|
Post #1
31 Mar 2006, 18:12
Imię: Birkow Płeć: Mężczyzna Rasa: Człowiek Wiek: 28 lat Wzrost: 160 cm Waga: 90 kg Wygląd: Birkow jest dosyć charakterystyczny i to nawet nie ze względu na niski wzrost, czy masywną budowę jak na człowieka, lecz dlatego że jest albinosem. Jego skóra jest biała, wręcz na skraju przeźroczystości. Włosy długie, sięgające do połowy pleców, zwinięte w kitkę (jak by sie kto nie domyślił koloru białego). Dosyć bujny zarost, czyli wąsy, broda oraz bokobrody. Posiada oczy koloru czerwonego, które nadały by mu groźny wygląd, gdyby nie wyjątkowo tępy wyraz twarzy (no cóż nie można mieć wszystkiego wink.gif) Zachowanie: Zachowuje się dosyć gruboskórnie oraz agresywnie zwłaszcza w stosunku do obcych, co prawdopodobnie jest spowodowane wychowaniem się w śród krasnoludów. Profesja: Ponieważ został wychowany przez krasnoludy zajmuje się górnictwem oraz wykuwaniem oręża. Jeden z jego mentorów próbował go kiedyś uczyć alchemii, co skończyło się zniszczeniem w wyniku eksplozji połowy laboratorium. No cóż nie wszyscy są do tego stworzeni. Historia: Jako małe dziecko podróżował wraz z rodziną na daleką północ w poszukiwaniu dogodnego gruntu na założenie farmy, jednak po drodze zostali napadnięci przez lodowego trolla. Ojciec i starsi bracia zginęli w trakcie walki. Matka próbowała uciekać ze swym najmłodszym synem, lecz i w końcu oni zostali dopadnięci przez jednego z trolli. Matka osłaniając swego syna została ciężko ranna. W tym momencie padły strzały, a wraz z nimi troll. Z za drzew wyłonił się krasnolud ze strzelbą. Niestety Beliria właśnie konała. Z całej masakry ocalał jedynie Birkow. Krasnolód zwał się Toinus. Zabrał se sobą malca i wychował jak własnego syna.Następne lata spędził na nauce górnictwa, kowalstwa oraz asymilując się z krasnoludzką kulturą. Jednak czuł się inny. Pomimo tego że się wychował w śród krasnoludów był dla nich obcy, a oni dla niego. Z tego powodu często wyruszał na wyprawy wgłąb ludzkich terytoriów. Jednak tu też miał kłopoty ze zrozumieniem innych z powodu innej kultury i wyglądu. Często dochodziło do różnych awantur, zwłaszcza w knajpach. W trakcie jednej z ostatnich doszło do burdy pomiędzy Birkowem a miejscowym złodziejem, który próbował go okraść. Oczywiście ten ostatni miał „mocne plecy”, czego nie można powiedzieć o naszym samotniku. Birkow musiał ratować się ucieczką, bo i Herkules dupa, kiedy ludu kupa biggrin.gif. Drogę zastąpiło mu dwóch oprychów, jeden z nich wyleciał razem z drzwiami karczmy, drugi wylądował na stole suto zastawionym pieczonym dzikiem i wszelkiego rodzaju trunkami, co delikatnie mówiąc wywołało niezadowolenie kolejnych dwóch jegomości, czego Birkow nie zauważył, gdyż był już w połowie drogi do lasu. Chwile później z karczmy wybiegło pięciu ludzi robiąc przy tym dużo hałasu. Birkow wiedział że z taką liczbą przeciwników nie ma szans więc kontynuował ucieczkę wgłąb lasu. Nie znając tych terenów dał się zapędzić w dosyć spory wąwóz mający tylko jedno wyjście. Skrył się w zaroślach, lecz wiedział że jego przeciwnicy przeszukując wąwóz prędzej czy później go znajdą, więc postanowił się przygotować. Załadował swoją strzelbę,sprawdził, czy jego miecz dwuręczny jest na swoim miejscu i wycelował w stronę skąd dobiegały dźwięki. Sytuacja wydawała się beznadziejna. Zamarł w bezruchu. Kiedy przeciwnicy zaczęli się wyłaniać z za krzaków wystrzelił. Ku jego zdziwieniu dwóch z nich padło trupem, a kolejny z nich w chwilę później osuwał się po pniu drzewa trzymając za sztylet sterczący z jego krtani. Zostało już tylko dwóch. Którzy w akcji desperacji spróbowali ucieczki. Birkow nie tracąc przytomności umysłu w kilku skokach dogonił ich, ciął mieczem dwuręcznym powalając jednego z napastników, drugi odskoczył w bok, ku swojemu zdziwieniu wpadł na zamaskowaną postać trzymającą w jednej ręce sztylet, a w drugiej miecz. To była ostatnia rzecz jaką zobaczył przed fontannom krwi tryskającą z jego tętnicy szyjnej. Birkow nie opuszczając broni krzyknął: - Kim jesteś i dlaczego mi pomogłeś ? W odpowiedzi usłyszał : -Ponieważ dość rzadko widuje się krasnoluda albinosa. -Dlaczego uważasz mnie za krasnoluda? - Spytał Birkow. -Jesteś ubrany jak krasnolud, masz długą brodę no i ta strzelba. -A nie wydaje Ci się ze jestem za wysoki ? -No może pół łokcia za wysoki, więc nie jesteś krasnoludem ? -Jestem człowiekiem jak ty, tyle że dorastałem pośród nich. -Zwą mnie Nuzifax, a jak na ciebie wołają? -Jestem Birkow z klanu Dellamorte. -Wkrótce się znowu spotkamy.- Nuzifax wypowiadając te słowa zniknął w chmurze gęstego dymu... *** Kilka dni później spotkał go ponownie. Tym razem podróżował z krasnoludem, którego zwą Grungnar. Zaproponowali mu udział w wyprawie której celem było pokonanie smoka pustoszącego pobliską okolice. Wkrótce przyłączyli się do grupy inni- kapłan Azazel oraz mag Elkos. Kiedy uznali że są wystarczająco liczni żeby pokonać bestie wyruszyli na łowy. Potwora znaleźli po dwóch dniach. Po ustaleniu planu ruszyli na bestie. Walka była zajadła i długotrwała. Prawdopodobnie zakończyła by się porażka naszych bohaterów gdyby nie Elkos który jednym ze swych czarów oślepił smoka. Birkow w tym starciu poniósł dosyć poważne rany, jednak wrócił do pełni zdrowia pod opieką Azazela. Jak się puźniej okazało nie była to ich ostatnia walka ze smokiem, gdyż ludzie, krasnoludy, czy gnomy dowiedziawszy się o tym zdarzeniu zaczeli wzywać „Władców Smoków” do zwalczania innych smoków. Zajęcie to z czasem zaczeło wychodzić coraz lepiej, więc czasami dzielili się nawet na grupy aby móc w tym samym czasie zgładzić 2 bestie. Być może sprawiło to że poczuli się trochę zbyt pewni siebie... Kiedy doszły ich słuchy o matce smoków Onyxi plądrującej kontynent pewni swego postanowili ją zgładzić jak wszystkie inne smoki do tej pory. Wyruszyli na poszukiwania śladem pyłu, zniszczeń i gruzów które jeszcze niedawno stanowiły wsie i osady. Im dłuzej podążali tym szlakiem tym zniszczenia były większe- płonęły całe połacie lasów, piasek zamieniał się w dziwny kryształ. Po wielu godzinach marszu znaleźli wreszcie Onyxię, jednak okazała się ona tak potężna ze w trakcie pierwszej szarży rozproszyła Władców, po czym ich spopieliła. Birkowa ogarnęły ciemności trwające wiele godzin, dni a może i lat. Nie wiedział nawet co stało się z jego przyjaciółmi. Zdawało by się że po wieczności ocknął się w jakimś lesie. W oddali widział jakiś budynek, więc ruszył w jego kierunku. W jego okolicach dostrzegł ludzi, więc pomyślał ze musi być gdzieś w pobliżu Stormwind. Potwierdził to kupiec sprzedający jadło, a dokładniej to powiedizał mu ze znajduje się na terenie Northshire. Teraz pozostało mu odszukać swych dawnych przyjaciół.... |
|
Post #2
05 Apr 2006, 14:17
Hahaha 😊
Podejrzewam, że będzie dosyć zabawnie 😊 Szczególnie, że krasnoludy nie przepadają za elfami (i my za krasnalami też😊... Podejrzewam, że zaszczepiły ci to uczucie? Podejrzewam, podejrzewam, podejrzliwa jestem do tego co krasnoludzkie jest 😊 |
|
Post #3
06 Apr 2006, 15:46
hmm, pomysl moze i nieglupi, ale jakos to malo zwiezle, akcja jest szybka, za szybka, rwie sie.
Moim zdaniem jak chce sie za duzo przekazac w zbyt malej ilosci slow to powstaje niezla gmatwanina, ktora ja tutaj widze... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |