|
Post #1
13 May 2006, 09:20
Jest to poporawa postaći o niechlubnym imieniu BOBEREK którą za waszą radą posanowiłem zmienić Imię : Malkus Wzrost :189 cm Waga :98 kg Rasa :Człowiek Klasa :Wojownik Tego dnia Malkus był okropnie znużony. Żadnych przygód, żadnych wyzwań, nawet nie spotkał Orka, któremu chętnie rozwaliłby nos. Wkoło tylko spokój i cisza, nie lubił tego, to nie był jego żywioł. Siedział tak w milczeniu w swojej komnacie i palił fajkę (muszę przyznać, że była to rzecz, którą bardzo rzadko robił np. wtedy kiedy był znudzony tak jak tego dnia). Pyk, pyk, pyk, jeden obłok dymu wyleciał w kształcie czaszki, drugi tuż za nim podobny do logo simensa, i po chwili trzeci przypominający kurczaka. -Kurczę nie mam dziś formy- przeklął głośno, gdy po kurczaku pojawił się niekształtny obłok. -To nie jest mój dzień-dodał po chwili. I miał rację, bo czy szczęśliwym dniem można nazwać dzień w, którym przegrywasz z Trid w chińczyka, i dzień w którym przegrywasz zakład z Novąi musisz postawić mu za to Coca Colę? Nie, wręcz przeciwnie jest to dzień, który na długo zapadnie Aragornowi w głowie, dzień który psuje mu reputację. -Mamo ratuj- powiedział z goryczą w głosie. Wtem ktoś zapukał do komnaty... -O nie to na pewno Hydrograp, chce ze mną pograć w szachy, muszę się schować, nie cierpię tej gry - krzyknął zrozpaczony i szybko włączył odkurzacz. Pukanie powtórzyło się. -Otwórz to ja Hydrograp pogramy w szachy, to na pewno poprawi ci humor - usłyszał nalegający głos zza drzwi. -Wątpię czy ta twoja gierka poprawi mi humor-pomyślał i po chwili dodał: -Nie słyszysz, że odkurzam nie przeszkadzaj mi. I po tych słowach włączył na cały regulator „Ich Troje” nie przejmując się wcale czarodziejem. Po chwili podszedł do drzwi i nasłuchiwał przez chwilę, czy pozbył się natręta. -Fiu, na szczęście się go pozbyłem, no dobra chyba nie mogę cały dzień przesiedzieć w pokoju, idę się przejść może to poprawi mi humor.- powiedział i otworzył drzwi. Gdy wychylił głowę, aby zbadać teren ujrzał Hydrographa rozmawiającego z Tabulem Automatycznie cofnął głowę i zamknął za sobą drzwi. Widocznie czarodziej musiał usłyszeć odgłos zamykanych drzwi, bo po chwili ruszył za Malkusem -Otwórz, widzę że już skończyłeś odkurzać- znów usłyszał ten zachrypły głos. -Co robić, nie mam gdzie umknąć-rozpaczliwie rozmyślał - nie mam wyjścia trudno... Ale jest przecież sposób - pomyślał i od razu przystąpił do działania. Otworzył w okno i spojrzał w dół. Akurat pod oknem stał stóg siana. -Trochę wysoko -powiedział ze strachem.- Ale czegoż to nie robi się dla ojczyzny. I gdy drzwi były już otwarte, skoczył w dół krzycząc: Kamikadze !! Po chwili leżał już w końskim łajnie?!! Wszyscy zebrani wkoło leżeli na brzuchach: Elfy, Krasnoludy, Hobbici ich też nie oszczędził śmiech. Inni natomiast którzy nie rechotali wspominali coś o „samobójcach wojennych”. Malkusowi jednak wcale nie było do śmiechu, wstał otrzepał się ze śmierdzącego nawozu i ruszył prze siebie nie zwracając uwagi na drwiny. Po drodze poczuł głód więc postanowił coś przekąsić. Akurat w tym momencie ujrzał przed sobą automat z batonami w kształcie smoka. -Świetnie, jest milkaway, mam nadzieję, że mam jakąś drobną monetę, jest złotówka!- krzyknął entuzjastycznie. I nerwowym ruchem włożył pieniążek do maszyny. Za pierwszym razem automat zwrócił monetę, jednak Malkus nie zraził się tym wcale i znów moneta powędrowała do maszyny, chwila niepewności i pieniążek jeszcze raz zwrócony, tym razem spokojnie powoli, ale następna nieudana próba. bohater zacisnął pięści i roztrzęsiony włożył monetę, długie oczekiwanie... Brzdęk- moneta wyleciała na ziemię... W jednej sekundzie wyciągnął miecz i z impetem rzucił się na smoka.... Jednak nim zdążył zrobi choć jedną rysę na maszynie stanął przed nim Elf w śmiesznym kapeluszu wyciągając w jego stronę odznakę policyjną. -Nad inspektor Marlis, głównodowodzący siłami zbrojnymi Armii Zbawienia w skrócie jest pan osądzony o popełnienie przestępstwa. Pana broń zostaje skonfiskowana oto mandat jaki ma pan zapłacić za naruszenie własności państwa. -Ale ja nic nie zrobiłem, nawet nie tknąłem... Bez gadania, bo zaraz zabierzemy pana na komisariat - warknął nieprzyjemnie inspektor, i odszedł powoli pogwizdując. -Cwaniak, myśli, że mu wszystko można - powiedział Malkus i splunął. Po chwili ruszył w stronę stadionu, który znajdował się w pobliżu. Po drodze spotkał Tride , którą starał się unikać, (nie mógł sobie wybaczyć porażki w chińczyka) jednak i tak został przez nią zauważony i szczerze wyśmiany. Kilka sekund później stał już przed stadionem. –Zrelaksuję się, pooglądam jakiś mecz, przypuszczam, że dzisiaj grają... Przepraszam, czy wie pan może kto dzisiaj z kim gra? Zapytał Krasnoluda stojącego obok. –Elfy i Krasnoludy...-powiedział krasnal i zatkał nos, gdy poczuł zapach gnojówki. –Przepraszam nie chcę być nieuprzejmy, ale jakich perfum pan używa? -Idiota, kompletny idiota!- wrzasnął i zasiadł na widowni z kuflem piwa. Mecz się rozpoczął, najpierw Elfy strzeliły gola, kilka minut później niezawodny golkiper Krasnoludów musiał wyciągać piłkę z bramki. Jeszcze w końcówce Krasnoludy trochę przycisnęły, ale nie udało się im strzelić gola. Mecz dobiegł końca, jeden do jednego, rzuty karne. Jako pierwsi strzelają Elfy, Lopatil wyborowy strzelec, ze spokojem podchodzi i kopie, piłka szybuje, szybuje... ponad bramką. Widownia podskoczyła z radości szczególnie Krasnoludy, a z nimi Malkus, który po przegranej grze z Legolasem obraził się na jego rasę. Wtem piłka wleciała na widownię i z impetem wleciała w... Malkusa !! Piwo trzymane przez niego poszybowało gdzieś w powietrze i spadło z łoskotem na głowę nieudacznika. -Mam tego dość, wracam do domu !!-krzyknął z goryczą w głosie. |
|
Post #2
13 May 2006, 12:27
NIE NIE NIE I JESZCZE RAZ NIE
Co to za beznadziejny opis ja tu wogule w nim klimatu nie widze QUOTE Pyk, pyk, pyk, jeden obłok dymu wyleciał w kształcie czaszki, drugi tuż za nim podobny do logo simensa, i po chwili trzeci przypominający kurczaka. To jest chore co ma klimat do logo siemensa nigdy nie widzialem w zadnym opisie Po prostu opis nadaje sie do wywalenia, do dupy i tyle (wyraże sie niegrzecznie) |
|
Post #3
13 May 2006, 12:40
Ciekawe co zes zjaral przed napisaniem tego opisu. Ja tez chce!
|
|
Post #4
13 May 2006, 13:21
Niezły ubaw. Widzę, że kolega boberek reklamuje znane mu marki 😊 . Historia dość orginalna, ale nie przejdzie. Automat z batonami w kształcie smoka mnie kompletnie rozwalił 😀 . Życze szczęścia w pisaniu kolejnej historii..
|
|
Post #5
13 May 2006, 13:36
ja Tobie również, bunio...
|
|
Post #6
13 May 2006, 22:24
Dlaczego nieprzejdzie miał być jeden dzień z życia bohatera ale niebyło mowy o tym że musi się on tłuc, czarowac czy inne temu podobne rzeczy jest jeden dzien a że troche inny od pozostaych opowiadan to można uznac za atut. 😛
|
|
Post #7
13 May 2006, 22:28
QUOTE(boberek @ May 14 2006, 01:24 AM) Dlaczego nieprzejdzie miał być jeden dzień z życia bohatera ale niebyło mowy o tym że musi się on tłuc, czarowac czy inne temu podobne rzeczy jest jeden dzien a że troche inny od pozostaych opowiadan to można uznac za atut. 😛 [right][snapback]16319[/snapback][/right] Dobry żart... Nie trzymasz się klimatu. W ogóle całe to opowiadanie to kiepski dowcip. Tu nie ma co poprawiać, tylko siąść i napisać od nowa. |
|
Post #8
14 May 2006, 07:44
przykro mi ale tutaj propagujemy klimat fantasy , a gobliny i gnomy nie wynalazly jeszcze produktow przez ciebie tutaj reklamowanych
firmy siemens nie ma u nas ( tak btw masz pozwolenie na wykorzystywanie ich marki? ) |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |