|
Post #1
19 Jun 2006, 14:31
Spokojne, leniwe pasma światła prześwitywały między liśćmi. Dzień był gorący jak zwykle w tych okolicach. Duchota, wilgoć i lekki, gorący wiatr nie dawały ukojenia Sir Mattelau- znanemu w całym Stormwind poszukiwaczowi przygód i awanturnikowi- Tym razem Sir Mattelau przemierzał odległe dżungle w poszukiwaniu złowieszczych Trolli, a właściwie jednego, wyjątkowo podłego Az'Jhana Złotogrzywego. Siar Mattelau był doświadczonym, mężnym, odrobinę zarozumiałym i aroganckim bohaterem-typowym dla swojej rasy ciekawskim obieżyświatem- Tutaj jednak czuł się dobrze, lubił wyzwania, a ta dżungla była świetnym testem dla jego silnej woli. Pełna jadowitych węży , trujących okarrimów i ludo żernych peroklów, a w dodatku ten upał. "Oszaleć można"- często myślał Sir Mattelau. Jednak uważał, że powracając do Stormwind na lektyce niesionej przez pomocników Az'Jhana zrobi wielkie wrażenie zarówno na mieszkańcach jak i na samym dowódcy straży ( do którego nie żywił ciepłych uczuć po tej wpadce w Dun Morogh) Tak więc szedł dalej myśląc o kobietach które z chęcią darują mu nie tylko krótką rozmowę po tym co zrobi w tej dżungli i z każdą chwilą zbliżał się do swego przeznaczenia...
Po kilku dniach wędrówki znalazł pierwsze ślady obecności Trolli- totemy przedstawiające czaszki, lub maski powykrzywiane w potworny sposób- "To z pewnością sprawka tych bestii"- Ruszył szybciej wzdłuż ścieżki poznaczonej totemami i szedł nią aż do zmroku. Noce były jeszcze gorsze; Nie było już gorąco, gdy słońce znikało za horyzontem natychmiast dawały znać o sobie zwierzęta, owady i zimno. Bezwietrzna przebrzmiewająca dźwiękami burzy gdzieś bardzo daleko, wypełniona była rozmaitymi innymi dźwiękami- brzęczeniem owadów, jękami zwierząt, rykami rozmaitych gatunków małp i wyciem hien. Tym razem Sir Mattelau nie spał na drzewie, wiedział że jest już blisko i nie może pozwolić sobie na stratę czasu... Nagle usłyszał dźwięk inny niż wszystkie jakie dotychczas tu słyszał- to był ryk Trolla -"Te przeklęte bestie zapewne tańczą gdzieś przy ogniu i czynią swoją wstrętną magię" - Pomyślał i ruszył w stronę źródła dźwięków. Nie myliłby się gdyby nie bardzo zaskakujący fakt- obecność innego łowcy...łowcy głów, łowcy o którym nie wiedzieli ani Sir Mattelau ani Az'Jhan. Wkrótce miało się to zmienić... Sir Mattelau szedł przed zdecydowanym krokiem z obnażonym mieczem, dobywszy tarczy, by wzmocnić efektowność swego wejścia przywdział jeszcze zdobiony hełm z diamentową szpicą (wyglądał naprawdę bohatersko)Przekroczył ostatni krzew i wypiął pierś jak to przystało bohaterom opiewanym w pieśniach i ujrzał...Dziesiątki Trolli- poderżnięte gardła, rany od strzał, kłute i cięte- wyglądało to jak skutek wojny wyznawców. Sir Mattelau wzdrygnął się, ale ruszył dalej, do głównego ogniska, legowiska Az'Jhana. Dotarł tam i zastał swój cel- martwy. Stał tam zdziwiony nad zwłokami najokrutniejszego z Trolli myślał co też mogło się stać i jak mógłby sobie przypisać to osiągnięcie, gdy usłyszał głos: -Nareszcie! myślałem że już się nie zjawisz -Kim jesteś? Co tu się stało?- pytał Sir Mattelau rozglądając się wokół -Jestem Akavir- To mówiąc z cienia wyszedł powolnym krokiem wysoki Troll. Był dobrze zbudowany, nie umięśniony jak wojownik. Miał nastroszone, czerwone włosy i oczy wpatrzone w zdumionego Mattelau. -Jakim cudem umiesz gadać? -Wychowałem się w rezerwacie dla Orków na długo przed bitwą o Hya'll. Ludzie nauczyli mnie nie tylko swojego języka, nauczyli mnie też jak głupi potrafią być. -Czego chcesz? Co tu się stało? Coraz bardziej rozbawiony Troll zbliżał się do człowieka i odpowiadał na pytania -Nie rozumiesz, to była zasadzka, ta hołota miała Cię tylko zwabić- długo czekałem aż się tu zjawisz, ale to musiało nastąpić bo przecież nie mógłbyś sobie odpuścić okazji zabicia najgorszego z Trolli! I nie to nie był Az'Jhan. Tak tylko nakierowywały Cię kolejne znaki, które dla Ciebie zostawiłem -Może i jesteś przebiegły i może nawet udało Ci się mnie zwabić w pułapkę, nie pokonasz mnie w walce! -Nie mam takiego zamiaru. Ja mam Cię tylko "upolować", nie wolno mi Cię zabić...Widzisz, gdy Az'Jhan dowiedział się o Twojej wyprawie wysłał mnie abym Cię mu dostarczył żywego i zdrowego, jeśli to możliwe i tak też uczynię. To mówiąc Akavir rzucił do ogniska garść prochu, którego wybuch oślepił Mattelau, zanim się zorientował, co się dzieje był już spętany, w sieci i słyszał tylko śmiech Akavira. Wielki awanturnik Sir Mattelau obudził się nad ranem na obrzeżach dżungli. Akavir siedział niedaleko jego klatki i palił fajkę, gdy zobaczył że Mattelau nie śpi podszedł do niego. Dopiero teraz więzień zobaczył swego oprawcę. Miał zieloną skórę, bystre oczy, toporek, przy ognisku opodal spał jakiś nieznany zwierz- zapewne należący do Akavira. "O nie! to łowca głów!"- pomyślał Sir Mattelau. Troll dmuchnął dymem z fajki w twarz jeńca, a ten stracił przytomność. Więcej się już nie widzieli- Tak naprawdę to Sir Mattelau nic już więcej nie zobaczy... |
|
Post #2
19 Jun 2006, 16:14
hmmm nawet fajna histora ale zastanawiam sie ja 1 lvl czlowiek chcial polowac na trole nie byly slabe bo jesli mialy zlom opinie ta jakos ja sobie wypracowaly:)
wlasciwie nie wiem jaka klasa grasz wojownik lowca ... nie doszlem do tego napisz to i dodaj charakter postaci jak sie zachouje i jak wyglada. Ps; nawet fajnie sie czytalo ale koncowki nie skleilem 😛 |
|
Post #3
20 Jun 2006, 06:03
[center]TAK[/center]
Prawie świetne opowiadanie (prawie nie robi tu tak dużej różnicy:D). Bardzo mi się podobało i chyba mu czegoś brakowało to jestem bezsprzecznie na "tak". DO tego zero błędów!!! Doskonale 😛 |
|
Post #4
22 Jun 2006, 06:22
No i znowyu prosze o skasowanie postu z historią mojej postaci..Znów zmieniam postać..mam nadzieje że tym razem ostatecznie.
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |