📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Historia o przeżyciu w zimie Lorderonu
« Wróć do forum  •  2 post(ów) w temacie
Post #1 06 Apr 2006, 12:10
Zima Lorderonu.

Dni robiły się coraz krótsze. Siarczyste mrozy i nieustannie padający śnieg zaczął dawać mi się we znaki. Słońce chyliło się ku zachodowi, więc zacząłem szukać jakiegoś schronienia. U podnóża góry ujrzałem małą grotę i nie wahając się długo ruszyłem w jej kierunku. We wnętrzu jaskini panowała grobowa cisza. Pod jedną ze ścian leżała sterta gałęzi, która wyglądała jak od dawna nieużywane legowisko jednego z zamieszkujących tę krainę zwierząt. Płaszcz okrywający moje martwe ciało pokryty był, kilkucentymetrową warstwą oblodziałego śniegu, przez co stał się niezwykle ciężki. Rozpaliłem ognisko, aby pozbyć się z niego zbędnego balastu. Zapadłem w letarg. Po krótkim odpoczynku ruszyłem w dalszą drogę, aby wypełnić powierzoną mi wcześniej misję. Ku memu zdziwieniu śnieg przestał padać i spostrzegłem, iż nieopodal znajduje się jakieś obozowisko. Wahałem się przez chwilę, lecz ciekawość wzięła nade mną górę. Przybliżyłem się na bezpieczną odległość i ujrzałem swoich pobratymców, którzy siedzieli w milczeniu oświetlani blaskiem ogniska. Nie byłem pewien czy podejść jeszcze bliżej, gdyż nieumarli nie przepadali za sobą nawzajem i mogliby mnie zaatakować. Zdecydowałem się jednak i zrobiłem krok do przodu. Nim się zoriętowałem co się dzieje, stali już obydwaj przede mną. – Czego tu szukasz? – Rzekł pierwszy z nich. Nie mogłem zdradzić im celu mojej misji, więc musiałem szybko coś wymyślić. – Pytam ostatni raz, CZEGO TUTAJ SZUKASZ?! – Zobaczyłem ogień, więc przyszedłem. Odrzekłem drżącym głosem. – A wy, co tu robicie? – To nie twój zakichany interes, lepiej stąd odejdź, jeśli nie chcesz mieć kłopotów. – W porządku, już znikam. Niezaspokoiwszy swojej ciekawości co do dwójki podejrzanych nieumarłych postanowiłem przez jakiś czas ich poobserwować. Ukryłem się w pobliskich zaroślach i czekałem na ich ruch. Ni stąd ni zowąd zza wzniesienia wyłoniła się straszliwa bestia która rzuciła się na niczego niespodziewających się osobników. Walka była krótka, gdyż nieumarli nie mieli najmniejszych szans wobec kilkometrowego stwora. Ten chwycił swoje ofiary i powoli odchodził w stronę miejsca skąd przyszedł, a ja modliłem się żeby mnie nie zauważył. Gdy było już po wszystkim ostrożnie opuściłem swoją kryjówkę i poszedłem przeszukać obóz, a raczej to, co z niego zostało. Wśród szczątków znalazłem coś bardzo interesującego. Był to mały skrawek papieru, który na pierwszy rzut oka nic mi nie przypominał, lecz gdy dłużej wpatrywałem się w niego spostrzegłem, że to może być jakaś mapa! Z łatwością potrafiłem odczytać jej treść, gdyż zanim zostałem powołany do „życia” jako nieumarły byłem ciekawym świata młodym magiem, który interesował się tajnikami czarnej magii i to doprowadziło go do obecnego stanu. Mapa pokazywała miejsce, do którego zapewne dążyła ta nieszczęsna dwójka. Wyciągnąłem z pod płaszcza podobny skrawek papieru, który dostałem od mojego mistrza i zorientowałem się, że obydwa kawałki przedstawiają to samo miejsce. Znaczyło to tyle, że cele naszego pobytu w tej zimnej, pokrytej śniegiem krainie były takie same, lecz im nie udało się dotrzeć na miejsce. Teraz musiałem za wszelką cenę wykonać zadanie powierzone mi przez mistrza, gdyż byłem już bardzo blisko. Ruszyłem w dalszą drogę ku memu przeznaczeniu. Szedłem w stronę najwyższego szczytu, jaki widziałem na horyzoncie, ponieważ właśnie tam miało być przejście do innego wymiaru, przez które musiałem przejść bez względu na wszystko. Zbocze góry było strome i wystające gdzieniegdzie ostre kamienie utrudniały mi wspinaczkę. Gdyby nie mój upór i zawziętość pewnie dawno dałbym za wygraną i zrezygnowałbym z tego zadania. Im byłem wyżej tym śnieg i wiatr nasilały się coraz bardziej. Widoczność ograniczyła się prawie do zera i zmuszony byłem „iść” na oślep. Naglę wszystko się uspokoiło, gdyż wspiąłem się na sam szczyt góry. – Są. Wykrzyknąłem z radości. – Wreszcie je znalazłem. Stałem przed nimi zafascynowany ich pięknem. Mieniły się tysiącem kolorów oświetlone jasnymi promieniami słońca. Zebrałem w sobie resztki odwagi i poprosiłem je o przejście…….

Post #2 06 Apr 2006, 15:56
proste, krotkie...

ale nie nudne 😊 moze byc 😊

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026