|
Post #1
02 May 2006, 20:58
- Elvy! Chodź do nas! - rozległy się wrzaskliwe nawoływania dzieci, których śmiechy trafiały już do uszu każdego w okolicy.
- Nie teraz! Musi mi się to w końcu udać... - odpowiedział kolejny, jednak już odrobine dojrzalszy głos. - Jesteś obłąkany! - krzyknął jeden z młodocianych, po czym wskazał gestem ręki w stronę pobliskiego wzgórza. Piski ustały, a chłopak wrócił do swoich zajęć. Siedział teraz przed pustą, kryształową szklanką medytując. Wiatr, który wdzierał się przez okno, powiewał jego długimi, kruczoczarnymi włosami. Młodzieniec nadal wpatrywał swe zielono-niebieskie oczy w szkło, drgające rytmicznie. - No... D a l e j... - szepnął zdeterminowany Cokolwiek chciał osiągnąć lub zyskać, nie wychodziło mu to. Zbliżył się jeszcze bliżej i delikatnie pochylił. Wyciągnął rękę przed siebie. Powoli zbliżał ją, a następnie odciągał. Po wielu próbach nadal nie osiągnął celu. Zły przewrócił stół, tym samym rozbijając szklankę. - Elvynnelu! Co ty tam robisz? - zapytała zdziwiona kobieta, której zbliżające się kroki można było usłyszeć na górze. Stąpała po coraz głośniej skrzypiących schodach. Chłopiec rzucił się na łóżko, zły na samego siebie. Drzwi się otworzyły, a w nich stanęła wysoka elfka, z długimi, złocistymi włosami. Rozejrzała się po pomieszczeniu, ale nic nie powiedziała. Usiadła tylko na ciągle nie przewróconym krześle. - Magia sama przychodzi. Z czasem... - Ale ja już nie chce dłużej czekać! - dynamicznie podniósł się młody mag. Teraz, można już było ujrzeć jego słabą posturę, i bardzo rzucające się w oczy, szerokie brwi. - Chciałbym już jak ojciec wyruszyć świat, mierząc się przeciwieństwom losu. Poznawać nowych ludzi, w tym przyszłą żonę, sprawić sobie potomka i znów opuścić rodzinne kąty, pokonując każdego, kto będzie chciał przerwać moją przygodę. - Nie możesz wydusić z siebie magii. Nawet ty, taki natarczywy, taki uparty, nie zdołasz tego dokonać. Jednak jeśli dłużej nie masz zamiaru zwlekać, mogę spróbować Ci w tym pomóc. Miałam się opiekować Tobą do osiemnastego roku życia, ale widzę, że nikt Cię nie zatrzyma. - Naprawdę? Zrobiła byś to... siostro?- zerwał się Elvynnel. Zza włosów wyłoniły się średnio-długie, spiczaste uszy. - Chyba nie mam wyboru... Wkońcu nie jesteś już niemowlem. Otrzymasz karmazynowe szaty, po Twoim ojcu i udasz się do mojego starego przyjaciela, a on zdecyduje co dalej zrobić. Jesteś taki podobny do niego. Takie same włosy oraz to samo przenikliwe spojrzenie. Szkoda że nie mogłeś go poznać. Mam nadzieje ze nasze ścieżki niebawem znowu się zejdą. - rzekła z lekko ukrytym, ale widocznym smutkiem. - Obiecuję... *** Bohater przemierzając lekko zalesione krainy rozmyślał o owym przyjacielu, do którego posłała go matka. Był mocno podekscytowany, gdyż wiedział, że jego ojciec także został do niego posłany, ale dopiero w wieku 21 lat, czyli 8 lat później niż on sam. Elvynnel był dorosły jak na swój wiek. Zawsze odgrywał rolę lidera w towarzystwie, w którym się poruszał. Mierzył niewiele, bo niecałe 60 cali, ale przyszłość pozwoliła mu wyrosnąć. Jasną karnację miał po swojej matce. Jego waga nigdy nie przekroczyła 50kg. Teraz, przed jego oczami roztaczał się wspaniały krajobraz. Po lewej, daleko na zachodzie morze, za którym znikało ciemnopomarańczowe słońce. Na wschodzie, wysoko aż pod chmury piętrzyły się wysokie góry. Tuż przed jego oczami, stanął pagórek w którym był wydrążony korytarz, zapewne prowadzący do obiecanego mu arcymaga. Ten, widocznie nie mający zamiaru czekać, wyszedł mu na spotkanie. Był to wysoki człek, ubrany w bursztynowe odzienie, z krótkimi, siwymi włosami na głowie. Brwi miał bielutkie jak sierść jednorożca, a krzaczaste jak jego grzywa. - Czemu albo KOMU zawdzięczam Twą wizytę - zapytał spokojnie i aż nadto wyraźnie. - Witaj starcze... Przysyła mnie siostra Boela. Matką była Leora. Podążam do pewnego arcymaga. Słońce zaraz zniknie za horyzontem, więc nie mam co zwlekać. - Achh tak... Widać, mnię przyszło Ci szukać. A więc znalazłeś. Na co przemierzyłeś taki kawał drogi? - Szczerze, to nie wiem - odparł zakłopotany - Usilnie, próbuję wywlec z siebie pozytywną energię, jednak na marne. - Czyli przybywasz w tym samym celu, co przed 20 laty Twój ojczulek? - Skoro tak twierdzisz, zapewne masz rację. Co mam zrobić, by stać się magiem? - zapytał. - Jesteś straszliwie do niego podobny... Nie trudno się domyślić. Odpowiadając na Twoje pytanie : Potrzebujesz cierpliwości, spokoju i talentu. Jesteś głodny? Zaskoczony pytaniem stwierdził, że od rana prawie nic nie jadł : Owszem. Posilmy się. Po czym skierowali swe kroki w stronę klifu. Wnętrze wcale nie okazało się być ciemne i ponure, ale zdecydowanie jasne. Po obu stronach korytarza, mieściły się zawsze dwie niewypalające się pochodnie. Dotarli do pomieszczenia, w którym nie było nic, prócz dwóch łóżek oraz stołu z krzesłami. - Nie zadawaj pytań. Przynajmniej NARAZIE, na wszystko przyjdzie swój czas... - zaśmiał się domownik... *** Minęły cztery lata, od czasu kiedy młodzieniec przybył do nauczyciela. Dzielnie znosił trening, jednak wciąż nie mógł pojąć, na czym on polegał. Nie uczył się żadnych zaklęć ani klątw. Nie poznał żadnej inkatacji. Uczył się o pradawnych dziejach, o losach Azgaroth, Kalimdoru oraz finałowo losów góry Hyjal. Uczył się rozpoznawać stwory do tego stopnia, że potrafił już rozpoznać maga od szamana, co dla niego wcześniej nie miało znaczenia. Wyrobił sobie charakter, nauczył się postępować dobrze i etycznie. Ale on sam dalej nie wiedział na co... - Myślę, że już czas, byś wyruszył. - Ale ja nawet nie znam żadnego podstawowego czaru! - Ojj znasz, tylko o tym nie wiesz. Zresztą, sam się przekonasz. Arcymag cofnął się trzy kroki, machnął trzy razy różdżką która przed momentem pojawiła się w jego ręce, i szepnął coś. Elvynnel zaczął wirować a już po chwili znalazł się w całkiem obcym mu miejscu... Prosze o sensowne komentarze ;] Pozytywne mile widziane ale prosze troche je rozwijac... Zawsze moge wprowadzic poprawki, napisac nowe, raz już grałem na MW i wiem, ze bylo warto, chociaż marnie się skończyło ;P |
|
Post #2
03 May 2006, 13:14
Może to będzie zbędny post ale prosze o skomentowanie mojej historii... Może nie jest ona barwna i idealna, ale jeśli jest zła, przynajmniej będe o tym wiedział i napiszę nową...
|
|
Post #3
03 May 2006, 13:38
Wyłącz ta kursywę, to męczy oczy...
Ogółem nie jest bardzo źle... QUOTE Mierzył niewiele, bo niecałe 100 cali cal to 2,55 cm to znaczy że już masz 2,5 metra wzrostu... to ile chcesz mieć? 3? 4? QUOTE wagę 2 niewielkich wilków Wzrost to w calach, ale wagę w wilkach? To jakaś lokalna jednostka? A może sprawdzali na specjalnej wadze ile kto w wilkach waży? QUOTE Brwi miał bielutkie jak sierść jednorożca, a krzaczaste jak jego sierść. Tzn. czyja? Twoja? QUOTE - Czyli przybywasz w tym samym celu, co przed 20 laty Twój ojczulek? A ten to skąd wie kim jest Twój ojciec? To jedyna osoba która poslubiła kobietę imieniem Leora a on o tym doskonale wie? A może nikt inny do niego nie przychodził poza Twoim ojcem i teraz on czekał 20 lat w dziurze na następnego gościa? QUOTE - Nie zadawaj pytań. Ciekawość prowadzi do obłąkania Dziwne, że mówi to mag - osoba poszukująca wiedzy... QUOTE Nie uczył się żadnych zaklęć ani klątw, ale zielarstwa, alchemii, rybołóstwa a nawet jak sporządzać szaty z obczej skóry. Jak na kogos kto terminuje u maga dziwnie wybierasz zajęcia... Krawcem był z zamiłowania? Miał gdzieś owce? Tak poza tym to może być. |
|
Post #4
03 May 2006, 14:13
Dzięki za krytykę. Poprawiłem te błędy + mały bonusik ;] Mam nadzieje ze nie jesteś ostatnim, co ocenił ten tekst.
|
|
Post #5
03 May 2006, 17:06
O, już lepiej. Rzekłbym, że nawet całkiem znośnie 😉
Teraz masz dokładnie 153 cm... w wieku 21 lat? :/ Dalej nie wiem jak mag poznał, że jesteś synem swojego ojca... I kim w ogóle jest ta elfka... chyba nie Twoją matką? *patrzy podejrzliwie* Nie ma powodu do wymianiania rybołustwa i krawiectwa w umiejętnościach jakich nie posiadasz... Magowie raczej tego nie uczą. Nie mniej jednak jesteś na dobrej drodze 😉 |
|
Post #6
03 May 2006, 18:55
Kolejne poprawki, mam nadzieję że tekst jest już prawie idealny. Zmieniłem odrobine fakty :
Teraz masz dokładnie 153 cm... w wieku 21 lat? :/ <-- To jego ojciec miał 21 lat kiedy wyruszał do tego maga. On sam miał 8 lat mniej, czyli 13. Czytanie ze zrozumieniem się kłania 😛 Dalej nie wiem jak mag poznał, że jesteś synem swojego ojca... <-- dopisałem, jak siostra mówiła, że ma te same włosy i spojrzenie. Pozatym dopisałem jak się nazywa matka oraz siostra. I kim w ogóle jest ta elfka... chyba nie Twoją matką? *patrzy podejrzliwie* <-- *uśmiecha się pobłażliwie* było w tekście, że przysyła go matka, ale zmieniłem ją na siostre. Pewnie ten fakt zmieni postać rzeczy i będe musiał dopisać dzieje matki i ojca... Jeśli mam racje, napisz, a ja to zreobie. Nie ma powodu do wymianiania rybołustwa i krawiectwa w umiejętnościach jakich nie posiadasz... <-- Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem. |
|
Post #7
03 May 2006, 19:54
Po co... Co mnie obchodzą Twoi rodzice... Myśle, że wyciągnęliśmy z tego tekstu ile się dało. Wg. mnie nie ma już co poprawiać.
|
|
Post #8
04 May 2006, 12:35
To dobra wiadomość... Zła to ta, że nikt inny nie chce komentować :/
|
|
Post #9
05 May 2006, 15:05
Opis udany, podoa mi sie. Mam 2 zastrzezenia :
1. "mierząc się przeciwieństwom losu" jakas dziwna skladnia. 2. W temacie pisze ze to "Człowiek Mag" a z historii wynika, ze elf. Tak jakos wyglada dziwnie. Reszta mi sie podoba i uwazam ze dobrze bedziez odgrywal te postac. P.S. Cierpliwosci dla Ipka 😊 |
|
Post #10
05 May 2006, 16:20
A mi sie podoba , i nic nie mam do powiedzenia ( negatywnie )
historia ciekawa , widac ze sie staral bo nie wymyslil ze jego wioske spalono a jego matka ........ Cos fajnego cosnowego . Dzieciakktory nie moze " czegos " wyczarowac postanawia zaczac nowe zycie . Od dawna sie szykowal ale teraz to robi . Mi sie podoba |
| Archiwum Mroczne Wrota • tylko do odczytu • 2026 |