|
Post #1
08 Jun 2006, 17:59
Rasa: Orc Klasa: Hunter Imię: Panward Charakter: Zabójczy w walce, uważający, że walka to ostateczne rozwiązanie, najpierw myślący potem atakujący Wygląd: Włosy: Irokez koloru czarnego. Oczy: Zielone. Kły: Długie i ostre. Sylwetka: Muskularna. Historia: Obudziłem się w jaskini. Tak z pewnością była to jaskinia a może jakaś grota tak czy siak nic nie pamiętam, straciłem pamięć zaraz coś w mojej głowie mi mówi, że to wina jakiegoś kamienia. Jednak nie byłem pewny. W oddali słychać było tylko plusk wody….kap…kap. Czy to możliwe, że zostałem pokonany w uczciwej walce ja wielki Panward. Próbowałem się podnieść jednak ból był niedo zniesienia tak coś sobie przypominam wielka bitwa o Mroczne Wrota. Tak teraz pamiętam przynajmniej jakąś jej część. Z jednej strony my orkowie nieustraszeni, budzący grozę siłacze. Z drugiej olbrzymy i elfy. Ich katapulty, szum spadających jak grad strzał i ten ryk. Tak patrzyłem teraz oczami jakiegoś innego orka, oglądałem te bitwę jeszcze raz. Nagle zobaczyłem siebie szedłem na czele armii i obcinałem głowy każdemu elfowi który nadział się na mój topór. ŁUP!!!!. Elfy wystrzeliły z katapult głazy i ugodziły w mój oddział. Natychmiast mój oddział został roztargniony ja zleciałem z góry i odbijając się od pojedynczych skał wpadłem do jaskini. Ból powoli mijał postanowiłem wstać i podpierając się patykiem dojść do siebie. Nietrwało to długo bo do jaskini wbiegła postać ork. Tak to był ork wielki z mieczem i tarczą. Powiedział: -Z kąt ty tu. Nieważne choć musimy uciekać straciliśmy nasz posterunek elfy mają przewagę liczebną. Pomógł mi się podnieść i wyszliśmy z jaskini. Przed jaskinią czekał powóz z czterema końmi. Wszedłem na niego dzięki pomocy jakiegoś innego orka. Rzekł do mnie: -Uciekaj z innymi!!! Natychmiast!!! -A co z Mrocznymi Wrotami??. Odparłem -Tym się teraz nie zajmuj. Uciekaj! Z wielką niechęcią złapałem za sznury i dałem koniom komendę WIO!!! Konie ruszyły wraz z innymi pasażerami odjechałem ku Durotarowi… Po dotarciu na miejsce natychmiast zajął się mną jakiś lekarz. Gdy wreszcie w pełni sił przechadzając się i martwiąc co się stało z orkami na polu walki nadjechała kolejna karawana. Wysiadł z niej wielki ubrany w skórę z tygrysa ork spytałem go: -Kim jesteś?? On odparł z obrzydzeniem. -To ja Lord Rikodar generał hordy. Jak to nie poznajesz mni… nie dokończył bo tuż zanim wleciała strzała i wbiła się w pień drzewa. Do strzały był przywiązany liścik napisany po elficku. Szybko sprowadziliśmy tłumacza a on błyskawicznie przetłumaczył go oto jego treść: Generale Rikodar mamy waszych dowódców żeby ich odzyskać musicie przyjąć nasze wyzwanie. Nasz wojownik przeciwko waszemu walka na śmierć i życie. Jeśli wy wygracie to zabierzecie swoich dowódców i wrócicie do domu nalegam jednak żebyście przyjęli wyzwanie chyba, że śmierć waszych dowódców was nie obchodzi!!! PS: Spotkanie na naszym starym polu walki. Pod Mrocznymi Wrotami. To pułapka rzekłem jeśli pójdziemy to nas zabiją. Tak z pewnością to zrobią, ale nasi dowódcy bez nich nasza armia nie wytrzyma zbyt na polu walki – odpowiedział Rikodar. - Wiem ty pójdziesz walczyć jesteś doskonałym wojownikiem i tylko ty możesz ich ocalić. -JA!!! To troche za pochopne posunięcie generale. A jeśli przegram? Odpowiedziałem -To będzie koniec nas wszystkich bo obrana zarówno jak i armia Durotaru bez dowódców nie da rady. Z oburzeniem odparł półgłosem Rikodar. -Ok. zrobię to. Podejmę wyzwanie elfów. Zgodziłem się. Natychmiast wyruszyliśmy. Podczas podróży zastanawiałem się czy na pewno wiem co robię. Na pewno wojownik elfów będzie potężny, i na pewno to pułapka, jednak życie jednego orka jest niczym wobec całego dowództwa. Po dotarciu na miejsce wyskoczyłem odziany w złotą zbroje z mieczem w ręku. Lekko pod denerwowany wszedłem na środek polany. Po chwili jakaś elfka zeskoczyła z drzewa wyjęła miecz a tuż za nią z ciemności lasu wyłoniła się cała elfia armia razem z zakutymi w łańcuchy naszymi dowódcami. Elfy krzyczały coś w rodzaju: -VERESSA, VERESSA. Tak brzmiało chyba imię owej wojowniczki. Rozpoczęliśmy walkę zamachnąłem się i uderzyłem z całej siły w stronę elfki. Ona zrobiła unik i próbując mi wbić swój miecz w mój brzuch zrobiła szybkie cięcie. Odparłem je i ściąłem elfce głowę tak, że poturlała się po trawie i spoczęła gdzieś w trawie. Tak wygrałem powinienem być dumny, ale nie byłem czekałem na ruch elfów. W końcu wyszedł na środek elf i coś odpowiedział. Co jak się dowiedziałem już po sprawie od tłumacza brzmiało tak: -Wygrałeś brutalny wojowniku. -Lecz my jeszcze nie wypuścimy twoich dowódców. Nie!! Zatrzymamy ich bo teraz schwytaliśmy i was. -GIŃCIE!! Ale my byliśmy przygotowani na taką sytuację nasze trole włócznicy cisnęli w elfa włóczniami tak, że ten wbił się w drzewo. Ja już po kolei uwalniałem naszych i zabijałem każdego elfa który mi się nawinął pod miecz.. Nasza armia uderzyła tym razem my byliśmy górą nasi dowódcy z radościom poprowadzili nasze armie do zwycięstwa. Ostatniego elfa zabił Rikodar podcinając mu szyję. Tak nie tylko mieliśmy naszych dowódców ale też droga do wrót stała dla nas otworem. Co znajdziemy za Mrocznymi Wrotami, czy czeka nas tam śmierć, a może jakaś nieznana czekająca na odkrycie krajna czas pokaże. |
|
Post #2
09 Jun 2006, 06:39
😀 Historia ciekawa, troche w niej akcji dramatu. I To imie VERESSA czy podebrałes to imie z książki Warcraft, dobre posuniecie i nie ma błędów. Masz u mnie plus. 🙂
|
|
Post #3
09 Jun 2006, 13:05
QUOTE Charakter: Zabójczy w walce, uważający, że walka to ostateczne rozwiązanie, najpierw myślący potem atakujący moze napisz to po polsku ? co oznacza byc zabojczym w walce? co oznacza byc uwazajacym, co oznacza byc myslacym a potem atakujacym? moze sie przyczepie do tej wojny o Mroczne Wrota hmm przytaczasz nazwe krain ktore sa za Wrotami... wiec torche jakby sie pogubiles , no chbya ze zalozymy pare alternatywnych swiatow ( hehe serwerow 😛 ) brakuje mi troche przedstawienia charakteru postaci, ladnie napisane ale ... no wlasnie nie bardzo wiem kim jest ten przecietny ork 😊 ok zapraszam na irca ( po poprawce tego co zacytowalam ) |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |