|
Post #1
13 Apr 2006, 17:26
Imię : Elvin
Rasa : Elf Płeć : Mężczyzna Klasa : Druid Wzrost : 193 cm Waga : 65kg Wiek : jestem tak stary jak sama Matka Ziemia... Wygląd zewnętrzny : włosy czarne niczym bezksiężycowa noc, skóra koloru kwitnących chabrów, oczy - błyszczące szmaragdy... My, druidzi jesteśmy strażnikami ładu na ziemi...My bronimy tego co słabe i staramy się aby słabe nie stało się zbyt silne...my walczymy w obronie przyrody...my chronimy to co żywe... . Budzimy się wtedy, gdy nasi bracia potrzebują pomocy. Podczas jednego z moich snów, trwającego przeszło 300 lat zacząłem miewać straszne koszmary...czułem, jak przeszywający ból rozrywa świat w posadach. Czułem nadchodzące zło... Tego dnia...tego jakże strasznego dnia, Matka Natura wezwała mnie...wiedziałem juz ze sytuacja jest naprawde poważna, wiedziałem, że w naszych rękach spoczywa los wszystkich żyjących ras naszego świata... Obudziłem się...chciałem odetchnąć świeżym powietrzem po raz kolejny...jego zapach nie był juz taki jak kiedyś...czuć było odór śmierci i spaczenia. Gdy wyszedłem z zielonej polanki, miejsca mojego spoczynku, moim oczom ukazał się straszliwy widok. Obumarłe drzewa, zwierzęta, które w swym szaleństwie zabijały swych dawnych przyjaciół i rodziny. Nawet trawa miała inny kolor...kolor zepsucia. W pobliskim zródle pływały ryby...odwrocone brzuchami do góry. Nawet ich nie oszczędzili, pomyślałem... Idąc dalej spotkałem rozszarpane zwierzęta, poćwiartowane niedzwiedzie. W ich oczach, ciągle jeszcze otwartych widziałem strach, strach przed bolesną śmiercią...Patrzyłem tak na te szczątki niedgyś pięknych i zdrowych zwierząt chodziłem tak kilka godzin, patrząc na obraz śmierci i rozkładu...aż tu nagle poczułem potężne uderzenie w tył głowy...upadłem... Zaćmiony ujrzałem śliniącego się ghoula z pałką w ręce...wyglądał na głodnego...Uderzył mnie jeszcze raz i tym razem straciłem przytomność. W podświadomości czułem że zaraz skończe jako potrawka dla umarlaka. Na wpół przytomny już poczułem ból w lewej nodze...Ta bestia zaczęła mnie jeść żywcem! Ciemnośc mnie pochwyciła...Czułem jak Zaraza mnie pożera od środka...zbliżała się północ. Ale cóż to, jasne światło w środku nocy? Czyżby sen przytępił moje zmysły? Usłyszałem -Giń ścierwo! Niechaj moc Światła na zawsze wyśle cie z powrotem do Otchłani! Oślepiający błysk! I poczwara rozpadła się na kawałki z potężnym rykiem...I ujrzałem...potężna postać w lśniącej zbroi i wielkim obuchem w ręku. Jego aura sprawiła, że z ciemnej nocy wokół mnie zrobił się dzień... -Witaj czcigodny Elfie...powiedział -W..i...taj...powiedziałem z ledwością -To coś omało nie zakończyło twego długiego żywota...czwemuż to tak potężna istota jak ty, dała się podejść takiej marnocie? Nie miałem siły by odpowiedzieć...stęknąłem tylko żałośnie...Zaraza trawiła mnie dalej... -Na Niebiosa! To coś cię ukąsiło! O ja głupi, czego tego wcześniej nie zauważyłem Wzniósł ręce do góry, odmówił modlitwę a ja poczułem, ze ból ustępuje...Nagle z jego rąk wystrzelił jaskrawy promień Światła, poczułem okropny bół, jakby palenie...Chwilę potem siły mi wróciły, spojrzałem na moją nogę, która była całkiem zdrowa, ani śladu po ranie...Pozostał tylko ślad, w kształcie młotu...jakby znamię... Wstałem...i powiedziałem mu: -Dobry paladynie...nie wiem jak ci dziękować...Moja dusza jest słaba, podobnie jak słaba jest teraz Matka Natura...to z nią jestem powiązany... -To dlatego...już rozumiem...czerpiesz swą siłę z Ziemi, podobnie jak ja czerpię swą ze Światła... -Dokładnie tak...teraz moja dawna siła mnie opuściła...Swiat potrzebuje pomocy...Płonący Legion pozostawił po sobie trwały ślad w naszym świecie...musimy go odbudować, by powrócił do dawnej świetności...Równowaga musi na powrót zagościc na tych ziemiach... -Śmierć i spaczenie, szaleństwo tych zwierząt...obumarłe lasy...wiem jak się czujesz...szlachetny druidzie, ja tak samo czułem się gdy upadło królestwo Lordareonu...smutek wtedy wielki czułem... -Zniósłbym każdy ból, nawet największy...nie zniosę jednak cierpienia słabszych...prawy wojowniku, jak się zwiesz? -Mam na imię Octavian, z rodu Lighthand... -Moje imię jest tak stare, że tylko ja je pamiętam...moj ojciec nazwał mnie Elvin...co znaczy podobny Elfom... . Gdzie zmierzasz...Octavianie? Czyżbyś w tym miejscu prowadził krucjatę przeciwko Pladze? -Moj Zakon wysłał mnie abym uwolnił nieco tych potworów przez smierć...aby umęczone dusze byłych posiadaczy tych ciał mogły na zawsze zaznać spokoju. -Mamy więc wspólnego wroga...co ty na to żebyśmy razem walczyli w imię Natury i Światła? -Walka u twego boku bedzie dla mnie zaszczytem, prastary Elfie... Tak oto połaczyły się losy...mój i mojego nowego towarzysza broni...losy dwóch przyjaciół, jakże od siebie róznych, mających jednak wspólny cel...walkę w obronie słabszych i zachowanie ładu i równowagi na Świecie... |
|
Post #2
13 Apr 2006, 20:43
Pierwszy druid któremu bym tutaj uwierzyła...
|
|
Post #3
14 Apr 2006, 09:17
No no no...kolego. Fajne to. Tym bardziej że i ja się tam znalazłem. No nie ma co, dzięki. Nie myślałem że docenisz starego dobrego Octaviana. A pozatym opis fajny. Bez żadnych super hero itp. Może i nie za długi ale przełożyłeś jakość nad ilość.
|
|
Post #4
14 Apr 2006, 15:06
moze byc 😊
choc raz jest wzmianka o tym jaki druid powinien byc 😊 Shadow: elfom nie mozna wierzyc 😛 one tylko chca dobra dla siebie nie swiata 😛 wiec wiesz 😛 z Taurenami prosciej: dla dobra Matki Natury! Nie oddamy swoich przepieknych lak zadnym elfom! nawet druidom! bo zrobia z nich mroczne lasy... 😢 |
|
Post #5
08 May 2006, 18:28
Konto przyznane
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |