|
Post #1
26 May 2006, 18:04
imię: Artis z Goldbook, Night Elf, Druid
charakter: neutralnie dobry, spokojny, przyjacielsko nastawiony Mieszkałem w wiosce Goldbrock, razem z moją rodziną zarabialiśmy złoto na wyrabianiu mikstur wszelkiego rodzaju. Pewnego razu rodzice wysłali mnie po zioła na pobliską polanę, idąc po drodze spotkałem pewnego starca. Po krótkiej rozmowie zaatakowało nas stado wilków. Starzec zmienił się w wilko podobna bestie i przemawiając nieznanym mi językiem wilki po chwili odeszły. Spytałem się go jak on to zrobił, odpowiedział mi, ze jest druidem. Pytając się o naukę zgodził się mnie uczyć pod warunkiem ze wykonam pewne zadanie. Było nim zebranie pięciu ziół na mikstury, zgodziłem się, ponieważ byłem w tym obeznany. Po krótkiej wędrówce przez las wróciłem do niego ze wszystkimi potrzebnymi składnikami. Wieczorem poszliśmy w głąb lasu by posłuchać odgłosów zwierząt oraz obserwować ich zachowanie. Próbowałem je zrozumieć lecz dość długo mi to nie wychodziło. Po kilku latach odgłosy zwierząt przeobraziły się w zrozumiałe dla mnie słowa. Informując o tym starca, powiedział mi ze jestem pojętnym uczniem i nie ma mi nic więcej do przekazania, poczym zmieniając się w nietoperza znikł w koronach drzew. Wracając do domu z myślą powiadomienia rodziców co się zemną działo przez te kilka lat nieobecności. Gdy dotarłem do domu ujrzałem ciała mojej rodziny… …Nie ruszali się… Podszedłem bliżej i zobaczyłem ze nie żyją. (…) Byłem zdesperowany i pełen chęci do zemsty. Pomyślałem iż elfom nie przystoi się mścić. Pochowałem moich rodziców i zakończyłem ceremonię modlitwą. Po tym wszystkim pobiegłem do gaju Hillwood by dowiedzieć się kto to zrobił, pytałem się wszystkich elfów lecz nikt o niczym nie wiedział. Zrezygnowany i bez chęci do życia wróciłem na polanę gdzie pobierałem nauki od starca. Wspominając rodziców prosiłem zwierzęta o pomoc, gdyż nie wiedziałem co z sobą począć. Z głębi lasu wyłonił się ogromny niedźwiedź i szedł w moim kierunku. Miał on na grzbiecie postrzępiony worek. Podszedł do mnie i rzekł: -„ Nie załamuj się młodzieńcze nad swoim życiem, starzec kazał przynieść tobie te rzeczy. Jest tam mapa która zaprowadzi cię do miejsca gdzie zmieni się twoje życie, a nawet odnajdziesz szukaną przez ciebie osobę.” Zdjąłem worek z niedźwiedzia i wyciągnąłem z niego mapę oraz szatę w którą się ubrałem. Worek z jedzeniem, wodą oraz miksturami zawiesiłem na ramieniu i ruszyłem szlakiem jaki wskazywała mi mapa. Po długiej podróży dotarłem do ogromnego masywu gór. Mapa pokazywała dokładnie to miejsce w którym stałem lecz ja niczego nie widziałem. Nadchodziła noc więc postanowiłem odpocząć i kładąc się obok drzewa usnąłem. Ten sen trwał krótko gdyż obudziła mnie niespotykana jasność. Kiedy otworzyłem oczy zobaczyłem księżyc w pełni który magicznym promieniem oświetlał przeogromne wrota. Były tak ogromne, że przy nich byłem jak ziarenko piasku; byłem pod wrażeniem. Spojrzałem na mapę a na niej zaczęły się pojawiać jakieś słowa o których znaczeniu niemiałem pojęcia. Jakiś głos mi podpowiadał abym je wypowiedział i tak też uczyniłem. Z wielkim zgrzytem i szczękiem wrota stanęły przede mną otworem. Podekscytowany przekroczyłem ich próg... |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |