📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4783
« Wróć do forum  •  7 post(ów) w temacie
Post #1 02 Apr 2006, 11:26
Imię: Robnok
Rasa: Ork
Wzrost: dość wysoki
Waga: same mięśnie (+ mózg - wyjątkowo dobrze rozwinięty jak na orka)
Wiek: mniej niz na to wygląda
Profesja: Wojownik
Oczy: przekrwione ,nieco zamglone

Historia ta wydarzyła się w latach dwudziestych nowej ery, w obozie orków zapomnianym przez bogów. Mimo tego, a może właśnie dzięki temu, mieszkańcy wioski wiedli spokojne życie, trudzili sie codziennymi łowami oraz pracą na rzecz osady. Wieści o świecie dochodziły tu bardzo rzadko żadk.

Robnok - bohater tej opowieści, krępej postawy, dosyć wysoki ork wychowywany był wraz z dwoma braćmi Lûshnak'iem i Kàlok'iem przez starego orka imieniem Dùmak. Starzec przekazał im całą swoja wiedze o łowach. Byli oni najmłodszymi mieszkańcami obozu, mimo tego nikt ich nie oszczędzał, wprost przeciwnie codziennie od świtu do zmierzchu polowali, aby zdobyć pożywienie dla innych mieszkańców. Wieczory były za to ciekawsze...gdy byli młodsi, co wieczór siadali wraz z Dùmak'iem przy ognisku i słuchali jego snutych godzinami opowieści o dawnych czasach, wojnach, nie umarłych, ludziach...później jednak cała trójka znalazła ciekawszą rozrywkę - wieczory spędzali w pobliskiej karczmie racząc się piwem. I to nie byle, jakim piwem...przyrządzał je ork imieniem Conk. Legendy krążące po osadzie mówiły o tym, że Conk spędził młodość spędził wśród krasnoludów, gdzie poznał sekrety ważenia doskonałego piwa. Nikt nie wie czy były to bajki czy prawda, fakt jest taki ze piwo ważone przez Conk'a nie miało sobie równych. Wracając jednak do naszej trójki...wieczorne hulanki zawsze kończyły sie porannym bólem głowy, który jednak nigdy nie przeszkadzał w wykonywaniu obowiązków. Pech chciał ze nasz bohater, najmłodszy z rodzeństwa - Robnok posiadał najsłabszy czerep (szaman twierdzi, że to wina fryzury orka - pasek rozczochranych włosów pośrodku głowy). Miało to i swoje dobre strony gdyż niestroniący od leniuchowania ork nigdy nie musiał wracać do chaty sam, na własnych nogach. Wszyscy dawno przywykli do ekscesów trójki i widok dwóch zataczających się orków niosących trzeciego na nikim nie robił już wrażenia.

Pewnego wieczoru po oddaniu zdobyczy do oprawiacza - Robnok, Lûshnak i Kàlok udali się jak zazwyczaj do karczmy. Usiedli jak zwykle przy tym samym stoliku. Kufle z rogów wypełnione eliksirem Conk'a już na nich czekały. Wszystko działo się jak zwykle, według utartego schematu...Robnok poczuł ten błogi stan, świat zawirował mu przed oczami, w oddali słyszał dyskusję braci, którzy najwyraźniej otrzymali garść wieści ze świata. Słyszał coś o Thrall'u, legionie, ludziach nie był jednak w stanie poukładać tego w całość, nagle jakieś poruszenie zapanowało w karczmie...ciemność...

Poranny ból głowy jak zwykle zbudził Robnoka o świcie. Cos jednak było nie tak. Skąd u licha te wstrząsy? - pomyślał Robnok. Otworzył swoje wąskie, nieco zamglone oczy i spostrzegł, ze nie leży na swoim twardym orkowym posłaniu. Co u licha?! - Wyrwało mu się z ust. Znajdował się w klatce załadowanej na wóz, którym powoził...krasnolud. Robnok odruchowo spojrzał za siebie. Za wozem szło kilkunastu krasnoludów dzierżąc a dłoniach ogromne topory. W głowie Robnok'a nie było już śladu po piwnych naleciałościach. Zabili wszystkich - usłyszał. To Lûshnak - najstarszy z nich, którego Robnok do tej pory nie zauważył. Siedział w kącie klatki, po jego ciemnozielonych polikach spływały ciężkie orkowe łzy. Wszyscy nie żyją. Kàlok, Dùmak...wyrżnęli wszystkich... - wycedził przez kły Lûshnak. Co się stało bracie? - spytał Robnok

Lûshnak zaczął opowieść. Gdy wczoraj traciłeś świadomość do karczmy wpadł nagle jakiś nieznajomy ork. Wyglądał na wyczerpanego podróżą. Krzyczał coś o wojnie, broni...kilka chwil potem na osadę najechali Krasnoludowie. Mordowali wszystkich, krzyczeli, że to zemsta za czyny Thrall'a, który plądruje i pali krasnoludzkie wioski. Gdy wkroczyli do karczmy nastała panika...Conk chciał z nimi rozmawiać, lecz zginął od ciosu toporem...nasz brat...Kàlok...on...on...chciał...pomóc Conkowi...zginął...pozostałych przy życiu załadowali do klatek...resztę już znasz...

Podróż trwała długo. Jechali przez rozległe, skaliste równiny, potem przez lasy. Byli bardzo spragnieni...przez cały dzień nie dostali wody. Pod wieczór krasnoludy zarządziły rozbicie obozu na polance nieopodal strumienia. W głowie Robnoka panował zamęt...co z nami będzie - myślał.

Jego myśli przerwało nagłe poruszenie wśród krasnoludów. Wszyscy zaczęli krzyczeć i w panice szukać swoich toporów. Robnok usłyszał wycie wilków. Na polanę wkroczył dość liczny oddział zbrojnych orków na ogromnych wargach. Konie spłoszone wyciem wyrwały z takim impetem, że stojące na wozie klatki spadły na ziemię i roztrzaskały się. Do Robnok'a i Lûshnak'a podbiegł jeden z orków. Rozbił łańcuchy krępujące ich dłonie. Przyda się wam - powiedział, rzucając im broń i ruszył w stronę, gdzie trwała zacięta walka. Bracia spojrzeli na siebie i pobiegli za nim. Bitwa trwała kilkanaście minut, dopóki nie padł ostatni krasnolud. Wśród orków również były duże straty...szczęścia nie miał Lûshnak...zginął od ciosu jednego z krasnoludów...

Teraz jesteś z nami - powiedział jeden z orków, gdy Robnok płukał w strumieniu twarz. W odbiciu nie było już śladu małego orka polującego z łukiem...jego twarz była jakby starsza, rzadka broda rozwiana była na dwie strony, wystające z paszczy kły nie świeciły juz dawnym blaskiem...oczy pełne były żądzy...zemsty

Tak oto narodził się niemający nic do stracenia wojownik, Robnok, który pałał żądzą wybicia krasnoludów...co do jednego brodatego przykurcza. Upodobał sobie walkę dwoma brońmi, choć topór i tarcza również nie były mu obce...nadal jednak lubił...piwo.
Post #2 02 Apr 2006, 11:43
Welkom in de ilend MW czlowieni mi sie podobalo a jak Jontek mowi ze mu sie podoba to znaczy ze sie mu podoba nic innego jak tylko dac mu konto 😀
i do tego wojownik ORK 😀
Post #3 02 Apr 2006, 12:21
/// kasowac... znowu sie nie wylogowalem z ciamajdy konta:P
Post #4 05 Apr 2006, 13:24
No proszę! Pierwsza i już w porządku 😊
To powinno zmobilizować starych graczy



🙂
Post #5 05 Apr 2006, 13:44
nieglupi opis. prosta historia, ale za to dobrze opowiedziana.
Post #6 05 Apr 2006, 17:00
no, przeczytalem cala, a to juz cos znaczy 😊


Ps. no tak, same pijanstwo, nawet na MW 😛 Ktore zawsze sie zle konczy 😛 lepiej jednak nie pic 😊
Post #7 07 Apr 2006, 12:16
dzięki za pochlebne opinie...mam dobra wiadomość!
Robnok znalazł swoje pierwsze piwo w MW! 😀

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026