|
Post #1
23 Jun 2006, 11:02
Pisarza to ze mnie nie będzie, ale spróbować warto 🙄
Imię: Grahghar Rasa: Ork -Wygląd zewnętrzny; Widzisz masywne, umięśnione, zielone cielsko, okraszone wieloma bliznami jak na orka przystało. Włosów na głowie nie za dużo, kolor popielaty; broda w nieładzie. Po bliższym poznaniu okazuje się, że nie śmierdzi – tzn. oczywiście śmierdzi, ale jak na orka to wręcz niezauważalnie. Oczy głęboko osadzone w czaszce, odcieniu żółtego. Najczęściej zakłada ubrania, które są w miarę wygodne i nie ograniczają ruchów. Na plecach przyczepiony duży, dwuręczny topór. Historia: Grahghar nigdy nie był dobrym pisarzem, ba nigdy nie umiał pisać. Do dziś się pewnie zastanawia, co go skłoniłoby iść do tego cholernego skryby, który nie dość, że wziął horrendalną ilość pieniędzy to zapisał tylko pół kartki starając się wmówić, że tylko tyle zrozumiał. Od tego czasu dla Grahghara jednym z wielu życiowych celów jest znalezienie taureńskiego skryby i próba porównania. Jeśli okaże się, że ork skryba go oszukał i wziął pieniądze praktycznie za nic… cóż – nie chciałbym być w jego skórze. Tak rozmyślając Grahghar wyciągnął z torby przy pasie zwiniętą i już mocno nadszarpniętą na zdrowiu kartkę. Długo na nią patrzył zanim przypomniał sobie podstawowe zasady czytania. Oczywiście proste to nie było, bo kawałek papieru był jak rebus. Czytanie z góry na dół nie miało sensu (co szybko zostało stwierdzone gdyż wyrazy jakoś nie dawały się rozpoznać), z lewa do prawa i z prawa do lewa też coś nie bardzo. Jednak wrodzony zmysł detektywa pozwolił Grahgharowi dojść do wniosku, że jak ostatni raz ją czytał kartka chyba inaczej leżała – nie w poprzek a pionowo. Zastosował się do wskazówki i szczęśliwy, że od razu trafił na właściwe rozwiązanie zaczął czytać od lewej do prawej. Wyrazy zaczęły przybierać właściwych form i znaczeń. Magia - pomyślał. *** Grahghar nie był głupi – przeciwnie, zawsze dążył do poprawy średniej, jaka panowała w rasie orków. Miedzy bogiem a prawdą, który z nich umie czytać… Tylko tacy jak on znaleźli chwilę czasu między siekaniem toporem a snem na próby nauki – zresztą w miarę pozytywne. Oczywiście w porównaniu do innych ras był stosunkowo tępy – nie rozumiał, dlaczego trawa rośnie i jak to się dzieje, że po zjedzeniu kawałka mięsa staje się silniejszy. Wytłumaczyć nie umiał, ale swoje wiedział i wie nadal. Potrafi mówić i porozumiewać się poprawnie, jeśli idzie o wojaczkę zawsze jego zmysł taktyczny wydawał się sprawdzać. Tak… Grahghar był typowym orkiem w swojej nietypowości. *** Kartka powiewała na wietrze, co uniemożliwiało dokładne przeczytanie, ale Grahghar się sprężył i jakoś dał radę: „Urodziłem się w krainie orków, niczego od dziecka mi nie brakowało. Dostałem topór na 8 urodziny. Ah, co to był za prezent. Urhg, tak nigdy nie zapomnę pierwszego zabitego pędraka (chyba oto mu chodziło – dop. Skryba). Później było gorzej gdyż nigdy nie byłem typowym wojownikiem. Ojciec był wojskowym, matka szamanką. Nie wiedzieć czemu fascynowało mnie to, co robiła matka. Urgh, nauczyłem się czytać i przestałem być takim zimnokrwistym zabijaką jak ojciec. Gdy się o tym dowiedział – wysłał mnie w stronę Mrocznych Wrót bym stał się orkiem, jakiego on by sobie życzył. Nie było mi przykro – wiedziałem, że w pewnym sensie ma rację. Droga była trudna i wybiła mi z głowy bawienie się w szamana. Silna ręka i twardy topór jest czymś, co najlepiej sprawdza się w życiu. Ojciec dobrze mnie wyszkolił w wojaczce, matka dodała trochę rozwagi i oto jestem urgh, Grahghar” Wiatr wyrwał kartkę z rąk Grahghara i poniósł gdzieś w nieznane. Na początku chciał ją gonić, ale przecież nie wiedział po co miałby to robić. Matka radziła znaleźć skrybę i spisać swoje przeżycia. Jednak Grahghar już nie był pod opieką matki – był samodzielny i nie myślał robić tego, co ona chce. Przeszedł prawdziwy kawał drogi. Przeżył i teraz idzie szkolić się dalej – chce być wspaniałym wojownikiem ku chwale Ogrimmaru tak jak jego ojciec… I musi znaleźć jakiegoś taurońskiego skrybę. |
|
Post #2
23 Jun 2006, 20:15
hehehe .... opis nietypowy, za orginalność plus.
Ale : odcieniu żółtego - w kolorze żółtym by pasowało bo tak nakręciłeś 😀 taurońskiego skrybę - skrybę - Taurena albo taurEńskiego skrybę w gwoli scisłości. Większej ilości błędów nie zauważyłem, choć pewnie są z uwagi na jęzuk orka 😀 Opis mi się spodobał, Grahghar zdobył moją sympatię i od razu mówię, ze będzie przeze mnie mile widziany w grze. Jestem na tak. |
|
Post #3
23 Jun 2006, 21:08
Ciekawy, i z przymrużeniem oka 😊 po przeczytaniu polubiłem Twoją postać, co mi się nieczęsto zdaża, szczególnie przy postaciach z Hordy. 😛 Chętnie wybiorę się z tym nietypowym orkiem na jakąś wyprawę, i pokażę mu, że magia Shamanów jest potężna 😉
|
|
Post #4
24 Jun 2006, 07:45
[center]TAK[/center]
Cóż, fajne opowiadanie o orku- młocie:P Twoi rodzice żyją, ty nie zostałeś napadnięty. Plus za to, za estetykę i za małą ilość błędów. QUOTE chce być wspaniałym wojownikiem ku chwale Ogrimmaru tak jak jego ojciec… Lit.- OrgrimmaruQUOTE I musi znaleźć jakiegoś taurońskiego skrybę. Lit.- taureńskiego |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |