|
Post #1
27 Jun 2006, 17:28
-Peruind? Nie, nie znam go.
Brzęk monet. -Chwila... Chyba już kiedyś o nim słyszałem. Zaraz, kiedy to ja... Znowu brzęk monet. -... a, no oczywiście! Peruind! Paladyn?! -Tak, młodzieniec metr osiemdziesiąt, blondyn z takimi niebieskimi oczami? Znam, oczywiście, że znam. Któż by nie znał tego prawego człowieka? Bary na metr, usposobienie anioła, broda, wąsy- oto główne cechy Perusia. Ale tylko z widzenia go znałem. I z jego wyczynów tych bardziej... a zresztą, co ja będę panom opowiadał, tak nie powinno się smarować kumpli. Grad monet. -Nie no panowie... Znowu brzdęk. -No... trochę opowiem, a co mi tam? No więc urodził się w tym mieście [Strazerbe Willage] i zaprawdę nie zełże jeśli powiem, że ziemia Strazerbe dawno takiego prawego człowieka nie nosiła. Skryty był i tajemniczy, chodził do jedynej szkoły w mieście razem ze mną. Ja to jestem bażant przy nim i przy jego sile i ambicji. No więc dorósł. Pracował u pana Sandymana w jego młynie robiąc mąkę.-łyk z kufla- Pracował i pracował... Aż do 30 roku życia, w którym pan Sandyman umarł i nie zostawił po sobie potomstwa. A, że zostawił w spadku młyn Peruind sam o niego dbał. –znowu łyk- Nie obyło się też bez bójek. A jakże! Tych było od groma! A to ze zbójnikami, którzy kradli i tak dalej i tak dalej... Ale w końcu raz, drugi wziął ich z bara i się odczepili. Ach.... tak spokojnego Strazerbe nie widziało oko ludzkie od dawna. Wstąpił do milicji i wybił chyba wszystkich zbójów w promieniu 10 mil jak żyje! Słówko o charakterze. Był to człowiek złoty i prawy. Nie widział go nigdy złego. Nawet jak dokopywał bandziorom to normalnie się śmiał! Jego ambicjami mógłbym wypchać spichlerz po brzegi, po brzegi kurde, no! Z hersztem bandytów chciał paktować i do zgody dojść! Podpity coraz głośniej zaczyna wygadywać. -A zresztą, co ja wam panowie będę tutaj gadać... Sami musicie go poznać. –czknięcie- kurde, no-znowu czknięcie- O no... normalnie zapomniałem... Perdiuna już... nie ma!- zaczął coraz bardziej seplenić- no tak wyjechał! -Wyjechał?!, gdzie? Gadaj no prędko!- ponaglała go zakapturzona postać -Jak to gdzie? Do zakonu... rzecz jasna... do zakonu Palladynów... khik! Dostał oficjalny list od kogoś... ważnego w każdym –khik- wypadku. Spakował się i poszedł w świat! Ale postać już nie słuchała. Wstała gwałtownie załopotała szarym, lnianym płaszczem i wyszła trzaskając drzwiami. Z knajpy niósł się jeszcze głos: - Hej! Nie chcesz wiedzieć co było dalej? Koniec części I Następna za tydzień jeżeli nie wyjadę. |
|
Post #2
27 Jun 2006, 17:43
[center]TAK[/center]
Bardzo dobre opowiadanie, czy właściwie dialog. Dobrze zrobione, bo gdyby tak wziąć gołe fakty o Peruindzie to jest superherosem, a tak to zrobiłeś z niego ambitnego paladyna. Jestem zdecydowanie na "tak". |
|
Post #3
27 Jun 2006, 18:02
[center]TAK[/center]
to dialogo-opowiadanie na to zasługuje w zupełności 😊 |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |