📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Recovered topic 5189
« Wróć do forum  •  13 post(ów) w temacie 1 2
Post #1 21 May 2006, 09:52
Rasa: Troll
Klasa: Szaman
Imię: Les'Tath
Waga: 110 kg
Wzrost: 225 cm

Wygląd:
Skóra: Ciemnoturkusowa, chropowata i naznaczona wieloma bliznami
Oczy: Czerwone, o bystrym, świdrującym spojrzeniu, choć pełne spokoju
Włosy: Długie i białe, układane na najróżniejsze sposoby
Kły: Wielkie i lekko zakrzywione
Chód: Chodzę, starając się być wyprostowanym, co odróżnia mnie od przeciętnych Trolli

Charakter i krótki życiorys:
Na pewno nie jestem stereotypowym Trollem. Większość istot uważa nas za brutali czy dzikusów, ja zaś jestem inny. Staram się opanowywać gniew, najpierw myśleć, potem zaś czynić.
Szamani cenią mnie właśnie za to opanowanie. Za to, że staram się unikać sporów i przede wszystki pogłębiać wiedzę i poznawać kolejne tajniki magii. Jakkolwiek ceniony przez Szamanów, ogół społeczeństwa Trolli nie odnosi się do mnie przychylnie.
Dlatego też większość swojego życia podróżowałem, zwiedzałem świat. Byłem świadkiem wielu okrucieństw i aktów przemocy... Ostatecznie wstąpiłem do Armii Hordy, by wspomagać swoją wiedzą nasze legiony.
W jednej z bitew odniosłem bardzo poważne rany i straciłem pamięć. Przez to nie wiem na przykład, skąd tak doskonale znam język elfów. Nie pamiętam nawet, skąd dokładnie pochodzę. Szukam więc na nowo swojego miejsca w życiu, miejsca w kraine zwanej "Mrocznymi Wrotami".



Budząc się, usłyszałem plusk wody... Jednostajny, monotonny... Plusk, wypełniający pustkę w mej głowie, wypełniający całe życie... Plusk. To jedyne, co pamiętam. Powieki były zbyt ciężkie, by je unieść, więc leżałem tak, na wpół przytomny, nieświadom niczego, co miało miejsce jeszcze kilkanaście godzin temu...
Byłem prawie nagi... "Gdzie jestem??" myślałem. Otworzyłem oczy. Wszystko wokół był tak piękne... Te kolory, te ferie barw, i tysiące odgłosów wypełniających mój umysł... "Kim jestem?", ta myśl pojawiła się prawie odrazu. Nic nie wiedziałem. Wszystko, co było wcześniej, nie istniało. Leżałem tu, obok wodospadu w tym zaczarowanym lesie. "Elfickim Lesie", dotarło do mnie. Elfy... Jednak coś pamiętałem...
Tyle, że ja nie jestem Elfem. Choć nic nie pamiętałem, wiedziałem od razu, że jestem ich przeciwieństwem... Moja sylwetka, mięśnie, mój głos, nawet moja skóra. Wszystko stawało się wyraźniejsze. Jakaś bitwa... Straszne, okrutne obrazy pojawiały się w mym umyśle, uświadamiając mnie w moim położeniu.
Elfy i Gnomy z ich maszynami oblężniczymi... Z drugiej strony my, Trolle, zawsze odważni, a teraz przygnieceni, wystraszeni... Było ich więcej, pamiętam. Okrążyli nasz fort, próbowaliśmy więc uciec podziemnymi tunelami. Stu naszych dotarło na obrzeża tego właśnie lasu. Myśleliśmy, że jesteśmy bezpieczni, rozbiliśmy obóz... Mieliśmy tylu rannych... Straciłem oko, nie pamiętam nawet jak... Lecz względny spokój nie trwał długo. Oni pojawili się nagle, wyłonili z ciemności, jak Dzieci Mroku... Łuki, strzały, sztylety... Ryk ich Białych Tygrysów...
Obudziłem się i wziąłem do ręki najbliższy miecz, gdy jeden z nich wszedł do namiotu. Poznałem go odrazu. To był Elf. Gdzieś już go widziałem... Powiedział do mnie "Skąd się tu wziąłeś?! Uciekajmy szybko, zanim przybędzie więcej naszych!" Wtedy usłyszałem elfickie okrzyki na zewnątrz. "Kim TY jesteś?", spytałem. "To ja, Anfalas! Nie pamię...", nie dokończył jednak, tylko wybiegł szybko z namiotu, a zaraz za nim wskoczył inny Elf. On także poznał mnie, widziałem to w grymasie, który rysował się na jego twarzy, częściowo zakrytej przez chustę... Już wtedy musiałem stracić pamięć, ponieważ nie potrafiłem sobie przypomnieć, kim były te Elfy... On jednak nie dał mi czasu na zadawanie pytań, nie przyszedł tu bowiem w pokojowych zamiarach. Szybkim ruchem wyjął sztylet i zaatakował mnie.
Nie miałem siły walczyć, mój zniszczony miecz pękł pod naporem jego ciosu. Uciekłem w głąb namiotu i zaatakowałem z nienacka kulą ognia... Jestem jakimś czarownikiem... Zaatakowałem raz jeszcze... Jestem... Szamanem... Elf zatoczył się i upadł. Poczułem, jak wzbiera we mnie gniew. W ataku szału podskoczyłem do niego, podniosłem jego sztylet i dobiłem go szybkim ciosem. Już nie dowiem się, kim był on dla mnie wcześniej... Zabiłem go, bez cienia litości...
Następnie jednak do namiotu wkroczyło jeszcze trzech Elfów. Myślałem, że Anfalas będzie wśród nich. Jednakże oni mieli za zadanie po prostu uśmiercić każdego sojusznika Hordy. Pamiętam odgłos naciąganej cięciwy i strzałę w moim lewym ramieniu. Upadłem. Wtedy kilku naszych wkroczyło do akcji. Jakiś Ork zerwał namiot, ktoś rzucił na mnie czar. Myślałem, że zginę, gdy poczułem w sobie moc... "Będziesz żył", powiedział ten Nieumarły, Koznoth... Będziesz żył...
Straciłem wtedy przytomność, jedyne, co jeszcze pamiętam, to słowa tamtego Orka "Rusz się, Les'Tath, albo radź sobie sam! Wołają na mnie Datrex". Pamiętam jak wziął mnie na plecy i niósł z dala od tego zgiełku, od krzyków rannych i trawiącego obóz ognia... Ten drugi, Nieumarły, biegł razem z nim... Położyli mnie właśnie pod tym drzewem, Koznoth dał mi jakieś wskazówki... Wszystko to widzę jakby przez mgłę... "Masz tu mapę, kilka mikstur i swój miecz. Nie wierz zbytnio w niego, jest spękany i bardzo stary, lepiej używaj czarów. Czekaj na pełnię, wtedy na niebie zobaczysz czerwoną gwiazdę... Mroczną Gwiazdę, wskazującą drogę do Mrocznych Wrót. Podążaj w jej kierunku. Tam się spotkamy, Przyjacielu".
Podniosłem się na nogi. Spojrzałem na swoje odbicie w wodzie wodospadu. Bardzo wysoki, nawet jak na Trolla... Wielkie kły, turkusowa skóra i białe jak śnieg włosy... W mym spojrzeniu było jednak coś, czego nie widziałem u większości Trolli... Popatrzyłem na swoje rany. Czar Koznotha zadziałał, nie czułem już potwornego bólu w miejscu oka, a na ramieniu został mi tylko blizna po wbitej strzale. Podniosłem miecz. Ta stal, którą zakończyłem tyle istnień... Teraz zniszczona i wyszerbiona. Nie miałem oprócz niego niczego, nawet ubrania... Chociaż... Miałem. Miałem moją wiedzę, moją magię, byłem Szamanem!
Popatrzyłem w górę... Widziałem Księżyc świecący nade mną... Zobaczyłem tą Gwiazdę. Mroczną Gwiazdę. Spojrzałem znów na otaczającą mnie puszczę. Znam te tereny, nie wiem jednak skąd... Teraz nie miałem czasu do namysłu. Zostało mi kilka godzin na dojście do Mrocznych Wrót. I całe życie na przypomnienie sobie, kim jestem... Czy tam właśnie, stojąc przez Mrocznymi Wrotami, mając w głowie tysiące pytań i zaledwie kilka odpowiedzi, dowiem się czegoś o sobie? Czy dowiem się, kim był Anfalas, czym jest moja wiedza na temat Elfów, skąd się wzięła, i co Ja mam z nimi wspólnego?
Czas pokaże.

(OCC: wraz ze stopniowym odzyskiwaniem pamięci, będę starał się dopisywać kolejne retrospekcje z życia mojej postaci: skąd tak dobrze zna elfickie tereny, i czemu znają ją same Elfy. Wszystko zależy od was 😊 )

EDIT:
Postać oczywiście ma się nazywać Les'Tath, do nazwy tematu wkradł się błąd 🤔
Post #2 21 May 2006, 10:19
Historia bardz ciekawa : troche w niej akcji, dramatu i siły, którą oddaje ta postać.
Jak dla mnie ta historia jest extra 😀 Masz u mnie plusa LesTath. 😊
Post #3 21 May 2006, 11:00
Historia ciekawa, podoba mi sie. Jestem na tak 😊
Post #4 21 May 2006, 11:54
No Lesio to bedziesz czwarty w naszym gronie !! 😀 a Koza Namek 😛
A opowiesc spox mi sie podoba jadna uwaga zeby nie bylo ze kumpel jestes 😛
Jak rozumiales elfy ..... Moze to dlatego ze skaś je znales .... ale nie wiem ;D

masz u mnie

+
Post #5 21 May 2006, 13:02
To, jak rozumiałem Elfy narazie jest okryte tajemnicą, wszystko wyjaśni się z czasem... Moja postać powoli przypomina sobie różne szczegóły ze swojego życia...
Post #6 21 May 2006, 14:33
Bardzo ładne opowianie. Troche mało klimatyczne, ale przynajmniej napisane bez błędów. Brawo. Teraz napisz opis postaci.
Post #7 21 May 2006, 19:52
Rasa: Troll
Klasa: Szaman
Imię: Les'Tath
Waga: 110 kg
Wzrost: 225 cm

Wygląd:
Skóra: Ciemnoturkusowa, chropowata i naznaczona wieloma bliznami
Oczy: Czerwone, o bystrym, świdrującym spojrzeniu, choć pełne spokoju
Włosy: Długie i białe, układane na najróżniejsze sposoby
Kły: Wielkie i lekko zakrzywione
Chód: Chodzę, starając się być wyprostowanym, co odróżnia mnie od przeciętnych Trolli

Charakter i krótki życiorys:
Na pewno nie jestem stereotypowym Trollem. Większość istot uważa nas za brutali czy dzikusów, ja zaś jestem inny. Staram się opanowywać gniew, najpierw myśleć, potem zaś czynić.
Szamani cenią mnie właśnie za to opanowanie. Za to, że staram się unikać sporów i przede wszystki pogłębiać wiedzę i poznawać kolejne tajniki magii. Jakkolwiek ceniony przez Szamanów, ogół społeczeństwa Trolli nie odnosi się do mnie przychylnie.
Dlatego też większość swojego życia podróżowałem, zwiedzałem świat. Byłem świadkiem wielu okrucieństw i aktów przemocy... Ostatecznie wstąpiłem do Armii Hordy, by wspomagać swoją wiedzą nasze legiony.
W jednej z bitew odniosłem bardzo poważne rany i straciłem pamięć. Przez to nie wiem na przykład, skąd tak doskonale znam język elfów. Nie pamiętam nawet, skąd dokładnie pochodzę. Szukam więc na nowo swojego miejsca w życiu, miejsca w kraine zwanej "Mrocznymi Wrotami".



Budząc się, usłyszałem plusk wody... Jednostajny, monotonny... Plusk, wypełniający pustkę w mej głowie, wypełniający całe życie... Plusk. To jedyne, co pamiętam. Powieki były zbyt ciężkie, by je unieść, więc leżałem tak, na wpół przytomny, nieświadom niczego, co miało miejsce jeszcze kilkanaście godzin temu...
Byłem prawie nagi... "Gdzie jestem??" myślałem. Otworzyłem oczy. Wszystko wokół był tak piękne... Te kolory, te ferie barw, i tysiące odgłosów wypełniających mój umysł... "Kim jestem?", ta myśl pojawiła się prawie odrazu. Nic nie wiedziałem. Wszystko, co było wcześniej, nie istniało. Leżałem tu, obok wodospadu w tym zaczarowanym lesie. "Elfickim Lesie", dotarło do mnie. Elfy... Jednak coś pamiętałem...
Tyle, że ja nie jestem Elfem. Choć nic nie pamiętałem, wiedziałem od razu, że jestem ich przeciwieństwem... Moja sylwetka, mięśnie, mój głos, nawet moja skóra. Wszystko stawało się wyraźniejsze. Jakaś bitwa... Straszne, okrutne obrazy pojawiały się w mym umyśle, uświadamiając mnie w moim położeniu.
Elfy i Gnomy z ich maszynami oblężniczymi... Z drugiej strony my, Trolle, zawsze odważni, a teraz przygnieceni, wystraszeni... Było ich więcej, pamiętam. Okrążyli nasz fort, próbowaliśmy więc uciec podziemnymi tunelami. Stu naszych dotarło na obrzeża tego właśnie lasu. Myśleliśmy, że jesteśmy bezpieczni, rozbiliśmy obóz... Mieliśmy tylu rannych... Straciłem oko, nie pamiętam nawet jak... Lecz względny spokój nie trwał długo. Oni pojawili się nagle, wyłonili z ciemności, jak Dzieci Mroku... Łuki, strzały, sztylety... Ryk ich Białych Tygrysów...
Obudziłem się i wziąłem do ręki najbliższy miecz, gdy jeden z nich wszedł do namiotu. Poznałem go odrazu. To był Elf. Gdzieś już go widziałem... Powiedział do mnie "Skąd się tu wziąłeś?! Uciekajmy szybko, zanim przybędzie więcej naszych!" Wtedy usłyszałem elfickie okrzyki na zewnątrz. "Kim TY jesteś?", spytałem. "To ja, Anfalas! Nie pamię...", nie dokończył jednak, tylko wybiegł szybko z namiotu, a zaraz za nim wskoczył inny Elf. On także poznał mnie, widziałem to w grymasie, który rysował się na jego twarzy, częściowo zakrytej przez chustę... Już wtedy musiałem stracić pamięć, ponieważ nie potrafiłem sobie przypomnieć, kim były te Elfy... On jednak nie dał mi czasu na zadawanie pytań, nie przyszedł tu bowiem w pokojowych zamiarach. Szybkim ruchem wyjął sztylet i zaatakował mnie.
Nie miałem siły walczyć, mój zniszczony miecz pękł pod naporem jego ciosu. Uciekłem w głąb namiotu i zaatakowałem z nienacka kulą ognia... Jestem jakimś czarownikiem... Zaatakowałem raz jeszcze... Jestem... Szamanem... Elf zatoczył się i upadł. Poczułem, jak wzbiera we mnie gniew. W ataku szału podskoczyłem do niego, podniosłem jego sztylet i dobiłem go szybkim ciosem. Już nie dowiem się, kim był on dla mnie wcześniej... Zabiłem go, bez cienia litości...
Następnie jednak do namiotu wkroczyło jeszcze trzech Elfów. Myślałem, że Anfalas będzie wśród nich. Jednakże oni mieli za zadanie po prostu uśmiercić każdego sojusznika Hordy. Pamiętam odgłos naciąganej cięciwy i strzałę w moim lewym ramieniu. Upadłem. Wtedy kilku naszych wkroczyło do akcji. Jakiś Ork zerwał namiot, ktoś rzucił na mnie czar. Myślałem, że zginę, gdy poczułem w sobie moc... "Będziesz żył", powiedział ten Nieumarły, Koznoth... Będziesz żył...
Straciłem wtedy przytomność, jedyne, co jeszcze pamiętam, to słowa tamtego Orka "Rusz się, Les'Tath, albo radź sobie sam! Wołają na mnie Datrex". Pamiętam jak wziął mnie na plecy i niósł z dala od tego zgiełku, od krzyków rannych i trawiącego obóz ognia... Ten drugi, Nieumarły, biegł razem z nim... Położyli mnie właśnie pod tym drzewem, Koznoth dał mi jakieś wskazówki... Wszystko to widzę jakby przez mgłę... "Masz tu mapę, kilka mikstur i swój miecz. Nie wierz zbytnio w niego, jest spękany i bardzo stary, lepiej używaj czarów. Czekaj na pełnię, wtedy na niebie zobaczysz czerwoną gwiazdę... Mroczną Gwiazdę, wskazującą drogę do Mrocznych Wrót. Podążaj w jej kierunku. Tam się spotkamy, Przyjacielu".
Podniosłem się na nogi. Spojrzałem na swoje odbicie w wodzie wodospadu. Bardzo wysoki, nawet jak na Trolla... Wielkie kły, turkusowa skóra i białe jak śnieg włosy... W mym spojrzeniu było jednak coś, czego nie widziałem u większości Trolli... Popatrzyłem na swoje rany. Czar Koznotha zadziałał, nie czułem już potwornego bólu w miejscu oka, a na ramieniu został mi tylko blizna po wbitej strzale. Podniosłem miecz. Ta stal, którą zakończyłem tyle istnień... Teraz zniszczona i wyszerbiona. Nie miałem oprócz niego niczego, nawet ubrania... Chociaż... Miałem. Miałem moją wiedzę, moją magię, byłem Szamanem!
Popatrzyłem w górę... Widziałem Księżyc świecący nade mną... Zobaczyłem tą Gwiazdę. Mroczną Gwiazdę. Spojrzałem znów na otaczającą mnie puszczę. Znam te tereny, nie wiem jednak skąd... Teraz nie miałem czasu do namysłu. Zostało mi kilka godzin na dojście do Mrocznych Wrót. I całe życie na przypomnienie sobie, kim jestem... Czy tam właśnie, stojąc przez Mrocznymi Wrotami, mając w głowie tysiące pytań i zaledwie kilka odpowiedzi, dowiem się czegoś o sobie? Czy dowiem się, kim był Anfalas, czym jest moja wiedza na temat Elfów, skąd się wzięła, i co Ja mam z nimi wspólnego?
Czas pokaże.


Dodałem charakter i inne mgliste wspomnienia z mojego życia. Piszcie, co jeszcze przydałoby się zmienić 😊 za wcześniejsze rady (Thorsten) dziękuję 😊
Post #8 22 May 2006, 03:50
😳 nie wiem czy napisales jeszcze raz ale chyba chodzilo o edit 😛
Post #9 22 May 2006, 05:28
Datrex, edytowałem opis, dodając opis postaci (jej charakter i wygląd), i wprowadzając nieznaczne zmiany 😉 Teraz jest bliższy tego, czego od takiego opisu oczekujecie, a przynajmniej taką mam nadzieję 😊
Post #10 22 May 2006, 06:44
Mam jeszcze 3 uwagi:
1. Nie znasz języka elfów... O ile jakiś GM się nad tobą nie zlituje i Cie go nie nauczy... W to wątpie.
2. Napisz dlaczego jesteś innym trollem niż wszystkie inne trolle 😛 Z pewnością nie wzięło się to z nikąd, a wg. Twojej historii tak właśnie jest.
3. Jak na trolla wyrażasz się zbyt elokwentnie. Mimo wszystko to jednak prymitywy.

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026