|
Post #1
19 Jun 2006, 21:10
Imię: Thagnus
Rasa: Krasnolud Wzrost: 120cm Waga: 63kg Włosy: Rude Wiek: 29 Moja matka, Kel’ Ashnarr, była bardzo stara, zdążyła urodzić mi 2 braci Ask’ Kumptana i Kurzi Gnumpa oraz jedną siostrę Beat’ Kaz nap. Pierwszy z moich dwóch braci, a był on najstarszy z rodzeństwa zginął w zarazie, która zdziesiątkowała naszą małą krasnoludzką wioskę Kuzi’Gnap. Naszą rodzinę zaraza dotknęła w niewielkim stopniu, ale strata członka rodziny była dla nas wielkim ciosem. Tuż po śmierci pochowaliśmy go a że miał być on następcą wodza wioski cała rada klanu pożegnała go uroczyście i dostojnie. Nasza matka po jego śmierci ciężko zachorowała i przez 3 lata nawet nie mogła wyjść z domu bo jej stan był aż tak krytyczny. Leki były drogie trzeba było wezwać najlepszego szamana a o pieniądze było bardzo ciężko więc ja z moim drugim młodszym bratem postanowiliśmy, że weźmiemy pięciu najdzielniejszych wojów i pięciu najmędrszych magów po to aby móc w ogóle wyruszyć po leki. Musieliśmy także zrobić coś czego się baliśmy czyli splądrować kilka wiosek. Posługiwać się mieczem umiałem najlepiej ze wszystkich wojów, a mój brat uczył się wszystkiego ode mnie. Było nas łącznie dwunastu. Pierwszą wioskę jaką napotkaliśmy nie stawiała większego oporu i nikt nie został zabity zarówno po naszej jak i po ich stronie. Wzięliśmy niewielką ilość złota bo i wioska niezbyt bogata. Napoiliśmy konie, a mieszczanie wyczyścili broń i życzyli powodzenia oraz zaoferowali pomoc. - A wy to czego szukacie w tych wioskach złota, chwały czy rozrywki??(zapytał mieszczanin) - (już chciałem odpowiedzieć – Nic ci do tego chłopie ale rzekłem…) tak bogactwa, ale dla szczytnych celów. - A jakież to szczytne cele?? Wtedy opowiedziałem mu całą historię, a on na to powiedział - O panie ja zawsze chciałem stanąć u boku kogoś tak mężnego jak ty pozwól że wezmę broń i stanę u twego boku za Twoją matkę. Nie mogłem odmówić. Chłop wziął broń sakiewkę ze złotem oraz konia i ruszyliśmy dalej. Po kilku dniach podróży natknęliśmy się na karawanę kupiecką zostawiliśmy ją z powodu tego, że była ona krasnoludzka, a zresztą i tak nic cennego nie przewoziła. W kilka dni dotarliśmy do Naszej Stolicy Ironforge odpoczęliśmy tam nawet w karczmie pod dziurawym kotłem wygraliśmy trochę złota i znów ruszyliśmy dalej. Wlekliśmy się i wlekliśmy aż w końcu mała osadka w której mieszkało ze dwudziestu albo trzydziestu wojów po krótkiej ocenie uznałem że nie mamy szans, obmyśliłem więc przebiegły, ale jak się okazało skuteczny, plan mianowicie wysłałem maga przebranego za wieśniaka i kazałem mu klęczeć przed wioską i się modlić. Wszystko obserwowałem zza wzgórza. Tylko stamtąd mogłem bezpiecznie obserwować rozwój wydarzeń. Mag klęczał trzy no może cztery godziny aż ktoś otworzył bramę słyszałem co powiedział bo echo niewyraźnie, ale odbijało jego głos a mówił mniej więcej tak. - A ty czego wieśniaku tu klęczysz nie masz nic lepszego do roboty? - Ja się zgubiłem jestem prostym chłopem z wioski napadli na moją karawanę i tylko ja przeżyłem, ale drogi nie znam. Czy mogę u was się przespać??(powiedział mag) - Właź, ale na łóżko i chleb musisz se u nas zarobić wieśniaku, właź! Wiedziałem, że już powoli nasz mag zaczynał swoją akcję mianowicie miał skraść tyle złota ile się dało. Nad ranem Orkowie wypuścili go z wioski ale wiedziałem, że tak po prostu go nie wypuszczą. Kiedy już był ze sto metrów od wioski za nim ruszyło kilku raiderów na wilkach. Mag był przygotowany i użył na siebie Tarczy a wnet trzech naszych łuczników strąciło pięciu raiderów z wilków. Ja mój brat i czterech magów ruszyliśmy do głównego natarcia. Magowie strącali z niewielkich wieżyczek raz za razem łuczników wroga, a ja z bratem ciskaliśmy mieczem na lewo i prawo. Reszta udała się na tyły i ciosem w plecy zabijała wychodzących z wartowni strażników. Myśleliśmy że bitwa już skończona, ale nie zauważyliśmy, że na jednej wieżyczce stoi łucznik z jedną, ostatnią strzałą wycelował i trafił. Trafił w mojego brata strzała przeszła na wylot serce i padł nieżywy. Strasznie przeżyłem jego utratę i postanowiłem powrócić do naszego domu jak najszybciej. Nawet nie przejąłem się tym, że straciliśmy dwóch magów i trzech wojowników to było nie ważne. Znaleźliśmy karawanę i powiedzieliśmy żeby nas przetransportowali do naszej wioski bo ich zabijemy. Zgodzili się bez wahania i jeszcze zaproponowali żebyśmy wzięli całe ich złoto. I tak 13 dni jechaliśmy aż w końcu dotarliśmy. Zastaliśmy niewielką grupkę wojowników, kilku chłopów dwie stare baby siejące zborze. Zdziwiłem się bardzo niegdyś wioska tętniąca życiem aż tu nagle taka zmiana pytam się co się stało. Na to wojownik po chwili przerwy rzekł: - Barbarzyńskie plemię nas zaatakowało, ale się obroniliśmy mimo że straty były wielkie. - Na to ja się zapytałem - a co z moją matką i siostrą. - Wojownik się zasmucił i rzekł – siostrę Twoją wysłaliśmy do najlepszej szkoły tuż po pierwszym ataku ponieważ martwiliśmy się o nią a z matką… - CO GADAJ CO! - No jak to powiedzieć - CO! GADAJ MI TU ZARAZ BO CIE ZABIJE, CO Z NIĄ?! - No… nie żyje - Ale czemu, Jak to, dlaczego ,czemu powiedz mi czy to z choroby?? - Na szczęście to z choroby. Umarła we śnie. Teraz zrozumiałem jakie jest moje przesłanie. Nie mam mieć rodziny dzieci przyjaciół mam być samotnym ciągle przemieszczającym się Łowcą... |
|
Post #2
22 Jun 2006, 07:45
Ehhh... poważne poprawki się szykują...
QUOTE Moja matka, Kel’ Ashnarr, była bardzo stara, zdążyła urodzić mi 2 braci Ask’ Kumptana i Kurzi Gnumpa oraz jedną siostrę Beat’ Kaz nap. Nie lepiej Moja matka, Kel'Ashnarr w podeszłym wieku wydała na świat moje rodzeństwo: <tu wstaw imiona i co tam o nich chcesz 😛> ? Czemu w ogóle ma służyć ta informacja? QUOTE Naszą rodzinę zaraza dotknęła w niewielkim stopniu, ale strata członka rodziny była dla nas wielkim ciosem. No to był to wielki cios, czy nic takiego? Podejrzewam, że chodziło ci o to, że nie umarli wszyscy, dlatego w niewielkim stopniu, ale tak to zostać nie może, zdanie nie ma sensu. Krasnoludy plądrowały wioski? 😳 eee dlaczego? I w końcu nie wiem, ludzkie? Orków? Kogo? Pogubiłam się... QUOTE Pierwszą wioskę jaką napotkaliśmy nie stawiała większego oporu i nikt nie został zabity zarówno po naszej jak i po ich stronie. Wzięliśmy niewielką ilość złota bo i wioska niezbyt bogata. Napoiliśmy konie, a mieszczanie wyczyścili broń i życzyli powodzenia oraz zaoferowali pomoc. Napadliście na wioske, tak? Ludzka wioskę, czyli głównych sojuszników... hmmm Później okradliście ich a ci napoili wam konie, wyczyścili broń którą w razie czego mieliście ich posiekać, zaoferowali pomoc w dalszych grabierzach i życzyli miłej podróży? 😂 😳 🤔 🙂 😮 khem khem... nawet ucięli sobie miłą podawędke, z tego co widzę. Adios kochani, jeśli będziecie potrzebowali naszych pieniędzy zawsze znajdzie się trochę gardeł do poderżnięcia. Całuski, odwiedźcie nas jeszcze... Dla mnie całość możnaby tak streścić. QUOTE Mag klęczał trzy no może cztery godziny aż ktoś otworzył bramę słyszałem co powiedział bo echo niewyraźnie, ale odbijało jego głos a mówił mniej więcej tak. - A ty czego wieśniaku tu klęczysz nie masz nic lepszego do roboty? - Ja się zgubiłem jestem prostym chłopem z wioski napadli na moją karawanę i tylko ja przeżyłem, ale drogi nie znam. Czy mogę u was się przespać??(powiedział mag) - Właź, ale na łóżko i chleb musisz se u nas zarobić wieśniaku, właź! Wiedziałem, że już powoli nasz mag zaczynał swoją akcję mianowicie miał skraść tyle złota ile się dało. Nad ranem Orkowie wypuścili go z wioski ale wiedziałem, że tak po prostu go nie wypuszczą. Kiedy już był ze sto metrów od wioski za nim ruszyło kilku raiderów na wilkach. Wpuścili go do wioski ludzie, tak? Nie chcieli wypuścic <chociaż właściwie wypuścili> orkowie... hę? czegoś nie zrozumiałam? QUOTE Znaleźliśmy karawanę i powiedzieliśmy żeby nas przetransportowali do naszej wioski bo ich zabijemy. Zgodzili się bez wahania i jeszcze zaproponowali żebyśmy wzięli całe ich złoto. Krasnoludy <z tego co wcześniej pisało QUOTE że była ona krasnoludzka, a zresztą i tak nic cennego nie przewoziła > tak po prostu oddały ZŁOTO <którego zresztą nie miały> ZŁOTO ZŁOTO, krasnolud ODDAŁ złoto... I to jak radośnie i ochoczo! Ciekawe czy śpiewały hej ho, hej ho...QUOTE - Ale czemu, Jak to, dlaczego ,czemu powiedz mi czy to z choroby?? - Na szczęście to z choroby. Umarła we śnie. Na szczęście to z choroby... Może przyjęcie zamiast pogrzebu? NIE!!!!!!!!!!!!!! stanowcze NIE, napisz to od nowa... I nie wybieraj krasnoluda, nie odegrasz go, zupełnie nie znasz tej rasy. |
|
Post #3
22 Jun 2006, 10:55
[center]TAK[/center]
Huummm... Dziwna Fabuła. Miałem wątpliwości co do oceny. Przeważyła mała ilość błędów ortograficznych i literówek. Te nazwy miast są takie pasujące do Hordy nie do krasnoludów. Popraw błędy, stylistykę, dodaj przecinki+ te, które wypisała Shadowlady i wtedy masz moje "tak". QUOTE GADAJ MI TU ZARAZ BO CIE ZABIJE, Lit.- CIĘ |
|
Post #4
22 Jun 2006, 12:43
Wiek: 29
szczyl Moja matka, Kel’ Ashnarr, była bardzo stara, zdążyła urodzić mi 2 braci Ask’ Kumptana i Kurzi Gnumpa oraz jedną siostrę Beat’ Kaz nap. a kali byc bomba Leki były drogie trzeba było wezwać najlepszego szamana gdzie wsrod krasnoludow szaman? y? Musieliśmy także zrobić coś czego się baliśmy czyli splądrować kilka wiosek. no to juz byliscie wyjeci spod prawa, czemu musieliscie pladrowac, wytlumacz , bo tak piszesz cos ni z gruszki ni z pietruszki Napoiliśmy konie, a mieszczanie wyczyścili broń i życzyli powodzenia oraz zaoferowali pomoc. no pewno , spladrowaliscie wioske i ... ladnie was pozegnal taaa - A ty czego wieśniaku tu klęczysz nie masz nic lepszego do roboty? a to orczy tez rozumiesz? i mag tez? kilku raiderów na wilkach. jezdzcow Mag był przygotowany i użył na siebie Tarczy eh nie da sie tego inaczej napisac? a ja z bratem ciskaliśmy mieczem na lewo i prawo. ciskac mieczem - rzucac mieczem wielokrotnie, a tego chyba nie robiliscie co najwyzej ciskac mozna sztyletami np bo masz ich troche zawsze mogles cisnac mieczem we wroga , ale potem wypadalo po niego isc Strasznie przeżyłem jego utratę i postanowiłem powrócić do naszego domu jak najszybciej. hmm cos tak jakos co nagle przerwales walke i ?gdzies tu sie bitwa zgubila Zgodzili się bez wahania i jeszcze zaproponowali żebyśmy wzięli całe ich złoto. no pewno sami dali , pochowaliby abyscie nie znalezli!!!! siejące zborze zboze - Ale czemu, Jak to, dlaczego ,czemu powiedz mi czy to z choroby?? - Na szczęście to z choroby. Umarła we śnie. wiesz twoja siostra naszczescie umarla , no to z choroby, umarla we snie aaaaa Teraz zrozumiałem jakie jest moje przesłanie. Nie mam mieć rodziny dzieci przyjaciół mam być samotnym ciągle przemieszczającym się Łowcą... ciagle podrozujacym, ciagle w drodze , a no przeslanie ale wiesz ten glebszy sens jest troche przesadzony , moze troche go splyc ufff , dwa imiona, gdzies ty to wytrzasnal, osobiscie nie pasuja mi do krasnoludow, predzej trolle orki ? na ircu mowiles ze dobrze piszesz ( wniosek ), a wiec skad takie niedociagniecia? czyzbys pisal na kolanie? do poprawki kategorycznie!!!! |
|
Post #5
22 Jun 2006, 12:53
Pamiętaj o tych krasnalach ochoczo oddających złoto... to kole w oczy, nawet elfa...
|
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |