📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Opis postaci Turgrag - Wojownik Ork
« Wróć do forum  •  42 post(ów) w temacie 1 2 3 5
Post #1 09 May 2006, 19:01
Imię: Turgrag
Rasa: Ork
Klasa: Wojownik
Pleć: Mężczyzna


Nazywam się Turgrag i jestem muskularnym, rosłym orkiem.. Wychowałem się w Crossroad, kupieckiej osadzie na skrzyżowaniu dróg w The barrens. Dorastałem w rodzinie miejscowego kowala z dala od swoich bliskich. Do zdarzenia, które zaraz Wam opisze moje dotychczasowe życie było monotonne i niezbyt ciekawe. Co dzień po obudzeniu się jadłem śniadanie. Zawsze to samo- ryżówkę, ponieważ przybranych rodziców nie było stać na co innego. Ojciec nie zarabiał dużo na kuciu stali, a matka zajmowała się domem. Tak więc moje życie nie miało dużo perspektyw. Zabawa z kolegami z wioski drewnianymi mieczami i pomoc ojcu przy pracy. Właśnie z pracy z młotkiem nabrałem siły w mięśniach. Zawsze też pasjonowała mnie walka wręcz.. W wspomnianych zabawach z kolegami z wioski bardzo często bywałem górą dlatego wkrótce nie chcieli już ze mną ćwiczyć. Nie miałem z kim trenować lecz byłem zafascynowany potężnymi wojownikami, których widziałem na straży w stolicy orków, podczas kupieckich wyjazdów z matką. Postawiłem sobie cel- być takim wojownikiem. To też niezmiernie od warunków pogodowych, opinii kompanów z wioski trenowałem, trenowałem i jeszcze raz trenowałem. Byłem bardzo wytrwały bo przyświecał mi jeden cel- zostać słynnym mężnym wojownikiem. Móc założyć dostojną zbroje, dzierżyć wspaniały topór.
Pewnego dnia poszedłem z moją przybraną matką do Ogrimmaru zrobić zakupy żywnościowe. Po powrocie do wioski czekała mnie niespodzianka. Ojciec wykuł dla mnie topór, pomimo iż wcześniej nie był zachwycony moimi pomysłami na przyszłość. Wolał zatrzymać mnie dla siebie w kuźni. Z tego prezentu byłem więc niezmiernie uradowany.
„Kowal” powiedział wtedy:
- Zauważyłem twe starania oraz postępy w walce. Uważam, że jesteś już na tyle dorosły i twe umiejętności są wystarczające byś mógł dzierżyć prawdziwy oręż.
Nic wtedy nie odpowiedziałem tylko wziąłem się do ćwiczeń. Topór był naprawdę wspaniały. Resztę dnia spędziłem na doskonaleniu walki moją nową bronią. Wieczorem położyłem się spać tak zmęczony, że popadłem w głęboki sen, aż nad ranem obudził mnie gwar i krzyki. Ten dzień nie zapowiadał się dobrze. Wstałem z łóżka, w izbie nikogo nie zastałem. Wyszedłem na zewnątrz, a we wiosce panował chaos. Rycerze szykowali się do walki. Dowiedziałem się, że wojska allianckie idą w kierunku Ogrimmaru i zaraz miały zjawić się Crossroad. Walka była skazana na niepowodzenie dlatego ewakuowano do stolicy wszystkich prócz zdolnych do walki. Wziąłem mój topór i uparłem się, że zostanę jednak jeden ze strażników powiedział:
- Lepiej zrobisz jak będziesz bronił stolicy. Tą walkę i tak przegramy, a tam każdy żołnierz zwiększa szanse wygranej.
Oburzyłem się i rzekłem:
- Skoro tak to czemu wszyscy nie pójdą do stolicy !?!
- Aby bronić honoru wioski, a poza tym tylko starszyzna zostaje, która wysłużyła się już w walce i chce opuścić świat z honorem.
Nic nie odrzekłem i wyruszyłem do Ogrimmaru z reszta wioski. Tam czas mijał tak szybko, że ani się nie spostrzegłem, a zza murów dochodziły już krzyki piechoty ludzkiej i tysiące elfich łuczniczek. Bitwa jednak rozstrzygnęła się na korzyść hordy. Warchief przygotował doskonałą taktykę. Wojsko potraktowało wroga katapultami, a przy murach w ruch poszły rzucane przez nas siekierki i włócznie. Kiedy wróg chciał przejąć mury od tyłu( jak kazał Wrchief) nadeszło wsparcie ze strony taurenów . Wymietliśmy co do jednego. Walka ta okazała się strasznie istotna dla przebiegu dalszej wojny pomiędzy Hordą, a Przymierzem. Ta bitwa miała jednak dla mnie większe znaczenie niż mogłem się tego spodziewać. Mianowicie zaczepił mnie pewien szaman, który opowiedział mi pewną historię. Była ona dla mnie mało prawdopodobna, jednak coś sprawiało, że mu uwierzyłem. Okazało się, że jest on moim bratem!! Nosił on imię Torgus. Opowiedział mi o moim pochodzeniu.. Dowiedziałem się, że mam ojca oraz o misji mego brata, który za wszelką cenę chce pomścić ojca ośmieszonego przez krasnoludów w walce. Jednak wciąż nie wiedziałem czemu wychowywałem się tyle lat bez rodziny. Lecz i ta kwestia została wyjaśniona przez Torgusa. Okazało się, iż zostałem porwany przez bandę gnoli, gdy bawiłem się koło izby. Byłem wtedy bardzo mały, a ojca nie było na kontynencie. Przechwycono mnie z rąk niewoli w bramie stolicy. Jak widać porywacze nie zbyt dobrze zaplanowali sobie rozróbę w mieście pełnym strażników. Niestety nie stwierdzono mojej tożsamości, a jak już mówiłem ojca nie było, a brat zajmował się swoimi sprawami również z dala od domu, to też przyznano mi rodzinę zastępczą. Właśnie nią był kowal z żoną z Crossroad.
Wróciłem z przybraną rodziną do zrównanej z ziemią wioski i nie mogłem uwierzyć w to czego się dowiedziałem od brata. Tak długo żyłem w świadomości, że jestem sierota!! Gdy poukładałem sobie wszystko w głowie postanowiłem przyłączyć się do misji brata chodź mało o tym wszystkim jeszcze wiedziałem, ale chciałem być już na zawsze z nim. Od tego dnia ćwiczyłem dużo intensywniej, by kiedyś walczyć u boku brata szamana z krasnoludami.
Pewnego popołudnia Torgus zabrał mnie ze sobą do swej jaskini w górach.
Zamieszkałem tam z nim i trenowałem pod jego pieczą i doświadczonym ramieniem. Z jego cierpliwością i moją ambicją uważałem ,że mogę dojść daleko. A już byłem naprawdę dobry po moich codziennych treningach w wiosce. I do tego przeżyłem pierwszą wojnę w życiu. Gdy dorosłem i zamieszkałem z bratem nie zabrakło mi determinacji. Miałem już wiele cech prawdziwego wojownika , a do tego Torgus uczył mnie pokory, szacunku i cierpliwości. Dorastałem i nabierałem doświadczenia, a że widziałem w bracie autorytet to słuchałem jego wszystkich rad. Tak właśnie wykształciłem nie tylko umiejętności w walce ale także swój charakter.
Teraz dorosłem już do pierwszej wyprawy z nim... gdy jestem już wystarczająco przygotowany zamierzam walczyć u Jego boku i dokonać zemsty...
Post #2 09 May 2006, 19:03
tak to moja postać mam nadzieje, mam nadzieje ze się wam spodoba.
Post #3 09 May 2006, 19:08
dla mnie plus ++++++++++++++++++++, w końcu to moj brat przeczytajcie też moj opis, a na pewno się wam spodoba pomysł na który razem wpadliśmy. bracia na serwerze o podbnych celach i wartosciach tego jeszcze nie było na MW. To jest moj opis http://wow.page4u.pl/index.php?showtopic=4612&hl=torgus
Post #4 09 May 2006, 19:38
hmm....

historia calkiem ciekawa, sposob opisania pozostawia troche do zyczenia, ale generalnie jest w porzadku.

PS. porobiłbym jakies akapity, rozdzielił głowne części coby się łatwiej czytało.
Post #5 09 May 2006, 19:53
Ciekawe i fajne ;]
Ja bym dal +
Post #6 09 May 2006, 21:19
ja tez na +, choc faktycznie z akapitami latwiej sie czyta
Post #7 09 May 2006, 22:23
nic ująć a dodać... Akapitów 😛 ale spoko daje +
Post #8 10 May 2006, 17:42
Ech... Ta historia się w ogóle kupy nie trzyma... Nie wiem skąd te plusy... Nawet jeślyby ją uznać to dla CZŁOWIEKA nie ORKA! Miloin dolarów dla istoty która powie mi poczym poznać orka w tym opisie... oprócz tego
QUOTE
Rasa: Ork


Ork poszedł do szkoły? Ojciec wykuł ci topór? O szkole słyszał a o wypadkach z ostrymi przedmiotami nie? Na polowaniu sprawdzałeś się w walce? Widziałeś kiedyś polowanie? Tam nie ma walki podchody i zabijanie ale walki nie ma! Potem sam Z crossroads chodziłes na piechote do Ogrimaru? Zwiedzałem te okolice i wydaje się to dość daleko... I jeszcze te treningi o 4 rano... bo przeciez tak to chyba wygląda nie? To zaraz po kolacji wychodziłes w drogę żeby zdążyć na trening... Potem (już bez udziału mistraz) stwierdziłes, że jestes dobrym wojownikiem? Tak sam z siebie to wiedziałeś? I tak ni z tego ni z owego postanowiłeś zabić demona? A walczyłeś z czymś wcześniej? Chyba nie... Wiesz, że popiuł wulkaniczny po dostaniu się do płuc zamienia się w kamień (coś jak beton troche)? Na twarz się dostało ale do nosa nie... I na samym końcu troll Cie uratował... A co przedtem robił skoro mógł zabić demona jednym ciosem? Fajeczkę pykał?
Post #9 10 May 2006, 17:49
Thorsten znowu sie czepiasz, daj spokuj chlopak ma 13 lat ciekawy czy ty bys cos lepszego spłodził w jego wieku?? pewnie nawet nie wiedziales co to RPG jeszcze, jak dla mnie ten opis jest az za dobry jak dla kogos kto robi to pierwszy raz..
Post #10 10 May 2006, 18:05
Thorsten
A dlaczego by nie do szkoly? W koncu z kads sa orkowie shamani, a przeciez nie biora sie oni z ulicy ;]

Ojciec wykul mu topor. Co w tym dziwnego? Nie napisal ile lat mial w czasie pobierania nauk, ani w momencie wykucia broni.

Pyl w cale nie musial dostac sie do pluc. Skoro mial magme na twarzy, to skutecznie blokowala ona dostep pylu :]


Widac, ze chlopak sie stara. A chyba to tez wazne jest!
« Wróć do forum 1 2 3 5

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026