|
Post #1
25 Jun 2006, 09:16
Imię: Seaward
Rasa: Krasnolud Klasa: Paladyn Waga: ok. 80 kg Wzrost: 150 cm Wygląd: Oczy: Lekko zaczerwienione Broda: Długa i szeroka Włosy: Krótkie z małym kucykiem Kolor brody i włosów: Rudy Sylwetka: Mało muskularna Charakter: Najpierw myśli później czyni, trochę porywczy, czasem denerwujący, inteligentny i ostrożnie wybiera przyjaciół. Historia: Kroczył dumnie do sali zebrań ok. 2 metrów wysokości, w ręce trzymał głowę Plugastwa, które nawiedzało pewną okoliczną wioskę od kilku miesięcy. Dowódca z uśmiechem na twarzy powitał przybysza, ten zaś rzucił głowę plugastwa pod jego stopy. Dowódca zachwycony objął przybysza i podziękował za schwytanie potwora. O tak ten wspaniały wojownik to był... Oczywiście mój mistrz, ja oczywiście stałem za nim z dumnie uniesioną głową. Można powiedzieć, że też byłem wyjątkowy, żaden z krasnoludów mi znanych nie potrafił wypić 20 beczek wina i stać na nogach. Mój mistrz był wspaniały nikt mu nie dorównywał, gdy okrążyło nas 10 nieumarłych sam zabił 9 bez ani jednej kropli potu na głowie, a ostatniego zostawił mi bym sobie na nim potrenował oczywiście ostatni z nieumarłych miał ogromny topór, ale nie przejmowałem się tym wziąłem swój młot i zacząłem atak oczywiście zabicie go zajęło mi więcej czasu niż mojemu nauczycielowi, ale to nie moja wina, że Belward (tak miał na imię mój mistrz) był bardziej wyszkolony ode mnie. Gdy wszedłem do sali strażnicy zobaczywszy mnie wykrzyknęli moje imię... - Seaward, kto go tutaj wpuścił. - Ej przybyłem tu z moim mistrzem i nikt mnie z stąd nie wygoni.- Odpowiedziałem. Dowódca wyprawił ucztę na cześć Belwarda. Oczywiście jak na każdym przyjęciu były zawody w piciu wina i jak to zawsze się działo ja na nich wygrywałem. Dowódca straży dał nam ostatnie zadanie po wykonaniu go wrócimy do Ironforge gdzie będziemy żyli do końca naszych dni a naszym ostatnim zadaniem było wybić z kopalni wszystkich nieumarłych. Od razu wyruszyliśmy do niej na samym początku zaatakowało nas 5 truposze Belward poradził sobie z nimi bez przeszkód, gdy z moim mistrzem weszliśmy do kopalni zauważyłem na skale jakieś dziwne znaki nagle zdałem sobie sprawę ze to nie znaki tylko mapa, od razu zacząłem walić łomem w skale, gdy wydobyłem mapę usłyszałem krzyki mistrza. - Uciekaj.- krzyczał i rzucił mi swój topór. Wziąłem go i zacząłem uciekać, lecz przed wyjściem czekały na mnie 2 kościotrupy, ja ze wściekłością w oczach zabiłem 2 jednym ciosem i wbiegłem z kopalni. Gdy stałem na drodze przypomniałem sobie krzyki mistrza i postanowiłem zabijać każdego nieumarłego jakiego spotkam na swojej drodze, wtedy przeczytałem napis na mapie "Mroczne wrota". - O tak tam zacznę swoją wędrówkę- powiedziałem i zacząłem iść. P.S.- Gdy zaakceptujecie drugą postać odrazu wykasuje Grawarda. |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |