|
Post #1
27 Apr 2006, 19:42
Imię: Gundar (Zmienione z Xyron)
Rasa: Krasnolud (Zmienione z Elf ) Klasa: Łowca Płeć: Mężczyzna Wzrost: półtora orka Waga: pół tłustego orka Karnacja: jasna Broda:czarna Oczy: piwne Wiek: 25 wiosen Charakter: Spokojny i opanowany jak każdy krasnolud. Odważny, lecz nie lubi bójek. Opis: Krasnolud o czarnej brodzie i piwnych oczach. Zwykły niczym się niewyróżniający młodzieniec. Od młodości poznawał tajniki strzelectwa z łuku i strzelby. W wolnym czasie zajmował się obróbką zwierzyny oraz robienia z skór ciuszków dla siebie. Historia: Gundar, drugi syn Kalenarmana, strażnika Rady Starszych. Ród jego wywodził się od łucznika Elhtramana, jednego z wodzów sojuszu przeciw Valnarom. Ród Elhtramanidów był powiernikiem świetlanego łuku Garthanga, który przechodził z ojca na najstarszego syna. Gundar miał starszego brata, Karantana, który przewyższał go umiejętnością w strzelaniu z łuku, jak również biegłością władania mieczem - choć sam Gundar był nielada łucznikiem. Karantan stał się właścicielem wspaniałego łuku. Od młodości zazdrość kiełkowała w sercu młodszego brata, tłumiona na szczęście wielką miłością……. Na długo przed nawałnicą Ciemności z północy, na ziemie Asghardu zachodził cień Archimonda. Jego słudzy gnębili ziemie podległe Krasnoludom, ludziom, orkom i innym stworzeniom światła. Jednym z nich był Gothaur, mroczny krasnal ściągnięty czarem na ścieżkę zła. Dwaj bracia postanowili udać się do mrocznej siedziby Gothaura w mglistych górach Ered Hithaeglir. Straszna była ta wędrówka, w mgliste siedziby zła. Wyruszywszy z Taur, przeprawili się przełęczami Asuanu, pomaszerowali wzdłuż ciemnej rzeki Vistuali i w końcu dotarli do podnóża gór Ered Hithaeglir. Czarne jamy ziały w ziemi obok traktu, którym podążali bracia. A z nich wypełzały jakieś zielono żarzące opary niby wijące się węże. Po obu stronach wznosiły się skały Ered Hithaeglir niczym obronne mury, a na nich siedziały ogromne kruki żywiące się padliną, kracząc ochryple. Pod skałami słały się cienie rozsnute jeszcze przed wschodem Słońca, gdzie czarna moc spotykała się z czarem światłości. Tam straszliwe pająki snuły swe niewidzialne sieci, tam można było spotkać stworzenia, które wylęgły się na długo przed pierwszymi ludźmi i polowały w krzyczącym milczeniu. Tam na wędrowca czyhały groza i szaleństwo. Bracia jednak nie bali się śmierci. Dotarli w pobliże groty Gothaura. Tam Karantan zadął w ogrowy róg i uderzył w spiżowe drzwi zamykające dostęp do siedziby mrocznego krasnoluda . Tak wielkie, gniewne szaleństwo opętało Karantana, że żółte oczy świeciły mu jak niebiańskie ognie. Ponownie uderzył w drzwi wzywając Gothaura, aby wyszedł i stoczył z nim pojedynek. I Gothaur stawił się. Wzywający głos Karantana rozbrzmiewał wyraźnie w najgłębszych lochach siedziby mrocznego krasnoluda. Gothaur więc przyszedł, a odgłos jego kroków huczał jak grzmot wielkiego wodospadu Garania. Ukazał się okryty czarną kolczugą, stanął przed braćmi niby wielka, czarna wieża uwieńczona skrzydlatym hełmem bez żadnego godła, rzucając na nich cień podobny do burzowej chmury. Rauros, miecz Ciemnego Królestwa, podniósł się w ręku Gothaura i z rozmachem, jak piorun, spadł w dół. Ale Karantan uskoczył w bok i Rauros uderzył o ziemię rozłupując ją. Wielokrotnie Gothaur próbował dosięgnąć braci, lecz za każdym razem uskakiwali niczym błyskawica spod burzowej chmury. Ale w końcu braci ogarnęło zmęczenie. Po jednym z ciosów zachwiał się Karantan. Młody Gundar rzucił się na nieprzyjaciela broniąc dostępu do brata jednak i jego dosięgnął Rauros. Padł Gundar na kolana, schylając głowę ze zgniecionym hełmem. Oszołomiony osunął się na wznak u stóp Gothaura, ten zaś postawił na jego szyi prawą nogę, ciężką jak góra. Już miał zadać śmiertelny cios, gdy ostatnim rozpaczliwym wysiłkiem Karantan wypuścił świetlistą strzałę z Garthanga. Wbiła się ona w oczodół mrocznego krasnoluda. Z rany buchnęła czarna, dymiąca krew, wypełniając maskę hełmu. Tak oto zginął potężny Gothaur. Schylił się nad nim Gundar i spod ciała trupa wyciągnął miecz Rauros, dzieło czarnego płatnerza Delachara. Miecz nazwany tak, dlatego, że zrobiono go z żelaza, które spadło z nieba w postaci rozżarzonej gwiazdy. Miecz tak ostry, że ciął żelazo niby świeże drewno. Karantan spojrzał na czarną klingę i powiedział, że w tym mieczu jest zło. Zło przejęte z czarnego serca płatnerza, który go wykuł. Miecz, który nie pokocha władającej nim ręki.Gundar zamknął zdobycz w dłoni, a blask bijący w tym momencie z miecza przeniknął przez jego żywe ciało tak, że ręka wyglądała jak świecąca się pochodnia. Cień pokrył swym całunem umysł młodego Krasnoluda. Kiedy Karantan zaczął intonować pieśń z okazji swego zwycięstwa, Gundar zawrzał wielkim gniewem, ponieważ od dawna taił w głębi serca żal do brata. Nienawiść od dawna nabrzmiewająca w sercu Gundara pchnęła go teraz naprzód. Podniósł mroczne ostrze i wbił po rękojeść w serce brata. Wtedy nad nim przetoczył się grzmot, wielka błyskawica strzeliła z ziemi ku niebu, rozświetlając niebo i Gundar w jej blasku spojrzał w twarz powalonego brata. Mroczny całun w jego sercu rozwiał się w tym świetle. Gundar skamieniał i oniemiał ze zgrozy, patrząc na okrutną śmierć, którą własną ręką zadał bratu. Padł obok niego na kolana. Umysł jego błądził po omacku jak człowiek porażony nagłą ślepotą, gdy stara się chwycić rękami utracone światło. Wkrótce zerwał się wicher, lunął deszcz, woda potokami spływała ze stoków Ered Hithaeglir. Wśród zawieruchy klęczał Gundar bez ruchu, bez łez, obok ciała Karantana Elhtramanidy. Pogrzebał Brata na wzgórzu obok groty Gothaura, znowu teraz nieskażonym cieniem. Zielona mogiła Karantana, syna Kalenarmana, pozostała nietknięta, dopóki cała ta kraina nie padła w pochodzie sił ciemności. Nad mogiłą wstąpił w niego ogień i męka piekieł. Trawić go zaczął duch udręczony, straszny i silny. Od tej godziny żal naznaczył twarz Gundara i nigdy z niej nie zniknął. Odarty ze wszystkiego, bez nadziei, Gundar zwrócił swoje kroki ku Taur. Powiadano, że Gundar wszedł do miasta na chwiejących się nogach, jakby pod ciężarem wielu lat nieszczęść, tak straszne męczarnie ducha musiał znosić w drodze. Nie przyznał się jednak przed nikim, że to on zabił brata. Poprzysiągł sobie jednak, że odkupi swą winę. Nie bał się śmierci; drżał tylko, że nie zdoła przebłagać bogów. Gundar udał się na pogranicze, gdzie dawał dowody tak wielkiego męstwa w walkach, że sława czynów samotnego śmiałka rozniosła się szeroko po całym Asghardzie, docierając do Taur i pocieszając zbolałe serce starego Kalenarmana…… |
|
Post #2
27 Apr 2006, 19:55
Spox.Nawet mi sie bodoba.Może byc.Jestem na tak.
|
|
Post #3
27 Apr 2006, 19:59
Jak dlamnie to ten opis jest dobry . 😊 😊 nic moim zdaniem w tym opisie nie brakuje i nie zauważylem w nim jakis błedów
|
|
Post #4
28 Apr 2006, 17:54
hehe Dobry ??? mało powiedziane od dłuższego czasu nie czytałem Tak WYŚMIENITEGO OPISU ! Nie zauważyłem żadnych błędów.
RESPEKT ! |
|
Post #5
29 Apr 2006, 19:02
Znakomity Klimat, oryginalne wprowadzenia i imiona. Imię też jest dobre.
|
|
Post #6
29 Apr 2006, 20:01
Jasne, że w porządku... Zwłaszcza ten fragment "dawał dowody tak wielkiego męstwa w walkach, że sława czynów samotnego śmiałka rozniosła się szeroko po całym Asghardzie" Po co masz błagać bogów? Lepiej idź ich zabij i zajmij ich miejsce... To dopiero dałbyś dowód męstwa... "Sam stanął do nierównej walki z panteonem bogów..." to dopiero brzmi... Bardowie w całym świecie dostaną orgazmu na samą myśl spiewaniu pieśni o Twoich dokonaniach... Brak błędów... To tylko jakiś egoistyczny kompleks każe zaczynać co drugie zdanie (zdarzenie) od Xyron... To nie jest błąd zwany powtórzeniem.. Nie-e.
I najlepsze na koniec... Pytanie mam takie: Kim do cholery jest Tyoril? Czyżby wcześniejszy bohater opowiadania? Tekst przerabiany traci wiarygodność... Ale poza tym wszystkim błędów nie widze... Kilmat troszeczke Tolkienowski... Można podobną sytuację zaobserwować w Silmarilionie - nawał imion jest niepotrzebnie rozpraszający. Nie interesuje mnie po jakich ziemiach szedłeś tym bardziej, że na mapie świata wowa ich nie znajde. Dobry, może. Wyśmienitym czy wybitnym bym go nie nazwał. Czytałem dużo lepsze. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |