📦 Tryb tylko do odczytu – prywatny serwer RPG-WoW «Mroczne Wrota» (~2006 r.)

Opis postaci Koqu - Paladyn Człowiek
« Wróć do forum  •  8 post(ów) w temacie
Post #1 08 Jun 2006, 20:05
Imie: Koqu
Klasa:Paladyn
Rasa:Człowiek
Wzrost: 195 cm
Waga: 87 kg
Włosy: Białe(siwe)
Oczy: zielone
Karnacja: lekko ciemna
Wiek: nikt tego nie wie

Opis:
Wysoki, postawny mężczyzna, o siwych włosach i przenikliwym, wciąż nieufnym spojrzeniu. Ma szramę ciągnącą się przez pół twarzy.

Od dziecka byłem wychowywany według surowych zasad moralnych. Mój ojciec - kowal był postacią powszechnie szanowaną w wiosce, której nazwy nikt już nie pamięta. Matka zginęła gdy miałem 5 lat. Nawet nie wiem w jaki sposób. Miałem dwóch braci, młodszego i starszego. Starszy brat bardzo szybko się usamodzielnił i zaczął pomagać ojcu przy pracy. Cały mój czas poświęcałem opiece nad młodszym bratem, który, tym sposobem, stał się najbliższą mi osobą.
W wieku 20 kilku lat byłem już znanym w okolicy wojownikiem. Czasami ta "sława" sprowadzała na mnie kłopoty. Wiele osób uważało mnie za kogoś bogatego (co było nieprawdą). Urządzali na mnie zasadzki, atakowali, gdy przechodziłem przez las. Stało się to dość męczące. Tak więc postanowiłem wyruszyć w podróż. Wędrowałem przez wiele dni i nocy, gdyż nie posiadałem konia. Oprawcy z rodzimej wioski dali sobie spokój ze śledzeniem mnie po jakichś trzech dobach. W końcu dotarłem do bram jakiegoś nieznanego mi ludzkiego miasta. W celu zdobycia pieniędzy okradałem miejscowych wieśniaków w tawernach. Było to zajęcie stosunkowo łatwe (miejscowi lubili popić) i dawało duże zyski. Pewnego dnia ktoś chwycił mnie za rękę, gdy próbowałem okraść kolejnego człowieka. Tak oto spotkałem osobę, która towarzyszyła mi przez następne pół roku. Był to Paladyn. Nauczył mnie dobrej walki i czarów. Pokazał mi świat, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. Traktował mnie jak syna. Biedak był już stary, spodziewał się, że niedługo umrze. Od dawna szukał kogoś, komu przekazałby swoją widzę. Jakiegoś dnia zapytałem go "Dlaczego ja? Dlaczego właśnie ja?" Odpowiedział, że mam dobro w sercu i że nie mógł patrzeć, jak taki ktoś marnuje się. Ten człowiek wyznaczył mi ścieżkę całego życia. Ścieżkę dobra. Po pewnym czasie postanowiłem wracać do domu. Gdy już dotarłem, okazało się, że mój młodszy brat wyruszył aby mnie odnaleźć. Cóż, nie miałem wyboru, ruszyłem jego śladami. W czasie drogi nabawiłem się mojej blizny na twarzy. Zostałem zaatakowany przez wilka. Długo z nim walczyłem. W końcu ogromna bestia padła, raniona moim młotem. Wtedy dostrzegłem, że nie był to zwykły wilk. Jego futro było bardziej srebrne, niż szare. W jego zielonych oczach widziałem jakiś błysk, jakieś przesłanie. Zlitowałem się nad tym zwierzakiem i puściłem wolno. Po paru sekundach, stworzenie zniknęło w oparach mgły. Przeżywałem wiele przygód i stoczyłem wiele walk, nim natrafiłem na trop brata. Niektórzy widzieli jak zmierza w kierunku morza, inni mówili że w góry. Nad wyszukiwaniem dobrego śladu upłynęły mi kolejne 3 lata życia. W końcu udałem się w kierunku dzikich, górskich puszcz. Znajdywałem obozy, wypalone ogniska, ślady koni. Uważałem, że jestem na dobrym tropie i już niedługo odnajdę brata. Myliłem się... Jakiż byłe głupi, że niewłaściwie rozpoznałem tropy. Wepchnąłem się w sam środek bandy orków. Bardzo szybko powalili mnie na ziemię. Związali mnie i wzięli ze sobą do jakiegoś miasta orków. Mury, zbudowane były z jakiegoś obcego mi materiału. Nie wiem, czy był to metal, czy może kamień. Nie miałem czasu długo nad tym myśleć, gdyż w tym momencie jeden z nich kopnął mnie w plecy. Oprócz mnie widziałem tylko jednego człowieka. Myśleli chyba, że jestem jakimś szpiegiem. Przesłuchiwali tygodniami. Gdy pewnej zimnej nocy usłyszałem przeraźliwy krzyk tamtego mężczyzny, postanowiłem wydostać się z stamtąd. W końcu, wykorzystując ich głupotę, udało mi się zbiec. Przedzierając się przez lasy wróciłem do punku wyjścia, do miasta w którym zaczynałem poszukiwania. Mam nadzieję, że teraz pójdzie mi lepiej...

Znowu pomógł mi mój mentor. Znalazł mnie pod murami miasta ludzi. Zabrał mnie do swojego namiotu. Gdyby nie on, najprawdopodobniej zginąłbym. W jego szałasie dostrzegłem srebrnawe futro wilka. Czyżby to on? Ale po co? On chyba dostrzegł, o czym myślę. Powiedział, że to była próba. Chciał sprawdzić, czy zabiję tego. kto usiłował zabić mnie. Na początku byłem wściekły. "Przecież mogliśmy sie pozabijać" - krzyknąłem. On, zajęty codziennymi czynnościami, zupełnie mnie zlekceważył. Był jak w transie. Uznałem, że musze jeszcze wiele przemyśleć. I chyba o to mu właśnie chodziło. O refleksję nad samym sobą.

Teraz wyruszyłem nad morze. Nie zaprzestanę poszukiwań. Odnajdę brata. Ku mojemu zaskoczeniu, dość łatwo i szybko dotarłem nad morze. Wsiadłem na statek, płynący na pewną wysepkę. Jakiś marynarz w tawernie w dokach powiedział, że widział osobę odpowiadającą mojemu rysopisowi. Może chodziło mu tylko o pieniądze? Zobaczymy. Jak sie okazało, teraz dopiero wpadłem w niezłe tarapaty. Jak byłem bardzo mały, opiekunka opowiadała mi o statku widmo. Głupie gadki dla małych dzieci? Niekoniecznie. Statek pełen był nieumarłych. Walenie w nich młotem nic nie dawało. Użyłem wtedy jedynego czaru, jaki pamiętałem. Aury życia. Jakież było moje zdziwienie, gdy wszyscy nieumarli w jej zasięgu rozsypali się w kupkę popiołu. Dało mi to czas na ucieczkę. Spuściłem szalupę na powierzchnię wody i wycieńczony, dopłynąłem do brzegu.
Gdzie mam teraz szukać.
Post #2 08 Jun 2006, 20:22
QUOTE
Po strasznych bitwach stoczonych z potworami, niestety Axtozem poleglległ w bitwie.

😐
QUOTE
Po strasznych przypadkach i koszmarnych przygodach,jakie przeżyli na wyspie,Koqu i jego towarzysze zbiegli na poludnie

🙂
QUOTE
Po bitwie wrocili do krola juz w trojke,a nie w czworke.

🤔


Miny wyraża wszystko
A tak poważnie jest pełno niedociągnięć, źle zbudowanych zdań. pełno błędów. Opis strasznie okrojony. Wygląda tak jak gdyby przeszedł cenzurę. Sam pomysł na opowiadanie jest dobry ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Król miał tam tych 12 najlepszych, to po jaką cholerę kazał im między sobą walczyć? Skazywać ich na daremną śmierć. Śmieszne.…







"Wszyscy jesteśmy winni, czas jest katem a katem jestem ja"




Post #3 09 Jun 2006, 12:53
QUOTE(Koqu @ Jun 8 2006, 09:05 PM)
Opis:
Wysoki, postawny mężczyzna, o siwych włosach i przenikliwym, wciąż nieufnym spojrzeniu. Ma szramę ciągnącą się przez pół twarzy.
[right][snapback]17292[/snapback][/right]


Jak dla mnie nie jest to imponujący opis, tym bardziej że dalsza część też do świetnych nie należy... no ale lecim dalej

QUOTE(Koqu @ Jun 8 2006, 09:05 PM)
Mój ojciec - kowal był postacią powszechnie szanowaną w wiosce, której nazwy nikt już nie pamięta.
[right][snapback]17292[/snapback][/right]


Tu mały błąd techniczny ... 'nazwy' ? ja bym tu raczej powiedział 'imienia'

QUOTE(Koqu @ Jun 8 2006, 09:05 PM)
W wieku 20 kilku lat byłem już znanym w okolicy wojownikiem.
[right][snapback]17292[/snapback][/right]


Wiesz... mógłbyś rozwinąć dzieciństwo. Pozatym, skoro spędzałeś cały czas z bratem, kto nauczył Cię walczyć? Przez sen się nauczyłeś?

QUOTE(Koqu @ Jun 8 2006, 09:05 PM)
Czasami ta "sława" sprowadzała na mnie kłopoty. Wiele osób uważało mnie za kogoś bogatego (co było nieprawdą). Urządzali na mnie zasadzki, atakowali, gdy przechodziłem przez las etc.
[right][snapback]17292[/snapback][/right]


Czy wojownik musi być bogaty? Pozatym skoro wiedzieli ze taki z ciebie chojrak, to czemu atakowali? Nie bali się?

QUOTE(Koqu @ Jun 8 2006, 09:05 PM)
Był to nie czarodziej, nie wojownik, ale ktoś pomiędzy.
[right][snapback]17292[/snapback][/right]


Ekhm... nie będe dodawał dalszej części ... ale kto to był? pr0 ?

Przeczytąłem całe ale nie chce mi się dalej poprawaić.

Fabuła : -4 ( czemu nie więcej? 'matka umarła' i do tego troche oklepana)
Ortografia : -5 ( widać że w wordzie pisane )
Opisy : 2 (wsumie ich prawie nie było ... co mi da 'kolor stworzenia'? )
Styl : -3 ( też słabiutko)

Wykonanie :
Wiesz... ogół oceniam na -3 a jako że znam Twoje zdolności to dam +3.
Tak czy siak opowiadanie poniżej oczekiwań.

Popraw albo napisz nowe ale tak czy siak jestem troche na + ... lepsze to niż na -
KEt
Post #4 09 Jun 2006, 13:27
QUOTE
W wieku 20 kilku lat byłem już znanym w okolicy wojownikiem. Czasami ta "sława" sprowadzała na mnie kłopoty. Wiele osób uważało mnie za kogoś bogatego (co było nieprawdą). Urządzali na mnie zasadzki, atakowali, gdy przechodziłem przez las etc. Stało się to dość męczące. Tak więc postanowiłem wyruszyć w podróż.


hmm to ty ofiara losu byles? i skad ta opinia to twoim bogactwie?

QUOTE
Był to nie czarodziej, nie wojownik, ale ktoś pomiędzy.

mutant?

QUOTE
"Dlaczego ja? Dlaczego właśnie ja?"

to takie popularne pytanie czy tez czytales Eddingsa?

QUOTE
Przeżywałem wiele przygód i stoczyłem wiele walk

hmm ja tam niedowiarek jestem pewno sciemniasz , siedzials w knajpie okradales przybyszow i chlales ile popadnie

QUOTE
W końcu udałem się w kierunku dzikich, górskich puszcz.

hmm gorska puszcza? nie jestem expertem od roslinek ale hmmm

QUOTE
W końcu, wykorzystując ich głupotę, udało mi się zbiec.

znaczy ze co wykorzystales?



mmm poza tym to nawet sie kupy trzyma , ale zawsze mnie zastanawia czemu preferujecie pismo blokowe? piszecie jednym ciagiem , zle sie to czyta i ni jak nie widac nowego watku.... straszne eh

zapraszam na irc po poprawkach
Post #5 09 Jun 2006, 18:21
Poprawiłem troche, jeżeli chodzi o to czy czytałem Eddingsa, to nie czytałem tego.
co do: "W końcu, wykorzystując ich głupotę, udało mi się zbiec.
znaczy ze co wykorzystales?" chodzi o to ze byłem przebieglejszy 😊

"Przeżywałem wiele przygód i stoczyłem wiele walk" po tym jak okradałem pijaków 😮
wyryuszyłem w podróż 😎

Post #6 10 Jun 2006, 09:29
[center]TAK[/center]

Opowiadanie nawet ciekawe, chociaż ma kilka niedopatrzeń, np. jak znalazłeś się w krainie, do której wchodzi się Mrocznymi Wrotami? Cel twojej podróży niby oklepany- szuka kogoś z rodziny, mimo to nadal czyta się ciekawie. Poza tym nie powinieneś pisać w opowiadaniu cyfr, tylko wyrażać je słowami. Mówiłem ci, wklej to do WORDa! Paladyn nie pisze się z dużej litery, ani przez dwa "l". To po prostu nazwa, jak żołnierz, czy wojownik. Miałeś błędy, mimo to jestem na "Tak". Ale POPRAW te błędy.

[QUOTE]Imie: Koqu[/QUOTE]Lit.- Imię

[quote]Matka zgineła gdy miałem 5 lat.[/quote]Ort.- zginęła
Styl.(?)- pięć

[quote]gdy próbowałem okrać kolejnego człowieka.[/quote]Lit.- okraść

[quote]która towarzyszyła mi przez następne poł roku.[/quote]Lit.- pół

[quote]jakego nigdy wcześniej nie widziałem.[/quote]Lit.- jakiego

[quote]Od dawna szukał kogos[/quote]Lit.- kogoś

[quote]że mam dobro w sercu i że nie mogł patrzeć[quote]Lit.- mógł

[quote]Ten człowiek wyznaczył mi ściężkę całego życia. Scieżkę dobra.[/quote] 2xLit.- ścieżkę

[quote]Wtedy dostrzeglem[/quote]Lit.- dostrzegłem

[quote]stworzenie znikneło w oparach mgły[/quote]Lit.- zniknęło

[quote]Nad wyszukiwaniem dobrego śladu upłyneły mi kolejne 3 lata życia.[/quote]Lit.- upłynęły
Styl.- trzy
Styl.- Nad poszukiwaniem śladu brata upłynęły mi kolejne trzy lata życia.

[quote]Wepchnąłem się w sam środzek bandy orków.[/quote]Lit.- środek

[quote]Związali mnie i wzięli ze sobą do jakiegoś maiasta orków.[/quote]Lit.- miasta

[quote]gdyż w tym momenice jeden z nich kopnął mnie w plecy. [/quote]Lit.- momencie

[quote]Gdy pewnej zimnej nocy usłyszłem przeraźliwy krzyk tamtego mężczyzny, postanowiłem wydostać się z tamtąd.[/quote]Lit.- usłyszałem

[quote]W jego szłasie dostrzegłem srebrnawe futro wilka.[/quote]Lit.- szałasie

[quote]Chciałsprawdzic[/quote]Lit.- sprawdzić

[quote]Przecież mogliśmy sie pozabijać[/quote]Lit.- się

[quote]Jak sie okazało[/quote]Lit.- się

[quote]Głupie gadki dla małych dzici?[/quote]Lit.- dzieci

[quote]dopłynełem do brzegu.[/quote]Ort.- dopłynąłem
Post #7 10 Jun 2006, 09:40
Dobrze, błędy poprawione coś jeszcze??
KEt
Post #8 10 Jun 2006, 21:27
zapraszam jutro na irc

  Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026