📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Podróż magów i nieoczekiwane zagrożenie
« Wróć do forum  •  5 post(ów) w temacie
Post #1 08 Jun 2006, 15:58
Słońce świeciło pięknie, wiatr szumiał nad głowami wędrowców, na choryzoncie majaczyły góry, Kilku jeźdźców jechało przed siebie nie rozmawiając ze sobą i w ogólnie ponurych nastrojach. Nic dziwnego mieli za sobą szmat drogi i kłopotów. Poruszali się mozolnie, nie smagali koni, nagle jeden z nich przemówił. Był to mag. Miał długą szatę, brodę a przy siodle zatkniętą laskę. "Stójcie, czuje coś dziwnego". Z początku towarzysze nie zwrócili na niego uwagi, jednak po chwili jadący na końcu zarośnięty męszczyzna krzyknął-" Jeharu! Jak rany jeśli top znowu jedno z tych Twoich "zachwiań w podstawach magicznego-cośtam to zamknij się i jedź dalej!"-
Mag wyraźnie oburzony zwrócił się do towarzyszy-" Tym razem NAPEWNO coś czuje! A Ty- Morgonie milcz- nie wiesz nic o zachwianiach w astralnych podstawach transcendencji prastarych nurtów magii!"
"Uspokójcie się obaj!- Rzekł wysoki poważny mężczyzna o kruczo-czarnych włosach-, Co się stało, co czujesz Jeharu?"- "Skoro już raczyliście skupić swoją uwagę na sprawach naprawdę istotnych-zaczął dumny z siebie mag- Wyczuwam subtelną nierównowagę w strukturach astralnych piątego, a może czwartego kręgu? - Do rzeczy magu! -"Krzyknął czarnowłosy przywódca. -Ech, co to ja?.. A tak. Czuje, że zbliża się ktoś...lub coś, co posługuję się magią!"Módl się żeby tym razem okazało się, że masz racje"- syknął Morgon.
Podróżni ruszyli z większą werwą, przygotowali się- dobyli broni i ukryli między szatami. Mag jechał przodem co jakiś czas przystając i rozglądając się wokół, wkrótce dojechali do zagajnika wysokich, starych drzew. Miały grube pnie poznaczone szramami czasu i porośnięte mchem. Mag nagle krzyknął" ZA MNĄ!!" i ruszyli galopem za przewodnikiem. Jechali szybko, nie zważając na nic. Wkrótce ogarnął ich zmrok, ale nie przerwali pościgu. Zdawało im się, że są obserwowani, że drzewa zmawiają się przeciw nim i chcą ich skrzywdzić. Myśleli, że wiatr ryczy wokół nich przeraźliwie, by potracili zmysły, mrok zdawał się ich otaczać i przenikać. Gwiazdy świeciły zimnym, ponurym blaskiem. Księżyc ukryty za chmurami jak zabójca, nie rozświetla ścieżki jakby umyślnie. W pewnym momęcie konie podróżników stanęły dęba. Jeźdźcy pospadali z nich i lekko oszołomieni patrzyli jak ich konie wraz z dobytkiem i bronią uciekają w popłochu. Mężowie zwarli ciasny szyk dobywając sztyletów i noży.Rozpalili kaganki i pochodnie by oświetlić teren wokół siebie. Stali teraz na ciasnej polance otoczenie gęstymi zaroślami i splątanymi gałęziami. "Co teraz magu?- Jest już blisko, jest tutaj, widzi nas..."-Bełkotał Jehar. "Oszalał, on oszalał- nic tu nie ma, ja nic nie widzę. -Patrzcie!"
Kilka metrów od nich zawieszone na 6 stóp nad ziemią był dwa przeraźliwie białe punkty- ślepia bestii. Przez chwilę trwała cisza, nie przerwana nawet przez ogień pochodni. Nagle bestia ruszyła na podróżników." Nie zbliżaj się demonie!" Krzyknął przywódca. "Demonie?"- powtórzył młody spokojny i trochę rozbawiony głos. Bestia wkroczyła w krąg światła i oczom wędrowców ukazała się młoda postać- wysoki, szczupły elf, o ciemnych włosach i pogodnym wyrazie twarzy."Jakieś czary.." mamrotał Morgon. "Spokojnie!" -roześmiał się elf- "Dziwne są te wasze zwyczaje, doprawdy, najpierw nazywacie mnie demonem, potem podziwiacie moje sztuczki- i opuście broń- na Bogów!"- Mag jakby oprzytomniał. Och.. Druid- jak dobrze, już myślałem, że to koniec. -Bez obaw, nic wam nie grozi"-odparł śmiejąc się elf. Morgon zauważył, że nie jest już tak strasznie; drzewa nie są już powykrzywiane w straszne kształty, zwierzęta nie wydają już dziwnych dźwięków, wiatr ucichł- nawet księżyc przyświeca wesoło razem z gwiazdami, które zdają się rozgrzewać nocny nieboskłon..Długo rozmawiali o różnych rzeczach- Shemsu zdawał się pochłaniać nowiny od ludzi, sam opowiadał tylko żarty i podśpiewywał wesoło. W blasku rozpalonego ogniska podróżni przyjrzeli mu się dokładniej. Był ubrany w luźne szaty, miejscami pozszywane i wzmacniane skórą, buty, które z pewnością dawno już zapomniały dni swojej świetności- zauważyli, że Elf jest ubrany dość grubo jak na te porę roku- wytłumaczył, że nie lubi zimna. Najbardziej jednak ciekawym elementem jego ubioru były ozdoby we włosach- miał włosy poprzeplatane srebrnymi liśćmi, gdzie-niegdzie związane w warkocze czerwonymi nitkami, a miejscami rozczepiany w kołtuny- wszystko to sprawiało wrażenie korony, a w blasku ogniska dodawało Elfowi majestatu. Shemsu jednak nie zachowywał się wyniośle. "Właściwie to co tu robiłeś?"- spytał zafascynowany elfem Morgon. -" Długo podróżowałem, od kiedy opuściłem wojska Illidana Stormrage'a..."- tu westchnął ze smutkiem by natychmiast się rozchmurzyć-" I wychodzi na to, że od dawna nie spędziłem w jednym miejscu zbyt dużo czasu- świat jest zbyt piękny żeby ograniczać się do podziwiania tylko jednej okolicy...- Walczyłeś w wojskach Illidana?"-zapytał przywódca grupy wędrowców. "Wernaldzie- nie mówmy o tym- lepiej powiedz mi jak to się stało, że tak doborowy odział jak wasz mógł przestraszyć się prostych sztuczek ze światłem? Może jeszcze powiesz mi że drzewa zdawały się poruszać?" -zaśmiał się Shemsu. -Wernald wyraźnie zakłopotany odpowiedział-" z tymi drzewami to przesadziłeś- naprawdę mógłby przysiąc się ruszały! - To dlatego że tak było"-zaśmiał się elf i widząc zdumienie pozostałych śmiał się jeszcze głośniej.-" wystarczyło poprosić kilku drzewców by pomogli mi was postraszyć.- Dlaczego to zrobiłeś?- spytał Jehar-" serce omal nie wyskoczyło mi przez gardło, kiedy tam galopowaliśmy."- Musiałem zobaczyć, jakie macie zamiary- widzicie gdybyście planowali coś złego zsiedlibyście z koni przygotowali się do walki- tymczasem po prostu ulegliście emocjom i zrobiliście to do czego zmuszał was strach."- Wędrowcy po chwili zastanowienia przyznali mu rację, a gdy zobaczyli roześmianą twarz elfa wiedzieli, że mają do czynienia z mądrym i chytrym szelmą."-Dlaczego nie zaatakowałeś? Nie musiałbyś się wahać czy mamy dobre zamiary- problem z głowy"- zapytał zaciekawiony Thiles-najmłodszy z podróżnych. "Nie przepadam za bezmyślną przemocą, to nie jest rozwiązanie, jeśli to już ostateczność- nie już bezmyślna"- odparł roztropnie Shemsu.- "Pyzatym dzięki mojej filozofii nie musze spędzić dzisiejszej nocy na rozmowach z wiewiórkami skoro mam was"-Zaśmiał się serdecznie- " Zresztą nikt nie powiedział, że przeżyjecie tę noc..."- Spojrzał groźnie na towarzyszy, którzy struchleli, znów przebiegł ich dreszcz jak w tedy, gdy galopowali w popłochu." Nie wierze, że znów się nabraliście!"- Podróżni przez chwilę nie wiedzieli jak zareagować, jednak wystarczyło spojrzeć na śmiejącego się elfa by parsknąć śmiechem- tak zeszła im prawie cała noc. W pewnym momęcie Shemsu powiedział że musi zażyć snu dla poprawienia urody- co również wzbudziło śmiech u pozostałych- i ułożył się do snu, a inni poszli jego śladem. Rano nie było śladu druida, konie czekały posłusznie na właścicieli -nie były związane, po prostu czekały- Wędrowcy ruszyli wypoczęci i w dobrych nastrojach, podśpiewywali pieśni zasłyszane wczorajszej nocy i śmiali się z żartów. Wyjechali z lasu i długo jeszcze opowiadali o tym dziwnym spotkaniu..
Post #2 08 Jun 2006, 18:22
Domyślam się, że twoja postać jest nocnym elfem, druidem. Ciekawie opisane itp...

Zawiodłem sie jednak. W tytule nie napisałeś, kim dokładnie chcesz grać. Kiedy więc zacząłem czytać o hanzie, z niecierpliwością oczekiwałem tego, co wyczuł Jehar. A oczyma wyobraźni widziałem już ukrytego w lesie złego warlocka, szamana hordy czy inne bardzo brzydkie, bardzo złe bydlę 😉 Po prostu miałem nadzieję, że ta mała druzyna wystepuje w twoim opowiadaniu tylko w roli mięsa na rzeź... Z resztą, takie rozwiąznie byłoby dość oryginalne, podobnego przedstawienia postaci hordy raczej jeszcze nie było...

Ale nie. Ty postanowiłeś w złowieszczym lesie pełnym "mroku" szeroko pojetego umieścić dobrego druida. I tutaj wszystko zaczęło zgrzytać. A najbardziej - co on tam, do jasnej anielki, robił?

Innymi słowy brak mi spójności. O tyle, o ile używasz ładnego języka, tak popracuj jeszcze nad sama treścią i przemyśl fabułę. Zabrakło też troszkę najważniejszego, czyli dokładnego przedstawienia postaci.

Nieco poprawisz opowiadanie i masz mój głos na tak.

Szacuneczek, 😉
Draganor
Post #3 08 Jun 2006, 18:51
Dzięki! Musze sie przyznać że o ile na początku miałem pomysł i wene to pod koniec został tylko pomysł- taki już mam słomiany zapał.. 😛 Doceniam krytykę i musze przyznać że ciesze się żę ktoś pokazał mi błędy zestawiając je z pozytywami. Jeśli chodzi o postać to jej opis wydaje mi się odpowiedni- chce grać tajemniczym druidem który pojawia sie i znika w najmniej odpowiednim momęcie. Znudziły mnie już postacie typu wojownik, który wie czego chce i dąży do tego za wszelką cene. Oczywiście to też jest dobre, ale nie dla mnie, już nie.. Sam jeszcze nie wiem jak sie potoczy moja kariera w MW więc nie chciałem pisać wybiegając w przyszłość- poprostu chciałem napisać to czego narazie jestem pewnien. Jeszcze raz dzięki- pomyśle nad tym w następnym przypływie dobrej weny, a tymczasem chętnie poczytam opinii innych- co dwie głowy to nie jedna:P thx
KEt
Post #4 09 Jun 2006, 13:41
QUOTE
choryzońcie

HORYZONT, HORYZONCIE


QUOTE
Podróżni ruszyli żywiej


chyba "żwawiej"

QUOTE
nie zwarzając


uwaga... zwazajac
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=72792

QUOTE
momęcie

moment

QUOTE
Długo rozmawali o różnych rzeczach- Shemsu zdawał się pochłaniać nowiny od ludzi, sam opowiadał tylko żarty i podśpiewywał wesoło.


o czym? moze jakos przez to poznali bardziej Druida ?


piekna historia o.... ludziach , ktorzy spotkali druida... przerost formy nad trescia , tak bym to ujela, napisales ladnie ( poza bledami paroma powyzej) ale ... nie ma tego co powinien miec opis... nie wiem kim jestes ( zero nakreslenia charakteru - no tak lubisz opowiadac kawaly super ) , jestes skryty ok , ale chociazby mozebys w historii ujal jego wyglad ? w koncu podroznicy widzieli go...
poprawa konieczna
Post #5 09 Jun 2006, 16:03
Już poprawiłem- można szukać błedów na nowo 😀

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026