|
Post #1
24 May 2006, 23:25
Wersja ze zmienionym imieniem.
Ten dzień był naprawde ładny. Słońce bylo tak instensywne, że prześwitywało przez dach liści. Przedostawało się tworząc długie snopy światła. Giselher lubił ten widok. Te kolumny jasności, zawsze kojarzyły mu się z bogami. Pewnie tak wygląda gdy spoglądają na ziemie. I właśnie o tym myślał, choć bynajmniej nie powinien. -...Musisz zrozumieć, że wygłaszanie pewnych opini, zwłaszcza tak kontrowersyjnych i w tak dobitny sposób nie mosze mieć miejsca, a na pewno nie u nas... -Tak mistrzu.- Miał opuszczoną głowe, jego długie srebrzyste włosy spadaly mu na twarz zasłaniając ją. Mógł więc do woli patrzeć ukratkiem przez okno w komnacie. Mistrz Kallion z ciężkim westchnięciem wstał i podszedł do okna, zasłaniając Giselherowi widok. Ten więc podniósł glowe, odsunął wlosy by ukazać swą przepraszającą mine. -Skończ z tym głupkowatym uśmiechem i "tak mistrzu", Nie chodzi o to byś z piekną maską w duszy dalej popierał swe herezje.- Kallion był zmartwiony Giselherem. Był on jednym z jego ulubionych uczniów, zawsze umiał się uśmiechnąć i odezwać jak należy. Byli oczywiście zdolniejsi od niego, ale bycie druidem to nie tylko umiejętności magiczne, liczą się też inne cechy. Giselher na przykład byl sprytny. -Herezje?- uczeń spojrzał z niesmakiem na swojego mistrza.- To nie są herezje mistrzu. Będę powtarzał te "kontrowersyjne" słowa, do póki Elune nie zgasi księżyca na wieki... -Te młodociane wywrotowe światopoglądy...Nie myślałem, że stanie się to też twym udziałem Amarancie. Historię świata można interpretować na wiele sposobów, lecz, pewnym osobom należy się szacunek!- Kallion nawet nie zauważył gdy podniósł głos. Zmrużył oczy, wiedział, że to błąd, że wściekłością nic nie zdziała z Amarantem. Było jednak za późno. -Szacunek!? Za co!? Cały ród Stormage'ów doprowadził do degeneracji naszego rodu! Do upodlenia! -Illidan stał się demonem. To prawda...Ale Malfurion? To najwiekszy bohater naszych czasów.- Kallion mówil spokojnie, chciał udobruchać ucznia lecz w tej chwili było to już bezcelowe. Giselher parsknął. -Stał się demonem, lecz jaki wpływ ma to na naszą rase? Czy pszczoła która ukąsiła bez powodu sprawia, ze pszczeli ród porównać mozna do szerszeni? -Więc Malfurion... -Tak. Poświęcił wieczność naszego ludu. Czy zapytał kogokolwiek o zdanie? Lecz nie tym najbardziej zbrukał nasz ród. Zniżył się do poziomu przeklętych orków czy jeszcze odeń gorszych ludzi... -Gdyby nie oni młodzieńcze...Kallion chciał zakonczyć dyskusje, lecz Giselher przerwał. -Gdyby nie oni, to poradzilibyśmy sobie sami, lepiej!. Malfurion przyrównał się do stworzeń po wielokroć bardziej ograniczonych od świń, zbrukał się bardzej niż gdyby zaczął z prosiętami taplać się w błocie! -Giselher! Kallion nie mógl tego więcej sluchać, bluxniercze uwagi mlodzieńca mogły zostać usłyszane poza komnatami.- Giselher zamilknij! Zamilknij teraz i na wieki w tym temacie! Chłopcze...Zostało ci pare tyogdni do ukończenia szkolenia na druida. Niedługo zyskasz własne nazwisko. Nie możesz zaprzepaścić tego swymi wywrotowymi poglądami... -Tak mistrzu...Mruknął spokojnie Giselher. Kallion nie zauważył iż włosy Amaranta dalej się unoszą i poruszają niczym macki, jak zawsze gdy dotykały go skrajne emocje. -Chcę twego dobra. Wyzbądź się swych herezji. Jako druid powinieneś oświecać drogę prawdy i zrozumienia. Będziesz wykonawcą woli natury… -Mistrzu, to my jesteśmy władcami natury, ona wykonuje NASZĄ wolę… -Wyjdź! Odejdź Giselherze, zanim wykluczę cię z nauk! Wróć do lasu, dojrzyj geniusz i doskonałość natury…Kiedy zrozumiesz, że jesteśmy ledwie jej wybrańcami, możesz powrócić do swej komnaty… Giselhera nic nigdy nie wyróżnialo spomiędzy innych adeptów. Jego umiejętności były średnie, nie pochodził z rodziny o sławnym nazwisku, a wręcz przeciwnie, chciał dostąpić zaszczytu uzyskania nazwiska druidycznego razem z resztą adeptów z mniej szlachetnych domów. Jednak było w nim coś nietypowego. W późniejszych latach wielokrotnie mu powtarzano, że mimo iż posiada wiedze swego rodu, szanuje ją i rozumie, to tory jego mysli, sposób rozumowania jest wybitnie ludzki. Zawsze tkwiła w nim iskra buntu, pychy i rządzy doznań właściwa dla ludzi. Większość jego mistrzów uznawała to za dobry znak. Jednostka z wiedzą i mądrościa oraz żywym jak ogień charakterem zawsze mogla być przydatna, jeśli nie by pokazać innym nowe drogi i sposoby to na pewno by stać się przykładem klęski i upadku dla tych którzy by chcieli iść w jego ślady Jeśli zaś chodzi o wygląd to był budowy krępująco typowej.Cerę miał bladą, a oczy jaśniały pięknym światłem. Cechą która go wyróżniała były bez wątpienia włosy. Biale mieniące się srebrem zdawała się wiecznie falować. W chwilach wielkich uniesień ruszały się niczym macki. To z reszta było powodem wybrania go na ucznia Sztuki Druidycznej. Pewne pierwotne, niekontrolowane czy nawet atawistyczne przejawy magii cechowały wybrańców natury. W tym jednak tkwił cały problem. Giselher nie uważał się za wybrańca natury. Wierzył, ze wszystkie nocne elfy a druidzi w szczególności są jej władcami. Swą wolą potrawią czerpać z jej mocy, zmieniać ją, tworzyć i niszczyć. Nie uznawał też innych ras. Ludzie żyjący tak krótko, że nie jest im dane zobaczyć jak z kilku kiełków rodzi się las nie mogą uważać się za rozumną rasę. Oczywiście mają swoich magów, ale zabawy z ogniem i innymi mocami nie są niczym więcej niż żałosnym kuglarstwem. Orkowie i ich bracia taureni i trolle…Niektórzy z nich są szamanami, niektórzy druidami. Lecz oni w swych twardych malych glowach nie mogą zrozumieć potęgi jaką wladają. Tak, oni mogą być slugami natury. Ale tylko wtedy gdy będą pamiętac, ze oni są sługami, a nocne elfy jej panami. Jeśli zrozumieją że ich miejsce jest w hierarchi o dwa poziomy niżej. Nie ważne co sądzil i co wmawial im na tem temat jakiś asekurancki, druid który zatracil kontakt z rzeczywistością- Jak to Giselher miał zwyczaj wypowiadać się o bohaterze Malfurionie Stormage’u. Na Ceremoni zebrali się wszyscy. Elfy zamieszkujące okolice, a także zwierzęta. Ptaki dały koncert by uczcić nowych druidów. Jelenie pokłoniły im się na znak przyjaźni. A elfy? Patrzyli na młodych druidów z dumą i podziwem. To w końcu oni są wybrańcami natury. Z wyjątkiem jednego. Samozwańczy Władca Natury, Amarant także tam był. Przez ostatnie tygodnie nie wypowiadał się na „kontrowersyjne” tematy, był wzorem wspaniałego ucznia. Jednak mistrz Kablion, podczas ceremoni Nadawania Imion zatrzymał się przy nim chwilke dłużej, zaszczycając go krzywym uśmiechem, po czym nadal mu nazwisko, prześmiewcze, którym Giselher malo kiedy się przedstawial. Była to najlepsza kara za jego krnąbrność. Od tego dnia był Władcą Patyków, jako ,że zdaniem Kalliona jedynia tą częścią natury może prawdziwie władać. Młody druid znany jako Giselher Władca Patyków rozpoczął swą podróż. |
|
Post #2
25 May 2006, 05:07
Prosze zmienić imię ja jak gralem kilka tygodni temu na serwie uzywałem tego imienia postaci 😊
|
|
Post #3
25 May 2006, 07:50
Bardzo ciekawa historia, jedna z lepszych jakie ostatnio można przeczytać na forum.
Postać bardzo oryginalna i niebanalna - z takim pomysłem się jeszcze nie spotkałem, jednocześnia taka pogarda jest bardzo elfia... Brakuje mi tylko jednego, wewnętrznych, pierwszoosobowych odczyć związanych z ceremonią... Jak on ją postrzega, dlaczego przestał mówić o swoich przekonaniach i co zamierza robić dalej. Domyślam się, że masz na życie jakiś ciekawy plan i dobrze byłoby gdybyś go po części ujawnił. Nie podobało mi się Twoje nazwisko... Nie wydaje mi się żeby elfy używały angielskiego... Jeśli żadno elfickobrzmiące słowo nie przyjdzie Ci do głowy utwórz przymiotnik od Władca Patyków... Z samym imieniem też mógłbyś się bardziej posatarać. |
|
Post #4
25 May 2006, 20:14
Dziękuje za raczej pozytywną opinię...
Imię moge zmienić, tym bardziej, ze jest już uzywane. A nazwisko..Cóż jest to zarzynanie klimatu ale zrobiłem to ze względu na tradycje jeszcze z Warcrafta, nawet w polskiej wersjii były nazwiska jak Windrunner, Winterchill itd. Niemniej zastanowię się nad tym choć polskie nazwiska opisowe nigdy mnie nie przekonywaly i brzmialy dla mnie dość sztucznie.. Co do brakujących elementów, jak będe mial troszke więcej czasu to dodam... |
|
Post #5
26 May 2006, 10:44
hmmm mi też się ta opowieść podoba 😊
Widać że spędziłeś wiele godzin nad starym dobrym Warcraftem i jesteś "obeznany" w klimacie 😊 Życze powodzenia na MW |
|
Post #6
26 May 2006, 11:01
QUOTE polskie nazwiska opisowe nigdy mnie nie przekonywaly i brzmialy dla mnie dość sztucznie.. Nie są sztuczne... I w polskiej i angielskiej wersji były wzorowane na imionach indiańskich jako ludu żyjącego blisko natury. Spolszczane nie były bo pewnie by to nie wyszło... Lepiej żeby polacy zachowywali ang. nazwy własne bo to co wychodzi jest nieraz żenujące. Kiedy myślisz po polsku i piszesz [po polsku to wcale nie wychodi to źle. |
|
Post #7
26 May 2006, 23:57
Juz zmieniłem...Nie trzeba się tak niecierpliwić. Naprawdę...
Dodałem kilka watków których brakowało. Ot drugi rozdział, prawie w zupelności pierwszoosobowy... Ceremonia wyglądała idealnie. Ptaki śpiewały na mą cześć a reszta zwierzyny pokłonila mi się. Gdy kroczyłem polaną kwiaty otwieraly się pod mymi stopami. Mimo innych adeptów ja czułem, wiedziałem, że to specjalnie dla mnie. Zachodni Wiatr owionął nas. Obiecał zanieść pieśń ptaków i wspomnienie naszych dokonań po sąsiednich lasach. Tak, myślałem, niech okoliczne wsie znają me imie, wiedzą, kto będzie w przyszłości im wróżył z gwiazd i przekazywał opowieści Wiatru. Gdy wszyscy szliśmy równym rzędem by na znak uklęc pod Wielkim Dębem Elune, ujrzałem kilkoro Niedźwiedzi. Nie mogłem im się przyjrzeć, lecz poręczyć mogę wiosennym słońcem, że po kilku sekundach delikatnego światla, w ich miejscu stali Druidzi…Jeśli nawet oni opuścili swe jamy, zaprzestali medytacji albo nawet Szmaragdowego Snu, to oznaczało, że dziś doprawdy jest wielki Dzień. Tak, to ja miałem racje. Druidzi są władcami przyrody. Dlatego jelenie się nam kłaniają, dlatego świetliki tańczą dla nas. Jesteśmy ich opiekunami. A opiekować się znaczy władać. Kallion podchodził do każdego z nas. Wygłaszając ostatnie porady, nadawał Imie i oferował insygnia druida. Kiedy podszedł do mnie uśmiechał się. Ja odwzajemniłem uśmiech, niechaj starzec cieszy się, na jakiego pokornego druida mnie wychował. Wtedy to zrobił. „Młody Giselherze, jako iż uważasz się za Władce natury, mianuję cię oficjalnie Władcą należnej ci części…” I tak dalej. Lżył ze mnie przez sekundy z których każda trwała eony. Nazwał mnie Władcą Patyków…MNIE! Lecz nie to było najgorsze. Gorsza była reakcja innych druidów. Śmiechom i poniżeniom nie było końca. Starzec uczynił to celowo. Uśmiechal się nie z własnej głupoty i naiwności, jak sądziłem, a ze złośliwości i lisiego sprytu. Podczas fety urządzonej po Ceremoni, druidzi podczas tańców i śpiewów wielokrotnie przyrównywali mnie do rozmaitych stworzeń parających się zbieraniem patyków. Najbardziej upodobali sobie Puszczyka! Nazywali mnie Skel’lenem!* Wtem Wiatr Zachodni, ten sam który gościł podczas Ceremoni przetoczył się pomiedzy nami, szelest liści i wycie pomiędzy kotonami drzew! Słyszałem co mówił! Śmiał się ze mnie jak inni! I powiał rozpowiedzieć innym wiatrom i innym lasom o Giselherze- Skel’lenie- Puszczyku! Miałem zostać władcą, skończyłem jako durna sowa! W dniach nastepnych podróżowałem. Na zachód. Tereny zdawały mi się coraz dziksze, jakby sama Natura zapomniała o nich. Zwierzęta tu nie były skore do pomocy ani nawet rozmowy. Drzewa były mi nieprzychylne, a wiatry ostrzegały. Nie bałem się jednak. -Odejdź Puszczyku! Tak! To niebezpieczne miejsce! -Nie dla mych uszu wasze czcze pogróżki o wiatry. Idźcie przezywać kogo innego. Idźcie psocić gdzieś gdzie mnie nie ma… -Głupiś Puszczyku. Głupszy niźli ptaki… -Zwiejcie z tąd! Posłuchały. Z daleka usłyszeć można było ich krzyki. Ja kontynuowałem podróż Nie było już wiatru. Powietrze było spokojne i pachnialo Perwersją. Tak kiedyś nazywaliśmy magię. Każdą poza tą druidów. Każda inna była wypaczeniem. Nie minęło duzo czasu nim ujrzałem ową Perwersję. Wielkie wrota. Moc pulsowała z nich. Rzeczywistość wokół kamiennego portalu lekko falowała. Nie słyszałem o takich miejscach. Pewnie kolejna z rzeczy jakie Kablion uznał za nieodpowiednie dla młodych umysłów. Podszedłem parę kroków. - Dru neph'o , ri dorithur osa d dal'dieb u'phol'belore falla Dath'anar?- Wrota zapytały. Ja słyszałem już gdzieś ten język. Jednak nie znałem go na tyle dobrze by móc zrozumieć co Wrota powiedziały, nie mówiąc już o powiedzeniu czegoś w ich języku. Wtem wiatry, te same które przegoniłem przyleciały. Owiąnęły Wrota, opowiadając im o czymś. Wrota milczały. Po chwili zobaczyłem światło bijące z portalu. Oslepiające białe światlo. Jeśli zajrzę na drugą stronę, ledwie zajrzę i wrócę, myślałem, i opowiem o tym innym druidom, zdobędę szacunek, w końcu nie będą się ze mnie naśmiewać. Nie będę już Puszczykiem. Gdy starałem się ledwie zerknąć, wychylając jedynie głowę, poczułem jak oba wiatry ze śmiechem zbliżają się i nim zdąrzyłem zareagować wpychają mnie do Wrót… Te zaś zamknęły się. Oba wiatry zbliżyły się, wybitnie dumne z psoty. -Jego grzechem jest pycha i pogarda… -Cnotą spryt i tupet…Niechaj pozna konsekwencje wszelkich tych cech w twym wnętrzu. Jeśli zrozumie swą rolę w naturze stanie się mądrym druidem. -Wtedy może zgodzisz się na jego powrót do domu. A może bardziej potrzebny będzie w srodku? Nie wiemy…Wiatry przekrzykując się odleciały. Mroczne wrota przestały jarzyć się światłem. Miały zamilknąc na długi czas, nim kolejny śmiałek tu zawita. Lecz przed tym, same dla siebie, mruknęły tylko rozbawione: -Skel’len… *W tym rozdziale, przyznaje się wszem i wobec są co najmniej dwa zupelnie gówniarskie nawiązania do perelek fantasy, w mym osobistym rankingu rzecz jasna. Oczywiście także nawiązanie do Historii Mrocznych Wrót, ale to chyba ujdzie...Cóż z góry przepraszam, ale nie mam ręki to ładnych nazw... |
|
Post #8
27 May 2006, 06:53
No i jest ciąg dalszy... Nawet nieźle ci to wyszło i dosyć fajnie się to czyta.
Mój skromny POZYTYW dla ciebie |
|
Post #9
27 May 2006, 11:44
Ja tam lubie polskie nazwy. Mimo tych wszystkich Aragornow, Bregonow, Shadowlady, Naargow i innych i tak jakiś wiekszy sentyment zawsze do Płomienia, Onyks itp
Historia: no prosze <Shadow pod wrażeniem> |
|
Post #10
27 May 2006, 12:18
Ukłon w stronę autora. Nie zawiodłeś mnie.
KEt, ten pan z pewnością zasłużył na konto (takie moje skromne zdanie 😉). |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |