|
Post #1
14 Apr 2006, 08:51
Podstawowe wiadomości***
Imię: Karth Rasa: Krasnolud Płeć: Mężczyzna Klasa: Wojownik Wzrost: 155 cm Waga: 80 kg Wiek: 40 Charakter: Uwielbia towarzystwo, szczególnie ładnych Pań. Wspaniały wojownik i wierny kompan. Zawsze dotrzymuje danego słowa. Uczciwy i tolerancyjny (jak na krasnoluda przystało). Lubi czasami z Przyjaciółmi wstąpić do gospody na piwo z miodem. Wygląd zewnętrzny*** Wiek: 40 lat Wzrost: 155 cm Oczy: Niebieskie Włosy: Brązowe wraz z długą brodą. Postura: Mały ale bardzo silny krasnolud. Jednym uderzeniem może zmiażdżyć czaszkę trola. Historia*** Od niedawna My krasnoludy odkryliśmy swoje starożytne pochodzenie przez, które przeszliśmy ogromną zmianę. Te odkrycia przekonały nas, że potężni Tytani stworzyli nas ze skały, kiedy to świat Azeroth był jeszcze bardzo młody. Teraz czujemy, że naszym przeznaczeniem jest przemierzanie świata w poszukiwaniu znaków i dowodów na nasze magiczne pochodzenie i odkrycie intencji Tytanów. W związku z tym krasnoludy porozsyłani są po całym świecie mając nadzieję, że uda nam się rozwiązać wszystkie zagadki dotyczące naszego pochodzenia. W tym ja, Karth, krasnolud powstały z krwi i kości wybrałem się w wielką tułaczkę po Azeroth w poszukiwaniu odpowiedzi... Po opuszczeniu mojego rodzinnego królestwa-Khaz Modan udałem się w podróż po świecie w poszukiwaniu prawdy o naszych przodkach. Ciężko mi było rozstać się z rodziną na czas nieokreślony, lecz było to mym przeznaczeniem. Gdyby nie wsparcie od "Gildii Odkrywców" moja podróż nigdy by się nie rozpoczęła. Wraz ze swym kompanem śnieżnym sokołem, Krzywym Dziobkiem wyruszyłem w nieznane. Kierowaliśmy się na południe gdyż sądziłem, że lasy prastarych elfów mogą skrywać nieznane do dziś tajemnice. Przez kilka dni od opuszczenia Khaz Modan pogoda nam dopisywała. Słońce świeciło wysoko na niebie, wiał lekki wiatr. Krzywy Dziobek latał podekscytowany nade mną, gdyż rzadko wybieraliśmy się w podróże. Podążaliśmy wzdłuż doliny. Wieczorami rozbijaliśmy namiot przy pierwszym lepszym drzewie, przed snem trzeba było rozstawić kilka pułapek przed wścibskimi agresorami. Tej nocy nic nie wpadło w nasze sidła, a szkoda, bo obudziłem się straszliwie głodny. Wysłałem Dziobka na zwiad w poszukiwaniu zwierzyny. Wrócił po kilku minutach, okazało się, że niedaleko stąd przebywa małe stadko wilków, dokładnie było ich trzech. Spakowaliśmy swoje manatki i wyruszyliśmy na polowanie. Po ok. 2 minutach natknęliśmy się na owe wilki. Zaczaiłem się na nie z za drzewem. Wyjąłem swoją strzelbę, wycelowałem, wstrzymałem oddech i pociągnąłem za spust. Wilk opadł ciężko na śnieg a pozostałe dwa uciekły z przerażenia przed wielkim hukiem(najwidoczniej jeszcze nigdy nie zetknęły się bronią palną). Zdjąłem skórę z zwierzyny, posililiśmy się i ruszyliśmy w głąb lasu. Od pewnego, wydawało mi się, że ktoś mnie śledzi, lecz gdy się odwracałem nikogo ani niczego za mną nie było. Może to tylko stres związany z podróżą? Kto wie, postanowiłem nie przejmować się tym i iść dalej. Po tygodniu marszu zawitałem przed bramą małego miasta. Postanowiłem zatrzymać się tam na kilka dni i odpocząć. Poszedłem wynająć skromny pokoik. Udałem się do gospody „Pod wilczym łbem” ,uwielbiam te klimaty, zapach piwa uderzył w nozdrza. Podszedłem do lady i zamówiłem kufel piwa. Zapoznałem się z tutejszymi, opowiadaliśmy sobie o naszych przygodach. Potem zrobiliśmy sobie mały pijacki konkursik, koleś odpadł po 3 kuflach. Podszedłem do właściciela gospody, aby wynająć pokój. -Witam, chciałbym wynająć skromny pokój dla siebie i mego przyjaciela. Spojrzał na mnie z ukosa i odpowiedział. -Nie mam już wolnych pokoi ale mogę wypożyczyć ci piwnice, za 200 sztuk brązu za noc. Ostatnio mamy tutaj spory tłok. -Co masz na myśli? -Jakiś czas temu w górach pojawił się nieznany stwór, miejscowi boją się opuszczać miasto. Coraz mniej polują i odczuła na tym moja kieszeń. Kilku głupców wyruszyło na spotkanie z nim, lecz już nigdy nie wrócili. -Hmmmmn, wiesz może gdzie przebywa owa "bestia"? -Jestem już starym człowiekiem i pamięć mi szwankuje ale za 5 sztuk złota może sobie coś przypomnę ... Słysząc to sięgnąłem do sakwy. -Trzymaj dziadku. -Stwór znajduje się na połódniowy-wschód od miasta. Powodzenia. -Dzięki, wyruszę o świcie. Udałem się do piwnicy na spoczynek. Nie był to wersal, ale dużo mi nie trzeba do szczęścia. Wstałem o wschodzie słońca i wyruszyłem na poszukiwanie stwora. Właściciel gospody mówił abym kierował się na połódniowy-wschód, tak więc zrobiłem. Znowu poczułem się tak jakby ktoś za mną podążał, lecz znowu nikogo nie dostrzegłem. Do południa na nic nie natrafiłem, chyba miejscowi wymyślili tą historyjkę żeby wyciągnąć z podróżników złoto. Gdy już chciałem zawrócić do miasta ujrzałem na śniegu plamę krwi, a obok niej wielkie ślady. Dookoła było rozrzuconego sporo żelastwa. Nie wiem, jaki zwierz zostawia tak olbrzymie ślady, ale to na pewno była ta bestia, której tak bardzo bali się miejscowi. Ruszyłem wzdłuż śladów, miałem szczęście, że śnieg nie padał, bo po śladach nic by nie pozostało. W oddali ujrzałem, jaskinię a przed nią siedział wielki drapieżnik. Serce przyspieszyło rytm bicia. Podszedłem jak najbliżej i jak najciszej, aby upewnić się, co to jest. Nagle wielka postura wstała, okazało się, że był to Tauren. Ale nie taki zwykły Tauren, bo miał na oko z 4 metry wysokości. W głowie miałem mętlik, atakować czy uciec do miasta i udawać, że zdarzenie nie miało miejsca? Nie wiedziałem, co uczynić. NIE! Nie splamię honoru swej rodziny ani przodków, udowodnię swojej odwagi. Drapieżnik wszedł do jaskini, teraz nadarzyła się okazja. Sięgnąłem do torby, ciekawe czy je wziąłem, są ! 2 laski dynamitu. To powinno zrobić mu małe kuku, odpaliłem lont i wrzuciłem do pieczary. Tauren w porę się zorientował i wyskoczył przed jaskinię. Wybuch dynamitu zakopał jaskinię, a moją ofiarę przysypało tylko trochę śniegu. Miałem kłopoty, zauważył mnie, wyrwał drzewo z korzeniami i cisnął nim we mnie. Odskoczyłem, mało brakowało a zmiażdżyło by mnie. Rzucił się na mnie, ja dobyłem swojego toporu. Patrzyliśmy sobie w oczy, biegł w moim kierunku. Byłem na przegranej pozycji, zamachnął się ręką i uderzył nią obok mnie. Zatrzęsła się ziemia, nie mogłem do niego podejść gdyż jeden cios jego łapą zmiażdżyłby mnie na krwawą miazgę. Nagle, niespodziewanie ktoś rzucił czar zamrażania na dolne kończyn Taurena, w wyniku, czego upadł jak kłoda. Z drzewa zeskoczyła elfica. -Aliana? Co ty na przodków tutaj robisz? -Chciałam się upewnić, że nic ci się nie stanie. W tym momencie potwór rozbił lód, który więził jego nogi. -Razem go dopadniemy. Bestia jeszcze bardziej rozłoszczona ruszyła na nas. Aliana szeptała pod nosem jakieś zaklęcie a ja, a ja ścisnąłem mocniej rękojeść swego topora i czekałem aż zbliży się na odpowiednią odległość, aby zadać cios. Aliana wystrzeliła lodowy pocisk, który ugodził stwora w rękę. -Celuj w głowę! W głowę! Wbiłem mu topów w drugą rękę, zawył z bólu. Lodowe pociski śmigały pomiędzy gałęziami drzew. Aby uwolnić się od zamrożonej ręki rozbij lud o skałę, wyjął mój topór i rzucił się na Alianę. W ostatniej chwili zamroziła jego głowę, bestia opadła na śnieg z wielkim łoskotem. Podniosłem topór podszedłem do niedobitka i pozbawiłem go głowy. -Śledziłaś mnie? Nawet dobrze, że się zjawiłaś. -Przynajmniej w tej kwestii się ze mną zgadzasz. -Weźmy ze sobą jego głowę, aby udowodnić miastu, że już nie ma czego się bać. Dziobek radośnie latał nad naszymi głowami patrząc co takiego z sobą ciągniemy. Gdy o zmroku dotarliśmy do miasta brama była już zamknięta. -A wy co za jedni? -Podróżnicy, niesiemy dobre wieści dla gubernatora miasta. -A co za sobą ciągniecie? -Owe radosne wieści. -Otworzyć bramę! Gdy otworzono bramę, weszliśmy do miasta. Podszedł do nas żołnierz z pochodnią. -Przecież to stwór, który nas terroryzował od pewnego czasu, udało się wam go zabić? -Jak widać, łba nie ma to nie żyje. -Obudźcie gubernatora, musi to zobaczyć, powiedzcie, że to sprawa najwyższej wagi. Po kilku minutach w ich stronę kierował się gubernator z obstawą żołnierzy. -Mam nadzieję, że nie zbudziłeś mnie na marne, o co chodzi? -Ci oto przybysze zabili potwora, który terroryzował naszą okolicę. -Naprawdę? A mają na to jakieś dowody? -Mamy! Przynieśliśmy głowę owej bestii. -A niech mnie, nie sądziłem, że komuś uda się go zabić. Zasługujecie na moje podziękowania, przyjmijcie w prezencie te marne 100 sztuka złota za swe bohaterstwo. Niech bogowie będą z wami. Oboje poszliśmy do gospody, aby się wyspać, właściciel gospody był bardzo podekscytowany tym, że udało mi się wrócić i to z nowym towarzyszem, chciał wysłuchać całej opowieści. Ale ja mu na to odparłem, że jutro mu o tym opowiem, bo jestem strasznie zmęczony. Po ciężkim dniu miło było położyć się na sianie. -Gdzie zmierzasz się teraz udać? -Jeszcze nie wiesz gdzie? -Nie. -Chce udać się do waszego lasu, może znajdę tam odpowiedź na jedne z wielu pytań? -Do lasu Elwynn? -No, tak. -Wspaniale, od dawna nie widziałam się z siostrami, kiedy wyruszamy? -Jutro, po południu, musze załatwić kilka spraw. -Śpij dobrze. Gdy obudziłem się rano, nie zastałem Aliany, na pewno poszła się przewietrzyć. Wstałem z łóżka i wyszedłem z piwnicy, aby wszystko opowiedzieć gospodarzowi tak jak obiecałem. Po tej długiej wymianie zdań przeszedłem się na plac, aby sprzedać futro już wcześniej upolowanego wilka. Aliana rozmawiała z sprzedawczyniami owoców, kupiła kilka na drogę. -Wiesz, co? Podoba mi się tu. -To szkoda bo już wyruszamy. Nie mamy całej wieczności. -Racja, racja a i ta twoja kukułka czy co to jest przyniosła ci jakiś list. -Jaki list? Wręczyła mi anonimowy list: "Witaj krasnoludzie, widziałem was jak rozprawiacie się z tą bestią, jestem naprawdę pod wrażeniem. Mam dla ciebie małą robótkę, spotkamy się w gospodzie w Stormwind. Dobrze płacę. Po przeczytaniu listu spal go gdyż oprócz Ciebie i Twojej towarzyszki nikt nie może go przeczytać. Z poważaniem Tajniak" -No cóż, Stormwind mamy po drodze nie zaszkodzi nam zobaczyć, co to za jeden. Ruszyłem razem z Alianą i mym sokołem Dziobkiem po nowe przygody do prastarego lasu … |
|
Post #2
14 Apr 2006, 15:57
nawet nie glupia historia, dobrze umieszczona w swiecie Warcrafta 😊
ale, znow to szlachetne bohaterstwo... 😢 zabilem potwora! skoro byl potworem to sie go nie da tak prosto zabic... hmm, wkurzaja mnie juz takie historie, wszyscy sa dobrzy, szlachetni, nie splamieni zadnym zlem... bohaterscy, ratuja innych... Czy nikt nie moze napisac jakiejs skomplikowanej psychologicznie postaci? No to moze ja w koncu dopisze swoja 😊 Pozdrawiam! |
|
Post #3
14 Apr 2006, 16:35
super że ci się spodobało, że w mojej historyjce uwzględniłem prawdziwe lokalizacje z Warcrafta
co do "potwora" nie użyłem takiego określenia.Była Bestia, Zwierz, Drapieżnik, Tauren. Nie użyłem określenia "POTWÓR" gdyż to był tylko Tauren. A jest bestia bo ma 4 metry wysokiści 😀 a ja zaledwie 1.5 m. to stań przy takim 😀 co do bohaterstwa ... wierzaka nie rozwaliłem w pojedynkę, pomogła mi w tym moja kumpela, był 3 razy zamrażany miał w ręce topór a na sam koniec odciołem mu łeb i tyle.Pokazałem gubernatorowi, dostałem nagrodę i ruszyłem dalej. Nie umieściłem takich tekstów jak : -"Patrz, to ten wielki heros który zabił POTWORA" -"Dasz mi swój autograf?" -"Ty muj bohaterze" Odbyło się bez szumu. CHociaż przyznaję chciałem umieścić kilka takich tekstów ale na szczęście zrezygnowałem z nich. I rzeczywiście moja postać nie jest skomplikowana. -Towarzyski -Tolerancyjny itp. w końcu to jest krasnolud który wyruszył w podróż w poszukiwaniu odpowiedzi na na pytania o swym istnieniu. A jeżeli o to dlaczego zainteresował się sprawą? Mogłem o tym napisać ale już mi się nie chciało,przecież jak szuka informacji to może ta Bestia (jeszcze nie było wiadomo że to Tauren)mogła mieć związek z nimi. "...okazało się, że był to Tauren..." |
|
Post #4
14 Apr 2006, 16:42
super że ci się spodobało, że w mojej historyjce uwzględniłem prawdziwe lokalizacje z Warcrafta
co do "potwora" nie użyłem takiego określenia.Była Bestia, Zwierz, Drapieżnik, Tauren. Nie użyłem określenia "POTWÓR" gdyż to był tylko Tauren. A jest bestia bo ma 4 metry wysokości 😀 a ja zaledwie 1.5 m. to stań przy takim 😀 co do bohaterstwa ... zwierzaka nie rozwaliłem w pojedynkę, pomogła mi w tym moja kumpela, był 3 razy zamrażany miał w ręce topór a na sam koniec odciołem mu łeb i tyle.Pokazałem gubernatorowi, dostałem nagrodę i ruszyłem dalej. Nie umieściłem takich tekstów jak : -"Patrz, to ten wielki heros który zabił POTWORA" -"Dasz mi swój autograf?" -"Ty mój bohaterze" Odbyło się bez szumu. CHociaż przyznaję chciałem umieścić kilka takich tekstów ale na szczęście zrezygnowałem z nich. I rzeczywiście moja postać nie jest skomplikowana. -Towarzyski -Tolerancyjny itp. w końcu to jest krasnolud który wyruszył w podróż w poszukiwaniu odpowiedzi na na pytania o swym istnieniu. A jeżeli o to dlaczego zainteresował się sprawą? Mogłem o tym napisać ale już mi się nie chciało,przecież jak szuka informacji to może ta Bestia (jeszcze nie było wiadomo że to Tauren)mogła mieć związek z nimi. "...okazało się, że był to Tauren..." |
|
Post #5
14 Apr 2006, 19:59
ej, ja gram Taurenem 😛 to nie sa bestie 😊 to milujacy pokoj krowopodobne stworzenia 😊 musza walczyc bo Przymierze na nich nastaje 😊 wystarczy pochodzic po Mulgore i zobaczyc jaka mila atmosfera beztroski tam panuje 😊
|
|
Post #6
14 Apr 2006, 20:32
QUOTE(william_dr @ Apr 14 2006, 07:59 PM) ej, ja gram Taurenem 😛 to nie sa bestie 😊 to milujacy pokoj krowopodobne stworzenia 😊 musza walczyc bo Przymierze na nich nastaje 😊 wystarczy pochodzic po Mulgore i zobaczyc jaka mila atmosfera beztroski tam panuje 😊 [right][snapback]14826[/snapback][/right] Tak wiem, rozmyślałem nad tym czy zostać Taurenem ale Ty znowu mnie NIE SŁUCHASZ napisałem Bestia bo miała 4 metry wysokości. Nie dlatego że zjada pokonanych wrogów 😀 A to był taki mroczny niedobry Tauren który nie lubił nikogo dlatego urywał łepki napotkanym osobom. |
|
Post #7
16 Apr 2006, 14:19
QUOTE(Kora @ Apr 14 2006, 09:32 PM) A to był taki mroczny niedobry Tauren który nie lubił nikogo dlatego urywał łepki napotkanym osobom. [right][snapback]14828[/snapback][/right] Taureni nie sa mroczni, niedobrzy itp 😊 sa kochani, milujacy pokoj, silni, szlachetni... szczegolnie druidzi 😊 wiec ja dalej upieram sie swojego zdania 😛 |
|
Post #8
16 Apr 2006, 14:56
Will... Chyba nie sądzisz, że wszyscy są w dobrzy? To by dopiero były nieskomplikowane postacie...
A co taureńskich druidów, to wystarczy poobserwować. Historia bardzo w porządku. Tak jak są krasnoludy które lubią elfy <chociaż ciężko znaleźć elfa lubiącego krasnoluda>, ludzie trzymający z nieumarłymi, pijane orki, małe trole z różowymi włosami, tak tauren może być zły. |
|
Post #9
16 Apr 2006, 15:16
Dzięki Shadowlady 😀 Ale była elfka (przyjaciółka Kartha,bardzo się lubią 😀), tak jak w historyjce mam zamiar podążać do waszego lasu, może się spotkamy 😀
Wybrałem krasnoludów bo dla mnie są wporządku. Pozdro |
|
Post #10
16 Apr 2006, 17:42
QUOTE(Shadowlady @ Apr 16 2006, 03:56 PM) Will... Chyba nie sądzisz, że wszyscy są w dobrzy? To by dopiero były nieskomplikowane postacie... [right][snapback]14915[/snapback][/right] no nie, ale nie sa tez zli jak przedstawieni w opisie, po prostu napisalem odmienny punkt widzenia 😊 QUOTE(Shadowlady @ Apr 16 2006, 03:56 PM) A co taureńskich druidów, to wystarczy poobserwować. [right][snapback]14915[/snapback][/right] tak, szczegolnie ze teraz jest az jeden na serwerze 😊 no ale nie ma to jak elficcy druidzi 😊 az nie mam ochoty ich zachwalac 😛 |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |