📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Historia Shierki - tragiczna losy kobiety z Azeroth
« Wróć do forum  •  7 post(ów) w temacie
Post #1 26 May 2006, 17:42
Zima... mroczna i lodowata. W małej wiosce na północy Azeroth żyła sobie Shierkie. Była to młoda i piękna chłopka, która żyła sobie wraz ze swoją rodziną i mężem. Tegoż roku panował straszny głód w wiosce Shierki. Zima nie chciała ustąpić a zapasy jedzenia, i tak bardzo nikłe, kurczyły się w zastraszającym tępie. Do tego jeszcze na wioskę napadali bandyci. Podczas jednego napadu na wioskę zabity został mąż Shierki a ona sama została porwana i wywieziona daleko od wioski. Bandyci trzymali ją w swoim obozie przez pół roku, za ten czas zaszła w ciąże. Do tej pory nie wiadomo z którym bandytą dokładnie bo niejeden ją miał. Po kolejnym miesiącu bandyci wyrzucili Shierkie z obozu, bo była już dla nich bezużyteczna i nie chcieli utrzymywać jej owocu. Ciężarna, zmarznięta i wygłodzona, błąkała się po różnych krainach. W niektórych wioskach dostawała jedzenie, w niektórych pozwalano jej się zatrzymac na noc, ale nikt nie chciał jej przygarnąć na stałe. Panowało ogólne przekonanie, że takie cos przynosi pecha. Kiedy Shierki była w 8 miesiącu zaczęła rodzić. Na leśnym igliwiu, w złych warunkach, daleko od wioski. Był to bardzo bolesny poród, pomimo iż dziecko było wcześniakiem i po porodzie ważyło zaledwie 2,5kg. Tuż po tym Shierkie zmarła z wycieńczenia. Nie zdązyła nawet nadać swojemu dziecku imienia. Urodzone dziecko było płci męskiej. Przez kilka godzin dziecko głośno płakało, leżąc tuż obok zwłok swojej matki. Nieopodal, na leśnej drodze wędrowała grupka najemników ze StormWind. Jeden z nich usłyszał płacz dochodzący od strony lasu i zostawiając swoich kompanów pobiegł odszukać źródło tego płaczu. Po kilku minutach odnalazł dzieciątko leżące na ziemi. Brudne, zmarznięte, pokryte krwią matki leżącej obok. Najemnik przeraził się tym widokiem i chciał odejść jak najdalej, ale żal mu się zrobiło chłopca. Swoim mieczem przeciął pępowinę, dziecko owinął w pelerynę i poszedł z powrotem na drogę. Chłopiec został uratowany. Wychował się w rodzinnej atmosferze rodziny Malaka (Bo tak zwał się ów najemnik, który go odnalazł). Malak wraz z żoną ochrzcili Chłopca imieniem Niradus, bo tak zwał się Dziadek Malaka. Dziadek był sławnym rycerzem i doskonałym wojownikiem, więc i chłopca nauczono posługiwać się mieczem i obeznano go z kodeksem rycerskim. Tak czas płynął, Niradus wyrósł na wspaniałego mężczyznę. Pomimo swojego niewielkiego wzrostu (bo około 160cm), miał wielką siłę. Jego włosy były kasztanowo ciemne, oczy miał jasno niebieskie, jakby mógł przejżeć człowieka na wylot. Jego uśmiech nie był wybitnie piękny, ale zęby miał mocne jak koń. Sposób w jaki się poruszał był godny rycerza .Gdy Niradus miał lat 20, Malak opowiedział mu prawdziwą historię o jego życiu, że nie jest jego synem i został znaleziony w lesie pod zwłokami swojej prawdziwej matki. Niradus wielce się zasmucił i postanowił, że nie będzie już mieszkać z Malakiem i jego żoną. Malak przy ostatnim spotkaniu przed odejściem Niradusa podpowiedział mu, aby udał się do wioski Goldshire, z tamtąd będzie już mógł iść gdzie mu się podoba, w poszukiwaniu swojego przeznaczenia...
Post #2 26 May 2006, 17:57
cholera. podoba mi się. naprawdę. niby zwykła historyjka, ale ma w sobie coś smutnego. Odrażające zachowania postaci, oddany brutalny charakter bandytów. Porywa za serca brutalność. Jak u filmów Rodrigueza i Tarantino jako scenarzysty. Naprawdę super opis. Pozytyw.

P.S. Czy jak kobieta rodzi w ósmym miesiącu ciąży to czy przypadkiem dziecko nie jest źle ułożone i wymagane jest cesarskie cięcie, co owocuje śmiercią bez odpowiednich narzędzi?
Post #3 26 May 2006, 18:05
Mimo wszystko coś w tym jest... To co wiemy, pozwala przypuszczać, że dalsze życie tej postaci upłynie pod znakiem walki, co doskonale pasuje do obecnego świata. Dramatyzm postaci na najwyższym stopniu, troszeczkę mało wiemy o charakterze. Mimo wszystko u mnie + 😊

P.S.
może to, że dziecko przetrwało pomimo tego, że powinno umrzeć oznacza właśnie że jest kolejnym z Wybrańców 😊. Bogowie nad nim czuwają od samych narodzin...
KEt
Post #4 27 May 2006, 06:37
QUOTE
pomimo iż dziecko było wcześniakiem i po porodzie ważyło zaledwie 2,5kg.


hmm ja wiem ze teraz rodza sie mutanty, po 3.5kg w zwyz ale, KEcik mial 2.7 i urodzil sie normalnie m.w. , jezeli to ma byc wczesniak to dawalabym mu 1,7 m.w. ( "m.w." czyt. mniej wiecej )

QUOTE
Pomimo swojego niewielkiego wzrostu (bo około 160cm)

hmm wiem cos o tym ^^

QUOTE
P.S. Czy jak kobieta rodzi w ósmym miesiącu ciąży to czy przypadkiem dziecko nie jest źle ułożone i wymagane jest cesarskie cięcie, co owocuje śmiercią bez odpowiednich narzędzi?


nie napisal w ktorym? wczesniak to tez 7mies dziecko, chociaz te ma naprawde nikle szanse na przezycie bez specjalistycznej opieki; co do ulozenia, niekoniecznie, mozna rodzic w 9mies i bedzie cesarka bo cos bedzie nie tak 😉 i nie koniecznie chodzi o ulozenie plodu, tutaj akurat nie ma sie co czepic 😑

kurde ten opis z malymi wpadkami 😊 niescislosciami , jest znosny, skladny, logiczny... no moze bym troszke wiecej napisala o zyciu chlopaka z nowymi rodzicami, co robil, co lubi, co go uksztaltowalo ( zadnych wybuchowych historyjek, cos ot zwyklego ), tak samo moze cos o tym jak sie dowiedzial, ze nie jest synem swego ojca ( przeciez to szok dla dziecka, mlodzienca)...

no i na koniec sprawa grrr, ludzie ENTER sluzy tutaj do tego zeby oddzielac text, a wy ciagle produkujecie opisy systemem BLOKOWYM, nie da sie tego czytac!!!!!
Post #5 27 May 2006, 07:14
Hehehe, dziękuje za te miłe słowa, Ta opowieść pisałem na zupełnym spontanie, aż się dziwie, że jest taka aprobata 😊.

Co do Błędów wszelakich to przepraszam, systemik blokowy pojawił się bo pisałem w notatniku a nie w Wordzie.

Jeżeli za mało napisałem o jego dzieciństwie to jeszcze mogę to zmienić, ale mnie się wydaje, że to jest wystarczające aby rozpocząć przygodę i rozwijać postać.

Jeszcze w sprawie tego wcześniaka, ja się wzorowałem na sobie, bo po urodzeniu ważyłem 3,8kg 😂 (niezły ze mnie bydlak), więc wydawało mi się, że podanie wagi postaci o ponad kilo mniejszej odemnie będzie wystarczająco dobre.

Dziękuje i pozdrawiam serdecznie 😊
Post #6 27 May 2006, 11:08
Tak jak mnie proszono, oto zmodyfikowana wersja historii postaci, mam nadzieje, że nic nie zepsułem 😊


Zima... mroczna i lodowata. W małej wiosce na północy Azeroth żyła sobie Shierkie. Była to młoda i piękna chłopka, która żyła sobie wraz ze swoją rodziną i mężem. Tegoż roku panował straszny głód w wiosce Shierki. Zima nie chciała ustąpić a zapasy jedzenia, i tak bardzo nikłe, kurczyły się w zastraszającym tępie. Do tego jeszcze na wioskę napadali bandyci. Podczas jednego napadu na wioskę zabity został mąż Shierki a ona sama została porwana i wywieziona daleko od wioski. Bandyci trzymali ją w swoim obozie przez pół roku, za ten czas zaszła w ciąże. Do tej pory nie wiadomo z którym bandytą dokładnie bo niejeden ją miał. Po kolejnym miesiącu bandyci wyrzucili Shierkie z obozu, bo była już dla nich bezużyteczna i nie chcieli utrzymywać jej owocu. Ciężarna, zmarznięta i wygłodzona, błąkała się po różnych krainach. W niektórych wioskach dostawała jedzenie, w niektórych pozwalano jej się zatrzymac na noc, ale nikt nie chciał jej przygarnąć na stałe. Panowało ogólne przekonanie, że takie cos przynosi pecha. Kiedy Shierki była w 8 miesiącu zaczęła rodzić. Na leśnym igliwiu, w złych warunkach, daleko od jakiejkolwiek wioski. Był to bardzo bolesny poród, pomimo iż dziecko było wcześniakiem i po porodzie ważyło zaledwie 2kg. Tuż po tym Shierkie zmarła z wycieńczenia. Nie zdązyła nawet nadać swojemu dziecku imienia. Urodzone dziecko było płci męskiej. Przez kilka godzin dziecko głośno płakało, leżąc tuż obok zwłok swojej matki. Nieopodal, na leśnej drodze wędrowała grupka najemników ze StormWind. Jeden z nich usłyszał płacz dochodzący od strony lasu i zostawiając swoich kompanów pobiegł odszukać źródło tego płaczu. Po kilku minutach odnalazł dzieciątko leżące na ziemi. Brudne, zmarznięte, pokryte krwią matki leżącej obok. Najemnik przeraził się tym widokiem i chciał odejść jak najdalej, ale żal mu się zrobiło chłopca. Swoim mieczem przeciął pępowinę, dziecko owinął w pelerynę i poszedł z powrotem na drogę, biorąc dziecko ze sobą. Chłopiec został uratowany. Wychował się w rodzinnej atmosferze rodziny Malaka (Bo tak zwał się ów najemnik, który go odnalazł).Malak wraz z żoną ochrzcili Chłopca imieniem Niradus, bo tak zwał się Dziadek Malaka. Dziadek Malaka był sławnym rycerzem i doskonałym wojownikiem,więc i chłopca nauczono posługiwać się mieczem i obeznano go z kodeksem rycerskim. Rodzina Malaka miała pochodzenie szlacheckie, jednak nie była zbyt bogata. Gdy uczyli Niradusa władania mieczem mieli mały problem, nie mieli odpowiedniego miecza dla takiego malucha (A jego nauka zaczęła się gdy miał zaledwie 4 latka). Przybrana Matka chciała nauczyć go najpierw posługiwania sztyletami, bo takie byłyby odpowiednie dla jego wzrostu, ale Malak był upartym tradycjonalistą, więc Niradus dostał ciężki miecz jednoręczny. Z początku nie mógł go nawet udźwignąć, ale z upływem czasu posługiwał się nim coraz lepiej i lepiej, aż w końcu zrobił się dla niego aż za lekki. W wieku około 12 lat Niradus zaczął się posługiwać mieczem dwuręcznym, ponieważ od dzieciństwa wszedł mu nawyk posługiwania się ogromnymi mieczami. Malak traktował Niradusa jak swojego prawowitego syna, ponieważ sam nie mógł mieć dzieci z przyczyn do tej pory nieznanych. Może to przez jego żonę, a może przez to, że był za stary, albo przez zupełne zrządzenie losu. Niradus uczestniczył w wielu polowaniach na zwierzynę ze swoim ojcem, wiele razy stanął w obliczu śmierci kiedy to podczas polowania na dzika został stratowany przez to ogromne zwierze, lub gdy spotykał watahę wilków w środku lasu. Jednak nigdy nie zginął, bo miał silną wolę przetrwania i chronił go Malak wraz z kilkoma łowcami. Podczas pewnej wyprawy na dzikie świnie zostali napadnięci przez niedźwiedzia, wtedy zginął jeden łowca, przyjaciel Malaka. Niedźwiedź otrzymał kilka strzałów w tors, ale to nie wystarczyło. Niedźwiedź dosłownie jednym machnięciem łapy pozbawił łowcy głowy i rzucił się na Niradusa. Uratowało go to, że miał bardzo długi miecz i szarżującego niedźwiedzia przeszył na wylot zanim ten zdążył mu coś zrobić .Wtedy to Niradus po raz pierwszy zobaczył zabitego człowieka, co wpłynęło znacząco na jego psychikę. Dzięki tym wyprawom Niradus przyzwyczaił się do widoku śmierci i sam przestał się jej bać. Jako młodzieniec, Niradus nie był zbyt lubiany przez rówieśników. Nie był zbyt rozmowny, pomimo iż jego umiejętności konwersacji były bez zarzutu, po prostu nie lubiał towarzystwa innych ludzi a zwłaszcza takich małych nadętych dzieci szlacheckich. Cieszył się towarzystwem swojej rodziny oraz grupy w której polował na zwierzęta.Tak czas płynął, Niradus wyrósł na wspaniałego mężczyznę. Pomimo swojego niewielkiego wzrostu (bo około 160cm), miał wielką siłę. Jego włosy były kasztanowo ciemne, oczy miał jasno niebieskie, tak, jakby mógł przejżeć człowieka na wylot.Jego uśmiech nie był wybitnie piękny, ale zęby miał mocne jak koń. Sposób w jaki się poruszał był godny rycerza. Nie miał tendencji do picia alkoholu, ani do zażywania innych używek modnych w sferze szlacheckiej. .Gdy Niradus miał lat 20, Malak opowiedział mu prawdziwą historię o jego życiu, że nie jest jego synem i został znaleziony w lesie pod zwłokami swojej prawdziwej matki. Niradus był wielce zaskoczony i zasmucony. Nie mógł się pogodzić z myślą, że to nie jest jego rodzina, pomimo iż przeżył z tymi ludźmi takie piękne chwile w swoim dzieciństwie. Kiedy już pozbierał myśli po tym szoku, zdecydował, że nie ma po co dalej mieszkać ze swoimi przybranymi rodzicami i wyruszy w podróż po świecie, aby odnaleźć swoje przeznaczenie, aby stworzyć swoją własną historię, która zmieni oblicze całego Azeroth. Człowiek zrodzony właściwie z nikogo, o niewiadomym pochodzeniu, zmieni wszystko na zawsze, to tylko kwestia czasu. Kiedy Niradus oświadczył to rodzicom ich reakcja była bardzo zróżnicowana. Przybrana Matka popadła w rozpacz, nie chciała aby odchodził, kochała go tak bardzo jakby on był jej prawdziwym Synem. Malak natomiast na tą wieść uradował się. Kochał go równie bardzo jak jego przybrana matka, ale nie chciał ograniczać jego wolności, cieszył się, że Niradus ma takie wielkie ambicje, taki wspaniały sen, który jest możliwy do zrealizowania. Malak wyposażył go we wszytskie niezbędne rzeczy do rozpoczęcia wyprawy i doradził mu przed samym odejściem aby rozpoczął swoją wędrówkę od wioski zwanej Goldshire, tam nabędzie większego doświadczenia i będzie mógł się wyposażyć w lepszą broń i zbroję. Niradus pożegnał się ze swoją przybrana rodziną i wyruszył w podróż, w poszukiwaniu swojego przeznaczenia...
Post #7 27 May 2006, 11:33
No i nie ma sie do czego przyczepic 😊
bardzo dobre

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026