantacje runiczny krąg zaczął sie rozmywać nagle w centrum kręgu gdzie znajdowała się z Siegfriedem pojawiła sie czarna pustka do której oboje wpadli. Leciała w bezkresnej ciemności było zimno a jedne co słyszała to jej własny krzyk ale jednak w tej bezkresnej ciemności jaśniało jakieś światło światło ledwo widoczne które emanowało z jej naszyjnika. Ostatkiem sił chwyciła naszyjnik z koncentrowała całą jego moc i wypowiedziała magiczną inkantacje. Naszyjnik rozjarzył sie palącym blaskiem i rozsypał w pył. Przed Yuviel ukazała się rysa białego i ciepłego światła dość wielka żeby sie przez nią przecisnąć lecz w tej samej chwili zaczęła powoli zanikać Yuviel nie miała chili do stracenia nie wiedziała co znajduje sie po drugiej stronie, ale wiedziała że i tak będzie to lepsze od wiecznego z padania w bezkresnej pustce. Przybrała więc postać kota by zmieścić sie w małym już otworze i przecisnęła sie na drugą stronę. Oślepiło ją jasne światło i uderzyła w ziemie tracąc przytomność. Gdy się ocknęła zauważyła że już nie znajduje się w świecie Eralish gdzie mieszkała całe życie. To czego nie wiedziała to to że teraz znajduje się w innym wymiarze w świecie Warcrafta i to będzie najtrudniejsza podróż w jej życiu. Wstała powiedziała sama do siebie. - No cóż nie wiem gdzie jestem, ale żyje a teraz czas dotrzymać obietnicy i wracać do domu. Tylko jak ja to zrobię... hmm... I ruszyła przed siebie na spotkanie z soją wielką przygodą. TBC. to mój pierwszy raz więc prosze o wyrozumiałość dodatkowo zrombały mi się przciski "w" i "y" na klawiarze więc zkróciłem jak mogłem 😛 co złego to nie ja ^^ |
|
Post #2
30 Mar 2006, 21:20
Nie chciałbym w żadnym wypadku się czepiać, ale czy nie było napisane żeby chwycić za słownik w chwilach zwątpienia? Tobie z tych chwil zrobiła się chyba droga krzyżowa
|
|
Post #3
30 Mar 2006, 21:49
Skoro masz go w rzycu to po co go pisałaś 😛 🙂
|
|
Post #4
31 Mar 2006, 05:34
O kurde ale żem zonka zrobił a tak się starałem ;( nie da sie tego „życia” jakoś poprawić??
tak to już jest u ludzi z dysgrafią... przepraszam za to moja wina 😢 |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |