|
Post #1
21 May 2006, 12:11
Rasa: Ork
Klasa: Wojownik Imię: Graward Już jako małe dziecko, mój ojciec uczył mnie jak walczyć i pokonywać silniejszych od siebie. Wszyscy w wiosce znali mego ojca, był najsilniejszym z wojowników w Orgrimmar. Ojciec powiedział że mam silniejszą psychikę i umiejetność posługiwania się brońmi niż on w mojim wieku. "w przyszłości będziesz wielkim wojownikiem", powiedział mi ojciec. Mijały lata, a ja coraz lepiej posługiwałem się toporem i maczugą. Gdy dorosłem brałem udział w turniejach w Orgrimmar.Byłem jednym z najsilniejszych wojowników na arenie. Kiedy miałem około 20 lat ojciec przestał ze mną trenować, bo uważał że treningi już nie są już dla mnie potrzebne. Pewnego razu, ojciec zapytał mnie czy chciałbym z nim wyjechać do Darnassus, pomóc naszym. Byłem zachwycony propozycją ojca. Po 3 dniowych przygotowaniach wyruszyliśmy, ojciec powiedział że najszybsza droga do Darnassus wiedzie przez morze. Więc wypłyneliśmy do Darnassus. Byłem tym wszystkim podekscytowany. Na statku trenowaliśmy i szykowalismy sie do bitwy. Pewnej nocy ojciec powiedział mi, że jeśli on nie przeżyje, ja będę musiał poprowadzić mój lud do Darnassus i pomóc naszym za wszelką cenę. Z dumą odpowiedziałem: - Dla ciebie moge to zrobić...Ojcze. - Jeszcze tylko dwie mile do brzegu - Krzyczał kapitan. Wszyscy szykowalismy się do wyjścia na ląd, gdy nagle zauważyłem jakiś statek na choryzoncie. Myślałem że to nasi, lecz dostrzegłem znajomą banderę... -To Elfy! - Krzyczałem. Z ich statku dochodziły dziwne odgłosy, jakby... zaklęcia. Wtem statek zatrzymał się i wzleciał do góry. Elfy rzucały liny i wspinały sie na nasz statek. Walczylismy zaciekle, ale coraz więcej naszych gineło z ich rąk... Nagle wszycy elficcy łucznicy okrążyli mego ojca. "Ojcze!", wykrzczałem i zacząłem biec w jego stronę. Po drodze zabiłem, pięciu Elfów, ale jeden z nich transmutował się w niedźwiedzia i wypchnął za burtę. Spadałem dość długo, ponieważ statek był uniesiony przez Elfy w powietrzu. Jedyne co usłyszałem przed upadkiem do wody, to krzyk ojca. Po 2 godzinach ocknąłem sie na wyspie. Nie wiedziałem gdzie jestem, na niebie widziałem czerwoną gwiazde. Gdy dobiegłem zobaczyłem coś pieknego, jasna gwiazda świeciła nad gigantycznymi wrotami. "Mrocznymi Wrotami, powiedział mi znajomy głos w mej głowie. Głos ojca... " Pomóż naszym, zwalcz słabość i stwórz siłę...". Głos umilkł. Wiedziałem, co mam robić, wszedłem do Mrocznych Wrót... (Liczę na uwagi, krytyczne, jak i pozytywne 😉 z góry dzięki 😉 ) |
|
Post #2
21 May 2006, 13:33
wale pierwszy , nielubie tego .
Bez obazy i z szacunkiem moim zdaniem opiwesc Edyt->zaznacz wszystko->backspace->piszemy 😀 Srry ael nie w moim typie . Nie podoba mi sie pomysl zbyt pospolite 1 trenowalem 2 ojciec ginie 3 czas zemsty Wiem ze stac Cie na cos lepszego i barziej oryginalnego . Ponad to troche dluzsze by sie przydalo . Poza tym looz . wymysl cos ciekawego i bedzie dobrze , albo jakies urozmaicenia ..... |
|
Post #3
21 May 2006, 14:28
Tekst jest do wywalenia. Nikogo nie interesuje historia "Jak ojciec zrobił ze mnie Robocop'a"... Masz uzewnętrznić swoja postać... A tak gwoli uzewnętrzniania:
QUOTE Spadałem dość długo, ponieważ statek był uniesiony przez Elfy w powietrzu Przy upadku do wody z wysokości 17m przeciążenie działające na ciało sięga 95G teraz wyobraź sobie co zostało z Twojej postaci... Na tym historia się kończy. |
|
Post #4
21 May 2006, 16:00
Jak juz bedziesz pisal nowy opis (o ile bedziesz) nie stosuj ciagle tych samych wyrazow. (powtorzenia) A szczegolnie "ojciec".
|
|
Post #5
21 May 2006, 19:36
Hmm, to mój pierwszy opis, więc nie jest doskonały, to pewne. Cóż, napiszę jeszcze raz, dzięki za rady...
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |