|
Post #1
15 Jun 2006, 06:01
Nazywałem się Koxkill. I opowiem wam, kim byłem i jak się stałem tym, czym jestem teraz. Wszystko zaczęło się w Lordaeronie niedługo po tym jak Kel'Thuzad powrócił z Northrend wysłany przez Króla Lisza by założyć Kult Potępionych. Byłem wtedy młodym (jak by teraz czas miał dla mnie jakieś znaczenie) i naiwnym magiem. Szkoliłem się w Akademii Magii w Dalaranie. Nie byłem za wysoki a budową ciała tez nie miałem się, co szczycić.Długie czarne włosy i brązowe oczy sprawiały jak reszta mojego wyglądu ze nie wyróżniałem się spośród innych młodych adeptów tamtych czasów. Jak juz mówiłem byłem młody, nie miałem pojęcia na temat walki i sztuki wojennej. Studiując księgi dowiadywałem się o krwawej przeszłości, jaką była obciążona nasza kraina. Po paru latach studiów stałem się magiem 1-szego kręgu i miałem troszkę więcej ze tak to powiem "swobody ruchu" i wiedzy na temat zaklęć i mikstur, które wręcz uwielbiałem przyrządzać. Zawsze podziwiałem Thuzada, był dla mnie kimś wyjątkowym , był moim idolem. Chciałem być taki jak on. Był dla mnie prawie jak drugi Ojciec. Z pewnych źródeł wiedziałem ze interesował się on zakazana dziedzina magii nekromancja. Zdawałem sobie sprawę ze to naprawdę niebezpieczna "działka" i ze "zabawa" w te "klocki" to juz nie przelewki. Mimo wszystko w ukryciu przed znajomymi sam zacząłem zgłębiać tajniki "nieśmiertelności". Któregoś pięknego wieczora przechadzając się po ulicach Dalaranu a było to juz jakiś czas po powrocie Kel'Thuzada przeszedłem przed pewna karczmą . Miała ona śmieszna nazwę "Ciemnica". Pomyślałem ze wstąpię i napije się czegoś mocniejszego. Po prostu uwielbiałem, kiedy procenty uderzały mi do głowy. W karczmie było dość ciemno i ponuro. Jedyne światło, jakie tam było to te dochodzące z otwartych okiennic i pozapalanych gdzieniegdzie świec. Mimo tego mrocznego klimatu było wyraźnie widać twarze ludzi, którzy tam siedzieli pijąc rożnego rodzaju wywary. Troszkę się zdziwiłem, ponieważ było raczej tłoczno jak na tak późna godzinę. Podszedłem do baru i zamówiłem duże piwko, po czym usiadłem przy stoliku i zacząłem się upajać jego goryczkowym smakiem. Niedaleko mnie siedziała grupka zakapturzonych ludzi, która przykuła na chwilkę moja uwagę ze względu na charakterystyczny ubiór i dziwne fanatyczne i takie jakby puste spojrzenie. Wszyscy byli ubrani jednakowo czarno czerwona szata sztylet przepity do pasa i kaptur zakrywający prawie cala twarz poza oczami . Skrywały one straszliwa prawdę, która miałem wkrótce zgłębić.
Zdziwiło mnie także to ze wszyscy wokół byli rozbawieni i czuć było atmosferę dobrej zabawy w powietrzu tylko CI zakapturzeni siedzieli tylko przy stoliku całkowicie poważni i skupieni. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy, jaka role odegrają oni w moim "życiu". Gdy tak siedziałem zauważyłem ze jeden z Nich przygląda mi się, co jakiś czas spod kaptura poczym odwraca galowe w dziwny nienaturalny sposób z powrotem w stronę swoich ""przyjaciół". Pamiętam ze Wtedy przeszedł mnie dziwny dreszcz i poczułem sie jakoś nieswojo. Przez przypadek dosłyszałem urywek ich rozmowy na temat jakiejś zarazy i plagi, która miała ogarnąć królestwo. Troszkę mnie to zaniepokoiło, ponieważ słyszałem już o tym ze jakaś niebezpieczna zaraza rozprzestrzenia sie gdzieś w królestwie, ale nie przywiązywałem do tego zbytniej uwagi. Byłem za bardzo zajęty swoimi sprawami w tym zgłębianiem czarnej magii. Nim zdążyłem sie obejrzeć jeden z nich stal juz przy moim stoliku a cala reszta tej "wesołej trupy" juz wyszła. Gość pojawił się z nikąd tak jakby sie teleportował! Omal, co nie oblałem się piwem. Zauważył to pewien krasnolud i zaśmiał się głupkowato, po czym umilkł i powrócił do picia swojego piwa. Zakapturzony stal tak i milczał. Gdy zapytałem sie go, w czym problem odpowiedział tylko:„jeśli chcesz poznać Kel'Thuzada i poznać tajemnice nieśmiertelności, choć ze mną" po czym wyszedł z karczmy. Bez zastanowienia wstałem poprawiłem szatę spiąłem włosy rzemykiem rzuciłem trochę złota na stół i ruszyłem za nieznajomym. Szliśmy tak uliczkami miasta w milczeniu już wtedy czułem ze może stać się coś nieprzewidywalnego ze "cos" wisi w powietrzu, więc przygotowałem dyskretnie zaklęcie kuli ognia. W końcu dotarliśmy do chaty znajdującej się jakieś dwa kilomerty od karczmy. W środku wydawało się być zwykłym mieszkaniem jakiegoś starego małżeństwa. Zakapturzony [ tak ich wtedy nazywałem, ponieważ nie zdradził mi swojego imienia mówiąc, że na wszystko jest czas i miejsce] po wejściu do środka udał się do sypialni poczym zwinął dywan odkrywając tym samym drewniana klapę. Po otwarciu mym oczom ukazały, sie schody w dol. nie byłem do końca pewien czy powinienem był tam schodzić, lecz chęć spotkania się z Kel'Thuzadem była silniejsza. Gdy zeszliśmy po schodach trafiliśmy do krótkiego ciągu korytarzy wyklutych w skale, na których końcu mym oczom ukazało sie duże pomieszczenie z pozapalanymi wszędzie świecami i pochodniami. Na środku tego pomieszczenia stała ta sama grupka ludzi, która widziałem w karczmie i ktoś jeszcze. Był ubrany inaczej niż oni! Jego szata miała kolor czerwony z zielonymi długimi rękawami. W reku trzymał długa laskę a na głowie miał czaszkę jakiegoś zwierzęcia nieznanego pochodzenia. Gdy mu się przyjrzałem nie mogłem uwierzyć własnym oczom! To był Kel'Thuzad we własnej osobie! Gdy podeszliśmy bliżej Zakapturzony pokłonił się mu szepnął coś tak ze nie dosłyszałem poczym odszedł do swych "znajomych". Arcymag zbadał mnie od góry do dołu, po czym przywitał lekkim ukłonem. Także sie ukłoniłem się i przyglądając mu się tak w milczeniu zauważyłem ze jest w nim cos dziwnego. Nie był juz tym samym arcymagiem, jakiego pamiętałem z czasów, gdy studiowałem na akademii. Jego oczy miały te samo spojrzenie, co u jego sług. Był także strasznie blady i zbliżając się do mnie poruszał się w troszkę nienaturalny sposób. Będąc już kilka kroków ode mnie zatrzymał się i zapytał, czemu tak bardzo chciałem go poznać, na co odpowiedziałem, iż od dzieciństwa go podziwiałem i tak jak on chciałem zgłębiać tajniki nekromancji. Lekki uśmiech, który pojawił się na jego twarzy wzbudził we mnie lekki niepokój. To, co powiedział potem przekroczyło moje najśmielsze oczekiwania. Zapytał czy nie zechciałbym dołączyć do jego kultu i stać się nieśmiertelnym. Przez chwile stałem jak wrośnięty w ziemię z szeroko otwartymi ustami wybałuszonymi oczami i totalnie nie wiedziałem, co powiedzieć. Zaczął opowiadać o Królu Liszu i jego armii nieumarłych, która rosła z każdym zabitym stworzeniem. Opowiedział mi także o pladze i całym planie Króla Lisza oraz o tym, kim się stał i jaka jest jego rola w tym wszystkim. Wszystko to wydawało się być niewiarygodne i niesamowite! Nie mogłem uwierzyć, ale mówił to z takim przekonaniem i zapalem... Gdy skończył doszło do ostatecznego wyboru, od którego zależała cala moja przyszłość. Logiczne było ze wiedząc tyle nie mogli mnie tak po prostu puścić wolno. Nie miałem za wiele opcji do wyboru, albo zginę i jeżeli wierzyć Kel'Thuzadowi przemienię się w bezmózgie zombie albo albo stanę się czymś więcej. Wiedziałem tez ze moja magia nie dorówna tej, jaka posiadał Kel'Thuzad, więc nie miałem wielkiego wyboru.Pozatym nie chciałem z nim walczyć. Przystałem na jego propozycje i przystąpiłem do inicjacji i bolesnej przemiany w nie umarłego warlocka... Mój świat nie był juz taki sam. Oddałem się pod "opiekę" i rozkazy króla lisza... Po przebudzeniu odrazu wydostałem się z sarkofagu, w jakim złożyli moje ciało, wstalem i nie mogłem uwierzyć! Nie byłem juz tym samym mężczyzna, co przed przemiana! Moja skora była pomarszczona a ciało strasznie zniszczone. Po chwili zauważyłem ze nie mam oczu a jednak widzę! Moje piękne długie włosy uległy przerzedzeniu!zemby prawie wszystkie powypadały!Niebyła to przemiana korzystna mojemu wyglądowi jednak zyskala na niej mą moc!Miałem wrażenie jak bym spal ze sto lat a ze swojego poprzedniego życia pamiętałem juz niewiele. Przepływała przeze mnie dziwna energia inna niż ta, która posiadałem przed przemiana studiując w akademii! W głowie miałem jeden wielki szum i nie mogłem zebrać myśli! Jedyne, co słyszałem to glosy. Ktoś mówił do mnie!Zdecydowanie niebylo to mile uczucie. Po czasie zorientowałem się ze nie może to być nikt inny jak Król Lisz! Nie chcąc słuchać tego niezrozumiałego ciągu głosów rozejrzałem się po pokoju, ale nikogo juz tu nie było i to raczej juz od Bardzo dawna!Wszystko pozostało na swoim miejscu, ale było obsypane Gruba warstwa kurzu i brudu. Zauważyłem ze ubranie, które było na mnie prawie totalnie uległo zniszczeniu, więc musiałem znaleźć cos by odziać te trupie ciało.Przeszukałem pomieszczenie i znalazlem jakies stare zszarzałe ubranie w kufrze obok sarkofagu. Po odpowiednim odzianiu się powolnym krokiem ruszyłem korytarzem ku górze. Jeszcze nie przyzwyczaiłem się do tego zdeformowanego ciała i ledwo szedłem. W głowie miałem dziwne uczucie chaosu wściekłości wręcz zła.Czulem ,tak jakby zimno mimo mojego ubioru i nie miałem czucia w kończynach mimo iż nimi poruszałem! Słowa wypowiadane przez króla lisza były niezrozumiale i o dziwo cichły z minuty na minutę. W końcu w mojej głowie zapadła cisza. Zacząłem się zastanawiać czy tak powinno być. Kel Thuzad powiedział wyraźnie ze będę pod kontrola Króla Lisza. Najwyraźniej się mylił... Gdy z trudem otwarłem kościstą ręką klapę z piwnicy nie mogłem ogarnąć swoja jaźnią tego, co ujrzałem! Dom, w którym była komnata juz nie istniał! Został zburzony a wszystko wokół było jednym wielkim gruzem! Jakby przeszło tędy tornado! Tam gdzie stała kiedyś karczma "Ćiemnica" było tylko kilka kamieni i rozsypane strzempy drewna! Najstraszniejsze w tym wszystkim jednak nie była ta makabra ukazana mym oczą, lecz fakt że Wogule sie nią nie przejołem.Było mi to totalnie obojetne!Nagle poczułem dziwny wstrząs przechodzący moje całe ciało i stwierdziłem ze jestem wolny!Wieź, jaka miałem z tym tzw. królem Liszem totalnie znikła! Postawiony w Takiej sytuacji stwierdziłem że nie majac już nic wspulnego ze swoim poprzednim życiem musze nadać sobie nowe imie.Po krótkim zastanowieniu nazwalem się Kel'Sax i nie mając tu już nic do roboty zacząłem przeszukiwać krainę Lorderonu w poszukiwaniu celu mego życia po życiu... Ruszyłem przed siebie nie widząc tu żadnych perspektyw,,,Nie wiedziałem gdzie iść i co robić...Byłem zupełnie sam i jedyne co mi przyszło do głowy ,to to że musze znaleść dla siebie nowy dom...Po czasie zdołałem przypomnieć sobie tyle ile wam tu napisałem. Reszta odeszła bezpowrotnie... Imie:Kel'Sax Rasa:Nieumarły Klasa:Warlock Charakter:Zagubiony w sobie, szukający większej mocy,raczej nie szukający zwady. Wygląd:No coż nie żyje;],wychudzony,przeżedzone włosy,ale nadal posiadajacy strzempy jego dawnego uroku(jak na nieumarlego;p) Ubior:Stare obszarpane ubranie(spodnie i koszula) Ehh Wreszcie koniec!Oceńcie Go Lajtowo ziomki bo to pierwsza taka praca w moim życiu a Bardzo zależy mi na tym żeby dołączyć do Was! Praca zostala przemaglowana przez Worda ale jak sa jakies bledy to napiszcie poprawie! Składam Jego Los w Wasze Ręce... cat.gif Przepraszam Was najmocniej! Teraz to zobaczyłęm i widze jak mi sie tekst "rozlazł" Sorka jak cos nie tak zrobiłem ale serio to mój pierwszy raz... |
|
Post #2
15 Jun 2006, 06:41
QUOTE Praca zostala przemaglowana przez Worda ale jak sa jakies bledy to napiszcie poprawie! Składam Jego Los w Wasze Ręce... Jasne... Przeszła przez Worda... Wklej to jeszcze raz, popraw błędy i wtedy mi napisz, żebym poprawił, Ok? |
|
Post #3
15 Jun 2006, 06:44
Ej Pixar Serio Najpierw pisałęm ja w WordPadziee ale że Sam nie mam Worda dałem pannie do sprawdzenia!Ej jak bys mugł albo jak by ktoś mugl pokazać mi gdzie są błędy byłbym wdzieczny! pozatym napewno nie ma ich tam Aż tyle!
PS. po ile wy macie latek?? Ja mam 20;] |
|
Post #4
15 Jun 2006, 08:48
Ile jest błędów? Zajęło by mi komentowanie tego ponad pół godziny, bo samo wypisywanie błędów 25 minut.
BŁĘDÓW (samych literówek, ortografii i powtórzeń) JEST 54! W dodatku są źle postawione przecinki, kropki. Opowiadania nie czytałem, ale może być jeszcze styl... Więc sam widzisz, że wypisanie ci ich tutaj było by stratą czasu... Spróbuj skombinować sobie skądś Worda, co? |
|
Post #5
15 Jun 2006, 09:21
wlasnie skrecilem se worda;] LOL dobra sprawdze to sam bo moze panna sie zbyt nie postarala ;] juz biore sie do pracy i nie marnuje twojego czasu ziom;] ale mysle ze jak na 2 godziny ciaglego pisania to nie napisalem zle w porownaniu z innymi historiami ktore sa wrecz sztampowe i lekko mowiac Tanie;D 🙂
Ej Pixar czy chodzi tez o nazwy krain i nazwy wlasne takie jak 'Lisza'? bo to logiczne ze takich wyrazow nie ma w polskim nie? |
|
Post #6
15 Jun 2006, 10:27
Nie, wszystkich nazw własnych nie liczyłem do błędów, spokojnie. Nie liczyłem tego co mi podkreśliło bo tak było by błędów koło 80 😊.
|
|
Post #7
15 Jun 2006, 10:53
sprawdz teraz. ej mnie tu zaraz cos wezmie! ide se kawe zrobic i jak cos bendzie nie tak to jeszcze raz poprawie. tylko wez to przeczytaj i powiedz mi czy Wogule sie nadaje. 🙂
|
|
Post #8
15 Jun 2006, 10:55
QUOTE Nazywam się .Koxkill. zastanow sie jak sie nazywasz, na koncu opowiadania widze cos innego QUOTE Pamiętam ze Wtedy przeszedł mnie dziwny dreszcz i poczułem sie jakoś dziwnie. za duzo tej dziwnosci QUOTE przeżedzeniu przerzedzić -->> SJP - przerzedzić QUOTE Niebyła to przemiana korzystna mojemu wyglądowi ale napewno korzystnie zwiekszająca mą moc! "Nie byla to przemiana korzystna mojemu wygladowi, jednak zyskala na niej ma moc" much better 😊 QUOTE wspulnego wspolnego Poza paroma wpadkami naprawde udany tekst. Jak dla mnie jest wszystko co powinno. Popraw i zapraszam na IRC |
|
Post #9
15 Jun 2006, 11:10
juz poprawilem i powinno sie wszystko zgadxzac! Nawet nie wiecie jak sie ciesze ze mi wyszlo i ze Ci sie Ket nawet podoba! <jupi>!!!!!!!!!!
|
|
Post #10
15 Jun 2006, 14:26
Naprawde niezle 😊
Czekamy za MW |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |