|
Post #1
19 Jun 2006, 14:50
Imie-Persor
Rasa-Troll Klasa-Wojownik Wygląd Oczy-Czarne Włosy-na jeża Sylwetka -Umięśniony Wysokość-około 200cm Kły-Długie Skóra-Jasny zielony Wiek-25 lat Charakter Stanowczy i pewny siebie, zawsze gotowy do nagłego ataku , miły i zabawny podejmuje zawsze dobre i uczciwe decyzje,pewny siebie i nieskąplikowany. Historia: Była to cieżka i długa trwająca niecały dzień bitwa pod Rouslandem.W której brało udział około 40 tysięcy trolli i ponad 50 tysięcy nieumarłych a zgineło 50 tysięcy a w tym większość przciwników. Odkąd pamiętam toczyliśmy ze sobą wojny o niepodległość naszego miasta Rouslandu. Co rok byliśmy oblegani chmarami nieumarłych i co rok rosły one w siły. Nasze miasto słabło , ponieważ po niespodziewanych nocnych atakach straciliśmy wielu żołnierzy. Za miesiąc szykuje się nowa wojna . Ja z moimi jedynymi przyjaciółmi Walenrodem i Kaustynem trenujemy w Gildii.Moi rodzice zgineli gdy miałem 5 lat od tamtej pory radze sobie sam. Teraz mam 25 lat i jestem bohaterem miasta , stoczyłem już wiele bitew na szczęście wszystkie wygraliśmy. Wiem , że ta wojna będzie najgorsza .Więc szukamy pomocy w każdym nawet najmniejszym mieście. Przykra niespodzianka Po tygodniowym czekaniu na wszelkie pomoce z różnych stron świata doszedł do nas ogromny dym dobiegający zza polany wilków . Zebraliśmy więc grupę wojowniczą i weszliśmy na ten teren. Na szczęście nic nas tam nie zaatakowało . Podbiegliśmy więc do dymu który nas zaciekawił. Okazało się, że to jest sygnał rozpoczynający wojnę poprzez nieumarłych . Był to troll wełniany , podpalony, nabity na ostrej jak brzytwa szabli . Migiem biegliśmy do miasta na wielki kościół i tam ogłosiłem alarm. Złapałem duży róg i zatrąbiłem w niego z całego tchu.Wtedy zapytał Walenrod. -Co my teraz zrobimy Personie nie mamy wystarczająco ludzi by dać sobie radę z nieumarłymi ? -Nic na to nie poradzimy musimy walczyć do ostatniej kropli krwi. Walenrod odszedł nie mówiąc nic i kiwając głową w jedną i w drugą stronę. Postanowiłem zakraść się do zamku nieumarłych i ukraść ich miecz zagłady. Droga była ciężka i męcząca. Napotkałem na niej 10 małych stworków . Były milutkie, niegrożne i chude więc dałem im coś do zjedzenia . Towarzyszyły mi aż do zamku nieumarłych . Zakradłem sie powoli do komnaty w której przechowują miecz .Stało tam mnóstwo nieumarłych i pilnowali miecza. Wziąłem kamień i rzuciłem na przeciw siebie. Nieumarli podbiegli do miejsca hałasu a ja podszedłem cichutko do miecza. Prawie miałem go w ręku a zza rogu wyskoczyli nieumarli nie mogłem nic innego zrobić jak uciekać. Więc wyskoczyłem z okna i ze dziwieniem odkryłem , że nic mi się nie stało. Zacząłem biec do miasta. Wojna się rozpoczeła Było nas zaledwie 1000 a nieumarłych około 20 razy więcej . Staliśmy naprzeciwko siebie i czekaliśmy na jakiś znak rozpoczynający walkę. Był to Głośny krzyk ZZZAAAAO HHORRDEE !!!!!!!!!!! Zaczęliśmy walkę , na pierwszy ogień pobiegliśmy ja z Kaustynem i Walenrod. Wbiegliśmy w tłum nieumarłych machając mieczem w jedną i w drugą strone . Nie słyszałem nic tylko głosy płaczu i krzyku. Wtedy dostałem czymś twardym w głowę. Myślałem , że już nie żyję a wtedy zemdlałem. Kiedy się obudziłem zauważyłem całą chmarę zabitych nieumarłych , oszołomiony podbiegłem do Kaustyna bo tylko on stał w okolicy zakrwawiony i wyczerpany.Wtedy zapytałem -Co tu się stało ? -Nie wiem. Jakieś malutkie stworki wbiegły na polanę myśleliśmy , że to nieumarli a one zamieniły się w ogromne mierzące 5 metrów mutanty i zabiły co do jednego nieumarłego tyle ich było widać od razu zniknęły Ja wiedziałem kto to był , zamyślony poszedłem do domu , położyłem się na łużko i momentalnie zasnąłem. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |