📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 4902
« Wróć do forum  •  5 post(ów) w temacie
Post #1 13 Apr 2006, 17:26
Imię : Elvin
Rasa : Elf
Płeć : Mężczyzna
Klasa : Druid
Wzrost : 193 cm
Waga : 65kg
Wiek : jestem tak stary jak sama Matka Ziemia...
Wygląd zewnętrzny : włosy czarne niczym bezksiężycowa noc, skóra koloru kwitnących chabrów, oczy - błyszczące szmaragdy...
My, druidzi jesteśmy strażnikami ładu na ziemi...My bronimy tego co słabe i
staramy się aby słabe nie stało się zbyt silne...my walczymy w obronie
przyrody...my chronimy to co żywe... . Budzimy się wtedy, gdy nasi bracia
potrzebują pomocy. Podczas jednego z moich snów, trwającego przeszło 300
lat zacząłem miewać straszne koszmary...czułem, jak przeszywający ból
rozrywa świat w posadach. Czułem nadchodzące zło... Tego dnia...tego jakże
strasznego dnia, Matka Natura wezwała mnie...wiedziałem juz ze sytuacja
jest naprawde poważna, wiedziałem, że w naszych rękach spoczywa los
wszystkich żyjących ras naszego świata...

Obudziłem się...chciałem odetchnąć świeżym powietrzem po raz kolejny...jego
zapach nie był juz taki jak kiedyś...czuć było odór śmierci i spaczenia.
Gdy wyszedłem z zielonej polanki, miejsca mojego spoczynku, moim oczom
ukazał się straszliwy widok. Obumarłe drzewa, zwierzęta, które w swym
szaleństwie zabijały swych dawnych przyjaciół i rodziny. Nawet trawa miała
inny kolor...kolor zepsucia. W pobliskim zródle pływały ryby...odwrocone
brzuchami do góry. Nawet ich nie oszczędzili, pomyślałem...
Idąc dalej spotkałem rozszarpane zwierzęta, poćwiartowane niedzwiedzie. W
ich oczach, ciągle jeszcze otwartych widziałem strach, strach przed bolesną
śmiercią...Patrzyłem tak na te szczątki niedgyś pięknych i zdrowych
zwierząt chodziłem tak kilka godzin, patrząc na obraz śmierci i
rozkładu...aż tu nagle poczułem potężne uderzenie w tył głowy...upadłem...

Zaćmiony ujrzałem śliniącego się ghoula z pałką w ręce...wyglądał na
głodnego...Uderzył mnie jeszcze raz i tym razem straciłem przytomność. W
podświadomości czułem że zaraz skończe jako potrawka dla umarlaka. Na wpół
przytomny już poczułem ból w lewej nodze...Ta bestia zaczęła mnie jeść
żywcem! Ciemnośc mnie pochwyciła...Czułem jak Zaraza mnie pożera od
środka...zbliżała się północ. Ale cóż to, jasne światło w środku nocy?
Czyżby sen przytępił moje zmysły? Usłyszałem -Giń ścierwo! Niechaj moc
Światła na zawsze wyśle cie z powrotem do Otchłani! Oślepiający błysk! I
poczwara rozpadła się na kawałki z potężnym rykiem...I ujrzałem...potężna
postać w lśniącej zbroi i wielkim obuchem w ręku. Jego aura sprawiła, że z
ciemnej nocy wokół mnie zrobił się dzień...
-Witaj czcigodny Elfie...powiedział
-W..i...taj...powiedziałem z ledwością
-To coś omało nie zakończyło twego długiego żywota...czwemuż to tak potężna istota jak ty, dała się podejść takiej marnocie?
Nie miałem siły by odpowiedzieć...stęknąłem tylko żałośnie...Zaraza trawiła mnie dalej...
-Na Niebiosa! To coś cię ukąsiło! O ja głupi, czego tego wcześniej nie zauważyłem
Wzniósł ręce do góry, odmówił modlitwę a ja poczułem, ze ból ustępuje...Nagle z jego rąk wystrzelił jaskrawy promień Światła, poczułem okropny bół, jakby palenie...Chwilę potem siły mi wróciły, spojrzałem na moją nogę, która była całkiem zdrowa, ani śladu po ranie...Pozostał tylko ślad, w kształcie młotu...jakby znamię...
Wstałem...i powiedziałem mu:
-Dobry paladynie...nie wiem jak ci dziękować...Moja dusza jest słaba, podobnie jak słaba jest teraz Matka Natura...to z nią jestem powiązany...
-To dlatego...już rozumiem...czerpiesz swą siłę z Ziemi, podobnie jak ja czerpię swą ze Światła...
-Dokładnie tak...teraz moja dawna siła mnie opuściła...Swiat potrzebuje pomocy...Płonący Legion pozostawił po sobie trwały ślad w naszym
świecie...musimy go odbudować, by powrócił do dawnej świetności...Równowaga
musi na powrót zagościc na tych ziemiach...
-Śmierć i spaczenie, szaleństwo tych zwierząt...obumarłe lasy...wiem jak się czujesz...szlachetny druidzie, ja tak samo czułem się gdy upadło królestwo Lordareonu...smutek wtedy wielki czułem...
-Zniósłbym każdy ból, nawet największy...nie zniosę jednak cierpienia słabszych...prawy wojowniku, jak się zwiesz?
-Mam na imię Octavian, z rodu Lighthand...
-Moje imię jest tak stare, że tylko ja je pamiętam...moj ojciec nazwał mnie Elvin...co znaczy podobny Elfom... . Gdzie zmierzasz...Octavianie? Czyżbyś w tym miejscu prowadził krucjatę przeciwko Pladze?
-Moj Zakon wysłał mnie abym uwolnił nieco tych potworów przez smierć...aby umęczone dusze byłych posiadaczy tych ciał mogły na zawsze zaznać spokoju.
-Mamy więc wspólnego wroga...co ty na to żebyśmy razem walczyli w imię
Natury i Światła?
-Walka u twego boku bedzie dla mnie zaszczytem, prastary Elfie...
Tak oto połaczyły się losy...mój i mojego nowego towarzysza broni...losy dwóch przyjaciół, jakże od siebie róznych, mających jednak wspólny cel...walkę w obronie słabszych i zachowanie ładu i równowagi na Świecie...


Post #2 13 Apr 2006, 20:43
Pierwszy druid któremu bym tutaj uwierzyła...
Post #3 14 Apr 2006, 09:17
No no no...kolego. Fajne to. Tym bardziej że i ja się tam znalazłem. No nie ma co, dzięki. Nie myślałem że docenisz starego dobrego Octaviana. A pozatym opis fajny. Bez żadnych super hero itp. Może i nie za długi ale przełożyłeś jakość nad ilość.
Post #4 14 Apr 2006, 15:06
moze byc 😊

choc raz jest wzmianka o tym jaki druid powinien byc 😊

Shadow: elfom nie mozna wierzyc 😛 one tylko chca dobra dla siebie nie swiata 😛 wiec wiesz 😛 z Taurenami prosciej: dla dobra Matki Natury! Nie oddamy swoich przepieknych lak zadnym elfom! nawet druidom! bo zrobia z nich mroczne lasy... 😢
Post #5 08 May 2006, 18:28
Konto przyznane

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026