📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Historia postaci Elendil - Druida poszukującego zemsty
« Wróć do forum  •  8 post(ów) w temacie
Post #1 30 Apr 2006, 21:21
Imię: Elendil

Historia:

WPROWADZENIE:

Jestem wysokim (180 cm) błękitno-skórym elfem o umiejętnościach druida. Mam 40 lat i ważę 70 kg. Moje życie było spokojne, mieszkałem w pewnym lesie, na północy, o nazwie, Lisenwood....Aż do tego momentu, kiedy na mój las napadł pobliski klan kapłanów, w przekonaniu, że chcemy zawładnąć ich świętym miejscem. Ja i moich 5 kompanów (Airin–łóczniczka, Eizel–łowca, Rakin i Lakin-wojownicy i tajemniczy Monest- sam nie wiedziałem, kim był) jako jedyni uszliśmy z życiem. Cała moja rodzina i przyjaciele nie przeżyli tego ataku. Postanowiliśmy, że wyruszymy w świat szukając kogoś, kto pomoże nam pokonać ten klan kapłanów. Wyruszyliśmy na zachód, w poszukiwaniu krasnoludów, z gór Ulelu. Szliśmy przez las 12 dni i 11 nocy. Wreszcie doszliśmy do podnóży gór, lecz wejście na nie nie było takie łatwe. Jedynego wejścia na nie strzegł ogromny, mierzący 5 metrów czarny smok. Postanowiliśmy walczyć. Zamieniwszy się w niedźwiedzia, razem z Rakinem i Lakinem ruszyliśmy na smoka. Airin stała z Eizelem z tyłu i atakowali go z łuków. Monest stał obok i rzucał zaklęcia, które osłabiały smoka. Bestia nie traciła czasu, od razu zaatakowała Rakina szponami. Niestety, nie udało mu się uniknąć i uderzył głową prosto w pobliskie drzewo. Lankin pod wpływem wściekłości rzucił mieczem prosto w skrzydło smoka, które pod wpływem jego siły zostało przecięte. Airin wykorzystała sytuację i strzeliła smokowi prosto w szyję. Bestia nie poddawała się i puściła kulę ognia prosto w Eizela, on ze sprytem łowcy uniknął ciosu, lecz nie całkiem, gdyż oberwał w prawą rękę, co spowodowało, że nie mógł brać udziału w walce. Postanowiłem coś zrobić, wiec z całą siłą uderzyłem w jego brzuch. Mieliśmy szczęście, ponieważ był to śmiertelny cios. Kiedy zebraliśmy się, zauważyliśmy, że jednego z nas brakuje. Okazało się, że Ejzel leżał pod drzewem ze złamaną nogą. Po dłuższej naradzie postanowiliśmy, żeby szedł on na południe w stronę lasu Rangewood, tam, gdzie mieszkał jego brat. I tak oto wyruszyliśmy w góry, bez jednego z naszych kompanów.

ROZDZIAŁ 1

Idąc wzdłuż rzeki zauważyliśmy obozowisko krasnoludów (przynajmniej tak nam się wydawało). Gdy doszliśmy okazało się, że to była pułapka, której nikt się nie spodziewał. Na miejscu spotkaliśmy bandę orków. Było ich 10 albo 15 nie pamiętam, bo od razu, kiedy ich zobaczyłem dostałem maczugą prosto w tył głowy. Obudziłem się przykuty łańcuchami, do ściany razem z moimi kompanami, lecz jednego z nich nie było. Wisieliśmy tak około 2 godziny aż nagle... do naszej celi wszedł ork z głową Airin. Ogarnęła mnie wielka wściekłość, zmieniłem się w niedźwiedzia i rozerwałem kajdany. Swoimi szponami odciąłem orkowi głowę i uratowałem moich kolegów. Zaczęliśmy myśleć jak się stamtąd wydostać, lecz nic nie przychodziło nam do głowy. Nagle zza drzwi było słychać odgłosy kroków. Przygotowaliśmy się do ataku. Do lochów wszedł ork, który po około 3 sec został od razu zabity. Zaczęliśmy uciekać przez otwarte drzwi. Wyszliśmy na rynek. Okazało się, że było to miasto krasnoludów, którzy uwięzili orków. Ruszyliśmy w stronę zamku. Przed nim stało 4 wartowników. Monest, który potrafił rozmawiać w każdym języku spytał się czy możemy wejść, bo mamy sprawę do ich króla. Po dłuższym namyśle zgodzili się pod warunkiem, że pójdą z nami. Zgodziliśmy się i poszliśmy do komnaty króla. Podczas negocjacji w sprawie pomocy z kapłanami władca zaprosił nas na obiad. Po zjedzeniu posiłku król zgodził się i 3 dni później wyruszyliśmy w stronę klanu kapłanów.

ROZDZIAŁ 2

Otoczyliśmy miasto kapłanów. 15 Krasnoludów wyważyło bramę i wdarliśmy się do miasta. Nikt z nas nie sądził, że będzie to takie trudne. Wszyscy dawaliśmy sobie radę aż do momentu, kiedy z zamku wybiegło 35 konnych. Prawie wszystkie krasnoludy zginęły prócz króla, 40 orków, mnie i moich 3 kompanów. Pod koniec, kiedy myśleliśmy, że wszystko stracone, Monest zaczął wymawiać jakieś zaklęcie, które spowodowało stworzenie kopuły wokół całego miasta. Kopuła zaczęła się zaciskać aż w końcu zniknęła zabierając nas wszystkich ze sobą. Pojawiłem się na wybrzeżu jakiejś wyspy. Teraz muszę odszukać moich kompanów i pokonać pozostałych wrogów ze świata World of Warcraft
Post #2 30 Apr 2006, 21:29
"Zamieniwszy się w niedźwiedzia, razem z Rakinem i Lakinem ruszyliśmy na smoka." to wyjaśnia wszystko... masz 1 LVL... bez komentatrza...
Post #3 30 Apr 2006, 21:36
😀 moze byc!!!!! 🙂 tia
ale........ ale......
Post #4 30 Apr 2006, 21:40
przeczytalem tylko komenta Kapcika HAHAAH NA SMOKA HAHAHAAHAHAHAHAHAH KUFA

Z KOMPLETNYM BRAKIEM SZACUNKU

JONTEK 🙄


MINUS STAD DO KUFA AFRYKI
Post #5 01 May 2006, 05:24
Ciekawe moze to jakis nie wiem ptak - przerośnieta sroka wy odrazu smok , no ale nic powodzenia !
Post #6 01 May 2006, 07:19
QUOTE
Jestem wysokim (180 cm) błękitno-skórym elfem o umiejętnościach druida.
elf o umiejetnosciach druida hmmm troszke to nie pasuje
Post #7 01 May 2006, 07:22
Dlaczego nie pasuje ?? Przecierz w grze Druid moze mniec rase albo taurena albo elfa. Wiec oco ci chodzi ??
Post #8 01 May 2006, 08:09
" elf o umiejetnosciach druida hmmm troszke to nie pasuje" @Demon czepiasz sie... elfy to GÓŁWNIE Druidzi... jak coś to napisz że stylistycznie to nie pasuje...

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026