📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Historia Luciusa - początek przygody w Mrocznych Wrotach
« Wróć do forum  •  10 post(ów) w temacie
Post #1 05 Apr 2006, 20:31
Lucius narodził się w małej karczmie w samym sercu miasta Stormwind. Jego matka pracowała jako kelnerka mimo ciąży i los chciał że syn akurat w tym miejscu chciał przyjść na świat... Pierwszą rzeczą jaką Lucius zobaczył, był potężny miecz jednego z wojowników przesiadujących właśnie w karczmie. Może niektórzy nie zwróciliby na to uwagi, jednak znając jego losy można powiedzieć że to był znak...
Już od młodości Lucius zaskakiwał wszystkich swoim niezeykłym pojmowaniem wszelakich sztuk walki i posługiwania sie bronią białą jak i magią. Jednak od zawsze bardziej interesowała go walka... Wszelakich jej tajników uczył go niejaki Carl Healcaster, paladyn, który w młodości ponoć znał samego księcia Arthasa...
Carl uczył Luciusa do 16 roku życia; aż do pewnego wydarzenia, które przekonało starego i mającego dość już walki Carla do zaprzestania nauki...
Pewnego dnia uczeń wraz z nauczycielem wybrali się do lasu. Wyszli wczesnym rankiem, jednak zanim wrócili do miasta zaczęło się już ściemniać...
Carl: hmmm zaczyna być ciemno już o tej porze?? To nie jest dobry znak; wracamy do zamku!
Lucius: Ale dlaczego?? Nigdy wcześniej nie byłem o tej porze poza miastem, pozwól mi jeszcze chwile zostać!
Carl: Chyba wyraziłem się jasno!? Tu nie jest bezpiecznie wędrować w grupach, a co dopiero we dwójke...
Rozpoczęli więc drogę powrotną. Lucius szedł jakieś 30 metrów przed paladynem. W pewnym momencie zobaczył jak zaledwie 25 metrów ziemia czerniała i wręcz gniła w oczach! Zaciekawiony Lucius postanowił podbiec do dziwnego zjawiska, i ujrzał zikkurat z dziwnym, niebieskim jakby wirującym lodem. Lucius podszedł do budynku i nagle zobaczył jak bryła lodu leci w jego kierunku. Był w tym momencie zbyt zdziwiony aby uskoczyć. Bryła, jakby ciekła otoczyła go i powaliła na ziemię. Lucius poczuł ogromne zimno na swoim ciele. Wstał ale był spowolniony i osłabiony tymże zimnem. Do młodzieńca doskoczył nagle Carl i otwierając księge, wypowiedział jakieś krótkie zaklęcie. Lucius zobaczył na sobie światło słoneczne, które nie dość że go ogrzało, to jeszczew pełni uzdrowiło... W tym momencie w jego kierunku leciała już kolejna bryła, lecz tym razem przygotowany młodzieniec odskoczył sprawnie, unikając lodowy pocisk. Wyciągnął swój sztylet i sprawnie omijając pociski, rozpoczął niszczenie zikkuratu.
Carl: Młodzieńcze, mało ci?? Uciekajmy!!
Lucius: Pomóż mi to sobie na pewno poradzimy!!
Carl: Głupcze, nie rozumiesz że za chwile będzie już za późno!!??
Wtem Lucius zadał ostateczny cios budynkowi, który rozsypał się. Jednak słowa Carla były prawdziwe. Z gruzów zaczęły wyskakiwać ghule. Wyszło ich w sumie 13. Paladyn rzucił się przed chłopca i jednym uderzeniem powalił 3 ghule. Lucius też postanowił podjąć wake i po chwilowej walce z jednym ghulem odciął mu głowe. Carl chwycił chłopca za ręke i rozpoczął ucieczke.
Lucius: CO robisz?? Przecież nie dadzą nam rady!!
Carl: Zaraz będzie ich więcj...
Tym razem Lucius postanowił usłuchać paladyna i biegł co sił w nogach.
Nagle na jednej z gór ukazał się Lich, wraz z czterema wielkimi abominationami. Carl wiedział że Lucius nie jest w stanie walczyć z tymi potworami...
Carl: Posłuchaj chłopcze, biegnij co sił w nogach do miasta; nie oglądaj sie na mnie...
Lucius: Ależ mistrzu...
Carl: rób co mówie, poradze sobie...
Po czym paladyn uniósł swój młot do góry i wypowiedział magiczne słowa. Jego ciało otoczyła złota poświata. Carl rzucił się ku obrzydliwym potworom, którym lich wyczarował lodowe zbroje; Lucius zaś uciekał. Paladyn powalił dwóch, kiedy nagle jego aura przestała działać. Rozpoczęła się walka na śmierć i życie. Zaniepokojony tym Lucius zatrzymał się i obejrzał na swojego mistrza. Kiedy ujrzał rany na jego ciele, zaczęła się dziwna rzecz; włosy zjerzyły mu się na głowie, jego oczy zczerwieniały, a jego ciało zaczęła otaczać dziwna poświata. Podbiegł do jednego z trupów, wziął wielki tasak i rzucił się na licha, który po otrzymaniu tego uderzenia padł pół przytomny. Aura znikła. Mocno osłabiony Carl walczył już tylko z jednym z potworów, gdy nagle z cienia wynurzył się elf o imieniu Kazumate, który stworzył magiczny pocisk i skierował ku potworowi powalając go na ziemię. Wściekły Lich powstał z ziemii, ale widząc że nie jest w stanie wygrać z trzema przeciwnikami, uciekł...
Carl podziękował Kazumatowi za uratowanie życia i wraz z Luciusem wrócili już tym razem bez przeszkód do Stromwind. Jednak Carl był okropnie zły na swojego ucznia i powiedział Luciusowi że kontynuacja nauczania nie będzie możliwa. Doszedł do wniosku że dalsza nauka będzie zbyt niebezpieczna...
Lucius znalazł jednak szybko kolejną "kopalnie" doświadczeń... Zatrudnił się jako tragarz grupy młodych paladynów.
Pewnego razu, kiedy szedł już w którąś z kolei trase, poraz pierwszy ujrzał wojowników hordy... Niewielki oddział orków zaatakował małą grupę wojowników. Rozpoczęła się walka. Lucius postanowił pomóc swoim towarzyszom, jednak mając za broń drewniany kij nie wiele mógł zdziałać... Paladyni nie dali rady zwyciężyć; ponieśli klęskę i gdyby nie dwójka elfickich wojowników pewnie wszyscy by zginęli... Lucius był oszołomiony kiedy się dowiedział, że mimo interwencji elfów, wielu jego towarzyszy padło martwych. Poprzysiągł wtedy że będzie walczył z hordą z całego swego serca. Jego nienawiść była ogromna... Młody wojownk mimo grożących mu niebezpieczeństw, chciał za wszelką cenę przyłączyć się do wojowników elfickich...
A był to nikt inny jak Kazumate ze swoim towarzyszem Masssuru...
Lucius: Bardzo chciałbym wam podziękować... Jesteście niezwykli...
Kazumate: Nie dziękuj nam, dziękuj losowi, który nas przygnał na wertepy Stromwind.
Lucius: Powiedzcie mi, w jaki sposób mógłbym się do was przyłączyć???
Kazumate: Hmmm (w tym momencie popatrzył na młodego, aczkolwiek dobrze zbudowanego chłopaka; twarz miał tajemniczą, ale z pewną oznaką niezwykłej siły. Średniego wzrostu, barczysty młodzieniec. Przypomniał sobie wtedy wydarzenie gdy poraz pierwszy pomógł Lulkowi) Czy to nie jest dla ciebie zbyt niebezpieczne??
Masssuru: Daj sobie spokój młodzieńcze, nie weźmiemy cię ze sobą do Mrocznych Wrót.
Lucius: Prosze was; naprawdę wielce pragne je przekroczyć i stanąć oko w oko z tym światem i jego tajemnicami!
Masssuru: Weź chłopcze miecz do ręki... (podał mu miecz dwuręczny)
Lucius: (z grymasem bólu na twarzy) grrrr ciężki...
Kazumate: hehe nawet miecza nie jesteś w stanie utrzymać, co nam po tobie??
Masssuru: hehe wracaj do miasta mały.
Wtedy wydarzyło się coś co upewniło Kazumate że to ten sam chłopiec którego uratował tamtej nocy w lesie... Luciusa oczy nabrały czerwonego koloru; iskry przechodziły po jego ciele. Pojawiła się nad nim jasna poświata. Potężny miecz został wzniesiony przez młodego chłopca w górę. Stojąc w miejscu, i trzymając ten miecz już tylko w JEDNEJ ręce, chłopiec wykonał parę pchnięć. Po czym blask zniknął a miecz padł na ziemię. Chwilowo oślepieni elficcy wojownicy nie wiedzieli co powiedzieć. Chłopiec był wyraźnie zdenerwowany, zupełnie tak jakby nie pamiętał co przed chwilą zrobił. Elfy spoglądając na siebie zgodnie pokiwały głowami i postanowiły że przyjmą chłopca do siebie i pozwolą mu wspólnie przekroczyć Mroczne wrota... Tak rozpoczęła sie wielka przygoda Luciusa...
Post #2 06 Apr 2006, 15:58
Lulek, to imie wszystko wyjasnia 😊

opis niezaslugujacy na moja krytyke :twisted:
Post #3 06 Apr 2006, 16:23
QUOTE(william_dr @ Apr 6 2006, 03:58 PM)
Lulek, to imie wszystko wyjasnia 😊

opis niezaslugujacy na moja krytyke :twisted:
[right][snapback]14306[/snapback][/right]



no wiesz nie każdy musi się nazywać jak gość spod ciemnej gwiazdy. Spodziewalem się że będzie krytyka tylko z tego powodu 😀
Poddalem ten opis kilku opiniom i żadna nie byla tak zla jak twoja :]
Widze że dla ciebie "zewnątrz" jest cenne; element zaskoczenia jest obcy dla ciebie 😊
ale dzięki że powiedzialeś swoje zdanie.
pozdro
Post #4 06 Apr 2006, 16:38
nie no nie gniewaj sie... 😊

ale robisz takie bledy: nie pisz Taureny, tylko Taureni jak juz itp.

Poza tym jest to strasznie krotkie, chaotyczne...

Rozwin to, pomysl nie jest zly, dodaj jakies opisy, rozwin akcje, wydluz kolejne wydarzenia. Moze jakis monolog, dialog? wierz?

Uatrakcyjnij to i bedzie dobrze 😊
Post #5 06 Apr 2006, 19:59
QUOTE(william_dr @ Apr 6 2006, 04:38 PM)
nie no nie gniewaj sie... 😊

ale robisz takie bledy: nie pisz Taureny, tylko Taureni jak juz itp.

Poza tym jest to strasznie krotkie, chaotyczne...

Rozwin to, pomysl nie jest zly, dodaj jakies opisy, rozwin akcje, wydluz kolejne wydarzenia. Moze jakis monolog, dialog? wierz?

Uatrakcyjnij to i bedzie dobrze 😊
[right][snapback]14313[/snapback][/right]



No to mnie podnisleś troche na duchu. hmm Taureni... Mialem angielskojęzyczną wersję warcrafta 3 i frozen throna, może dlatego. No więc poslucham ekspertów i poddam tekst odpowiednim czynnościom.
Post #6 07 Apr 2006, 21:58
No widze ze przyjaciel złapał klimat i juz widze w nim wielkiego wojownika który będzie sprzyjał nam w walce,oby twoje słowa nie poszły na marne,jako będąc elfem tak cie wspomogę moimi czarami jak i w boju pomogę a coby dużo nie gadać zostanę twoim przewodnikiem i opiekunem.
''Obiecuje zająć sie owym młodzieńcem i kształcić go w sztukach walki,a i także pokaże tajniki magi,niech swoja młoda krew przelewa w słusznej sprawie jako i walce,Elficka siła ci w tym pomoże"

Wędrując po krainach i kształcąc młodego wojownika,podejmując nowe wyzwania elfy dotarły do krain gdzie zło ma swoje początki,zaczęły sie wspólne trudy w walce.Mimo drobnych potyczek dotarli niedaleko Orgrimmar.
Kazumate:Eh słyszycie?Jakiś dźwięk???
Spokojnym głosem odrzekł Masuru:Znowu Trole cos robią.
Luek:Czuć ten smród aż tutaj,grrrr do broni i na nich!!!
Kazumate:Oj wyrywnyś chłopcze nie rób głupot za dużo ich.
Lulek :Ale je już chce!!!!!!!!
Masuru:Cicho,i nie mów co chcesz to pożyjesz dłużej to nie jest wyrównana walka a nas jest za mało.
Kazumate:Tak,cisza widać ze zbierają siły i szykują jakiś atak na nasze miasta.

Po czym Lulek zamilkł i juz nie był taki wyrywny.Ale jego chęć walki była widoczna bo my to zauważyliśmy w jego dłoniach spoczywał olbrzymi miecz a utrzymanie tez wymagało dużej siły,ręce mu chodziły jak trawa na jeziorach podczas buży.A to co działo sie potem to juz inna historia...
Post #7 08 Apr 2006, 07:04
no druga czesc historii znacznie lepsza 😊

no prosze 😊 teraz calkiem niezle 😊 zwykla historia ale juz bardzo mozliwa 😊

aha, za duze masz przeskoki akcji, trzeba by je czyms rozdzielic 😊 albo cos wymyslec na ich polaczenie 😊

no ale takie opisy nigdy nie podobaja mi sie za bradzo, bo nie lubie bohaterstwa, nie lubie prostych i jasnych postaci, wole zdecydowanie postacie, ktore nie jest tak latwo rozgryzc 😊

Pozdrawiam!
Post #8 14 Apr 2006, 17:19
ja tam bym sie ciagle czepiał mało gramatycznych zdań... a historia jak każda inna tak na 3- w szkolnej skali 😐
Post #9 14 Apr 2006, 19:32
calkiem ciekawe....nawet mi sie podoba 😛 Z opisem juz masz spokój teraz trza sie skontaktowac z IPKISSEM
Post #10 14 Apr 2006, 19:34
A mi sie podobalo 😊

I mam nadzieje ze pozwola Ci wkroczyc w swiat Mrocznych Wrot 😊

Ardena

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026