|
Post #1
13 Jun 2006, 11:34
Imie: Matward
Rasa: Troll Klasa: Wojownik Wygląd: Oczy: Ciemne. Włosy:Białe-szare na jerza Sylwetka: Lekko umięśniona. Wzrost: 250cm Waga: ok, 80kg Charakter: Brutalny, porywczy, najpierw czyni później myśli, ma mało przyjaciół ale nigdy nie zostawia ich w potrzebie, nie boi się wyzwań, zawsze gotów do akcji. Historia: A więc była to wietrzna jesień...Rodzina prostych, handlarzy wracała z podróży do Orgrimar. Na tą niewielką rodzinęTrolli składało się 2 mężczyzn, jedna kobieta i dziecko. Matka nie rozstawała się z dzieckiem o dumnym imieniu Matward nadanym mu przez wielkiego wojownika Orców którego zwali Artega. Bardzo kochała swojego młodszego potomka. Wiedziała, że kiedyś zostanie kimś wielkim więc go strzegła jak oka w głowie. Z jakiegoś dziwnego powodu dało się zauważyć u dziecka zamiłowanie do zwierząt. Również najróżniejsze stworzenia nie obawiały się do niego podejść. Mały troll wykazywał niezwykłe zdolności jak na swój wiek. Był niezwykle sprytny i odważny. Miał mocne, giętkie ciało. . Potrafiło bardzo celnie rzucać i dostrzegać rzeczy z dużej odległości. A najdziwniejsze były jego włosy, miały kolor szaro biały. Było to zadziwiające. Podróżni strudzeni wielodniową wyprawą, zatrzymali się niedaleko RazorHill. Rozłożyli obóz i rozpalili ognisko by odstraszyć możliwe ataki zwierząt. Ogień służył również w swój najprostszy sposób czyli dając ciepło rodzinie. Niestety czasy były bardzo trudne z powodu panującej suszy. Nasilały się ataki zwierząt z tego powodu, że roślinożerne stworzenia na które normalnie polowały nie miały pożywienia i umierały. Mięsożercy nie mając co jeść atakowali wędrowców w poszukiwaniu jedzenia. Tak więc trolle ułożyły się do snu by odzyskać siły do dalszej podróży. Niestety nieubłagana natura nie oszczędziła ich. Nocne wiatry zgasiły ognisko i wokół obozu zapanowała całkowita ciemność. Nie było nic widać. Dziecko zauważyło wyłaniające się z ciemności ślepia bestii. Zaczęło krzyczeć lecz zmęczeni rodzice spali jak kamień i nie słyszeli dziecka. Na jego oczach bestia w mgnieniu oka zabiła matkę, a następnie rozprawiła się z resztą rodziny. Matward widział tylko złote ślepia i słyszał krzyki swojego brata który właśnie został zabity. Nie mógł nic na to poradzić, bestia w tej chwili skierowała ślepia w stronę dziecka. Zatrzymała wzrok na chwilę na jego oczach, poczym odeszła. Nie wiadomo czy uznała chłopca za niegodny posiłek, czy wyczuła w nim cos specjalnego. Matward nie miał już sił krzyczeć. Zabrakło mu tchu w piersiach. Wiedział że musi się zemścić, nieważne jakim kosztem. Zdecydował, że wytropi bestię i zabije ją. Gdy nastał ranek i zaczęło się rozjaśniać dziecko nadal patrzyło niemo na miejsce krwawego ataku nieznanej bestii. Na szczęście a może na nieszczęście wojska Ludzi którzy wkroczyli na teren Kalimdoru znalazły Matwarda i zrobiły z niego niewolnika. Wtedy poznał rasę ludzką i ich okrucieństwo. Dziecko przeżyło lecz dostało się w niewolę. Dzięki swojemu wrodzonemu sprytowi i odwadze Matwarda znalazł plan jak uciec z obozu odrażających ludzi. Chłopak zaganiany był do ciężkiej pracy w kuźni, początkowo tylko pomagał nosząć to i owo dla kowali, lecz op pewnym czasie kował chciał sprawdzić czy trolle są inteligentne i można je czegoś nauczyć, czy są niedorozwinięci. Matward spędzał następne dnie patrząc jak kował tworzy kraty. Patrzył jak przymocowuje się do nich zawiasy i robi drzwi. Zauważył również że jego klatka w której go trzymano po zmroku jest zrobiona właśnie z tego rodzaju krat. Podpatzrył starannie jak kowal zakłada drzwi na zawiasach pewnej zkrzynki. Wiedząc już jak można się uwolnić z klatki zaczął obmyślać plan kiedy dokonać ucieczki. Następnego dnia kowal nie domyślił się że Matward dzięki nabytym umiejętnościom może się uwolnić. Chłopak zwędził po drodze mętalowy pręt z kuźni gdy prowadzono go do jego klatki. Miał szczęście ponieważ tej nocy ludzie użądzili sobie wielką ucztę i nie zwracali uwagi na Matwarda. Gdy już pociemniało użył prętu, który ukradł jako dźwigni i zdjął drzwi klatki. Bez zastanowienia w, którą stronę uciekać pognał przed siebie. Był to błąd ponieważ nie wiedział co go może czekać tam gdzie się udaje. Dziecko długo podróżowało samotnie po lasach, żywiąc się jagodami i czym tylko mogło. Wychudło, straciło część zmysłów z powodu osamotnienia i wycieńczenia. Matward na skraju śmierci leżącego na polanie w lesie znalazł samotny myśliwy. Zaopiekował się dzieckiem lecz w zamian oczekiwał od niego pomocy we wszystkim czego będzie żądał. Matwad uczył się w używania łuków, jednoręcznych toporków i tarczy. Dni mijały na szkoleniu i poznawaniu typów bestii i zwierząt oraz ich zachowania. Wkrótce chłopiec wyrósł na doskonałego, mężnego i honorowego myśliwego. Żył w zgodzie z naturą, lecz nie zapomniał ataku na jego rodzinę. Wciąż zemsta była jego głównym celem w życiu. Stary myśliwy który zaopiekował się Matwardem kazał nazywać siebie Mistrzem Darkstar. Nigdy nie wpuszczał chłopca do pewnego pokoju w chacie. Kategorycznie zabronił mu tam wstępu. Chłopiec kierowany ciekawością co też może skrywać ta izba wszedł do niej. Jego oczom ukazał się wielki pokój, w którym zauważył wspaniałą mocną, mailową zbroje. Patrząc na nią wydawało się że powinien być ubrany w nią jakiś legendarny wojownik. Aż emanowała nieznaną energią. Hełm znajdujący się na podeście przerażał swoim wyglądem. Było to dzieło mistrzowskie dzieło jakiegoś kowala. W ogromnej gablocie leżał potężny, piękny ozdobiony runami łuk wraz ze zdobionym szlachetnymi kamieniami jednoręcznym toporkiem. Jego ostrze jaśniało zadziwiającą czerwoną poświatą. Można by się spodziewać że jego właściciel zwyciężył nim wiele walk i zadał tyle ciosów że stal przybrała „krwisty” kolor. Tarcza wisząca na ścianie dopełniała cały strój. Nie była zrobiona z metalu. Wytworzono ją z jakiegoś zielonego minerału. Nie była w żaden sposób ozdobiona, jeśli nie liczyć czarnej obwódki tarczy i zmieniającego kolor znaku na środku tarczy. Matward uznał że nie powinien niczego dotykać ponieważ nie zna ani właściwości ani mocy ukrytych w tych przedmiotach. Szczególnie bał się dotknąć łuku. Wydawało się że runy wyryte na jego drzewcu dają mu życie. Ten komplet składający się ze zbroi, dwóch broni i tarczy był wymarzonym wręcz ekwipunkiem dla każdego myśliwego. W chwili gdy Matward skończył przyglądać się łukowi dostrzegł małą złotą szkatułkę leżącą na półce wydrążonej w ścianie. Na jej wieku wyryty był symboliczny obraz smoka. Matward nie mógł się powstrzymać i otworzył pudełko. Jego oczom ukazała się rzecz której nigdy nie spodziewał się zobaczyć. Była to łuska najgroźniejszej znanej mu bestii o której czytał w księgach swojego mistrza. Tą bestią była smoczyca, którą nazwano Onyxia. Dowiedział się wtedy że wielu śmiałków próbowało ją zgładzić lecz jak dotąd żadnemu się nie udało. Nagle do komnaty wszedł mistrz Darkstar. Chłopak dorównujący już wzrostem i budową ciała nauczycielowi przestraszył się. Ukłonił się przed mistrzem głęboko i przeprosił za to że wbrew jego zakazowi wszedł do tej komnaty. Lecz nauczyciel nie wyglądał na rozgniewanego. Był wręcz zadowolony. Matward spojrzał ze zdumieniem na oblicze swojego pana i był na tyle śmiał, że zapytał czemu się nie rozgniewał z powodu złamania jego rozkazu. Mistrz opowiedział mu o jego historii i przygodach. Okazało się że jest legendarnym myśliwym, do którego należy zbroja oraz bronie znajdujące się w tej konacie. Dowiedział się również że te przedmioty są dziełem pradawnej istoty która stworzyła je dla niego z nieznanego powodu. Jego nauczyciel jako jedyny zdołał przy pomocy tej zbroi i łuku zranić Onyxię i ujść z życiem. Na dowód swojego męstwa zabrał ze sobą łuskę smoczych. Opowiedział mu również o przepowiedni którą dostał od starego mędrca. Zawierała ona informację o tym że ta zbroja jest przeznaczona tylko największym wojownikom i jeśli ktoś nie jest jej godzien nie powinien jej dotykać jeśli nie chce zginąć w śmiertelnych katuszach. Darkstar postanowił czekać na następnego który będzie godzien tej zbroi i broni. Zamknął przedmioty w komnacie i rzucił na nią zaklęcie. Magiczną barierę mógł przejść tylko jedna żyjąca istota. Wybraniec otrzyma tą zbroję na własność i będzie miał obowiązek przekazania jej następnemu wojownikowi godnemu jej odziania. Matward zdumiał się że to właśnie on został wybrany spośród tylu istot. Jednak mistrz powiedział mu że jeszcze nie jest na tyle rozwinięty by ją odziać. Obiecał mu że otrzyma ją gdy udowodni że jest godzien. Uczeń Darkstara postanowił trenować i nabierać doświadczenia by być godnym. Lecz nie zdobędziesz należytego doświadczenia strzelając do królików. Matward uznał ze to czas by opuścić mistrza i wybrać się w podróż decydującą o jego życiu. Mistrz zezwolił na opuszczenie go i obiecał że będzie czekał na jego powrót. Matward ostatni raz rzucił okiem na magiczne przedmioty, zebrał przedmioty potrzebne do podróży i odszedł. |
|
Post #2
13 Jun 2006, 11:43
ORKOW
zapraszam na irc ( i nie wychodz bo nigdy nie zdaze odpowiedziec ) |
|
Post #3
14 Jun 2006, 11:50
|
|
Post #4
14 Jun 2006, 13:08
dziekuje, a z userem zemy sie juz pozegnali
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |