📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Historia orków i elfa - początek przygody
« Wróć do forum  •  14 post(ów) w temacie 1 2
Post #1 04 May 2006, 14:27
- Szefie, e... tego... no... bo... zbliżać się jakaś banda.
- Gdzie?! – wykrzyczał Brisk i poderwał się na równe nogi.
- E... no szefie od... tego... no... od księżyc.
- Pewnie byli w ta wioska co my ją spalić.
- Tak, ta co szef zgwałcić ta wielka baba – rzucił jakiś ork.
- Tak i ona wrzeszczeć jak cholera tak jej szef zrobić dobrze – dodał następny i roześmiał się na całe gardło. Zawtórowało mu czternaście innych gardeł. Nawet Brisk się uśmiechnął swoim krzywym uśmiechem.
- Idź obserwować ta banda i przyjść jak być blisko i wiedzieć ile dużo być banda – rzucił szef do strażnika. Już miał wydać rozkazy orkom żeby przygotowali się do obrony, kiedy z jednej pobliskich jaskiń wyszedł Vlad.
- Co się do cholery dzić, nie móc się skoncentrować – zaskrzeczał do orków.
- Jak ty nie dać rady owce to Shrenk pomóc dużo chętnie – powiedział ork zwany Shrenkiem i zaśmiał się ile miał tylko sił w płucach, inne orki mu zawtórowały.
- Milczeć!!! - krzyknął Brisk. – Słyszeć co się dziać. Banda zbliżać się. Musieć przygotować obrona.
- Co?! Ktoś nas będzie atakował? Może będzie z nimi jakiś mag i będzie miał przy sobie błyskotki – ostatnie zdanie Vlad wypowiedział tylko w myślach.
- Tak – odpowiedział mu Brisk. – musieć się przygotować.
Kiedy prowadzona przez elfa drużyna zbliżała się do gór, wszyscy zsiedli z koni. Krasnolud z trudem wygrzebał się z wozu, który prowadził. Od kilku kilometrów słyszeli orki wrzeszczące jakąś pseudo piosenkę.
- He he te moczymordy się schlały. Nie będziemy mieć większych problemów z nimi – powiedział pewny siebie krasnolud.
- Powinniśmy być ostrożni, mogli wystawić straże odpowiedział mu przewodnik.
- Tak, drą się tak jakby było ich tam nie szesnastu a co najmniej czterdziestu. Ta ich piosenka jest tak głośna i nieskładna, że nawet jakbyś się tam zakradł i poderżnął jednemu gardło reszta by go zagłuszyła. Moi bracia śpiewają dużo lepiej.
- Tak to muszę przyznać ci krasnoludzie. Wy ludzie podziemi nie macie talentu do śpiewu, ale to jest koszmar.
- Może tak skończycie swoją gadkę i wreszcie ruszymy skopać im tyłki – przerwał wymianę zdań paladyn.
- Tak ruszajmy – zgodził się czarodziej.
- Tylko ostrożnie, bardzo ostrożnie, może są pijani i głośni ale nie musieli stracić czujności – przestrzegł elf.

Drużyna ruszyła wąskim wąwozem. W kierunku dochodzących krzyków. Z każdym krokiem wąwóz coraz bardziej się rozszerzał, a wojownicy nie tracili czujności, poruszali się bardzo ostrożnie żeby nie pośliznąć się na jakimś obluzowanym kamieniu. W miarę jak zbliżali się do orków, wzmagał się hałas jaki wydawali z siebie zieloni. Towarzyszył mu smród, bo jak wiadomo porządny ork myje się tylko wtedy kiedy musi czyli nigdy.
- Cholera, nie wiem co mi bardziej przeszkadza ten jazgot czy ich smród.
- No cóż krasnoludzie, wkrótce przynajmniej ich hałas przestanie im przeszkadzać – wyszeptał elf.
Przed wojownikami został już ostatni zakręt. Stanęli przed nimi wszyscy gotowi do walki. Ich plan był prosty zaskoczyć zielonych zatłuc ich i jak najszybciej uciszyć. W mgnieniu oka wyskoczyli wszyscy do kotliny i przez chwilę stanęli jak wryci. Zobaczyli przed sobą zaledwie pięć orków. Bez chwili wahania rzucili się na zielonych, kiedy gdzieś z góry usłyszeli głos krzyczący: „Strzeeelaaać!!!”. W tej chwili na zboczach kotliny pojawiła się reszta orków oraz trol szaman. Orki od razu wystrzeliły ze swoich kusz. Paladyni tylko uśmiechnęli się na odgłos brzęczenia pocisków o ich srebrne zbroje. Krasnolud chroniony własnoręcznie wykutą zbroją krzyknął do nich: „chodźcie tu cholerne zgniłki, tylko na tyle was stać, zaraz wsadzę wam te bełty w dupę i wtedy poczujecie co to znaczy zadzierać z krasnoludem”. Kolejne strzały dobiły elfiego przewodnika. Na placu boju pozostali już tylko: krasnolud, dwaj paladyni oraz spanikowany czarodziej. Ciało elfa nie zdążyło jeszcze opaść kiedy wojownicy w srebrnych zbrojach rzucili się na piątkę orków pozostających w kotlince. Ku ich wielkiemu zdziwieniu orki nagle znikły i pojawiły się na szczycie kotlinki. „Robić dobra robota szaman” – podziękował jeden z orków swojemu dowódcyi. Nie zwracając uwagi na orcze odzywki szaman wypuścił w czarodzieja ognistą kulę, która spopieliła jego ciało. Paladyni, którzy doszli już do siebie zaczęli uciekać, drogą którą przyszli.
- Ha ha ha – zaczęły śmiać się orki.
- Ty małyludź nie uciekać? – zapytał Brisk, krasnoluda zakutego w zbroję płytową i z wściekłością dzierżącego wielki młot.
- Nie ty pieprzony śmierdzący zgnilcu. Zejdź tu na dół i będziemy walczyć.
- Brisk zejść, wtedy krasnolud paść – kończąc ripostę trol zeskoczył na dół ze swoją wielką maczugą.
- Myślisz, że przestraszysz krasnoluda tym kjiasz...
Nie skończył. Maczuga zerwała mu głowę razem z hełmem, który po odbiciu od ściany wypluł krasnoludzki łeb.
- Tak, myśleć, że tak – powiedział Brisk i roześmiał się.
Paladyni natomiast udali się na zachód w kierunku osad ludzkich z wieściami o grasującej na Kresach wielkiej orczej bandzie, a która jest zaledwie małą częścią nadciągającej ogromnej armii...
-------------



Brisk to rosły trol z długimi kłami i czarnym pióropuszem włosów, odcieniem skóry przypomina niedojżałą sliwkę, dzwięk jego imienia wywołuje taki sam grymas na twarzach ludzi jak zjedzenie tego owocu.
Post #2 04 May 2006, 14:31
To jak teraz mamy na Ciebie mowic ? James czy dalej Roadrunner ? nie lepiej na unban poczekac ?
Post #3 04 May 2006, 14:38
QUOTE(Tomo @ May 4 2006, 04:31 PM)
To jak teraz mamy na Ciebie mowic ? James czy dalej Roadrunner ? nie lepiej na unban poczekac ?
[right][snapback]15668[/snapback][/right]



A o co chodzi bo nie rozumiem??
Post #4 04 May 2006, 14:43
Roadrunner, Taillow, Lairon, James, Brisk - zdecyduj sie prosze. 😂

Rozumiec nie musisz. Grunt, że inni wiedza o co biega 😊
Post #5 04 May 2006, 14:50
hehe wlasnei sprawdzilem tego roadrunner ma takie samo IP 😛 najprawdopodobniej ktoś z sieci 😂 to pewnie wiecej osob takich jest bo i gareon u nas w sieci i slyszalem ze jeszcze kilka osob gra.
Post #6 04 May 2006, 15:01
Datrex? a z czego tak rżysz?? jak glupi do sera... a jaki to ma zwiazek z opisem postaci?? 😳 A więc co do opisu... przyjemnie sie go czyta, zawarles duzo akcji... cos sie przynajmniej dzieje. Opisana jest mniej wiecej rola jaka odgrywa szaman. Oceniam go bardzo pozytywnie... nie wazne kim jestes i jakie masz IP...
Post #7 04 May 2006, 15:33
Nie wiem kto to jest bo u nas w sieci jest kilka ip 😊 Ja teraz jak mozna zauwazyc tez mam inne niz te ktore wczesniej uzywalem 😛
Post #8 04 May 2006, 16:34
Datrex weno zamknij się, bo to nie jest miejsce na gadanie tylko na ocene postaci 😐 . Bardzo dobra historia, którą się przyjemnie czyta. Jedna z niewielu, które przeczytałem do końca..
Post #9 04 May 2006, 16:38
QUOTE(Datrex @ May 4 2006, 05:57 PM)
biega mi o to ze jezeli to on to pisze opowiadanie zeby pograc az mu bana sciagna a to troche dziwne ....
[right][snapback]15683[/snapback][/right]



hm kolo mi bardzo zachwalał ten serwer ze niby fajnie jest i mila atmosfera ale coś może adres pomyliłem. Takie mam odczucia po pierszych postach. 😳
Post #10 04 May 2006, 16:46
Fajna i ciekawa Historia fajnie sie czyta.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026