|
Post #1
24 Jun 2006, 06:10
Boinad Ołowiana Pięść
Rasa: Krasnolud Klasa: Wojownik Oczy: Piwne Włosy: Długie, siwe, spięte w warkocz Broda: Długa, także spięta w warkocze Sylwetka: Umięśniony Wzrost: ok. 135 cm Wiek: 64 lata Charakter: Pewny siebie, porywczy, dumny, czasem tchórzliwy. Niedaleko Ironforge Urodziłem się w Ironforge, i jestem synem tamtejszego rzemieślnika trudzącego się produkcją zbrój. Jego wyroby były jednymi z najlepszych w całym Dun Morogh. Kiedy wraz z ojcem (byłem jego czeladnikiem) wyruszyłem do pobliskiej kopalni w celu kupna rudy żelaza zostaliśmy napadnięci przez troggów. Te istoty budziły we mnie wstręt odkąd miałem kilka lat i słuchałem opowieści dziadka o walce z goblinami i troggami. Kiedy te podłe bestie nas zaatakowały byłem przerażony i uciekłem. Biegłem przez kilka minut… A może było to tylko parędziesiąt sekund? Biegłem przez ośnieżone pola, potykając się i upadając. Było niezwykle zimno – myślałem, że za chwilę zamarznę. Tego nie wiem ponieważ straciłem panowanie nad sobą. Kiedy wrócił mój rozsądek zrozumiałem co zrobiłem – zostawiłem ojca na pastwę szkaradnych bestii. Pobiegłem aby mu pomóc. Leżał na ziemi młócąc toporem we wszystkie strony. Rzuciłem się na troggów by oswobodzić go z ich rąk. Walka była niezwykle zażarta, większość śmiertelników zginęłoby pod ciosami dziesiątek bestii, jednak we mnie wstąpiła nowa siła, furia, potrzeba odzyskania honoru choćby za cenę życia. Bestie padały pod ciosami topora i pięści. Po chwili było po walce, a ja stałem na pobojowisku czując w sobie jeszcze bojową furię. Spojrzałem za siebie i zobaczyłem straszliwie pokiereszowanego ojca. Cały był zakrwawiony a z jego doskonałej zbroi zostało kilka skrawków metalu, jednak żył, a przynajmniej niewątpliwie oddychał. Ironforge - Był ciężko ranny. Ledwo żywy. Jeszcze trochę i umarłby. Jak doszło do tego wypadku? – z niedowierzaniem spytał jeden z miejskich uzdrowicieli. - Wolałbym… Wolałbym o tym nie mówić… - odparłem. - Nie wiem czy kiedykolwiek wyzdrowieje na tyle, żeby pójść do kopalni o własnych siłach... - Rozumiem. Rozmowa toczyła się w pobliżu domu uzdrowiskowego w Ironforge, kiedy wybiegł z niego inny znachor. - Boinadzie! Bainar cię wzywa! Pobiegłem do sali w której leżał mój ojciec. Wyglądał dużo lepiej niż po walce ale z pewnością był niezwykle słaby, jednak wyglądał na szczęśliwego. -Boinadzie! Znam już twe powołanie! Udaj się to Anvilmaru. Mój przyjaciel jest tam wielkim wojownikiem. Pobierz u niego nauki i wyrusz w świat. |
|
Post #2
24 Jun 2006, 07:35
[center]TAK[/center]
Huummm... Opowiadanie może nie jest przebojowe pod względem fabuły, ale w końcu coś innego. Twoi rodzice nie zginęli, na twoją wioskę nie napadli wrogowie. Za tylko jeden błąd i to co wyżej napisałem, masz plus, który przeważył na ocenę "tak". QUOTE Leżał na ziemii młócąc toporem we wszystkie strony. Ort.- ziemi |
|
Post #3
24 Jun 2006, 14:11
W sumie nic niezwykłego...
Na wygląd postaci nie wysiliłeś się specjalnie, ot - krótkie CV nad opowiadaniem. Charakter widać, choć jest pewan niekonsekwencja w tym co piszesz, są sprzeczności. Pixar, gdzie ty widzisz oryginalność? Że rodzice nie zginęli? Nie zginął, a został nieco poturbowany, wielka mi różnica... Nic specjalnie wyjątkowego, ot co! Są też pewne błędy stylistyczne, np. nie mówi się "na własnych siłach", a "o własnych siłach". Nie martw sie jednak moim malkontenctwem, Beorn - mimo ww. wad, według mnie powinieneś dostać konto. Spełniłeś warunki zawarte w regualminie, choc twoja postać niczym nie wyróżnia się z tłumu, jestem w stanie przyjąć ten opis. Pozdrawiam, Draganor |
|
Post #4
24 Jun 2006, 15:22
Ok, poprawiłem błędy.
|
|
Post #5
24 Jun 2006, 17:33
eh 😑
zapraszam na irc |
|
Post #6
24 Jun 2006, 18:54
Nawet sie ciesze 😉
W końcu jakis drugi krasnal... Przynajmniej będzie z kim o pielęgnacjo brody pogadać 😊 |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |