|
Post #1
20 Apr 2006, 16:52
Podstawowe informacje:
Imię: Rothar Rasa: Człowiek Płeć: Mężczyzna Klasa: Wojownik Wzrost: 182cm Waga: 80 kg Wiek: 36 Charakter: Wspaniały, uczciwy i praworządny wojownik. Wierny kompan, nigdy nie opuszcza swoich sprzymierzeńców. Czasami lubi wstąpić do gospody i usiąść z przyjaciółmi przy zimnym piwie. Wygląd zewnętrzny: Postura: Duży, umięśniony i postawny mężczyzna. Swoim potężnym uderzeniem potrafi przebić twardą skórę smoka. Włosy: Brązowe, z krótkim zarostem na twarzy. Oczy: Niebieskie Historia Moja rodzina mieszkająca niegdyś w upadłym już Lordaeronie, przeniosła się teraz do spokojniejszych rejonów Azeroth. Natomiast ja wezwany przez władze Przymierza musiałem na jakiś czas rozstać się z rodziną. Wędruje teraz po Azeroth, lecz nie zawsze tak było. Parę lat temu walczyłem z Hordą w państwie zwanym Durotar, ale gdy dowiedziałem się, że w Azeroth nie dzieje się ciekawie musiałem wrócić. Pomagam teraz władzą Przymierza zaprowadzić porządek w mojej ojczystej krainie. Wracałem właśnie z lasów Ashenvale gdzie pomagałem elfom w walce z nieumarłymi .Szedłem do Stormwind aby zameldować wykonanie powierzonego mi zadania. Po męczącej podróży i paru potyczkach z gnolami wreszcie dotarłem na miejsce. - Ech, jak dobrze wrócić do domu. Strażnik bramy od razu otworzył wrota na mój widok. Wszedłem do środka i ujrzałem znajomy widok ratusza (z którego otrzymałem nie jedno wymagające odwagi zadanie).Przy wejściu do ratusza zatrzymał mnie dziwnie wyglądający goblin. - Może artefakt? - Nie, dzięki nie mam przy sobie ani jednej sztuki złota. Wszedłem do środka, gubernator ratusza z radością krzyknął na mój widok. -Rothar! Co tam w lasach Ashenvale? - W porządku, nieumarli nie będą więcej niepokoić naszych sprzymierzeńców. - Doskonale! Ucieszyłem się z zadowolenia gubernatora myślałem, że po tym wyczerpującym zadaniu będę mógł odpocząć chociaż parę dni, lecz szykował on dla mnie kolejną misję. - Rothar, przydała by mi się twoja pomoc przy eskortowaniu bardzo ważnej karawany z surowcami i uzbrojeniem do jednej z naszych nowo założonych fortec obronnych. Co ty na to? - Hmmm... - Dostaniesz oczywiście wojsko i sowitą nagrodę. - Dobrze. Zgadzam się. - Znakomicie! A oto twoja nagroda za zadanie w Ashenvale. Staw się jutro przy ratuszu o szóstej rano. Przytaknąłem i schowałem do sakwy 100 sztuk złota. Cieszyłem się z nowego zadania. Robota wydawała się być prosta, wystarczy tylko osłaniać karawanę. Po wizycie u gubernatora wstąpiłem do mojej ulubionej gospody „Pod Gryfim Szponem” aby wynająć pokój na noc i napić się zimnego piwa. Po wypiciu całego kufla piwa jakiś wojownik chciał się ze mną siłować na rękę. Przyjąłem wyzwanie i wygrałem z łatwością. Wziąłem nagrodę i poszedłem na górę aby porządnie się wyspać. Rano punktualnie o szóstej stawiłem się przed ratuszem. Wojsko było już na miejscu, a karawana powoli się zbierała. Nagle zobaczyłem nadchodzącego od strony gospody znajomego wojownika. - Koradin? Koradin Czarny Jastrząb? - Witaj Rothar stary druhu ! - Co tu robisz przyjacielu? - Mam eskortować tą karawanę. A ty? - Ja też, ale gubernator nie uprzedził mnie o twoim przybyciu. - Hmm..., Dziwne. - Nie ważne, miło cię widzieć przyjacielu. Wraz z Koradinem ruszyliśmy w drogę. Po paru przegadanych godzinach byliśmy już w połowie drogi. Zbliżało się południe, słońce świeciło mocno i nagle z głębi lasu dwie olbrzymie pary rąk pochwyciły dwóch naszych żołnierzy. - Zostańcie przy karawanie, a my z Kordianem sprawdzimy ci się dzieje. Popędziłem z mym kompanem w głąb lasu gdy doszliśmy na polane zobaczyliśmy dwa ogry, które rozszarpywały piechurów. Jeden z ogrów wyglądał na wyspecjalizowanego wojownika. - Dobra Koradin, ja biorę tego większego a ty... - O nie, już wiele razy ratowałeś mi skórę biorąc na siebie silniejszego wroga. Teraz moja kolej. - Niech ci będzie. Teraz pomścijmy naszych towarzyszy!!! Wraz z Koradinem rzuciliśmy się na ogry. Szybko poradziłem sobie ze swoim, najpierw ostro przywaliłem mu pięścią, a potem szybkim ruchem przekułem go mieczem. W tym czasie Koradin ledwo dawał sobie rade z większym ogrem. Dwu metrowa bestia okładała go gradem ciosów. Ogr miał właśnie zadać ostatni cios, lecz szybko zablokowałem jego topór mieczem. Nasze bronie zwarły się ze sobą i siłowaliśmy się tak chyba z pół minuty. W końcu zebrałem siły i odepchnąłem go od siebie. W tym czasie Koradin zdołał podźwignąć się na nogi i cisnął swoim młotem prosto w ogra . Gdy odrzucił go młot Koradina pozbawiłem potwora głowy. - W porządku stary? - Tak, dzięki za ratunek, mam u ciebie kolejny dług. Po udanej walce wróciliśmy z karawaną bezpiecznie na miejsce i odebraliśmy należną nam nagrodę. Rozstałem się potem z Koradinem, musiał wracać do Stormwind, a ja chciałem załatwić parę spraw w lasach Elwynn, ale myśle, że jeszcze się spotkamy. |
|
Post #2
20 Apr 2006, 17:05
hmmmm historyjka spoko, fajnie że opowieść jest dobrze umieszczona w świecie Warcrafta. Według mnie Rexarr będzie wspaniałym wojownikiem walczącym po stronie Pzymierza.
PS. krótkie jak choroba |
|
Post #3
20 Apr 2006, 17:07
No co ty.Nie jest chyba takie krótkie 😐
|
|
Post #4
20 Apr 2006, 17:08
Ech Rexar to Champions of horde i watpie zeby IPKISS przyjal cie z tym imieniem ... Acha hyba sie pisze przez CH
|
|
Post #5
20 Apr 2006, 17:10
Drobny błąd. 😊
|
|
Post #6
20 Apr 2006, 17:30
QUOTE(Demon @ Apr 20 2006, 05:08 PM) Ech Rexar to Champions of horde i watpie zeby IPKISS przyjal cie z tym imieniem ... Acha hyba sie pisze przez CH [right][snapback]15099[/snapback][/right] jest Rexarr a nie Rexxar <--- prawie robi dużą różnicę PS."Acha hyba sie pisze przez CH" i kto to mówi ? hybo przez H 😂 chyba CH 🙄 "aha" jest poprawnie napisane LOL |
|
Post #7
20 Apr 2006, 18:03
ech Kora 'aha" jest sprawa sporna jak sie tio pisze ...
|
|
Post #8
20 Apr 2006, 18:38
QUOTE(Demon @ Apr 20 2006, 06:03 PM) ech Kora 'aha" jest sprawa sporna jak sie tio pisze ... [right][snapback]15106[/snapback][/right] jeżeli jest ktoś niepewny to niech napisze w Wordzie ! |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |