📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Opis postaci Zick - Nieumarły Łotr
« Wróć do forum  •  2 post(ów) w temacie
Post #1 31 May 2006, 11:12
1. imie : Zick; Nieumarły, Łotr
2. wygląd : włosy stojące dęba; skóra blada, lekko fioletowa; wystające kości
3. charakter : nerwowy, zły, energiczny, niezrównoważony psychicznie, mania na punkcie zemsty.



Wszystko zaczęło się jakieś 16 lat temu, kiedy się urodziłem jako człowiek w mieście Korgghat. Z opowieści mojego ojca dowiedziałem się, że urodziłem się w burzliwą noc, a księżyc był cały czerwony, jakby ktoś oblał go krwią. Ta noc podobno była dziwna. Wszyscy w sobie mieli jakiś niepokój i strach. Niektórzy nawet twierdzili, że nadchodzi apokalipsa, inni zaś mówili, że tej nocy narodzi się syn Sługi Zła. Gdy wyszedłem z łona matki matki na ręku miałem dziwne znamię, które niewiadomo skąd się znalazło. Lekarze mówili, że to na pewno zniknie po jakimś czasie. Nieszczęśliwym wypadkiem tej nocy , była śmierć mojej matki tuż po porodzie. Ojciec nadał mi imię Zick, po swoim dziadku.

Moje dzieciństwo nie było normalne, wręcz przeciwnie. Dzieci śmiały się zemnie, ludzie patrzyli się na mnie z pogardą, czasem nawet spluwali na mnie. Dlatego przez te wszystkie sytuacje, które mnie napotykały, obudziły we mnie gniew i nienawiść do świata ludzkiego i nie tylko. Kilka lat później, dokładnie nie pamiętam ile miałem lat, ale miałem coś około 16. Odkryłem wtedy, że jest we mnie coś niezwykłego, aż doszło do tego wydarzenia.

Stało się to, gdy przechodziłem przez swoją wioskę. Zaczepiła mnie trojka dzieciaków, byli w podobnym wieku do mojego, zaczęli mnie szturchać i popychać. Jeden z nich podniósł kamień, który leżał obok jego nogi i rzucił go we mnie, lecz zdążyłem się uchylić. Postanowiłem zakończyć to upokarzanie, postanowiłem się postawić. Nie interesowało mnie co się ze mną stanie, chciałem zakończyć taki żywot. Po chwili drugi przykucnął, nabrał w rękę piachu i rzucił mi prosto w twarz. Nagle nie wiem skąd obudziła się we mnie wielka złość i nienawiść, zdziwiłem się, gdyż czułem się nadzwyczaj dobrze, wręcz wspaniale. Czułem też jakaś nieznaną mi siłę, która przechodziła przez każde naczynia mojego ciała, jakby coś mnie od środka rozrywało. Nagle zamknąłem oczy i zacząłem krzyczeć, tak jak by próbować uwolnić z siebie tą całą złość. Cała trójka na chwile zamilkła, ale po chwili znów zaczęli się ze mnie śmiać i to był ich błąd...

W agonii bólu i nienawiści straciłem panowanie nad sobą. Dookoła nic nie widziałem, wszystko było czarne oprócz tych trzech postaci, których postury były jasne, niemalże białe. Czułem że ktoś, coś jest we mnie i zaczęło mną kierować, nie wiedziałem kto to, ale powiedział jedno „Zaufaj mi, ja Ci pomogę”. Nie zastanawiałem się długo i pozwoliłem sobą prowadzić. Nadzwyczaj szybko i sprawnie wyciągnąłem z pochew sztylety i zacząłem ich mordować.

Gdy się ocknąłem poczułem się słabo, zamknąłem oczy i klęknąłem. Gdy je otworzyłem zobaczyłem krew i trzy ciała. W akcie przerażenia pobiegłem w stronę domu i schowałem się w schowku, aby ułożyć sobie wszystko w jedną logiczną całość. Po dłuższym czasie wyszedłem z ukrycia i poszedłem do domu, ojciec dał mi kolacje, jednak nic nie zjadłem. Poszedłem do siebie do pokoju, położyłem się i próbowałem zasnąć, lecz dręczył mnie widok krwi, która była wszędzie i te ich ciała.

Po kilku godzinach usłyszałem krzyki dochodzące z zewnątrz. Wyjrzałem przez okno i ujrzałem tłumy ludzi z pochodniami i widłami, skandowali "Zabić go !". Z mojego domu wybiegł mój ojciec, chciał ich wszystkich uspokoić, bo nie wiedział co się wydarzyło, lecz oni go nie słuchali. Ruszyli całym pędem na niego, zaczęli go okładać tym czym mieli, gdy upadł na ziemie nikt nie zwrócił uwagi że chodzi po człowieku. Ten obraz przeraził mnie, strach jeszcze bardziej potężniejszy niż wcześniej przechodził przez całe moje ciało, nienawiść i łzy spływające po policzkach przerodziły się płacz po utracie ojca. Nie miałem gdzie się podziać, w domu na dole słyszałem hałas i trzask niszczonych mebli. Schody wiodące do mojego pokoju trzeszczały pod nacierającym tłumem. Wtulając się w kąt pokoju wiedziałem że nie mam dokąd się udać, jak uniknąć śmierci, a negatywne emocje wciąż potęgowały. Nagle drzwi od szafy otworzyły się i zobaczyłem czarna otchłań. Przeraziłem się, nie wiedziałem co się dzieje, po chwili usłyszałem walenie w drzwi od mojego pokoju. W tym samym momencie przemówił ten głos…

- Chodź do mnie…
- Kim ty jesteś !
- Chodź do mnie, nie lękaj się nic Ci się nie stanie…
- Czego chcesz !
- Chodź do mnie, a pomogę Ci się zemści. Dam Ci siłę o której wiele osób może tylko marzyć…

Drzwi nie wytrzymywały już naporu. Nie miałem innego wyjścia żeby się uratować, wstałem i ze strachem wbiegłem do otchłani, w tym samym momencie drzwi od pokoju otworzyły się i tłum rozwścieczonych ludzi biegł w moją stronę. Drzwi od szafy zamknęły się za mną, rozejrzałem się dookoła i ujrzałem wielkie wrota, które były zamknięte. Strach, nienawiść i ból uspokoiły się, byłem nadzwyczaj spokojny, choć nawet nie wiedziałem gdzie jestem i co się ze mną stanie…

- Mądra decyzja śmiertelniku…
- Powiedz mi wreszcie kim jesteś i czego chcesz !
- Jestem twoim wybawcą i jak obiecałem, dam Ci siłę, którą będziesz mógł się zemścić na głupiej rasie ludzkiej. Wystarczy, że przejdziesz przez te wrota…

Wrota otworzyły się, nic nie widziałem co jest po drugiej stronie, ponieważ oślepiało mnie światło wychodzące z wrót. Spojrzałem za siebie i przypomniałem sobie jaki miałem tam żywot i co się wydarzyło. Nic nie miałem do stracenia, dlatego powiedziałem…

- Dobrze…Ale obiecaj mi jeszcze jedno.
- Słucham Cię, lecz pamiętaj że już i tak dużo Ci dałem…
- Daj mi nieśmiertelność !
- Niech tak będzie i niech tak się stanie. Wszytko co Ci obiecałem dostaniesz po przejściu przez te wrota…

To były ostatnie słowa, które usłyszałem. Ruszyłem w stronę wrót, gdy stałem już u ich progu odwróciłem się jeszcze raz za siebie, ostatnie co zrobiłem to był głęboki wdech…

Kim będę po drugiej stronie… ?
KEt
Post #2 31 May 2006, 14:22
zapraszam na IRC

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026