📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Anya - Krew i Demony
« Wróć do forum  •  3 post(ów) w temacie
Post #1 07 Apr 2006, 13:17
Imie: Anya
Płeć: Kobieta
wiek: tyle ile trzeba
Waga: jak śmiesz oto pytać!!!
Wzrost: 179 cm



Krew i Demony.
Pasa czy przeznaczenie...
Śmierć to przeznaczenie...

A pasja..?
Wydaje mi się, że nigdy nie było nią lochy i zwłoki...
Chociaż ubóstwiam zapach śmierci...
Łagodnie przypomina dni z przed lat.

Lata toczyły się nieznośnie, w końcu ktoś zwrócił uwagę na moje badania...
Z początku były tylko śmiechy i złe spojrzenia...
Zwrócić życie?! Oddać dusze?!
Śmiech i Płacz...

Opowiadam te historie z ambony ciemności.
By zmarli porzucili wszelką nadzieje...
Badania me zawiodły...
Wygrała śmierć....

Noc przesilenia duchów.
Pamiętam szum niosący się po lesie.
Pamiętam piach poruszający się na grobach.
Pamiętam jeszcze, iż dzień ten odmienił moje życie...
Po tylu latach... Nowy Cel...

Krzyki w środku nocy.
Jęk i posoka bryzgająca na twarz, kiedy tylko uchyliłam drzwi.
Ten słodki smak...

Chwile później wychodząc już z oszołomienia, ujrzałam kilka dziwacznych stworów...
Widok posiekanych przez topory strażników istot, nie wzbudzał jednak większych emocji...
Po jakiś czasie śmierć nie robi już na umarłym takiego wrażenia...

Wtem me oczy skierowały się na konających w drgawkach potępionych.
Znałam kilku... Bracia? Nie... Poprostu towarzysze śmierci...

Dotąd zastanawiam się czemuż chciałam im pomóc...
Kiedy dotknęłam ciała konającego korytarz zalało odbierające mowę światło.
Dłonie paliły się żywym blaskiem ognia i gwiazd...
Po chwili wszystko przygasło...
Wszystko ucichło...


Wszystko prócz potępionego, który teraz wpatrywał się w me oblicze pustymi oczami przerażenia...
Nie liczyłam na podzięki, ale on poprostu uciekł przerażony...

Czy to ja uczyniłam?

Nagle ból w ramionach, mocarny strażnik unosi mnie w dłoniach...
Oszołomiona, bez słowa daje się prowadzić...
Słyszę tylko jego miarowy, ciężki pomruk...


Uderzenie... Ciemność...


- Długo kazałaś czekać swej królowej - rzekł głos gdzieś w oddali.

Nagle zrozumiałam, jaki zaszczyt mnie spotkał.

- Najwyższa Silvanas, nie jestem godna... - rzekłam z przerażeniem.

Śmiech królowej Banshe rozszedł się echem po wielkiej sali... Zimny, dziecięcy śmiech... Jakże był straszny...

- Mylisz się, ale tą pomyłkę Ci wybacze... Mam wobec Ciebie plany... Masz inne moce, niż większość Twych braci... Nie jesteś obojętna Boga, stad ta moc... To wielki skarb...

- Jak nakażesz pani.

- Nakaże... Odnajdź nowa drogę... Potępieni potrzebują takich jak Ty...
Idź i dziel z nimi swoją laskę...

- Aż do śmierci Pani...

Śmiech Silvanas Królowej Banshe i Władczyni Potępionych odprowadził mnie w powrotnej drodze...
Post #2 07 Apr 2006, 14:04
Wazi: w zyciu nie spodziewalem sie ze masz takie zdolnosci skrybopisarskie 😊

Bardzo fajne 😊
Post #3 07 Apr 2006, 14:46
Podziwiam 😛

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026