|
Post #1
09 Jun 2006, 18:02
Rasa: Orc
Klasa: Hunter Imię: Panward Charakter: Silny, odważny, nie ma wielu przyjaciół, typ pustelnika, bohaterski ,nie boji się wyzwań Wygląd: Włosy: Irokez koloru czarnego. Oczy: Zielone. Kły: Długie i ostre. Sylwetka: Muskularna. Historia: Obudziłem się w jaskini. Tak z pewnością była to jaskinia a może jakaś grota tak czy siak nic nie pamiętam, straciłem pamięć, byłem tylko odziany w bluze i sppodnie, moja zbroja musiała się rozwalić gdy coś we mnie... Zaraz coś w mojej głowie mi mówi, że to wina jakiegoś kamienia. Jednak nie byłem pewny. W oddali słychać było tylko plusk wody….kap…kap. Czy to możliwe, że zostałem pokonany w uczciwej walce ja wielki Panward. Próbowałem się podnieść jednak ból był niedo zniesienia tak coś sobie przypominam wielka bitwa pod Mrocznymi Wrotami. Tak teraz pamiętam przynajmniej jakąś jej część. Z jednej strony my orkowie nieustraszeni, budzący grozę siłacze. Z drugiej olbrzymy i elfy. Ich katapulty, szum spadających jak grad strzał i ten ryk. Tak patrzyłem teraz oczami jakiegoś innego orka, oglądałem te bitwę jeszcze raz. Nagle zobaczyłem siebie szedłem na czele armii i obcinałem głowy każdemu elfowi który nadział się na mój topór. ŁUP!!!!. Elfy wystrzeliły z katapult głazy i ugodziły w mój oddział. Natychmiast mój oddział został roztargniony ja zleciałem z góry i odbijając się od pojedynczych skał wpadłem do jaskini. Ból powoli mijał postanowiłem wstać i podpierając się patykiem dojść do siebie. Nietrwało to długo bo do jaskini wbiegła postać ork. Tak to był ork wielki z mieczem i tarczą. Powiedział: -Z kąt ty tu. Nieważne choć musimy uciekać straciliśmy nasz posterunek elfy mają przewagę liczebną. Pomógł mi się podnieść i wyszliśmy z jaskini. Przed jaskinią czekał powóz z czterema końmi. Wszedłem na niego dzięki pomocy jakiegoś innego orka. Rzekł do mnie: -Uciekaj z innymi!!! Natychmiast!!! -A co z Mrocznymi Wrotami??. Odparłem -Tym się teraz nie zajmuj. Uciekaj! Z wielką niechęcią złapałem za sznury i dałem koniom komendę WIO!!! Konie ruszyły wraz z innymi pasażerami odjechałem ku Durotarowi… Po dotarciu na miejsce natychmiast zajął się mną jakiś lekarz. Gdy wreszcie w pełni sił przechadzając się i martwiąc co się stało z orkami na polu walki nadjechała kolejna karawana. Wysiadł z niej wielki ubrany w skórę z tygrysa ork spytałem go: -Kim jesteś?? On odparł z obrzydzeniem. -To ja Lord Rikodar generał hordy. Jak to nie poznajesz mni… nie dokończył bo tuż zanim wleciała strzała i wbiła się w pień drzewa. Do strzały był przywiązany liścik napisany po elficku. Szybko sprowadziliśmy tłumacza a on błyskawicznie przetłumaczył go oto jego treść: Generale Rikodar mamy waszych dowódców żeby ich odzyskać musicie przyjąć nasze wyzwanie. Nasz wojownik przeciwko waszemu walka na śmierć i życie. Jeśli wy wygracie to zabierzecie swoich dowódców i wrócicie do domu nalegam jednak żebyście przyjęli wyzwanie chyba, że śmierć waszych dowódców was nie obchodzi!!! PS: Spotkanie na naszym starym polem walki. Pod Mrocznymi Wrotami. To pułapka rzekłem jeśli pójdziemy to nas zabiją. Tak z pewnością to zrobią, ale nasi dowódcy bez nich nasza armia nie wytrzyma zbyt na polu walki – odpowiedział Rikodar. - Wiem ty pójdziesz walczyć jesteś doskonałym wojownikiem i tylko ty możesz ich ocalić. -JA!!! To troche za pochopne posunięcie generale. A jeśli przegram? Odpowiedziałem -To będzie koniec nas wszystkich bo obrana zarówno jak i armia Durotaru bez dowódców nie da rady. Z oburzeniem odparł półgłosem Rikodar. -Ok. zrobię to. Podejmę wyzwanie elfów. Zgodziłem się. Natychmiast wyruszyliśmy. Podczas podróży zastanawiałem się czy na pewno wiem co robię. Na pewno wojownik elfów będzie potężny, i na pewno to pułapka, jednak życie jednego orka jest niczym wobec całego dowództwa. Po dotarciu na miejsce wyskoczyłem odziany w złotą zbroje z mieczem w ręku. Lekko pod denerwowany wszedłem na środek polany. Po chwili jakaś elfka zeskoczyła z drzewa wyjęła miecz a tuż za nią z ciemności lasu wyłoniła się cała elfia armia razem z zakutymi w łańcuchy naszymi dowódcami. Elfy krzyczały coś w rodzaju: -VERESSA, VERESSA. Tak brzmiało chyba imię owej wojowniczki. Rozpoczęliśmy walkę zamachnąłem się i uderzyłem z całej siły w stronę elfki. Ona zrobiła unik i próbując mi wbić swój miecz w mój brzuch zrobiła szybkie cięcie. Odparłem je i ściąłem elfce głowę tak, że poturlała się po trawie i spoczęła gdzieś w trawie. Tak wygrałem powinienem być dumny, ale nie byłem czekałem na ruch elfów. W końcu wyszedł na środek elf i coś odpowiedział. Co jak się dowiedziałem już po sprawie od tłumacza brzmiało tak: -Wygrałeś brutalny wojowniku. -Lecz my jeszcze nie wypuścimy twoich dowódców. Nie!! Zatrzymamy ich bo teraz schwytaliśmy i was. -GIŃCIE!! Ale my byliśmy przygotowani na taką sytuację nasze trole włócznicy cisnęli w elfa włóczniami tak, że ten wbił się w drzewo. Ja już po kolei uwalniałem naszych i zabijałem każdego elfa który mi się nawinął pod miecz.. Nasza armia uderzyła tym razem my byliśmy górą nasi dowódcy z radościom poprowadzili nasze armie do zwycięstwa. Ostatniego elfa zabił Rikodar podcinając mu szyję. Tak nie tylko mieliśmy naszych dowódców ale też droga do wrót stała dla nas otworem. Co znajdziemy za Mrocznymi Wrotami, czy czeka nas tam śmierć, a może jakaś nieznana czekająca na odkrycie krajna czas pokaże. |
|
Post #2
12 Jun 2006, 13:01
[center]TAK[/center]
[center](koniecznie poprawić!!!)[/center] Zacznijmy od tego, że orki nie mówią "Ok"... Ani nie są odziane w bluzę (bluze?), może w koszulę? Ten powóz z czterema końmi- oni go ukradli, czy skąd orkowie mięli konie? Poza tym cztery konie to chyba już nie powóz, a kareta. Taka mała rzecz- na początku piszesz, że wozem odjechałeś do Durotaru (wg mnie już jesteś za Mrocznymi Wrotami), a na końcu zastanawiasz się co spotka was za Mrocznymi Wrotami. Ta sprawa po pojedynku... Wiem KEt, niekoniecznie każdy elf musi być szlachetny itp., no ale bez przesady, nie cała armia złych elfów podstępem zaatakowała szlachetnych orków... Nie będę tu wypisywał, aczkolwiek często nie dawałeś przecinków, albo dałeś o jeden wykrzyknik lub kropkę za dużo. Trochę za krótki opis walki, ale cóż... Jest dużo błędów, popraw je (edytując swój post, a nie robiąc nowy temat) i napisz, że poprawiłeś, wtedy masz moje "Tak". QUOTE nie boji się wyzwań Ort.- boiQUOTE byłem tylko odziany w bluze i sppodnie Lit.- bluzęLit.- spodnie QUOTE Próbowałem się podnieść jednak ból był niedo zniesienia tak coś sobie przypominam wielka bitwa pod Mrocznymi Wrotami Ort.- nie doQUOTE Elfy wystrzeliły z katapult głazy i ugodziły w mój oddział. Natychmiast mój oddział został roztargniony ja zleciałem z góry i odbijając się od pojedynczych skał wpadłem do jaskini. Powt.- moich ludzi, oddziałStyl.- rozbity QUOTE Nietrwało to długo bo do jaskini wbiegła postać ork Ort.- Nie trwałoQUOTE Z kąt ty tu Ort.- SkądQUOTE To troche za pochopne posunięcie generale Lit.- trochęQUOTE Lekko pod denerwowany wszedłem na środek polany Ort.- podenerowany |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |